Roman Śliwonik

Film o Janie Himilsbachu

 

Telewizja pokazała film o Janie Himilsbachu. Pokazała ponownie, po kilku latach. Wtedy go nie obejrzałem, teraz zobaczyłem i – żałuję.

Janek był postacią charakterystyczną, barwną. Zaczynał jako kamieniarz, robił pomniki nagrobne. W jakimś momencie zabrał się – z dobrym skutkiem – za literaturę, potem odkrył go film. Zagrał kilka pięknych ról. Śmiesznych, ale też wzruszających.  Nigdy nie staral się przeobrazić w intelektualistę i lwa salonowego. Zachował  szorstkość i prostotę zachowań. Bywał trudny, zwłaszcza gdy wypił. Potrafił sprowokować awanturę, pobić, zdemolować lokal. Ale potrafił też oddac potrzebującemu ostatnią  koszulę. Był pełen uczynności dla ludzi, przyjacielskiej wierności i lojalności.  Klął jak wozak, a pisał liryczne wiersze i pełne ciepła opowiadania.  Był autentyczny, prawdziwy.

Igor Wieczorek

Czego więcej nam trzeba?

 

 

Jan StępieńPewien znajomy filmowiec, którego usiłowałem skłonić do ekranizacji krótkiego opowiadania, wytłumaczył mi, że filmowców nie interesują opowiadania, ale ich scenariuszowe adaptacje, których autorami w żadnym razie nie mogą być literaci. Na moje pytanie o powód, dla którego literaci nie mogą pisać scenariuszy, filmowiec uprzejmie wyjaśnił, że literaci myślą za pomocą słów i – w przeciwieństwie do scenarzystów - nie potrafią nauczyć się myślenia za pomocą obrazów.

Igor Wieczorek

Ocalić antyutopię


Filip WrocławskiJeszcze kilkanaście lat temu wydawało się oczywiste, że burzliwy romans literatury z nauką nigdy nie będzie związkiem równoprawnym.  O ile literatura spod znaku „Science Fiction” większość swoich motywów czerpała z futurologii, o tyle futurologia i inne, bardziej praktyczne dziedziny nauki, stroniły od literatury. Nikt rozsądny nie zgodziłby się przecież z twierdzeniem, że lądowanie ludzi na księżycu było możliwe dzięki  literackiej wizji Juliusza Verne’a , a powstanie humanoidalnych robotów zawdzięczamy wyobraźni Mary Shelley.

Igor Wieczorek


Chopin i Pola Negri, czyli między skandalem a kanonem

 

Filip WrocławskiSkandal wokół komiksu „Chopin New Romantic” zatoczył szerokie kręgi, a jego echa nie cichną. Nadal spieramy się o to, czy MSZ zaszkodziło wizerunkowi Polski, finansując ten głupi, wyraźnie wulgarny komiks, czy może raczej przeciwnie – wycofując poparcie dla tego nowatorskiego, dowcipnego komiksu. A może prawdziwym skandalem nie był w ogóle komiks, ale niezrozumiała polityka MSZ? Ale o czym właściwie mówimy? Czym naprawdę jest skandal? Wiadomo, że jest nieodzownym warunkiem istnienia normy i wiele wskazuje na to, że bywa również wa runkiem komercyjnego sukcesu, ale nie bardzo wiadomo, jak trzeba go definiować.

Roman Soroczyński

Hrabia w Warszawie

 

W niedzielę, 13. marca 2011 r., zbudowana w socrealistycznym stylu Sala Kongresowa, po raz kolejny pokazała swoim gościom widowisko, które powstało na początku XX wieku – w 1909 roku. Była to operetka Franza Lehára „Hrabia Luxemburg” w wykonaniu Teatru Muzycznego z Lublina.

Wśród większości spośród nas największą popularność zyskało inne dzieło tego kompozytora – „Wesoła wdówka”.

Roman Soroczyński

Przedwojenne piosenki we współczesnym widowisku

 

Filip WrocławskiJeszcze kilkanaście lat temu Sala Kongresowa w Warszawie najczęściej pełniła rolę miejsca zjazdów różnych partii i organizacji. Powie ktoś: nie tylko, wszak choćby w 1967 roku występował tu słynny zespół The Rolling Stones!

To prawda! Ale, moim zdaniem, dopiero w dzisiejszych czasach Sala Kongresowa ożyła dzięki udostępnianiu jej organizatorom różnych koncertów, a ostatnio - również dużych spektakli. Jak na razie - wobec braku w Warszawie innej, podobnej gabarytowo i funkcjonalnie, sali - jest to jedyne miejsce, w którym można spotkać zwolenników rocka i jazzu, słuchaczy muzyki klasycznej i lekkiej, miłośników oper i wielbicieli muzyki pop; pojawiają się tu fani zarówno polskich, jak i zagranicznych wykonawców.

Roman Śliwonik

Przyjaźń

 

Filip WrocławskiNaraili, nabajdurzyli, nakwiecili bajek w dzieciństwie i w młodości o przyjaźni.

Że jest konieczna.  Że podtrzymuje, podpiera, inspiruje i że bez niej w ogóle źycie udać się nie może. A nawet jest niemożliwe.

Przyjaciel potrzebny, kiedy leżysz ranny w okopie, na szańcach ojczyzny, na kresach, a czasem i w środku zdarzeń..