Krystyna Habrat

 

 

 

MOJE ULUBIONE KSIĄŻKI O AFRYCE

JAKO REMEDIUM

 NA   MELANCHOLIĘ  ACHROMATYCZNYCH BEZKRESÓW  PÓŹNEJ JESIENI

 

   Mieszkałam kiedyś, jako dziecko, w mieście, które określała geometria i achromatyzm. Wszystkie ulice były proste, jak od linijki, krzyżowały się pod kątem prostym i biegły daleko, daleko. Przy nich stały białe prostopadłościany niewysokich bloków mieszkalnych. Wszystko proste, nowoczesne, higieniczne. Trochę ten porządek zaburzały sosny wyrastające wysoko ponad domy, ale ich   pnie też były proste. Wystrzelały wysoko w niebo. Dopiero w górze powiewały ich parasolowate gałęzie z igliwiem szarej zieleni.    

 

Zdzisław Antolski

 

WSPOMNIENIE O JANUSZU GŁOWACKIM

 

antolski zdzislaw    19 sierpnia 2017 r. przeczytałem na portalach informacyjnych, że zmarł Janusz Głowacki, pisarz. Już w liceum im. Stefana Żeromskiego, zachęcony przez panią profesor Helenę Wolny, regularnie czytałem wszystkie wychodzące w Polsce literackie czasopisma, przede wszystkim tygodniki: „Życie Literackie”, „Kulturę”, „Współczesność” (ta ostatnia wkrótce, po lekturze przeze mnie kilku numerów, przestała się ukazywać). Z tygodnikami literackimi miałem do czynienia już w szkole podstawowej, a mianowicie w bibliotece szkolnej w Pełczyskach leżały całe roczniki pism „Nowa Kultura” i „Życie Literackie”. Ktoś z nauczycieli tej szkoły, w zapadłej miejscowości, był takim światłym polonistą, że je prenumerował i zbierał. Nie mam pojęcia, kto, poprzednim kierownikiem był pan Tadeusz Bartosik, później pracował w Nieprowicach i Złotej.

Jacek Bocheński - ŻYCIE

 

Jacek BocheńskiKoniec odtwarzania. Rusza blog na żywo. Co się odtworzyło, to się odtworzyło, co nie, to nie. Latają mi jeszcze w pamięci oderwane zdania zapisane na dysku, który się tajemniczo wyzerował. Lata na przykład takie zdanie o profesorze: gdyby zrezygnował z wyjazdu i chciał powierzyć odczytanie swojej laudacji innej osobie w jego imieniu, nie musiałby nawet prosić córki o zastępstwo. Zupełnie odpowiednim zastępcą mógł być jakiś kolega-profesor, który na Galę do Katowic jechał.

Krystyna Habrat

 

KANIKUŁA  I SPRAWY WAŻNE

 

 Znowu upał. Trudno oddychać.

 I tak dzień za dniem. Już nie cieszy piękna, słoneczna pogoda.  Lecz wystarczy schować się gdzieś w cieniu drzew i można rozkosznie radować się życiem.

  Tylko nic się nie chce. Ani coś robić. Ani czytać. Chyba za gorąco na podejmowanie działań. A jednak podczas urlopu, gdy część z nas pozostawała w ogrodzie, bujając się leniwie na huśtawce, dziarska młódź z rozwichrzonymi czuprynami, a niekiedy w wieku zaawansowanym, bo bez czupryny,  wychodziła co rano z plecakami w góry. Jedni z linami do wspinaczki, inni na treningi. Powracali wieczorem i z wielkim apetytem pałaszowali łazanki lub  ryż z jabłkami na późną kolację.

Jacek Bocheński - Skajp

 

Jacek BocheńskiKomentuje Dorota na Facebooku, ale nie epizod Tadeusza Nowakowskiego z Frӓulein . Komentuje swoją rozmowę z ojcem w moim ujęciu. „Tylko chuchnięcie w słuchawkę się nie zgadza: myśmy rozmawiali przez coś w rodzaju skajpa, a więc nie tylko słysząc, ale i widząc się codziennie. I przesyłaliśmy sobie całuski chuchnięciem w ekran komputera".

Oczywiście, nie trzymali nic przy uchu. Mówiły do nich laptopy. Słuchawka to anachronizm. Jeszcze jedno pomieszanie czasów, które muszę skorygować. A czytelników bardzo proszę o współpracę. Musimy skorygować, chciałem powiedzieć, ja i czytelnicy, opis i pamięć wieczornej rozmowy ojca z córką. Inne wymiary, inna sytuacja obojga w przestrzeni, inna w ogóle obecność. Inne ciepło i przede wszystkim widok. Kto nigdy nie widział profesora, ma teraz okazję zobaczyć, co widzi Dorota na ekranie. Starszy człowiek z brodą. To widzi każdy już na pierwszy rzut oka, ale nawet Dorota, dla której ta broda musi być dobrą znajomą, patrzy na nią przez sekundę jak na niespodziankę. Broda ma związek z oczami profesora. Są inteligentne i figlarne, trochę jak ta broda. Ktoś mi już dawno powiedział: profesor Pisarek to profesor Filutek. Profesora Filutka wymyślił i rysował przez wiele lat humorysta Zbigniew Lengren w „Przekroju".

 

Krystyna Habrat 

 

PAMIĘTAJMY O WRAŻLIWYCH!

 

Zbieram się i zbieram, aby po raz kolejny napisać o ludziach wrażliwych. O tych, którzy są, jak się to mówi, solą ziemi, bo z takich wywodzi się najwięcej artystów, poetów, prozaików ale i idealistów oraz ... Tu urywam, bo każdy sobie dopowie, ile każdy wrażliwy obywatel wnosi do naszej kultury i życia społecznego.

Rzecz tylko w stopniu wrażliwości. Niektórzy są tak wysoce uwrażliwieni, że aż trudno im żyć. Czytam akurat (z przerwami) blisko tysiąc stron liczącą i prawie 2-kilogramową (1.880 g) księgę "1001 książek które musisz przeczytać" Petera Boxalla, a tam często jakiś autor zapada w końcu na chorobę psychiczną. Nie będę wymieniać tych, o który powszechnie się wie ani o tych mniej znanych. Przypomnę tylko, że geniusz artystyczny, literacki, naukowy opiera się na wzmożonej wrażliwości. Ta nadwrażliwość pozwala na znajdywanie pomysłów twórczych i rozwiązań zadaniowych częściej i to tam, gdzie przeciętni obywatele tego nie dostrzegają. Ale równocześnie nadwrażliwość graniczy czasem z psychozą. Dlatego tyle ostatnio wyznań znanych osób o ich depresji czy chorobie dwubiegunowej.

Jacek Bocheński - Odmienności


Jacek BocheńskiŚmierć z odtworzenia nie jest już taka jak ta, która przychodzi, kiedy przychodzi. Jest poprzedzona sobą. Ale tylko taka poprzedzona sobą może być w odtworzeniu prawdziwa, każda inna byłaby fałszem. Chcę w blogu uniknąć falsyfikatu.

Otóż w tamtym czasie autentycznym, nie odtworzonym, profesor Pisarek żył i pisał laudację. Były jeszcze trzy dni, kiedy oddychając, myśląc, kaszląc i nie dosypiając poświęcał się mnie. Ja tymczasem skupiałem się na pielęgnowaniu siebie, a właściwie na ostrożności w posługiwaniu się zagipsowaną ręką. Bo nie jest tak, żeby dłoni w gipsie nie można było do niczego użyć. Nie można nią zapiąć guzika ani chwycić łyżki czy widelca, ale da się wsunąć taką dłoń do rękawa, wciągnąć z pomocą drugiej koszulę przez głowę i da się nawet zrobić jajecznicę, i ustawić talerz przed sobą jak lis przed bocianem, i jeszcze potem nacisnąć klamkę i pchnąć drzwi. I wyjść z domu. To wszystko można. Częściowo to robiłem.