Krystyna Habrat

 

BŁĘKITNE POŃCZOSZKI

 

Krystyna Habrat

   Sezon ogórkowy, ale nie będzie to chwytliwy felieton o damskiej bieliźnie czy innych fatałaszkach, choć piękne i tajemnicze dziewczyny tu wystąpią.  Ale od początku.

  Zniechęcona i trochę przerażona współczesnością, zapragnęłam na chwilę wrócić do dawnych czasów. Zabrałam się więc do czytania "Powieści poetyckich" Jerzego Byrona. Tak na wyrywki - jeden utwór, kiedy indziej drugi.  Jest tu między innymi: Giaur; Narzeczona z Abydos; Korsarz; Lara; oblężenie Koryntu, Żale Tassa  - w tłumaczeniu A. Mickiewicza, A. E. Odyńca, J. Korsaka i innych.

  Egzemplarz tej książki ma blisko 100 lat, a poeta pisał i wydał te utwory w czasach romantyzmu -   200 lat temu.  

Krystyna Habrat

 

SEZON OGÓRKOWY, CZYLI ROZKOSZE I POŻYTKI NICNIEROBIENIA

 

 

Krystyna Habrat Upał straszny. Nawet jeść się nie chce. Poznaję zatem rozkosze nicnierobienia. Nawet to miłe!

  Napisałam tak kilka dni temu na Facebooku, nagabywana  stałym pytaniem: "O czym teraz myślisz?"   I wtedy moja  znajoma napisała mi: "Byle nie za długo".

  To  Jadzia, coraz bardziej serdeczna koleżanka, choć znamy się tylko z internetu i przesyłanych sobie, pisanych przez nas książek. Wiem, o co jej chodzi. Przypomina, że powinnam coś pisać. Ona mnie motywuje. Wierzy we mnie. A mnie się nic nie chce. Może już wszystko napisałam?

Jacek Bocheński

 

Sielanka

 

bochenski2Na łąkę wybiegają radosnym galopem dwie wypuszczone ze stajni klacze. Są maści gniadej, mają czarne grzywy i czarne ogony, ale białe, zalotne pręgi na łbach, co dodaje łbom smukłości i urody. Takie pręgi nazywają się u koniarzy "latarnie". 

 

Łąka pachnie ziołową mieszanką z nieskończenie wielu roślin. Łąkowy zapach wypełnia całe powietrze, jak oddechem sięgnąć. Bardziej panuje nad łąką tylko słońce, które mocno pali. Ale słoneczne gorąco i ziołowy aromat współpracują, aby łąka była tym, czym powinna. Łąki mają być wygrzane, pachnące i należeć do wolnych zwierząt. 

Jacek Bocheński

 

Nauka
 
 

bochenski2A więc dobrze. Nazwijmy gatunek przyszłych ludzi w tradycyjny sposób po łacinie: homo futurus. Czy ten gatunek wyżyje, czy nie, o tym zdecyduje wyścig. Pierwsze będzie jedno z dwojga: albo nasze zachowanie na planecie, którego zapewne nic nie zmieni, doprowadzi nas do zagłady, albo szybsza okaże się nasza nauka i odkryje nieprzewidziane możliwości utrzymania się przy życiu ponad stan. Dzisiejszy stan, oczywiście.

Nauka, a właściwie myśl wynalazcza człowieka zawsze to robiła. Zawsze przekraczała dostępne w jej czasach możliwości i nie ma powodu sądzić, że przestanie. Dlatego z naszym światem nie musi być tylko źle, mówię wam ja, wieszczek-pocieszyciel.

Krystyna Habrat.

 

PATRZĄC W OBŁOKI

 

Krystyna Habrat  Właśnie wróciłam z letniska.

  Kiedyś tak się nazywało  spędzanie lata w miejscowości wypoczynkowej.

  Wyjeżdżało się z pościelą i prowiantem. Znałam to ze zdjęć w starym albumie. Kąpano się w pobliskiej rzece, zbierano grzyby w lesie nieopodal, a wieczorami panowie zasiadali do kart na wolnym powietrzu. Kostiumy kąpielowe pań zakrywały więcej niż te teraz na ulicy. Panie pozowały w nich do zdjęć, stojąc onieśmielone rzędem z rękami na ramionach poprzedniczki. Oblegano rozłożyste drzewo, na którego konarach można było siedzieć i leżeć a nawet poromansować. Tamta miejscowość nazywała się: Irena. Jak później poznana przez mojego tatę  mama. Ale to on tam jeździł jako chłopak, potem kawaler, z rodziną.  Chciałam odnaleźć to miejsce po latach. Nic nie przypominało obrazów z tamtych zdjęć. Może dlatego, że nie wysiadłam nawet z samochodu. Może tylko las sosnowy, może rzeka, ale te wszędzie podobne.

Krystyna Habrat

 

NIEDOSYT

 

Krystyna Habrat  Czytam  grubą książkę z wywiadami ze sławnymi ludźmi. W tym wypadku, a chodzi o nasz kraj, są to najczęściej aktorki i aktorzy. Nie, żeby autor takich uważał za tych najsławniejszych, ale on pośród takich się obracał. Jego nazwiska ani tytułu książki nie podaję, bo to nie recenzja, a luźne refleksje na jej marginesie i choć jestem nastawiona pozytywnie, nie chciałabym przypadkiem kogoś może urazić.

  Książkę otrzymałam od autora, ale trochę zwlekałam z czytaniem. Prawie nie czytuję wywiadów z gwiazdami odkąd przed laty w popularnym tygodniku znalazłam pytanie: "A jaki kolor pani lubi?" Tu podobnych banałów na szczęście nie ma, a  w miarę czytania ludzie i świat  przedstawiony coraz bardziej mnie wciągał.

Piotr Wojciechowski  

 

Wczoraj, we wtorek 27 czerwca przeczytałem na Biesiadzie Literackiej w Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich tekst kolejnego felietonu. Wśród słuchaczy byli i tacy, którzy mieli zastrzeżenia co do treści. Chciałbym, aby wywiązała się jakaś rozmowa wokół tego tekstu, dlatego będę go jeszcze przypominał gdzie mogę w czerwcu i lipcu 2017. Potem przyjdą sprawy następne.

 

INTELIGENCJA WCIĄŻ ISTNIEJE

 

Piotr Wojciechowski  Jakie bywają źródła autorytetu?

Doświadczenie przeżytych lat, zdobyta wiedza i mistrzostwo w jakimś kunszcie to prastare i powszechne źródła. Zgodnie z tradycją miejsce w hierarchii społecznej także daje autorytet, istnieje też tradycja sprzeciwu wobec autorytetów hierarchicznych.

   A ponadto w całym obszarze chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego fenomen autorytetu wiąże się z aktem ofiary -   dokonanym lub potencjalnym. Identyczność Boga Wszechmogącego z Bogiem cierpiącym i solidarnym tworzy kulturową przestrzeń, w której ojciec, wódz, kapłan, lider, wieszcz, są wysłuchiwani nie tylko ze względu na to, co głoszą – również dlatego, że w imię głoszonych argumentów cierpieli, ryzykowali, albo można o nich domniemać, że gotowi są cierpieć, ryzykować, ginąć.