Władysław Panasiuk

Poeta  nie umiera

Baldassarre Tommaso Peruzzi
Baldassarre Tommaso Peruzzi

 

Gasnące gwiazdy świecą najjaśniej, ich niesamowita energia kumuluje się w blasku, który ma swój początek i koniec. Podobnie jest  z człowiekiem, który przez całe  życie na swój sposób błyszczy. Nikt nie chce byle jak przeżyć, ale życie samo w sobie posiada wiele tajemnic. Z  dniem urodzin otrzymujemy od samego Boga talenty choć nie zawsze staramy się je w odpowiedni sposób odczytać. Każdy z nas jest do czegoś stworzony i swoim życiem wypełnia jakąś pustkę. Nie zawsze są to rzeczy wielkie choć i z tą wielkością bywa różnie.

Janusz Obara  urodził się by spełnić wiele ról, a jego życie stało się od samego początku wielką przygodą. Ukończył studia w Łodzi, ale to według niego było za mało. Chciał spróbować czegoś innego, poznać trochę dyscypliny i służyć  w najlepszy sposób krajowi. Kiedy zdobył oficerskie szlify i stał się pełnowartościowym mężczyzną wyruszył w Polskę z reprezentacyjnym zespołem „Radar”. Wojskowa piosenka wiodła ich przez cały kraj, były owacje i wyróżnienia. Kierownik artystyczny takiej grupy miał pełne ręce roboty, ale liczna widownia była rekompensatą za włożone serce i trud. Janusz nigdy nie przestawał być artystą; grywał w filmie i w teatrze jednego aktora. Monogramy w Jego wykonaniu cieszyły się popularnością.” Mizerykordia” Marka Nowakowskiego była ulubionym dziełem aktora, potrafił doskonale wcielić się w każdą rolę i zagrać ją bezbłędnie. Trudne jest opanowanie prozatorskiego obszernego tekstu. Januszowi się to udawało. Nie była to jedyna Jego pasja, miał ich więcej. Pisał poezję i prozę, wydał osiem pozycji książkowych. Był laureatem wielu nagród. Wielokrotnie odznaczany za osiągnięcia literackie i kulturalne. Od kilku lat wydawał magazyn literacki  Ars pro Memoria, w którym znalazły się również  nasze artykuły i wiersze. Władysław Janusz Obara był członkiem ZLP w Chicago i naszym przyjacielem. W ocenie był surowy, a to może dlatego, że przez wiele lat był wykładowcą Instytutu Nauk Humanistycznych WAT w Warszawie. Doskonale odróżniał ziarno od plew, sam pisał piękne poematy, teksty piosenek oraz komponował do nich muzykę. Od kilku lat był emerytem, ale nie zmarnował ani jednego dnia, był obecny na wielu patriotycznych uroczystościach. Należał do kilku organizacji, choćby ”Rycerze Kolumba” czy Polskie Drużyny Strzeleckie gdzie piastował stanowisko zastępcy Głównego Komendanta w stopniu generała. Człowiek o wielu talentach i twarzach zawsze stawiający sobie najwyższą poprzeczkę. Nie zadawalał się byle czym i od innych tego wymagał. Zawsze pełen energii, stanowczości,  w pełni zdyscyplinowany, zawsze na służbie Polsce. Taki był do końca choć ostatnio zdrowie zaczęło szwankować. Takim Go zapamiętamy. Odszedł człowiek, który pozostawił po sobie sporo, swoim życiem zasłużył na szacunek i pamięć. Lubił wyzwania i stawiał im czoła, na scenie czuł się jak ryba w wodzie. Doskonały recytator, nawet ze słabego wiersza potrafił wykrzesać to, co w nim najlepsze. W to co pisał wkładał serce i umiejętności, dopracowywał do perfekcji, by każde słowo miało sens i przemawiało do czytelnika.

Poeci wciąż rodzą się nowi, ale szybko umierają ich dzieła. Prawdziwi poeci nie odchodzą na zawsze, żyją w poematach, pieśniach i wspomnieniach. Człowiek żyje w pamięci innych, a jego mądrością żywią się następne pokolenia. Janusz Obara posiadał sporą wiedzę, którą potrafił się dzielić i choć był generałem umiał rozmawiać z szeregowymi. 

 Władysław Panasiuk

Pin It