ANTOLOGIA


POETÓW POLSKICH

---------------------------------------------
2 0 1 6



antologia-okladka


Monika Adamska




Przeznaczenie


Zapisano:
„będziesz ze skały”
 nie chciało mi się wierzyć
że zbuduję dom

wtedy przyszedł listopad
mokry ogień
zapach jabłek

wykonano
przede mną moje ślady
na drodze wygnania

ścieżce popiołu


 

Ogień

 

gdybym była paliła
wszystkie listy moje

nienapisane

może powstałby wiersz

o tobie

może powstałbyś z popiołów

 

 

Czekanie

 

zostawiam dom otwarty

dla (twojego powrotu)

ciebie (nie było)

możesz wrócić

 

chcę skrócić czekanie

i być z tobą dłużej

 

pozostaniesz jeszcze

zamknę drzwi

by nie wiało chłodem

zamknę oczy

 

by zostało coś na potem

 


 

Alx z Poewiki

 



Brzeg brzegowi nierówny

 

brzeg brzegowi nierówny

miałki piasek na tym

i łódź śliniąca wrzosowisko

a tu kraj związany w pęczki

 

(na tamtym pola

szalone)

 

wziął brat brata za ramię

księżyc wyszedł w pośpiechu

(pies za piecem)

wszystko to bez słowa

 

pożegnali się wreszcie

 

jednemu schować się w kartoflanym polu

drugiemu paść się

 

któremu

lepiej nie mówić

 

 

Zimny deszcz woła przez ubrania

 

zimny deszcz plącze przez ubrania

okutany w czerwie

trzęsące wśród łokci i stawów

pod kapturem z farby

próbuję spacerować wśród rozmazanych lampiszonów

 

pod latarnią jabłoń sterczy u(ja)dając

owoce kapią jej słono

jabłko słodki ma czasem smak

adama ewa

leży na wieży i smaży

 

w środku pokrzywione kości

 

cóż, młody jestem

reumatyzm leczę piwnym wzrokiem

wężowymi kształtami

ciepłem co być może w dłoniach —

chowam się tylko tam

tra-la-lam

 

 

Ponieważ

 

Podgrzewasz własną popsutą codzienność,

Nie brudząc żarem i ogniem swych dłoni,

A tylko topiąc się w pocie ze skroni,

Gdy lśniąca w źródle i drżąca przyjemność

 

Porządek myśli nastraja przez skórę

Lub praca nudą swą puchnie w twym brzuchu,

Choć szpilki zdarzeń pozostać w bezruchu

Nie dają. Patrzysz więc na miniaturę

 

Gdzie tkanka raka wymowę pomyślną

Mieć tak się stara — na przekór (bo z myślą

O zwykłej przyszłych pokoleń wygodzie

 

Śmierć się pojawia tu i tam w przyrodzie).

A Bóg? Nie ma go tu chyba, ponieważ

Nie widać go tam, gdzie się go spodziewasz.

 

 

Tryptyk z piasku, soli i liści

 

Ojcu

 

Lis

 

zręczne pączki stóp – peryskopik

szybki perkal fałd, eleganckie

futro

o! szkwał w nozdrzach

krew i szedł odcisk ciała

w trawie

mam. tylko skok przez

hula hop

 

szyb

pajac gwizd

i ślin pisk w rytm zim drzwi

był dym

przepaść


 

Los

 

rano wstałem nie wiedziałem

mam iść czy zostać

rzuciłem monetą

wypadł orzeł

odwróciłem monetę

była reszka

 

na ziemi

są rzeczy

nieodwracalne

 

 

Las

 

mech ma głos między synapsami

kora maskuje słuch kogoś naturalnego

w dziupli prawdziwa czarna dziwna suchość

wchodzę tam

 

trzy kolorowe pompony

zerwały się odbijają się

w knieje


 

Ta część z rozmysłem zostawiona została pusta

 

Ta część z rozmysłem zostawiona została pusta.

 

 


 

Zdzisław Antolski

 


Wojna podjazdowa

 

Na strychu szkoły zagnieździł się Piłsudski

z portretu w złoconych ramach

rządzi pułkami pożółkłych gazet

legionowymi nutami Pierwszej Brygady

 

Zbiera siły żeby powrócić do klasy

i z Belwederu oszklonej szafy

wypędzić wszystkie dzieła zebrane

Lenina i Stalina

 

Nauczyciel (mój ojciec) chodzi zgnębiony

między orłem z koroną tradycji

a czerwonym telefonem z powiatu

 

Rozdarty pomiędzy sanacją

a marszałkiem Rokossowskim

mszą w kościele a akademią

 

pierwszomajową

 

 

Z kolędą

 

Pole stołu białe

śnieżnym obrusem zawiało

nade dzieciństwa pamięć

świeci gwiazdą ciemną

idę z kolędą

 

Betlejem rodzicielskie

opoka na której wers po wersie

buduję kościół poematu

 

Słów mirra kadzidło i złoto

biały opłatek przełamany

wiersz

 

Skrzypi pod stopą

zamarznięty śnieg

pachnie jedliną

ojca cień od świec

Przez zaspy z papieru

idę z kolędą

gdzie nad Ponidziem

gwiazda świeci ciemno

 

 

Kuchnia w czasie burzy

 

W czasie burzy jak kurczęta

zmykamy pod opiekuńcze

skrzydła kuchni

 

Tu pali się wieczny ogień

nad którym mama czuwa

od rana do kolacji

 

W kuchni niewzruszony trwa

kosmiczny porządek domu

wokół gwiazdy stołu

krążą planety krzeseł

 

Przed burzą

chowamy się w kuchni

pod opiekę świętego obrazu

z zaparowaną szybką


 

Przed Wigilią

 

Dziadek w wysokich butach otrzepywał

baranicę o kolano

w walizie przewiązanej rzemykiem

przywiózł ser jaja kiełbasę

 

Nikt mi nie wierzy

choć na parkiecie

widać mokre plamy

 

za oknem mróz a w naszym

mieszkaniu zrobiło się przytulnie

od jakiegoś ludzkiego ciepła

 

 

Kompozycja

 

W dzieciństwie myślimy,

że rzeczywistość jest niezmienna

i będzie trwać nieskończenie.

 

Mój ojciec, kiedy był dzieckiem, sądził,

że Dziadek Piłsudski zawsze rządził będzie Polską.

Mnie się zdawało, że Gomułka pozostanie na wieki

na trybunie pierwszomajowej.

 

Zawsze będą śpiewać Elvis Presley i The Beatles,

Czerwone Gitary i Skaldowie,

a w telewizji lecieć będzie w niedzielę Bonanza.

 

Później to wszystko ulega rozbiciu i całe życie

trzeba kleić na nowo albo składać jak puzzle,

żeby powstał czytelny obraz.

 

A często brak jakiegoś obrazka, ważnego fragmentu

i powstaje kompozycja niepełna, którą trzeba uzupełnić

domysłem, wyobraźnią.

 

 



Monika Adamska 


Urodzona w 1986 r. w Krakowie. Absolwentka filologii polskiej oraz Środowiskowego Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Medialnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie doktorantka literaturoznawstwa na Wydziale Polonistyki UJ, pisze rozprawę doktorską zatytułowaną: „Najplastyczniejszym / opisem chleba / jest opis głodu. Spór o istnienie Boga w poetyckim dziele Tadeusza Różewicza”. Uczestniczka konferencji naukowych, autorka publikacji (m.in. „Perspektywy kultury”, „Bez porównania”, Internetowy Magazyn Filozoficzny „Hybris”, „Konteksty Kultury”) i tekstów poetyckich („Lamelli”, „Inter-. Literatura-KrytykaKultura”, „Wrzeciono 2012″).

 



Alx z Poewiki


Urodzony w roku 1973 w Reszlu. Mieszkaniec wioski o nazwie Poewiki. Od czasu do czasu gości na różnych internetowych forach literackich. Wwiekach kopalnych związany z działającym w Stodole warszawskim klubem poetyckim „To był naprawdę fascynujący wieczór”. Sam jest zafascynowany językiem – jego melodią, rytmem, logiką. Utwory napisane przez niego – jeśli się dobrze poszuka – znajdzie się w „Przekładańcu”, „Interze”, „Pocztówkach Literackich” miesięcznika „Odra”, „Helikopterze” oraz „Ricie Baum”. Niedawno pojawiła się jego książka poetycka pt. Kto? wydana przez Fundację Dużego Formatu, zawierająca zagadki na temat 21 światowej sławy uczonych polskich.

 


Zdzisław Antolski


Urodzony 16 stycznia 1953 roku w Skalbmierzu. Poeta, prozaik, felietonista, krytyk literacki. Mieszka w Kielcach. Debiutował jako poeta w 1974 roku w antologii Bazar Poetycki. Otrzymał wiele nagród literackich: „O nagrodę Jesiennej Chryzantemy”, Płock, 1978; dwukrotnie „O świętokrzyską Lirę Poezji”, Kielce, 1979, 1982; „Nagroda na XIV Ogólnopolskim Festiwalu Poezji, Łódź, 1985; „Nagroda Czerwonej Róży”, Gdańsk, 1982; „ Nagroda imieniem Andrzeja Bursy”, Kraków, 1986. Publikował m.in. w: „Poezji”, „Twórczości”, „Frazie”, „Nowym Wyrazie”, „Dekadzie literackiej”, „Akancie”, „Magazynie Literackim”, „Radarze”, „Przemianach”, „Piśmie Literacko Artystycznym”, „Okolicach”. Stale publikuje w „e-Tygodniku Pisarze.pl”. W roku 2001 został odznaczony brązowym Krzyżem Zasługi. W roku 2005 otrzymał z rąk ministra kultury i sztuki brązowy krzyż Gloria Artis.


Pin It