Janusz Termer

Pamiętajmy o Henryku Panasie!

 

Na marginesie prasowych omówień nadal modnego w literaturze światowej nurtu prozy historycznej, pióra autorów nawiązujących do postaci Judasza, jak na pryzkład w przypadku książki  angielskiego pisarza Jeffreya Archera Ewangelia według Judasza, pióra Jana Górskiego i Tomasza Terlikowskiego („Wprost”, jeszcze z 25 III 2007), trzeba przede wszystkim zauważyć, że pomijana jest znakomita i znana w świecie, tłumaczona na wiele języków (w tym angielski i japoński) powieść polskiego autora – Henryka Panasa Według Judasza. Apokryf,  wyd. I, 1973 (jak i jej kontynuacja Judasza dziennik intymny, wyd. 1985), która przecież wyprzedziła znacznie w czasie, bo o parę dekad, ten typ literackiego, „rewizjonistycznego”, "kodowego" podejścia do wielkich postaci historyczno-mitologicznych.

Roman Soroczyński

NOC Z POLSKIM

 

Filip WrocławskiSobotni wieczór, 29 stycznia 2011 r. spędziłem w Teatrze Polskim w Warszawie. Tegoż dnia przypadała 98 rocznica wystawienia pierwszego spektaklu - „Irydiona” Zygmunta Krasińskiego. W ten sposób reżyser spektaklu, a zarazem Dyrektor Teatru, Arnold Szyfman zrealizował swój - wydawałoby się,  niedorzeczny - pomysł zbudowania wielkiego prywatnego teatru dramatycznego.

Janusz Termer

Chopin brzmi(ał) w Trzcinie (i na Smolnej)

 

Byłem w teatrze - co mi się ostatnimi czasy rzadko zdarza, m. in. ze względu na komercyjną miałkość wielu stołecznych spektakli -  i nie pożałowałem. Ba, nawet podążyłem za tym bezdomnym przedstawieniem z Fabryki Trzciny na Pradze do Śródmieścia (lud wejdzie do śródmieścia) na ulicę Smolną, gdzie przygarnął je tamtejszy Dom Kultury. A oto dlaczego...

Roman Śliwonik


Z nad Wisły

Nawiedzeni


Powiedzieć: On jest nawiedzony, czy oni są nawiedzeni, jest tylko zwrotem.

Zjawisko należy opisać, wręcz imienne, podać przykłady i dowody, uzasadnić.

Mogę udowodnić, że znam dwóch nawiedzonych: Jerzego Kryszaka i w dalszym planie może nawet bardzo dalekim, ale prawdziwym: Romana Śliwonika.

Andrzej Wołosewicz

O świątecznym wskazaniu i pewnej książce.


Święta są czasem szczególnym. Przede wszystkim dlatego, że odstępujemy od spraw zwykłych. Jesteśmy w sposób zasadniczy przemienieni. Uzyskaliśmy niejako wgląd w tajemnicę Istnienia wykraczającą poza horyzont doczesności, albo przynajmniej czujemy jej tchnienie. Ledwie przecież w poprzednim miesiącu zastanawialiśmy się nad tymi, dla których Tajemnica Istnienia zagadką byc przestała, przynajmniej z naszego ziemskiego punktu widzenia. Dzisiaj, w grudniowe dni, nasze przemienienie nabiera blasku owej Tajemnicy. Wiemy o tym wszyscy, nawet ci, którzy nie wiążą jej z wymiarem sakrum. W te grudniowe dni sakrum wygrywa z profanum.

Roman Soroczyński

PIWNICA W … WARSZAWIE

 

Bardzo lubię jeździć do Krakowa. Atmosfera tego pięknego miasta, niespieszne tempo życia i możliwość oglądania ocalonych z wojennej pożogi zabytków potrafią bardzo mocno naładować akumulatory. Mieszkańcy grodu Kraka są serdeczni i, wbrew obiegowym opiniom, nie mają natury centusiów. Na krakowskim Rynku ciągle coś się dzieje: jak nie koncert, to pokazy pantomimy; jak nie słychać hejnału z Kościoła Mariackiego, to gra kataryniarz; jak nie stoją dorożki, to odbywa się maraton sportowy.

Roman Śliwonik

Chronić wrażliwość

Filip WrocławskiZa wszelką cenę trzeba chronić wrażliwość. W przypadku poetów jest to czynność pewnie najważniejsza. Wrażliwość ta jest niszczona przez prawie wszystko. Mówię o wrażliwości wyjątkowej, bo tylko taka może ochronić i tylko taka jest konieczna dla pisarza. Miał rację Marcel Proust chroniąc się przed światem, w trakcie pisania lub rozmyślania, ścianami obitymi korkiem.