Jacek Bocheński - Widoki

 

Jacek BocheńskiOcalić prywatność, zachować tajemnicę domu, czynności osobistych, rozmów, kontaktów, nie mówiąc o danych osobowych, własności, dochodach, prawie do wizerunku oraz do żony, męża i skrytych romansów. To wszystko chcielibyście mieć zastrzeżone dla siebie, a liberalizm, prawa człowieka i autonomia należna każdej istocie ludzkiej miały wam to zapewnić.

 

Tak bezpiecznej prywatności nie ma na świecie i nigdy nie było. Jest za to idea konkurencyjna: osiągnąć przejrzystość w sferze publicznej. Niech wszystko, co prywatne, będzie nieprzenikalne, wszystko, co publiczne, na wskroś widoczne. Ale jak oddzielić jedno od drugiego, skoro jedno w drugie uparcie się wczepia i nie chce puścić? Wyraźnego rozdziału dwóch stref też na świecie nie ma i nigdy nie było. Pożądana przejrzystość życia publicznego i pożądana nieprzejrzystość prywatnego są mirażami, w praktyce nie istnieją. Daje się natomiast we znaki ich wzajemna przemienność, gdy nagle występują tam, gdzie nie trzeba. Skrytość nieznośnie ciąży w strefie publicznej, a przejrzystość dokucza w prywatnej.

Już dzisiaj są dostateczne sposoby, żeby o każdym człowieku, zwłaszcza takim, który korzysta z urządzeń elektronicznych czy z usług świadczonych przez instytucje, ze smartfona, komputera w sieci, samochodu z GPS-em, banku albo szpitala, mogły dowiedzieć się niemal wszystkiego, co im potrzebne, inne zainteresowane instytucje lub osoby. Jesteśmy śledzeni, podglądani, podsłuchiwani, analizowani przez niezliczone monitory, kamery, mikrofony, czujniki, liczniki, i sztuczne inteligencje. Ochrona prywatności nie zapobiega skutecznie wścibstwu tych zwiadów także dlatego, że zaskakiwana raz po raz czymś technicznie nowym, nie może zapobiec na czas. Trwa, oczywiście, walka na wynalazki między stronami, którą jednak prywatność koniec końców przegrywa.

Przejrzystość życia publicznego, czyli postępowania władz, jest łatwym hasłem opozycji i śmiesznym samych rządzących, bo komu jak komu, ale im, zwłaszcza gdy faktycznie dążą do autorytaryzmu, przejrzystość nie jest na nic potrzebna.

W Polsce lepiej niż "przejrzystość" powiedzieć to samo nie po polsku. Poważniej brzmi "transparentność". Ale prawdziwie głęboka "transparentność" polityczna, jeśli istnieje na świecie, to ta niepożądana, nielegalna, wymuszona lub wykradziona. Świat zdumiewają co pewien czas niezwykłe włamania hakerów, rewelacje nielojalnych szpiegów, którzy porzucili służbę, i dostawców tajnej informacji typu WikiLeaks. Media są pełne przecieków z dobrze poinformowanych źródeł, do których dziennikarze, jak się zazwyczaj mówi, dotarli. W Polsce jest to w ogóle podstawa informacji politycznej o kraju, jeśli ktoś nie chce poprzestać na sztucznych i absolutnie jałowych "przekazach dnia" w szczególności partii rządzącej, udzielanych na dodatek aroganckim tonem. W bliskiej przeszłości decydujący wpływ na polityczny los Polski wywarli dzięki własnemu źródłu informacyjnemu kelnerzy, którzy podsłuchali i nagrali w restauracji rozmowy prywatne polityków jadających tam kolacje. Tak potwierdziła się w sposób jaskrawy powaga kwestii, czy można rozdzielić realne życie prywatne i publiczne, czy tylko ich teoretyczne aspekty. Czy na immunitet prywatności jest sens jeszcze liczyć? Jak uzyskać ten immunitet w obecnym stanie cywilizacji, techniki i moralności?

Ja, wasz wszystkowiedzący wieszczek, coś teraz przepowiem. W przyszłości sprawa zostanie załatwiona. Co prawda, trochę jeszcze poczekamy. Tymczasem trzeba ćwiczyć. Mój Blog Drugi trochę temu służy, bo pomieszał jawność z prywatnością, choć nie było to jego zamiarem i nie po to powstał. Ale tak wyszło.

Świat ma przyszłość. Prywatność w niej zniknie. Zapanuje powszechna przejrzystość. Zrozumie się, że tajemnica, intymność i poufność są niemożliwe. Jednak nie będzie to dla nikogo dziwne ani przykre. Dzięki coraz szybszemu rozwojowi nauk takich jak bionika, neuropsychologia i coś, o czym jeszcze nie mamy wyobrażenia, zmieni się świadomość naszych następców. Nie obejdą się bez rozumu, ale być może bez niektórych zbędnych im już uczuć i słabości. Będą transhumanidami.

 

Jacek Bocheński blog II

 

Pin It