Krystyna Habrat

 

Świat nam ucieka!

 

Artur Nacht Samborski   Świat goni do przodu, najnowsze wynalazki coraz bardziej przyspieszają wykonywanie różnych czynności, a czasu mamy coraz mniej. Choćby na czytanie książek. To już banał, ale dorzucę tu spojrzenie kobiece.

   Jednym z powodów braku czasu jest to, że wpadając w pułapkę nowoczesności, marnujemy go dużo   na uczestnictwo w rozmaitych portalach, a tam...

- długo trwa samo logowanie;

- długo - wyszukiwanie;

Krystyna Habrat

 

Kto pomoże? Kto doradzi?

 

Zbigniew BrzozowskiOd kilkunastu dni jesteśmy poruszeni tragedią matki i dziewczynki z Sosnowca. Z oporami włączam kolejne wiadomości, bo serce się kraje na wciąż powtarzane tam szczegóły.

W tym jeden ważny, że matka dziecka była sama ze swym problemem i nie miała się do kogo zwrócić o pomoc. Zostawmy tę historię, bo to nieszczęście wymaga większej dyskrecji i współczucia, a zastanówmy się ile razy każdemu z nas potrzeba jakiejś dobrej rady i pojęcia nie ma, gdzie ją uzyskać?

Z lotu Marka Jastrzębia

Kociokwik

 

Bunt

Jan CybisBez filozofii nie ma literatury. Filozoficzna, poszukująca i odnajdująca, bo twórcza myśl, statek przycumowany do życia, żaglowiec kołyszący się w przystani, stała więź z otaczającą przeszłością, wyraźna, między i ponad pokoleniowa symbioza ludzkich poszukiwań, azyl, schronienie przed obskurantyzmem i jego wulgarną ofertą, a zarazem ciągłość w zachowaniu tradycji, a zarazem – nieodwracalna miłość do ukazywania prawdy, to prawda sama w sobie, lecz nie sama dla siebie.

Krystyna Habrat

KUP SZYBKO 5 DEKO SAPIENCJI!


Kazimierz Pawlak    W czasach, gdy łacina była powszechna, uczniowie, którzy zaczynali się jej uczyć powtarzali stary kawał jakiemuś młodszemu koledze i wysyłali go pilnie do apteki po 5 deko sapiencji. Biedak nie wiedzący, że sapiencja znaczy mądrość, najadał się wstydu.
     Dziś łacina używana coraz rzadziej, ale i sapencja   jakby mniej potrzebna. Stwierdzam to poruszona kilkoma faktami.

Z lotu Marka Jastrzębia -   STATYSTYKA



MY

Filip WrocławskiStępa lub forsownym truchtem, jak głupi Grześ przez wieś, tak ja wędruję przez sieć. Czytam blogi, portale, strony. Dobre, złe, wszystkie, jakie się nawiną. Zaglądam do skinów, faszystów i innych kuglarzy miłujących niepokój. Podziwiam ich tupety i bzdety napawając się wstrętem. Niekiedy zatrzymuję się moment, czasami dłużej i włażę na strony paskudne, jak daleka memu sercu biblia dla satanistów. Wtedy ogarnia mnie szewska pasja, wierutne obrzydzenie; ja, dziadek ledwo gibający się nad własnym grobem, pieczętujący się herbem zleżałego humanisty, byłbym gotów latać z naostrzoną siekierą i wywijać nią młynka i robić nią komu gustowny przedziałek. Myślę sobie wtedy, jak to byłoby dobrze, gdyby przyjaciele, ujrzeli to samo. Też zachwycili się tą nędzą mówiąc nadal, że NIE JEST ŹLE; w zasadzie i w gruncie rzeczy - KLAWO. A kiedy w swoich buszowaniach po Internecie natrafiłem na informację, że powstaje opera na podstawie scenariusza Marka Koterskiego „Dzień świra”, przypomniało niesmaczne wrażenie po obejrzeniu filmu.

Krystyna Habrat


Jaśnie pan na urzędzie i  jego petent


Adam Pociecha     Urzędy to omijam z daleka.
 I możliwie wszelkie sytuacje, gdzie muszę coś załatwić, uzyskać jakąś informację, czyli wszędzie tam, gdzie  z pokorą i uniżeniem (jak w tytule powieści znanej belgijskiej pisarki) powinnam zdać się na łaskę kogoś ważniejszego, nawet jakoby wszechmocnego.
 
     Na szczęście z tej listy wypadły już sklepy, bo panie sprzedawczynie przestały być wielmożne, nieuprzejme i robić łaskę. Teraz same się proszą, żeby coś kupić. Włóczyć się po sklepach nie lubię, ale przynajmniej tam teraz zabiegają o moje względy. Aż miło!

Z lotu Marka Jastrzębia


„INO IM SIĘ NIE CHCE CHCIEĆ”


Odpowiedź na List otwarty Pana Leszka Żulińskiego



Jan Stępień    No to mnie Pan zagnał do kąta i co ja, biedny, mam rzec oprócz tego, że faktycznie, z wiekiem widzę gorzej i koniecznie muszę sobie sprawić różowe cyngle. Przyznaję: czasem sam ze sobą nie mogę wydolić, bo taka jestem zgorzkniała siermięga. Ale moje usprawiedliwienie, to niecierpliwość. Tej zaś mi nie brak. Co więcej: z każdym rokiem przybywa mi pesymizmu.