ABEL MURCIA

Przełożyła Krystyna Rodowska

 

abel murcia 

 



                          Koniec przedstawienia

 

           Za pierwszym razem pojąłem zaledwie,

           że coś się skończyło.

           Dla ścisłości, powinienem wyznać,

           że zupełnie nie pamiętam pierwszego razu.

           Odtwarzam przeszłość z opowieści innych,

           z nieostrych obrazów na zdjęciach niczyich.

 

          Moja pamięć czepia się dwóch fotografii,

          które mówią, że znałem kiedyś moich dziadków.

          Teraz obce mi są wszystkie te postacie,

          lecz nie wykluczam, że  był taki moment,

          kiedy tworzyliśmy wszyscy jeden wszechświat..

 

          Ja z tamtego dzieciństwa, to ktoś nieznajomy,

          podobnie jak i tamci. W dniu, w którym odeszli,

          nie pamiętam nawet, czy płakałem: dziecko z fotografii

          mogło się tak zachować, lecz wątpię, czy teraz

         potrafiłbym to sobie przypomnieć.

        

         Zapewne  nie wiedziałem nawet, że umarli;

         ich uporczywa nieobecność w czasie

         nie prosiła nigdy o wyjaśnienia.

         Później, stopniowo, odchodzili inni..

         Moja przeszłość jest pełna imion,

         które zapełniały mój świat, a dzisiaj zniknęły.

 

      Obsada jest niejasna, akcja nie dość szybka.

      Nie jest to chyba spektakl, co daje gwarancję

      utrzymania się przez dłuższy czas na afiszu.

      I jak tu się upierać przy tym przedstawieniu,

      Jeżeli w każdym sezonie ubywa aktorów,

      na których tak liczyłem.

 

 

 

 

                          Bitwy mojego dzieciństwa

                            Mojemu bratu, który poległ podczas bitwy życia

 

   Bitwy  mojego dzieciństwa

   rozgrywały się zawsze na tym samym polu,

   o dokładnej godzinie i z jedynym wrogiem

   ( nazywając cię wrogiem, czuję, jak twój brak boli)

   Zaczynaliśmy wojować pod koniec dnia.

  To było wiele nocy i wiele batalii

  z zawieszeniem broni, gdy nastawał dzień,

  zrywanym jednomyślnie, gdy kładliśmy się do łóżek.

  Życie obozowało wśród dwóch prześcieradeł

  i czekało do nocy, bawiąc się ze śmiercią.

  I noc nadchodziła, ale nigdy śmierć.

 

W tamtym kalendarzu nie istniał porządek.

Czas upływał, zostawiając w pamięci

dwa łóżka, dwa okopy, dwóch żołnierzy... i jednego zmarłego.

Zabawy znalazły epilog w rzeczywistym świecie,

Co zabawił się w wojnę, na której nie było dzieci.

 

Któregoś dnia zrozumiałem, że cyfry się nie liczą,

że  jeden znaczy nieskończoność, a tysiąc  jest nikim,

że niekiedy w zabawach kryją się rzeczy realne,

że tak naprawdę igra się w nich z własnym przeznaczeniem.

Zrozumiałem? Nie sądzę. Nie da się zrozumieć

pustki, jaką zostawiasz ty, któryś wypełniał

wszystkie światy naszego jedynego dzieciństwa.

A teraz mi się śnisz, i śnię, że się bawimy

i śnię, że dwaj wrogowie znów patrzą na siebie.

Gęste trawy zarosły pola naszych bitew

i nie mogę cię znaleźć wśród kolców i chaszczy.

Dzisiaj boli mnie brak twój i bolą mnie sny

i bolą mnie przeżyte lata.

 

Nie ma słodszego wspomnienia

niż teraźniejszość nieosiągalna.

 

 

 

 

                 Pustka

 

 

 Wiatr nie wchodzi przez ściany,

  nie kręci młynka

w zakamarkach,

nie bawi się z liśćmi drzew,

nie ściera z piasku śladów morskiej piany.

Tutaj, w środku, stół jak stał, tak stoi,

sofa na swoim miejscu,

a krzesła  w ordynku

jak podczas defilady bez widzów i orkiestry.

Tutaj, w środku,

bywam, ale nie w tej chwili,

Nie ma mnie też na zewnątrz..

Jeśli  ktoś chce mnie spotkać, gdziekolwiek,

niech poszuka, z łaski swojej,

biura

podmiotów znalezionych.

 

 

 

 

                         Kilometr 43

 

Czasem się zatrzymuję, a wtedy drzewa także

przystają  na poboczach.

Patrząc , zastanawiam się, czy to nie one

zdecydowały, że pora na postój.

Na autostradzie drzewa i ja

jesteśmy częścią jednego pejzażu,

lecz chciałbym wierzyć, że jest jednak coś

co różni ich obecność od mojej

( chciałbym wierzyć, lecz nie zawsze potrafię).

Ja byłem już sobą,

albo prawie sobą

-      przekonuję sam siebie –

przy kilometrze zerowym

i tamte drzewa nie były tymi , z tego miejsca.

Czy  tak jest na pewno?

Botanika nie była nigdy moją mocną stroną.

Zaledwie wiem, jak wyglądają liście dębu,

kasztanowca, lipy, platana, figowca,

liść drzewa chlebowego i sosnowe igły.

Przyznaję z bólem serca, że także oszukuję,

że zdarza mi się często, dopiero na widok owocu,

rozpoznać z jakiego to drzewa.;

ta wiedza czy  niewiedza nie czyni mnie mądrzejszym,

nie podpowiada  nawet, czy więcej drzew napotkam

za najbliższym zakrętem

 

Przejechałem 43 kilometry,

i patrzę przed siebie.

 

 

 

 

                 Wieczorem

 

Głosy sąsiadek na ulicy

zaczyniają świat i odczyniają.

Ciężarówka ze śmieciami

zbierze codzienne opowieści

domów, wszystkich domów,

żywotów, których nie znają gazety.

Bieganina psów, szczekanie

tych co nie biegają, skulone

gdzieś milczenie kotów.

Bezsenność i dźwięki radia,

które czuwa, my także czuwamy,

monotonne przewracanie stron ksiązki,

ocieranie się ciał po omacku, nie w porę,

chrapanie, które nigdy nie będzie naszym,

i oddychanie przez spokojny sen

lub bezdźwięczny krzyk każdego koszmaru.

Szepty dzieci w ucieczce przed zegarami.

 

 

                            *

 

 

 

  W dzieciństwie uparcie chciałem

  zrozumieć świat  zadawałem pytania

  z odpowiedziami i  bez nich

  wymościłem sobie własny kąt w pustce

  z którego obserwowałem innych

   z czasem zmieniły się pytania

   własny kąt kurczył się coraz bardziej

    w cieniu oświetlonych okien

     udaje mi się odczytać gryzmoły

     biegnące po murach w tym miejscu

    jaki kolor ma nazwa rzeczy

    czym pachnie cisza nocna

    o czym śni dotyk nieobecności

   jak pachnie w ciągu dnia odległość

   co czuje skóra gdy nikt jej nie dotknie

 

 

 

                    Zimowy horyzont

 

      Kotłuje się światło pośród chmur

      burych lutego który się powtarza

      wieczór po wieczorze. Drzewa i cienie

       monochromatyczne szukają nieba

       które je usprawiedliwi i mnie razem z nimi.

       Dzisiaj zima to skrawki śniegu

       które ją wspominają i to terkotanie

       bezbarwne moich wielu piątków

       między tutaj a tam w tej samej

      przestrzeni. Godziny przynoszą nam noc;

       o 17.30 –dzień

       jest już dłuższy, kosmos ciągle ciemny,

      czarny, i ja i ty, my wszyscy -

      zwyczajni zakładnicy

      światła które  wykradł horyzont.

 

                        

 

                   Monolog osoby towarzyszącej

 

          Urodzić się z biegiem rzek

          Każe ruszyć z miejsca

          A także w poszukiwaniu morza

          Oceanów i pustyń

          Może pustkowi

          Tęskniących za harmonią

           W echu wody.

 

           Człowiek usiłuje ciągle

           Być sobą.

           Nawet wtedy gdy się zmienia.

 

           Urodzić się jest z natury rzeczy

           Formą zobowiązania

           By spotkać się z losem

           Stąd ten zwyczaj

           Gromadzenia wspomnień

            Które nam pozwolą

            Odnaleźć przejście

            W naszych labiryntach

 

             Nie różnisz się od innych

             To lustro dzisiaj jest inne

             Inne może są twoje drogi

             Twoje domy, domowe ogniska,

             A nawet twoje odbicie

 

             Punkt po punkcie,

             Szkicując zaledwie

             Krajobraz bez przecinków

             I bez horyzontów,

             Zagubiony wśród alfabetów

             Wchodzisz coraz głębiej

             W pozbawiony drzew las

             Swoich sprzeczności.

 

          

 

 

 

ABEL MURCIA ( 1961) jest hiszpańskim poetą, tłumaczem poezji polskiej, leksykografem, autorem kilku słowników hiszpańsko-polskich i polsko-hiszpańskich, wieloletnim dyrektorem Instytutu Cervantesa w Warszawie i w Krakowie., od jesieni 2014 r. w Moskwie.  Opublikował kilka tomów wierszy: Kilometro 43,   En voz baixa ( En voz baja)- dwujęzyczny tom portugalsko-hiszpański, Haikus, sonetos y silvas, Trialogos / Trialegs/Trialogi  - wydanie trójęzyczne, w języku katalońskim, hiszpańskim i polskim ( Świat Literacki). W r. 2012 opublikował dwujęzyczny tom wierszy Desguace personal/ Osobista rozbiórka  ( Czuły barbarzyńca), tłumaczonych przez kilkoro wybitnych tłumaczy, m. in. Carlosa Marrodana i Leszka Engelkinga. W r. 2014 wydał w Hiszpanii tomik Desconcierto instrumental, z którego pochodzą trzy pierwsze z przetłumaczonych i zaprezentowanych tutaj wierszy. Poezja Abla Murcii –, oszczędna w słowach,  zarazem wyrafinowana i refleksyjna, sonduje codzienność, wydobywając na jaw ukryte wymiary rzeczywistości. W  świecie  Abla Murcii  banalne staje się niezwykłe. To finezyjna poezja pamięci i miłości, delikatnego poczucia humoru i dystansu do samego siebie. Murcia , koneser i degustator niuansów słownych i formalnych, chętnie uprawia sonet i haiku. Jego definicje poetyckie, takie np.jak „ róża jest milczeniem zmrożonego ognia”, „ jesteś bardziej mną, niż kiedykolwiek ja byłem”– na długo zapadają w pamięć. Zręczność Murcii w operowaniu sytuacyjnym i językowym konceptem ma niekiedy wiele wspólnego ze sposobami organizowania poetyckiej materii przez Wisławę Szymborską, której hiszpański poeta jest niestrudzonym i utalentowanym tłumaczem ((wespół z meksykańskim poetą-tłumaczem, Gerardo Beltranem). We współpracy  z Gerardo Beltranem i katalońskim tłumaczem Xavier Farré  opublikował w Hiszpanii Antologia de poesia polaca contemporánea ( autores nacidos entre 1960 – 1980) Z kolei sam przetłumaczył i opublikował wiersze Ryszarda Kapuścińskiego, Julii Hartwig i Ewy Lipskiej

Od kilku lat prowadzi bloga, na którym zamieszcza swoje przekłady poetów polskich różnych pokoleń i własne fotografie.

Jest członkiem honorowym Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Pin It