Igor Wieczorek

Czego więcej nam trzeba?

 

 

Jan StępieńPewien znajomy filmowiec, którego usiłowałem skłonić do ekranizacji krótkiego opowiadania, wytłumaczył mi, że filmowców nie interesują opowiadania, ale ich scenariuszowe adaptacje, których autorami w żadnym razie nie mogą być literaci. Na moje pytanie o powód, dla którego literaci nie mogą pisać scenariuszy, filmowiec uprzejmie wyjaśnił, że literaci myślą za pomocą słów i – w przeciwieństwie do scenarzystów - nie potrafią nauczyć się myślenia za pomocą obrazów.

Igor Wieczorek

Ocalić antyutopię


Filip WrocławskiJeszcze kilkanaście lat temu wydawało się oczywiste, że burzliwy romans literatury z nauką nigdy nie będzie związkiem równoprawnym.  O ile literatura spod znaku „Science Fiction” większość swoich motywów czerpała z futurologii, o tyle futurologia i inne, bardziej praktyczne dziedziny nauki, stroniły od literatury. Nikt rozsądny nie zgodziłby się przecież z twierdzeniem, że lądowanie ludzi na księżycu było możliwe dzięki  literackiej wizji Juliusza Verne’a , a powstanie humanoidalnych robotów zawdzięczamy wyobraźni Mary Shelley.

Igor Wieczorek


Chopin i Pola Negri, czyli między skandalem a kanonem

 

Filip WrocławskiSkandal wokół komiksu „Chopin New Romantic” zatoczył szerokie kręgi, a jego echa nie cichną. Nadal spieramy się o to, czy MSZ zaszkodziło wizerunkowi Polski, finansując ten głupi, wyraźnie wulgarny komiks, czy może raczej przeciwnie – wycofując poparcie dla tego nowatorskiego, dowcipnego komiksu. A może prawdziwym skandalem nie był w ogóle komiks, ale niezrozumiała polityka MSZ? Ale o czym właściwie mówimy? Czym naprawdę jest skandal? Wiadomo, że jest nieodzownym warunkiem istnienia normy i wiele wskazuje na to, że bywa również wa runkiem komercyjnego sukcesu, ale nie bardzo wiadomo, jak trzeba go definiować.

Roman Soroczyński

Hrabia w Warszawie

 

W niedzielę, 13. marca 2011 r., zbudowana w socrealistycznym stylu Sala Kongresowa, po raz kolejny pokazała swoim gościom widowisko, które powstało na początku XX wieku – w 1909 roku. Była to operetka Franza Lehára „Hrabia Luxemburg” w wykonaniu Teatru Muzycznego z Lublina.

Wśród większości spośród nas największą popularność zyskało inne dzieło tego kompozytora – „Wesoła wdówka”.

Roman Soroczyński

Przedwojenne piosenki we współczesnym widowisku

 

Filip WrocławskiJeszcze kilkanaście lat temu Sala Kongresowa w Warszawie najczęściej pełniła rolę miejsca zjazdów różnych partii i organizacji. Powie ktoś: nie tylko, wszak choćby w 1967 roku występował tu słynny zespół The Rolling Stones!

To prawda! Ale, moim zdaniem, dopiero w dzisiejszych czasach Sala Kongresowa ożyła dzięki udostępnianiu jej organizatorom różnych koncertów, a ostatnio - również dużych spektakli. Jak na razie - wobec braku w Warszawie innej, podobnej gabarytowo i funkcjonalnie, sali - jest to jedyne miejsce, w którym można spotkać zwolenników rocka i jazzu, słuchaczy muzyki klasycznej i lekkiej, miłośników oper i wielbicieli muzyki pop; pojawiają się tu fani zarówno polskich, jak i zagranicznych wykonawców.

Roman Śliwonik

Przyjaźń

 

Filip WrocławskiNaraili, nabajdurzyli, nakwiecili bajek w dzieciństwie i w młodości o przyjaźni.

Że jest konieczna.  Że podtrzymuje, podpiera, inspiruje i że bez niej w ogóle źycie udać się nie może. A nawet jest niemożliwe.

Przyjaciel potrzebny, kiedy leżysz ranny w okopie, na szańcach ojczyzny, na kresach, a czasem i w środku zdarzeń..

Janusz Termer

Pamiętajmy o Henryku Panasie!

 

Na marginesie prasowych omówień nadal modnego w literaturze światowej nurtu prozy historycznej, pióra autorów nawiązujących do postaci Judasza, jak na pryzkład w przypadku książki  angielskiego pisarza Jeffreya Archera Ewangelia według Judasza, pióra Jana Górskiego i Tomasza Terlikowskiego („Wprost”, jeszcze z 25 III 2007), trzeba przede wszystkim zauważyć, że pomijana jest znakomita i znana w świecie, tłumaczona na wiele języków (w tym angielski i japoński) powieść polskiego autora – Henryka Panasa Według Judasza. Apokryf,  wyd. I, 1973 (jak i jej kontynuacja Judasza dziennik intymny, wyd. 1985), która przecież wyprzedziła znacznie w czasie, bo o parę dekad, ten typ literackiego, „rewizjonistycznego”, "kodowego" podejścia do wielkich postaci historyczno-mitologicznych.