Nie wiem, co rządzi ludzką wyobraźnią: chęć dokuczenia komuś, atakowania bez pardonu, wytykania potknięć…? Pisze do mnie taki jeden z drugim, jakieś wierszyki, atakuje premiera, prezydenta, ministrów, nie chce dostrzec ich poświęcenia dla nas, wytężonej, ciężkiej pracy.


Kolacyjki ośmiorniczki winka za tysiące

A tymczasem ty mój bracie suchy chlebek w kącie

Dwór się bawi dwór szaleje cygara z Hawany

Żonie kieckę za tysiące oskubać barany

 

I tak w tym tonie napisał  Andrzej w z Płocka osiemnaście zwrotek, w których obraża władzę, uzurpuje sobie prawa do jej osądzania, jakby nie wiedział, że wydać tysiąc to pestka z wiśni, wydać milion to pestka z śliwki, ale wydać miliard z społecznych i nie dać się złapać za rękę, to jest dopiero wytężona praca, to jest dopiero sztuka.

Panie Andrzeju, nie będę z Panem polemizował, choć każdy z nas ma swoje racje, Pan pracuje na umowę – zlecenie za 1500 zł minus podatki i do tego za mieszkanie 700 zł. każdego miesiąca, pan minister pracuje… no nie, nie będę się wciągał w idiotyczne dyskusje. Wszak mam pisać o wierszach i dobrej literaturze, choć przyznam, że dobry kryminał też przecież mieści się w literackim kanonie.

 

Mariusz G. z Warszawy uraczył mnie swoją powieścią, w której wątki erotyczne, kryminalne i polityczne przeplatają się z każdej strony.

Pozwolę sobie zacytować jej fragment.

 

/…/ Podniósł się z sofy, wyciągnięte ręce przez chwilę zawisły w przestrzeni, jakby chciały otworzyć coś nowego, niezrozumiałego, trudnego do odczytania.

- Alfabet znasz – wychrypiał pochylony w stronę światła z małej lampki, które otwierało przed nim wąską przestrzeń fotela i zagłębionej w nim sylwetki Drzewka.

- Cóż z tego, że znam, warunki na każdym otwarciu mogą się zmienić – ironizował Drzewko.

- Przecież mamy nowe rozdanie.

-Mamy, mamy i co z tego. Wiesz, co powiedział klasyk? Chuj, dupa i kamieni kupa. Tasujemy karty. Tylko teraz znacznie przytomniej. Jesteś stary cinkciarz, to dobrze wiesz. Jutro przetasujemy pętaków z opozycji jak nigdy.

- Zatem pałac już podjął decyzję?

- Podjął, podjął i myślę, że jak zwykle trafną. Ale ty chwilowo w cień. Jutro masz być na głosowaniu, bo wszystkie ręce na pokładzie. Potem masz zamilknąć, żadnych wywiadów, brylowania, dziób na kłódkę.

Drzewko założył nogę na nogę, zgasił cygaro, popatrzył uważnie przed siebie i spytał:

- Jaki będzie mój koszt?

- Jak na taką aferę to niewielki, milion na partię i dziesięć do podziału, tradycyjnie. -   Paniał?

- Paniał, paniał – Drzewko westchnął, zdjął nogę z nogi i głębiej zapadł się w fotel. /…/

 

I teraz Panie Mariuszu mam problem, bo całej książki nie opublikuję, choć Pan proponuje aby dać to w częściach i być może moglibyśmy zgodzić się z tą koncepcją, tyle tylko, że mój radca prawny, oj oni zawsze mają rację, a jak jej nie mają to udowadniają nam, że mają, uważa iż ta publikacja jest nazbyt czytelna, osoby przejrzyste personalnie, Pańska wiedza w pewnych tematach porażająca i konieczna do sprawdzenia, bo to już nie jest literatura, a jeśli literatura to literatura faktu. I że mogą być poważne procesy. Myślę, że musimy wrócić do tego w długiej rozmowie w kilka osób. Moja rozmowa telefoniczna z Panem nic nie załatwia, zwłaszcza, że telefon podany przez Pana… Zresztą sam Pan wie. Proszę ponownie o kontakt.

 

I wracamy do tematu starego jak świat, miłości, wierności, kobiety oddanej mężczyźnie, kochającej i pragnącej być kochaną. Cudowne i proste wyrażone w niezwykle subtelny, poetycki sposób przez Panią Annę W. z Tomaszowa Mazowieckiego

 

Przy tobie mój miły rozkwitam od rana

Choć powiem ci szczerze jestem niewyspana

A teraz pozwolisz, że zrobię śniadanie

Uprasuję  spodnie i dam ci ubranie

 

Kocham ciebie bardzo szczerze

I w twoją miłość głęboko wierzę

 

Pani Anno, z ogromną radością przeczytałem Pani list, w którym Pani napisała, że kobietom potrzeba bardzo mało i że nie jest Pani  „jakąś tam feministką, sufrażystką, czy też inną, starającą się przeciwstawić świat kobiety światowi mężczyzny, bo mężczyzna i kobieta to jedno i obydwoje powinni realizować się przez siebie”

 

Wiersz cudowny, myśli Pani proste, nieskomplikowane i z ogromną radością przekazuje je moim Czytelnikom, a w szczególności Czytelniczkom.

 

Pan Stefan z Włocławka ma pretensję, że poczta ukazuje się tak rzadko. Przysłał mi swój list z wierszami, w którym proponuje mi, że jest gotów napisać ich dla nas nawet tysiąc, jeśli tylko będziemy publikować.

Panie Stefanie, może zatrzymajmy się na jakiś czas na tym, który poniżej, żeby nie oskarżał mnie Pan, „że puszczam grafomanię a prawdziwych, wielkich poetów nie publikuję”.

 

Jestem subtelny jak w Polsce wielu

I taki też byłem w Peerelu

Tak byłem w ORMO w wojsku służyłem

I bardzo dobrze z wszystkim żyłem

 

Gierek sekretarz dłoń mi podawał

I to jest prawda nie żaden kawał

Dziś tego faktu zazdrości mi wielu

Lecz ty mi nie zazdrość mój przyjacielu

 

Dziś nową Polskę budujmy od nowa

Bo Polska ojczyzna nie żadna krowa

Którą chcę doić wszyscy politycy

Nie ci z lewicy tylko z prawicy.

 

Przeczytałem z prawdziwym wzruszeniem i polecę wielu młodym, naszym Czytelnikom, aby po pierwsze zobaczyli jak się buduje wiersz i jak w nim należy zawrzeć to, co w poezji winno być ziarnem folkloru, ej wróć, co jest szczerym, prawdziwym, radosnym… a po drugie, niech się uczą historii, bo już pewnie nie wiedzą co to było ORMO i kim był Gierek sekretarz.

 

Mi się ten wiersz podobał, bo mimo przynależności do ORMO, pan Stefan dobrze z wszystkimi żył. Jak to we Włocławku, kto czytał Newerlego Pamiątkę z celulozy ten doskonale wie, że każdą zapałkę można podzielić toporkiem na cztery. Jak się potrafi i jeśli się chce.

 

Adam N. z Zamościa. Mariusz G. z Nysy. Ewelina N. z Katowic, Grzegorz K. z Grodziska Mazowieckiego. Elżbieta D. z Wyszkowa, Mirosław M. z Radomia. Marian S. z Tczewa. Iwona R. z Nidzicy – nie skorzystamy.

 

Adam R. z Łomży – skierowane do publikacji.

Dziękujemy wszystkim  za przysłanie