Roman Soroczyński
felieton

Widz z piątego rzędu

Filip Wrocławski, 2005Niedawno na łamach „Rzeczpospolitej” (z dn. 18.-19. września 2010 r.) wybitny aktor, Andrzej Łapicki, wyraził zdziwienie, a zarazem radość, że teatr w Polsce cieszy się coraz większym zainteresowaniem widzów. Pan Andrzej stawia tezę, że widzowie „chcą współuczestniczyć, na żywo. … Chcą widzieć sztuczną rzeczywistość, którą twórcy komponują w ich obecności”.

Nie wypada nie zgodzić się z diagnozą znakomitego artysty. Co ciekawe, postawił On ją w czasie, gdy w programach telewizyjnych rządzą seriale, a grający w nich aktorzy opanowali serca i rozumy znacznej liczby widzów.

Ryszard Tomczyk

Z frustracji środowiskowego felietonisty literackiego


Czego oczekuje się dziś od felietonisty, powiedzmy, literackiego? Pytanie ledwie postawione a już roi się od wątpliwości i pytań dodatkowych. Cóż na przykład znaczy "oczekuje się"? Kto oczekuje i co to znaczy "się"? Czy chodzi tu o jakiegoś statystycznego odbiorcę, określonego przy pomocy rankingu? Zali o media, doskonale zorientowane w gustach swych odbiorców a przez to samo bardziej "miarodajne" i lepiej wiedzące, jak ma być?

Ryszard Tomczyk

Podczytując prasowe starocie

 

Odrabiam zaległości czytelnicze. Nie sprzyjały najlepszym lekturom miesiące żaru lejącego się z nieba, choć były i inne okoliczności. Teraz też można by oszczędzić sobie "mitręgi" czytelniczej, wziąwszy pilotem od telewizora do dłoni albo i  trzynastkę kart brydżowych. Tak się jednak złożyło, że od lat pozostaję obłożony książkami. Mimo daru złożonego niedawno miejscowej bibliotece w postaci tysiąca wolumenów, książek w mieszkaniu nie ubywa. W większości to darowizny honorowo złożone mi jako recenzentowi przez miejscowych wydawców, tudzież autorów. Sporo ich zawdzięczam łaskawcom szperającym po strychach i piwnicach oraz wśród składnic makulatury.