„Nigdzie nie ma piękniejszego nieba”

ANTOLOGIA

WSPÓŁCZESNEJ POEZJI SERBSKIEJ

Wybór i tłumaczenie: Grzegorz Walczak

 

antologia serbska

 

                                                           ...I znikąd tyle pociechy nie spływa

                                                           jak z nieba, pod którym dziad się mój urodził

                                                           i pradziadowie wszyscy, matka moja i ja,

                                                           i skąd dusza ojca mego ogląda mnie co dzień.

                                                                                  Desanka Maksimović

 

Od tłumacza

Poezja serbska, a może każda prawdziwa poezja, jest jak strumień

górski, który chwyta, co może, z lekka szeleści, czasem

hałasuje i pieni się tym bardziej, im bardziej dziki, czy też jest jak

ogier puszczony swobodnie po bezkresnych łąkach nieba.

Oczywiście to metafora. Poezja bywa różna, intelektualna –

bardziej lub mniej uładzona – albo też niespokojna, rozedrgana

uczuciowo, czasem buntownicza. Szczególne miejsce należałoby

przyznać literaturze, która ma korzenie we własnej tradycji, we

własnym narodzie i która tym narodem potrafi zakręcić, zakołować,

a czasem nawet go porwać. Tak było w Polsce w czasach

Mickiewicza lub Wyspiańskiego. Poezja serbska ma wyraźne

korzenie w tradycji narodowej, we własnej ziemi i jej historii,

ojczyźnie dzieciństwa tzw. zavičaju. Obok żywiołowej nuty poezji

miłosnej, poezji obyczaju, indywidualnych uniesień i ludzkich

pasji daje się wyczuć jej dominujący smutek i zadumanie

nad najnowszą historią i kondycją Kraju. Odbija się to nie tylko

w poezji, ale i w innych rodzajach i gatunkach literackich, nawet

w komedii, np. w najnowszym dziele wybitnego dramatopisarza

Dušana Kovačevicia pt. Kumovi.

Z wielu utworów poetyckich wyłania się też obraz poważnej,

niezbyt optymistycznej refleksji, czasem poczucie niespełnienia

lub schyłkowości, wynikającej z nie tak odległych wydarzeń

historycznych.

W latach osiemdziesiątych delegowany przez Uniwersytet

Warszawski (Wydział Polonistyki) pracowałem przez cztery lata

w charakterze lektora języka polskiego na Slawistyce Uniwersytetu

Belgradzkiego. Nic więc dziwnego, że jestem w jakiś sposób

związany z dawną Jugosławią i dzisiejszą Serbią, krainą wyjątkowo

piękną, a także z jej mieszkańcami, ludźmi serdecznymi

i otwartymi. W moim przekonaniu nie zasłużyli oni na los, jaki

zgotowali im politycy.

W większości Serbowie mają poczucie krzywdy historycznej,

a ich poeci, i szerzej – artyści – często dają temu wyraz w swej

twórczości. Poczucie to jest wyraźne i intensywne, zwłaszcza

u tych, którzy są obdarzeni wrażliwością „plemienną”, narodową,

przywiązani są całym sercem do własnej ziemi. To zresztą

ma już głębokie zakorzenienie w tradycji minionych wieków –

jeszcze z czasów tureckiego zaboru – i ma też swoje odbicie

w dwudziestowiecznej poezji i prozie, choćby w słynnej powieści

Seobe (Wędrówki) Miloša Crnjnanskiego, a także w wierszach

Desanki Maksimović. Wątek straconej ziemi, a także

współczesnego rozżalenia, wynikający z ostatnich konfliktów

zbrojnych, ich następstw i reakcji Zachodu, pojawia się też dość

często w przedstawionej antologii współczesnych poetów serbskich,

choćby w wierszach Milana Vitezovicia, Srby Ignjatovicia

– z jego wierszem o znamiennym tytule Pad (Upadek), Dragana

Kulundżiji, a także poetów młodego pokolenia, np. Vladana Stamenkovicia,

i wielu innych.

Rozgoryczenie ma w tej poezji najczęściej aspekt indywidualny,

osobisty. Szczególny uczuciowy, niemalże fizyczny związek

z ziemią ojczystą pojawia się u serbskich poetów emigracyjnych,

np. mieszkającej stale w Paryżu Danicy Dany Dodić lub u tych,

którzy dłuższy czas żyli na obczyźnie, jak wymieniony Kulundżija

albo też Predrag Bogdanović Ci. Problemy te czasem

zostają przeniesione na wyższy stopień abstrakcji czy też kreacji

cywilizacyjno-filozoficznej w stylistyce awangardowej jak

u Adama Puslojicia i innych.

W proponowanym przeze mnie wyborze poezji serbskiej

obok już nieżyjących historycznych postaci, wielkich twórców

literatury serbskiej – Miloša Crnjanskiego i Desanki

Maksimović* – wprowadzonych tu jako swoiste, symboliczne

punkty odniesienia, do których nawiązują współcześni, oraz

uznanych współczesnych autorów, znaleźli się też poeci mniej

znani szerszej publiczności, którzy wydali mi się interesujący.

Trzydziestoosobowy zestaw autorów przynosi zbiór poetycki

bardzo różnorodny pod względem poetyki i stylistyki – od

tradycyjnej poezji stroficznej o wyraźnym wyróżniku harmonicznym,

wierszy zrytmizowanych i rymowanych typu sylabo-

tonicznego, do prób awangardowych wiersza frazowego

(białego), prozatorskiego. Ten ostatni cechuje się pełną swobodą

skojarzeniową, kondensacją, oryginalnością semantyczną

i unikaniem banalnych związków wyrazowych, nawet na

rzecz ograniczenia komunikatywności.

Są też oczywiście utwory poetyckie typu mieszanego, np. formalnie

tradycyjne o leksykalno-semantycznej i frazeologicznej

zawartości typowej dla poezji nowatorskiej. Krótko mówiąc,

zbiór wierszy w naszej antologii jest pod tym względem dość

różnorodny i, żeby uniknąć w trakcie wybierania wierszy zbytniego

subiektywizmu, nie zawsze odzwierciedla stylistyczne

upodobania tłumacza.

                                               Grzegorz Walczak

 

            Składam podziękowanie Anie Maksimović za konsultację

            przy tłumaczeniu wybranych fragmentów Antologii.

 

Miloš Crnjanski (1893 – 1977)

Wybitny serbski powieściopisarz, poeta, dramaturg, eseista, urodzony

w Csongradzie na Węgrzech, uczył się w Timişoarze w Rumunii,

studiował w Rijece w Chorwacji, później na Uniwersytecie Wiedeńskim,

w 1914 r znalazł się w wojsku austriackim, walczył na galicyjskim

froncie, leczył rany w Krakowie, studia skończył w Belgradzie,

od 1928 był w służbie dyplomatycznej Królestwa Jugosławii

w Berlinie, we Włoszech, po napaści Niemiec w 1941 wraz z ambasadą

znalazł się w Lizbonie, następnie w rządzie emigracyjnym

w Londynie. Już same tytuły jego książek – powieści: „Wędrówki”,

„Zapiski o Czarnojewiczu”, „Miłość w Toskanii”, Powieść o Londynie”,

poematów: „Lament nad Belgradem”, „Liryka Itaki” wiele

mówią o zmiennych kolejach losu autora, o tułaczkach, próbach powrotu,

poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, swego prawdziwego

domu, schronu, do którego daremnie dążyła – jak pisze Melina

Kolević – „powojenna światowa stracona generacja”. Podobnie jak

sam Crnjanski, tacy też byli bohaterowie jego dzieł. W życiu tego

jednego z najwybitniejszych twórców literatury serbskiej odbija się

historia całego narodu. Pisarz ten przeżycia i losy jednostki, tego,

co indywidualne podniósł do rangi tego, co narodowe, w niebanalny

sposób, oczywiście związany ze stylem epoki.

 

Z cyklu „Przywidzenia” („Prividjenja”)

Sumatra

Swobodni, beztroscy jesteśmy teraz.

Pomyślmy – jakże są ciche w śniegach

szczyty Uralu.

Czy zasmuci nas czyjeś blade oblicze,

które znikło w wieczór mglisty.

Wiemy, zamiast niego gdzieś potok o świcie

poniesie rubinowe błyski!

Ta sama miłość, ranek, na obczyźnie,

że aż coś w sercu ściska, dławi

wiecznym spokojem mórz niebieskich,

co się czerwienią od korali,

jak kiedyś moja ręka od czereśni.

Obudzimy się w nocy i się uśmiechniemy

do Księżyca, co już w łuk wygięty

i głaszczemy dalekie szczyty

i góry lodowe bierzemy do ręki.

 

Moja Ravanica*

Pożądliwie patrzę na twoją Świętą Bogurodzicę,

co pachnie jak groby wśród kwiatów,

i wstyd mi, że żyję.

Nade mną pachnie w obłokach szarych

twój fruški** las,

z tymianków kadzielnica.

I póki gwiazdy gasi wiatr lipowy,

podziwiam śmierć,

która jedyna czysta jest

i dumna jak mężczyzna,

co wysoko nosi głowę.

A ikona błyszczy.

I jak rumiane oczy,

wino, które biała ręka wznosi,

prowokują mnie białych piersi szczyty,

a między nimi rany

Twojej Bogurodzicy.

Jedyna ukochana, przed którą klęczę,

by na niej nie mogły moje

pożądliwe oczy smętne

zostawić śladu.

            * nazwa monastyru w Kosowie.

            ** Fruška Gora – pasmo górskie w Sremie (głównie w Serbii, w Vojvodinie),

            park narodowy.

 

Desanka Maksimović (1898 – 1993)

Pierwsza Dama poezji serbskiej, zaledwie o pięć lat młodsza od Miloša

Crnjanskiego.

Autorka ponad 50 tomików wierszy, uznana za najwybitniejszą

poetkę serbską, nagrodzona wieloma nagrodami państwowymi

i najważniejszymi nagrodami literackimi, np. dwukrotnie Nagrodą

Macierzy Serbskiej i prestiżową Specjalną Nagrodą Vuka oraz najwyższą

nagrodą jugosłowiańską – Nagrodą Njegoša, od początku

swej pracy twórczej doceniana przez krytykę, kandydowała do Nagrody

Nobla, tłumaczona na wiele języków świata, w tym na polski,

np. przez Grzegorza Łatuszyńskiego – „Poezje”, Oficyna Wydawnicza

„Agawa”, Warszawa 2013.

 

Z tomu: „Duhovni zavičaj” („Nebo u zavičaju”)

Niebo rodzinnych stron

Nigdzie nie ma piękniejszego nieba niż w mym kraju.

Słońce się budzi nad lasem i w twarzy wieśniaka;

gwiazdy się rodzą, ale jeszcze trwają

pobłyski słońca na bukach, które wiatr zamiata.

 

Księżyc, nasz kapłan, co zawisł nad światem,

całą noc czuwa w swej złocistej komży,

i swą mszę odprawia ponad każdym dachem,

nad każdą polaną i łąką zakrąży.

 

I nigdzie nie ma tak złowieszczej burzy,

co w ciemnościach nagłych kłębi się i wije

i chmur czarniejszych i bardziej ponurych

i błyskawic, które tną niebo jak żmije.

 

I znikąd tyle pociechy nie spływa

jak z nieba, pod którym dziad się mój urodził

i pradziadowie wszyscy, matka moja i ja,

i skąd dusza ojca mego ogląda mnie co dzień.

 

Rekwiem

Ogłoście moją śmierć

potoki, co bystro spadacie ze stawów

i wy stare kruki,

i płaczki kukułki,

dzięcioły i sowy, te z buków i grabów,

i ty gołębico, co płaczesz pod strzechą,

poranne skowronki – śródleśne soprany,

niech kwiatów westchnienie poniesie echo,

z zapachem ziemi zaoranej,

ogłoście, że życie me przeszło.

I ty, który w moją wplątałeś się fikcję,

przekroczyłeś granicę, gdzie po mnie ślad został,

przedarłeś się górą, gdzie nie jest

już wiatr przewodnikiem,

gdzie mchów nie powiedzie cię leśny drogowskaz -

przebij się aż do królestwa ciemności wiecznej,

bądź głosem między głosami,

bądź moim rekwiem.

 

Radomir Andrić

Ur. w 1944 r., uzyskał dyplom Wydziału Filologicznego na Uniwersytecie

Belgradzkim, wydał ponad 30 zbiorów poetyckich, tłumaczony

na angielski, rosyjski, francuski, rumuński, macedoński,

hiszpański, włoski, czeski, polski, białoruski, grecki, bułgarski, słowacki.

Wielokrotnie nagradzany, np. nagrodami: Rade Drainac, Milan

Rakić, Złoty Orfeusz, Październikowa Nagroda Belgradu, nagradzany

też za swoją twórczość w Rumunii, reprezentowany w wielu

antologiach poezji serbskiej w Serbii i za granicą, prowadził czasopisma

literackie: Bagdala, Zadruga, Književne novine, jest prezesem

Stowarzyszenia Literatów Serbii.

 

Bicz i bęben

Na dnie nieba bije bęben

bez dna studnia

ginie dźwięk w niej

Głębia studni się otwiera

rozognionym

biczem śpiewa

ciszę przezwycięża

granie

Rózga w hafcie

nie ustaje

Przed wszystkimi

ofiarami

studnia chciałaby

przywabić

Do ciemności swej

studniarza

by odbicie

jego twarzy

gdy pochyla się

tak nisko

dać najmłodszym

topielczykom

 

Danica Dana Dodić

Ur. w 1954 r. Milutovcu koło Trstenika, ukończyła Fakultet Nauk

Politycznych w Belgradzie. Mieszka i pracuje w Paryżu. Wydała

trzy dwujęzyczne tomiki poezji po serbsku i po francusku: „Tylko

Wiersz”, „Paryskie świty”, „Płótno czasu”.

Uczestniczyła w wielu festiwalach literackich w Serbii i na świecie.

Owocem jednego z międzynarodowych spotkań – Festiwalu

Poezji „Smederevska pesnička jesen” w bibliotece Meridijanim stał

się jej tom wierszy zebranych „Płótno czasu” (2009 r.).

W związku z jej aktywnością podczas Dni Słowiańskiego Piśmiennictwa

i Kultury „Cyryl i Metody” nawiązała współpracę

z Ministerstwem Kultury Rosji i za swą działalność otrzymała odznaczenie

ze Związku Literatów Rosji (2013 r.), Stowarzyszenie

„Siódemka” we Frankfurcie nad Menem, którego jest członkiem,

przyznało jej za twórczość poetycką raz „Srebrnego...”, i dwukrotnie

„Złotego Orfeusza”. Jest ona też zdobywczynią odznaczenia

kulturalno-oświatowego Wspólnoty Serbskiej i Ministerstwa do

spraw Diaspory za twórczość i wkład w rozwój serbskiej kultury na

obczyźnie. Posiada jeszcze kilka innych odznaczeń i nagród za swą

działalność twórczą i kulturalną. Poezja jej przetłumaczona została

na francuski, bułgarski, macedoński, polski i znajduje się w wielu

antologiach i czasopismach narodów słowiańskich. Obecnie jest

prezesem Sekcji Literackiej Serbskiej Diaspory w Paryżu, a także

organizatorem Zgromadzenia Poetów Serbii w Diasporze w zakresie

Wiosny Poetyckiej, która corocznie odbywa się w Katedrze

Świętego Sawy w Paryżu.

 

Między

Między wojnami modlitwa o ratunek,

Między falami martwe ciało płynie,

Między głodem a głodem magazyn snów,

Między drzwiami dziecięcy płacz,

Między pokojami korytarz strachu,

Między losami człowiek, który przeżył,

Między wyspami opuszczony dom,

Między wskazówkami ukradziony czas,

Między ulicami kroki niepewne,

Między wspomnieniami słowa się potykają,

Między nami niepokój,

Między prawdami oszukańcza myśl,

Między świtami zgaszona gwiazda,

Między dwoma istnieniami miłosna opowieść.

 

 

Dragan Dragojlović

Ur. 1941r. w Pilici koło Bajinej Bašty, skończył Wydział Ekonomiczny

w Belgradzie, wydał 20 tomików wierszy, np. „Dom na

zegarze niebieskim”, „Mimochodem”, „Druga strona nieba”, „Kalendarz

snów”, „Księga miłości”, „Wzywanie Boga”, „Głosy dali”,

„Ślady naszego życia”, wyszły jego trzy tomy wierszy zebranych za

granicą: po angielsku w Australii, w Chinach i po bengalsku w Indiach.

Jego wiersze zostały przetłumaczone na 25 języków. Opublikował

też kilka powieści po kilkakroć wydawanych, np. „Pod krzyżem

Południa”, „Doktorska miłość”, „Nie zapomnij swego domu”,

„Jeśli pójdziesz tą drogą”, kilka tomików opowiadań i książek dla

dzieci. Wiele jego książek zostało wydanych w językach obcych,

oprócz już wymienionych, w takich krajach jak Albania, Rumunia,

Macedonia, Włochy, Niemcy, Szwajcaria, USA, Grecja. Publikował

też swoje utwory w czasopismach literackich bardzo wielu krajów.

Zdobył wiele nagród literackich, jak „Milan Rakić”, „Złota kołatka

Belgradu”, „Nagroda Vuka”, za całokształt twórczości literackiej

został też odznaczony w Australii i Grecji.

Jego książki znalazły się w setkach bibliotek świata. Jest tłumaczem

poezji z języka angielskiego. Prezesuje Fundacji Ivo Andricia

w Belgradzie

 

Berkeley, Kalifornia

Zanim zdążyłem zapytać,

czy Uniwersytet Berkeley

pożyczył miastu,

czy też miasto Uniwersytetowi nazwę,

miejscowy pokazał mi,

gdzie najczęściej spacerował

poeta Czesław Miłosz,

kiedy spoglądając na ocean,

śnił strony rodzinne i wymyślał wiersze,

i niewidzialną ścieżkę,

którą od czasu do czasu

przychodziła z wizytą

jego kochanka,

chora i gorzka historia Polski;

i koniecznie muszę zobaczyć

ulicę poety,

mówił, kiedyśmy siedzieli

w środku bogatego i kosztownego miasta,

przed hotelem Poczta.

Następnego dnia spacerowałem tą ulicą

i na trotuarze

odczytywałem imiona poetów

i ich wiersze

wytopione w brązie,

wciśnięte w beton,

i daremnie próbowałem zepchnąć

kontener na śmiecie

z jednej z tych płyt.

 

Srba Ignjatović

Ur. w 1946 r. w Knjaževcu, jeden z bardziej znanych poetów serbskich.

Magisterium na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Belgradzkiego.

Redagował czasopisma kulturalne: Omladinske novine, Književna

rec (jeden z założycieli), Pegaz, Relations, Književne novine.

Od wielu lat jest redaktorem naczelnym Savremenika, a także

Apostrofu.

Wykładał światową i serbską literaturę. Tworzy od 1965 r. Wydał

kilkanaście tomików poezji.

 

Upadek

Doganiamy się w spadaniu

w codzienną, wieczną przepaść.

Brzegi, morza, miasta, płatki śniegu, rzeki...

obłoki i czarny dym

dawno zostały za nami:

końca tego upadku jeszcze nie widać

 

*

W przemijającym świecie dygoczą motyle i lasy,

gulgoczą górskie potoki, panują upał i ziąb.

Nikt końca upadku jeszcze nie dostrzega:

jeszcze nie stwardniał w kindżał młody lód.

*

Pędzimy wciąż szybciej

i upadamy wciąż niżej.

Jak zachwycająco i lekko, matko,

jak pogodnie i pięknie jest runąć głową w dół,

w upadku zachód upada!

Dla świętego spokoju, właśnie tak

roztrzaskać się do końca.

*

Rozwibruj się , synu,

rozbujaj i spadaj,

zatańcz, córko, i poleć w pustkę.

To dno nie jest jeszcze prawdziwym dnem.

Nasze dno jest ruchome,

ukryte na innej planecie.

 

Radomir Mićiunović

Ur. 1940 r. w Lozoviku, szkołę średnią skończył w Starej Pazovie,

a studia jugosłowiańskiej i światowej literatury w Belgradzie, poeta

i dziennikarz, autor licznych tomików poezji dla dorosłych i 15 książek

dla dzieci, dziennikarz, prezentowany w kilku antologiach i wyborach

wierszy, zdobywca wielu nagród literackich. Tłumaczony

na kilka języków. Był redaktorem naczelnym belgradzkiego pisma

„Echo”. Mieszka w Belgradzie.

 

Wiersze z tomu: „Nieboziemne akordy” („Nebozemni akordi”)

Coś w tym jest

Jest coś, jak to Pismo Święte

w życiu każdego człowieka.

Miłość, którą się zawsze pamięta,

i ta twoja jedyna kobieta.

I od snów jest coś jeszcze cichszego.

Łza, co się mimo bólu uśmiecha,

i niepokój wspomnienia dawnego.

Nie wypłuczesz go w żadnych deszczach.

Jest też coś niby gwiazda błyszcząca,

jakaś ścieżka do szczęścia zgubiona,

tak jak nieba głębina bez końca,

tajemnica, której już nie poznasz.

 

Święty okruch

Wszystko jest w ziarnie żyta,

w koszulce tego ziarna,

i słońce, kiedy świta,

i ziemia czarna.

I wszystko jest w ludzkiej męce,

i nienasytne usta,

i skrzyżowane ręce,

i radość, gdy ją widzisz,

a gdy jej nie ma – pustka.

Święty jest okruch chleba

I krzyż, i skrawek nieba.

 

Dragan Mraović

Ur. w 1947 r. w Nowym Sadzie, poeta, tłumacz z włoskiego i francuskiego,

ukończył Wydział Filologiczny w Belgradzie (język

włoski i literatura oraz język francuski). Publikuje dla dorosłych

i dla dzieci. Opublikował 127 książek (w tym 11 tomików poezji,

3 we Włoszech po włosku, 101 swoich tłumaczeń), prezentowany

w wielu antologiach w kraju i za granicą, tłumaczony na włoski,

angielski, armeński, rumuński, bułgarski, szwedzki, grecki i polski.

Przetłumaczył na włoski i opublikował we Włoszech ponad

stu autorów serbskich. Z włoskiego na serbski przetłumaczył na

przykład „Boską Komedię” Dantego Alighieri i „Dekamerona”

Boccaccia.

Był dziennikarzem, dyrektorem fabryki „Zastawa”, generalnym

konsulem SRJ we Włoszech. Wykłada język serbski na Wydziale

Filologicznym w Bari.

 

Śpiewacy niemi

 

Okowy słów daremnie nasz głos cisną.

Gęste kraty myśli nie wstrzymają.

Zakopane w ziemię czarną, czystą

z czasem pieśnią wolną rozkwitają.

Sen podobny do kwiatu lotosu.

Postanawiam: będę sikał z wiatrem.

Inny zamiast mnie niech śni bez głosu.

Ja na przemiał oddam ciało własne.

Mózg wykopię zamiast futbolówki,

porwę sieci w sercu zaciągnięte

i uwierzę – chyba jestem głupi –

że idioci zamilkną nareszcie.

 

Ranko Pavlović

Ur. w 1943 r. w Šnjegotinie Gornej koło Teslicia. Mieszka w Banja

Luce. Tworzy poezję, prozę, dramaty dla dorosłych i dla dzieci,

zajmuje się krytyką literacką i eseistyką. Opublikował 10 tomików

wierszy, 13 zbiorów opowiadań, 3 powieści, zbiór esejów, 10 słuchowisk

dla dorosłych, wiele tekstów teatralnych i programów rozrywkowych

dla dzieci, wydał w Sarajewie tom utworów zebranych.

Jego utwory znalazły się w lekturach szkolnych i licznych antologiach.

Tłumaczony był na kilka języków i wielokrotnie nagradzany

za twórczość literacką, książki jego ogłaszane też były książkami

roku.

 

Na przyjęciu

Zawieszamy siebie na wieszaku w szatni,

a nasze marynarki odchodzą do salonu

na koncert, na który zostaliśmy zaproszeni

zgodnie z listą sporządzoną w Gabinecie.

Rękawy naszych marynarek trącają się

kryształowymi kieliszkami, do połowy napełnionymi

bladawym śluzem i beznadzieją

i kołyszą pustką nad kołnierzem,

tam, gdzie powinny znajdować się nasze głowy.

Kiedy już na wszystkie strony wystarczająco rozsypią

rozwodnione uśmiechy, puste marynarki

wracają do szatni i z wieszaka

zdejmują to, co powinno być

naszymi ciałami, machają pustką rękawów,

kołyszą pustymi kołnierzykami

i odchodzą w noc, do której należą.

Dopiero kiedy gwiazdy wzbudzą

okruchy życia w naszych zdrętwiałych ciałach,

nasze marynarki, daleko od blasku uroczystego salonu,

staną się tym, czym są: bezwartościowymi szmatami,

potrzebnymi tylko do tego, by zakryć wstyd

i by nas ochronić od mrozu, który się

nieustannie sączy w już zlodowaciałe serca.

 

Duško M. Petrović

Ur. 1948 r., liryk, satyryk, mówca, eseista, publikował we wszystkich

znaczących czasopismach literackich Serbii, tłumaczony na

polski, macedoński, rosyjski, niemiecki, francuski, białoruski, angielski,

słoweński, rumuński.

Opublikował 18 książek, tworzył dla teatru, telewizji i radia,

prezentowany w 12 antologiach liryki i satyry (w tym po rosyjsku

i niemiecku), zdobywca wielu nagród literackich (pierwsza nagroda

UNESCO w Belgradzie w 1971 r. za satyryczną poezję młodych),

wyróżniony „za szczytowe zdobycze kultury narodowej” (Belgrad

2013).

O jego satyrach książkę wydał Predrag Lazarević w 2002 r.

Mieszka w Belgradzie.

 

Mój ulubiony wiersz

Urodziłem się na jednej, a żyję

na drugiej stronie Driny.

Połowa mnie jest w Republice Serbskiej,

a połowa w Serbii i tylko w pieśni

składam się w całość.

Granice

Na Drinie granica,

jak pośrodku serca!

– Macie jakąś broń? – pyta.

Patrzę.

Nie wierzę, że nas widzę:

jeden naród na dwie strony!

– Macie jakąś broń? – znów zagaduje.

Nie wierzę, że się słyszymy:

jeden naród o dwóch zawołaniach!

– Jakąś broń?

Mam! – powiadam. – Język,

to moja jedyna broń,

ale żebyście wiedzieli:

gdyby mi go wyrwali,

nie rozbroiliby mnie!

Na Drinie jest granica,

jak pośrodku serca.

Przechodzę, przekraczam ją,

szmugluję miłość,

z jednej na drugą stronę.

 

            Na Drinie 1994 r.

 

Wstyd

Rozdziawiła się ziemia

pożera dom, podwórza

Jak Serbia szeroka

urwiska i wielka próżnia

Rozwarła się ziemia

gdy Serb na Serba

wstydliwie zerka

Otwórz się przede mną

Wstyd mój zakryj, ziemio

 

            Voždovac, 21, 05.2006

 

 

Adam Puslojić

Ur. w 1943 r. w Kobišnici koło Negotina, poeta, tłumacz, ukończył

Wydział Filologiczny Uniwersytetu Belgradzkiego. Debiutował tomikiem

poezji „Istnieje ziemia” (Vidici, 1967) większość zbiorów

poetyckich publikował w wyd. Prosveta, np.„Religia psa”, „Przełom”,

„Krwotok”, ale też i w Pančevie, Negotinie, Prištinie i innych

miastach.

Po rumuńsku wydał 6 tomików poetyckich. 70 książek przetłumaczył

i wydał z języków rumuńskiego i rosyjskiego. Nagradzany

za swoją twórczość w Rumunii, Włoszech. Macedonii, Francji,

Niemczech, Bułgarii, na Węgrzech, w Malezji, Białorusi, Mołdawii.

Jest członkiem honorowym Akademii Rumunii i serbskiego

PEN-center.

 

Moja cywilizacja

Wynoszą z lasu drewno, by zbudować miasto.

Miastu potrzebny jest też kamień.

Potem przychodzą... oni!

Zwykle na szybkich koniach, na bystrych konikach.

I miasta – nie ma!

Z lasu znowu przynoszą drewno.

Miastu potrzebny jest też kamień.

Ustanawiają Boga nad miastem,

podwójną straż aniołów.

Tworzą lornetkę z żywych ludzkich oczu,

otaczają się mechanicznymi bestiami

i wężami atomowych trucizn,

oddają na ofiarę swoje dziewczyny.

Astrologom wydają tajne nakazy.

Opanowują helio-system i galaktykę,

futurologom oddają władzę.

Ostatecznie są zadowoleni z siebie

i ze swego narodzenia.

Na dwie wieczności ustalają swój kierunek.

Ale... ( i to jest wyryte w świętych tablicach)

gdzieś na skraju lasu... albo za lasem,

albo w powietrzu, którym oddychają...

z bystrych swoich koników

w żadnym wypadku nie zsiadają.

 

Obran Ristić

Ur. w 1960 r. w Tijovcu (Wschodnia Serbia) – poeta, autor krótkich

opowiadań, wielokrotnie nagradzany, przetłumaczony na kilka

języków, prezentowany w antologiach. Prezes Klubu Literackiego

„Branko Milković Knjaževac”, redaktor czasopisma Bdenje. Skończył

ekonomię, mieszka w Knjazevcu i Tijovcu.

 

Z tomiku: „Wieniec Twórcy”

Cały wiek: dnie i noce przydługich lektur

 

Cały wiek: dnie i noce naszych lektur wieża

Jak zamknięta księga pośród morskiej fali

o nas mówią lata, któreśmy przespali

A w nas pieśń się rodzi jasna jak z psałterza

 

Zawsze dopadało nas mroków władanie

A po licznych zbrodniach czas bolesnych sumień

Po słonecznej stronie zapisuje dumę

Kolejnych pokoleń Słowo-Ślubowanie

 

Do gór się przybliżam pełnych dzikich ptaków

Dalekim potomkom niosę przodków nakaz

Tutaj w cieniu dębu śnię o mojej ziemi

 

I ja dzisiaj przyjmę tej historii brzemię

Stado bez pasterza trwa, a jego chwila

To jak z kwiatu na kwiat barwny lot motyla

 

Vladan Stamenković

Ur. w 1968 r. w Belgradzie, filolog, poeta, publicysta, tłumacz.

Do tej pory ukazały się trzy tomiki jego poezji: „Uliczne modlitwy”

(Poznań 1995); „Dziedzictwo” (Nasleđe), dwujęzyczny tomik

(Warszawa 1998); „Sumienie pewnej wiosny” (Savest jednog proleća)

dwujęzyczny tomik (Ciechanów 2004).

W Serbii, w ramach Biblioteki Groš, ukazał się jego wybór ze

współczesnej poezji polskiej pt. „Sześciu polskich poetów” (Belgrad

2000).

Wiersze Vladana Stamenkovicia zamieszczono w antologiach:

Contemporary Writers of Poland, Dreammee Little City, 2005; Antologia

poezji serbskiej XX wieku, (Warszawa 2007).

Jest członkiem Związku Literatów Polskich od 1999 r. oraz Stowarzyszenia

Literatów Serbii od 2000 r.

 

KОСМЕТ*

W zakonnych ścianach

które pamiętają czasy świętych

na ikonach

narodzin i zwycięstwa Syna

Za ołtarzami

które szepczą przez wieki

tę sama modlitwę przodków

Pod ziemią

która kryje zmarłych pasterzy

i męczenników

W rzekach

odświeżonych krwią

bojowników ze znakiem krzyża

w świadomości zaczarowanaspoczywa legenda

 

            * KOSMET – skrót Kosovsko-Metohijska Autonomna Oblast (Okręg Kosowsko-

            Metohijski – Republika Serbii).

 

Risto Vasilevski

Poeta serbski i macedoński zarazem, eseista, tłumacz tworzący

w obu tych językach, ur. w 1943 r. we wsi Nakolec w Macedonii, od

1965 r. mieszka w Serbii, obecnie w Smederevie. Autor 50 książek,

wydanych już w 10 językach, inicjator międzynarodowych spotkań

poetyckich „Smederevska pesnička jesen”, obecny w setce antologii

i wyborów serbskiej, macedońskiej, jugosłowiańskiej i światowej

poezji. Zdobywca wielu nagród krajowych i międzynarodowych,

między innymi Bracia Miladinovci, Milan Rakić, Pečat Kneza Lazara,

Karadżiordżie, Balkan i Evropa, Wielka Międzynarodowa Nagroda

„Letasce pero” (Varna 2008), Balcanica (Braila, Rumunia).

Twórca wielu antologii poezji.

Członek Macedońskiej Akademii Nauki i Sztuki, a także Akademii

Słowiańskiej Literatury i Sztuki w Warnie. Jest redaktorem

naczelnym wydawnictwa „Arka”

 

Z tomu: „Czas, głosy”

Chleb Jezusowy

I znacznie głodniejszych od nas,

w o wiele większej Pustyni,

ale na bardziej świetlistej Górze,

jednym chlebem nakarmił

i wszyscy mu uwierzyli.

Ukrzyżowany przez sytych i innych,

przewidując nasz przyszły głód,

zostawił nam ciało,

krew w wino przemienił,

ducha w świadomość przeistoczył,

by w nas na wieki trwała.

I teraz się widzi,

komu jaką sytość darował,

czyje zaspokoił pragnienie:

jedni tego nie rozumieją

i wierzą w odmienne skarby,

inni pchają się po dary bez kolejki,

a ci, którzy innych wyprzedzą,

na nic się nie będą oglądać.

Ci, którym się nie zechce wejść na Górę,

nigdy nie odkryją ogrodu i źródła,

gdzie mogliby owoc zerwać,

wodę życia otrzymać.

A tak jest mało chleba na świecie,

tyle wody daremnie wycieka.

 

Branislav Veljković

Ur. w 1948 r. w mieście Zaječar. Autor dziesięciu tomików wierszy

i kilku tomików opowiadań, monodramu w Teatrze Poezji 1985, redaktor

czasopisma literackiego Književne novine, autor wielu obrazów

malarskich, zdobywca kilku nagród literackich.

Debiutował w znanym wydawnictwie Prosveta w 1982 r. tomikiem

wierszy Bogato żyję. Przedstawiciel poezji poszukującej

formalnego wyrazu, eksperymentującej, wiele lat poświęcił tzw.

gulgotaryzmowi (klokotrizam) – multimedialne projekty. Obecny

w wielu antologiach współczesnej poezji serbskiej, również za granicą.

Sekretarz generalny Związku Literatów Serbskich.

 

Czas nienarodzony

Ten listek koło którego przechodzę

drży jak dusza moja, która drży

jeszcze nienarodzona.

Ten kolor rośliny, przez który przechodzę

przepływa jak dusza moja, co przepływa

jeszcze nienarodzona.

Nienarodzony jest mój czas, przez

który dusza moja nienarodzona

przechodzi, przez którą oko moje

przechodzi, przez które kolor rośliny

przepływa, w którym ten listek

drży. Nienarodzony jest

ten czas, w którym

serce moje bije.

 

Milovan Vitezović

Ur. 1944 r., jeden z bardziej uznanych pisarzy serbskich – prozaik,

poeta, dramaturg, scenarzysta filmowy i telewizyjny, eseista, autor

książek dla dzieci i aforyzmów, profesor zwyczajny Akademii

Sztuki. Wydał ponad 50 książek i 200 innych prac, w tym kilkanaście

powieści, wiele bestselerów, tłumaczony na niemiecki, francuski,

angielski, rosyjski, włoski, słoweński, macedoński, rumuński,

grecki i esperanto. Znalazł się w ponad pięćdziesięciu antologiach,

zdobywca licznych nagród literackich, między innymi Europejskiej

Nagrody za serię Vuk Karadżić, nagrody Związku Literatów Rosji,

odznaczany też nagrodami państwowymi.

 

Ostatnie myśli

Ledwośmy się położyli i zaczęli śnić,

gdy wtargnęli do naszego snu.

A my ukrywamy się we śnie.

Ostatnich myśli szukają.

Obudzili nas, cóż to?

Nie wiedząc, co mają robić,

przetrząsnęli poduszki, prześcieradło,

materac i majtki.

Ostatnich myśli brak.

Stają się nerwowi, kłótliwi,

coraz bardziej się spieszą,

po kolei nam wszystko przewracają,

wylewają beczkę po beczce.

Ostatnich myśli nie ma nawet na dnie.

Zaczynają nas szturchać.

Każdy się z nas natrząsa i na nas wydziera.

Przyjmujemy razy z nawyku. Nas to nie dotyczy.

Ostatnich myśli ani śladu.

Każdego stukają w głowę,

dzwoni jak pusta rzeźba.

Wpychają długie palce w umysł czysty.

Ostatnich myśli tu też nie ma.

Zburzyli nam ognisko domowe, wymietli

i postawili dąb świąteczny.

I nasze pierwsze myśli nagle

zmieniły się wtedy w ostateczne

 

Miljurko Vukadinović

Ur. w 1953 r., nauczyciel języka serbskiego, poeta, autor 18 tomików

wierszy, jednej powieści opowiadań, esejów, twórca antologii,

tłumacz, pisze po serbsku i po rumuńsku, prezentowany w antologiach

w Serbii i za granicą.

 

Pierwszy Święty Sawa na obczyźnie

Niosą się, ech, niosą się wieści,

że ponownie padł Carigrad*, a ja

w to nie wierzę.

To jest nazbyt blisko nas,

królestwo to jest – nie

hetka pętelka!

Przepieram krwawe suknie i siadam,

i zasiadam za biurkiem.

Ciężkie jest życie, zbyt

wiele Bizancjum – tu i owdzie

w niwecz i nic: od moich

nie ma wieści. Bronię się,

żeby się nie opalić całkiem,

odrabiając pańszczyznę.

W ten sposób doczekam się

Świętego Sawy.

 

            * Carigrad słowiańska nazwa Konstantynopola

 

 

 

 

Pin It