Jacek Bocheński

Wirtual

bochenskiReal prysł, jego odwrotność, twardy wirtual wrócił, żeby pokazać, kto tu naprawdę rządzi Justyną i mną. Z początku ona jeszcze nie chciała się zgodzić. Przecież real był. Przynajmniej wydawało się, że był w Lublinie. I wydawało się, że w pewnym sensie nadal jest. Teraz ona, co prawda, jedzie do Torunia, ma tam konferencję, przygotowała referat, ale jedzie z rzeczywistą torbą na kółkach, taką, ma się rozumieć, jak moja walizka, będzie ją za sobą ciągnąć, szarą w ciemne łatki. Wszystko to mi napisała, żebym widział, co jest. Real. Szary w ciemne łatki, już trochę ciemniejący real. 

Andrzej Walter

 

 

Komu potrzebna jest dziś poezja?
 

 

walter    Tak postawione pytanie wydaje się przewrotne. Tak postawione dziś pytanie wydaje się pytaniem nie na miejscu. Wydaje się pytaniem retorycznym, na które odpowiedź zawsze będzie uzależniona od siły wrażliwości odpowiadającego. A jednak stawiamy sobie dziś takie pytanie, zarówno piszący, jak i odbierający coś, co nazywamy dziś poezją.

Jana Stępnia notatnik



klok stepien



Esperanto

 

Idziemy jedną z ulic Białegostoku, nagle Maria przystaje i wskazuje nam jakąś kamienną tablicę.

- Spójrzcie, Zamenhof!

Przystajemy przy kamienicy na którym widnieje tablica upamiętniająca twórcę esperanto.

- Właśnie tutaj mieszkał – odzywa się Karol.

Andrzej Wołosewicz


 

Postscriptum


 

celnikier judith            Postscriptum pisze się po. Po czym? Po części zasadniczej. Dlaczego więc coś po czynię tytułem? Bo mój świat już umarł. Cokolwiek się w nim dzieje, jest poza głównym nurtem, ale dla mnie stanowi centrum.

Czytam książki, dużo czytam. Nawet w kręgu najbliższych znajomych i rodziny jestem przez to odszczepieńcem, książkowym świrem. Inni czytają mniej lub wcale.

Piotr Wojciechowski



Ludzie tragiczni, wyspy łagodne


 

piotr-wojciechowski     Czytała dużo, między jednym pacjentem a drugim w internistycznym prywatnym gabinecie przeważnie stroniczkę Marcela Prousta. Swoim synom przez całe życie wysyłała karteluszki, bibułkowe serwetki z zapisanymi cytatami.

    Z papierowego bałaganu wyławiam te karteluszki, butelki rzucone w wodę czasu, przez którą przedziera się okręt głupców z Hieronimusa Boscha.  To my na pokładzie. Co chwila ktoś wyskoczy z teorią spisku, która tłumaczy wszystko.

    Znam blisko takich, którzy sądzą, że te arabskie wyrostki umierające aby zabić, to tylko amunicja, którą, ktoś do nas strzela. Że Soros chce przy pomocy imigrandy wykończyć europejskie państwa narodowe.

Krystyna Habrat


 

STARA KSIĄŻKA ZE STRAGANU

    

                                                                                                                          

ksiazki   Spotykam czasem na ulicy stragany ze starymi książkami.

   Najczęściej natykam się na nie, gdy bywam na jakichś kontrolnych badaniach lekarskich, czego nie cierpię. Wychodzę po wszystkim i muszę sobie zrobić jakąś przyjemność. Dostrzegam w pobliżu stragan ze starymi książkami.  Pomiędzy ruchliwą ulicą a drzewami.  Ruszam tam  ochoczo przekonana, ze poprawię sobie humor po straconym w poczekalni lekarskiej czasie.

Andrzej Walter

 

 

Osiem sekund.

 

  

walter   Podstawowe pytanie naszego świata powinno brzmieć: na ile w świecie tym: w świecie tak zagęszczonych i rozwiniętych form komunikacji i tak intensywnym, aby nie powiedzieć chaotycznym obiegu informacji oraz tak zatłoczonej przestrzeni globalnej – wizualnością i przekazem danych – na ile w takim świecie jakikolwiek człowiek (rozumiany jako jednostka wobec masy) – na ile taki człowiek może mieć, posiadać, dysponować – własnym poglądem czy, aby na sprawę spojrzeć jak najszerzej, własnymi poglądami?