POCZTA


Coraz mniej listów z wierszami miłosnymi, coraz więcej z narzekaniami na polityków, w których piszący cały czas zastanawiają się, dokąd to wszystko zmierza? Określenia niecenzuralne, personalnie adresowane, nie są dziś rzadkim zjawiskiem.


Stanisław G. napisał do mnie, jakby pragnąc przypomnieć swoje nazwisko, że przecież jest autorem kilku zbiorów wierszy satyrycznych wydanych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, że pisał w pismach satyrycznych, Szpilkach, Karuzeli ( mój Boże, kto dziś o tym pamięta) i wielu innych, i o tym, że nie ma dziś dobrych , a tak ogólnie to żadnych pism satyrycznych. „Panie Redaktorze, wiem, że profil Pańskiego pisma jest zupełnie na serio, ale może w Pańskiej poczcie zechce Pan zamieścić choć jeden mój wierszyk, może tekst do piosenki. I to niekoniecznie pod nazwiskiem a pod inicjałami, niech przynajmniej ludziska przeczytają, co mi na satyrycznej wątrobie leży.”


Polityka polityka

Wszystkich w dołku nas zatyka

Krąży złota karuzela

Tu afera tam afera

 

Były premier raźnym krokiem

Ruszył wprost ku Europie

Z pieśnią w ustach emigracja

Polska sprawa stanu racja /…/

 

Nie wiem Pani Stanisławie, czy emigracja jest polską racją stanu, tak jak nie wiem, czy wolno nabijać się z człowieka, który zbudował nam drugą Irlandię, a teraz wyjechał żeby wszystkim w całej Europie zrobić tak dobrze, jak nam zrobił. I za to powinniśmy go szanować, a nie obdarzać bezrozumnymi kpinami… Jak to było? /…/ krąży złota karuzela tu afera tam afera…

Starczy, na całe chyba przyszłe stulecie.

 

Pani Grażyna Sz.

 

Ładnie Pani prosi abym opublikował, a co mi tam, publikuję. I niech Pani popatrzy, nie jest tak, że mi spodnie latają w strachu, że jestem delikatny jak pokojowy kotek. Czasami Szanowna Pani, też potrafię zdobyć się na odwagę. Oczywiście, w miarę rozsądku, bo tylko głupiec z odwagą przesadza, zgodnie z hasłem nieżyjącego już cudownego Artura Sandeuera, który powiedział, że odwaga staniała, rozum zdrożał, co konsekwentnie na początku stanu wojennego udowodnił. Zatem przechodzimy do meritum, czyli Pani twórczego zaangażowania.

 

Grzmi na niebie czarne chmury

Za łby łapią się ci z góry

Potem wszyscy połączeni

Kradną forsę z mej kieszeni

 

Powiedz dobry Panie Boże

Kto te kurwy zatłuc może

Kto te bydło porozlicza

Za stracone ludzkie życia

 

Wszędzie chamy i złodzieje

Wciąż czarują czarodzieje

Obiecują poklepują

I koryto wciąż szturmują /…/

 

I tak przez kilkanaście zwrotek Pani Grażyna atakuje tych, co to kradną forsę z jej kieszeni. Ponieważ redakcja nie wie, kto jest tym złodziejem, proponuję zgłosić sprawę do milicji, pardon, teraz oni każą na siebie mówić policja. Zatem Pani Grażynko, na policję, niech łapią, wsadzą do paki… Tyle tylko, że mnie nachodzi dziwna refleksja, czy nasza policja jest już przygotowana do tak zbożnego i co tu kryć poważnego działania? Czy nasze sądy są dostatecznie rozgrzane, czy pan prokurator… Chyba Pani Grażynko, oboje posunęliśmy się o jeden most za daleko.

 

Inny problem ma Pan Marian W. Mogę śmiało powiedzieć, że sprawa jest wyjątkowo skomplikowana bo Pana Mariana:

 

Coś mnie tak ciągle karci i nęci

Bo polityków wydrzeć z pamięci

Ale od rana aż do wieczora

Ta polityczna swołocz mnie woła

 

W telewizorze także w gazecie

Co to otworzę to same śmiecie

Jak to przysłowie stare powiada

Głaszcząc po głowie ciebie okrada

 

Oczywiście Panie Marianie opublikowałem „choć mały fragmencik” tak jak Pan mnie prosił. Trochę te „śmiecie” się Panu pogubiły, ale poeta ma prawo. I niech nikt się nie waży braci wierszokletów pozbawiać ich praw i obyczajów.

 

Damian M.

 

Wiersze rosną i rosną jak dobrze wygniecione ciasto

Aż wypiecze się z niego geniusz którego nikt nie dogoni

Poeta ma swoje prawa i obyczaje i niech nikt się nie waży

Go tych pozbawiać

Bo poezja jest wieczny a ty nie /…/

 

Przeczytałem opublikowałem, niech wiedzą ci którzy piszą wiersze, że poezja jest wieczna. Przyznam się jednak, że trochę zmartwiłem się faktem, że to nie ja będę wieczny, bo człowiek jest już taki przewrotny, taki przewrotny, że chciałby być wieczny.

Pan wybaczy Panie Damianie, wzruszony pierwszą częścią Pańskiej cudownej twórczości i ślepym podziwem dla praw odkrywanych przez Pana, zagapiłem się i niechcący skasowałem resztę Pańskich wierszy. Oj, ten przeklęty klawisz delete, po cholerę go wymyślili. Niepocieszony będę miał o to do siebie pretensję do końca życia. Szkoda tylko, że nie do końca wieczności. O ile wieczność też ma swój koniec. A teraz mam problem, kiedy wieczność miała swój początek. Będę musiał nad tym poważnie popracować. I widzi Pan, Panie Damianie jak wielce refleksyjny i filozoficzny wiersz Pan napisał. I z tym akcentem, namawiając moich Czytelników do rozważań nad wiecznością, kończę na dzień dzisiejszy.

 

Mariusz N. z Sieradza, Elżbieta S. z Rzeszowa, Andrzej H. z Pasłęka, Barbara G. z Supraśli, Andrzej N. z Brwinowa, Iwona P. z Końskich, Gracjan Sz. z Żabiej Woli, Mariusz M. z Kalisza, Grzegorz K. z Żyrardowa, Ewa W. z Hamburg, Elżbieta N z Białej Podlaskiej, Sylwester z Wilna, Barbara D. z Łowicza, Krystian G. z Drezna. Henryk S. z Gorzowa – nie skorzystamy

Bożena J. z Szczecina, proszę o większą ilość tekstów.

 

Pin It