Andrzej Walter

 

Dzień z życia białego mężczyzny

 

Andrzej Walter   Kiedy po Świętach wracamy do pracy ciężko nam się w starej-nowej, codzienno-szarej oraz banalno-prozaicznej rzeczywistości zadomowić i zaaklimatyzować. Jeszcze gorzej jest jeśli mamy do załatwienia kilka spraw „na mieście”. Spotkamy się tam z bolesną gamą postaw współczesnego Polaka. Rzecz jest chyba warta opisania i próby refleksji. Otóż współczesny Polak (Polka) są: niegrzeczni, nieuprzejmi, nieżyczliwi, nieuczynni, niesmaczni, niedbali, niemyślący, bądź też myślący, ale tylko doraźnie i w danym momencie/ sytuacji … i do tego tylko o sobie, a idąc dalej tym tropem - niedostrzegający bliźniego swego, a siebie samego, pełnego kompleksów, uważają za bożka realiów i szczyt emancypacji, która nastąpiła wraz kolejnymi etapami rozwoju ewolucji.

Jan Stanisław Smalewski

 

Ich ostatnia defilada (12)

Z noco-dziennika: 16 sierpnia - czwartek (po 22.30)

smalewski2Historyczny dzień dla policji. Wszyscy funkcjonariusze, którzy wyrazili chęć służenia nowej władzy, musieli jej złożyć ślubowanie. W ramach dobrej współpracy pomiędzy naszymi instytucjami kilkanaście dni temu zaproponowałem komendantowi policji skorzystanie z naszego klubu przy ulicy Bielańskiej. Zastanawiał się bowiem, czy wypada taką uroczystość przeprowadzić na placu apelowym i narzekał do mojego przełożonego, że legniccy policjanci dotychczas nie doczekali się porządnej sali widowiskowej w swoim obiekcie. Obecny przy rozmowie Andrzej Gil zażartował wówczas: – A nie mogliście wcześniej coś zabrać ruskim? W każdym obiekcie mają i kino i porządną salę widowiskową.

Piotr Wojciechowski

 

POLSZCZYZNA I JEJ TRESERZY

 

Piotr Wojciechowski      Język jest jak koń – można z niego zrobić zwierzę pociągowe, można go wytresować do cyrkowej woltyżerki, można go puścić a plener, w las, czy na połoninę – da sobie radę, zdziczeje.

    Polszczyzna, jaką zaprzęgnięto do masowych mediów, kojarzy mi się z nowelą Morcinka „Łysek z pokładu Idy”. Marnieje w oczach i ślepnie, prawdy nie widzi, brudem obrasta.

Krystyna Habrat

 

 

PO CO NAM POWIEŚCI?

 

Krystyna Habrat  Znalazłam wczoraj w Internecie  anons o książkach, jakie koniecznie trzeba przeczytać.  Od razu  zaczęłam to pilnie studiować. Książka po książce wraz z krótką recenzją wprowadzającą.

  Zawsze lubiłam podobne wskazania co do dobrych książek, zasługujących na pilne przeczytanie. Kierowałam się w doborze lektury różnymi listami arcydzieł, które tworzyli wybitni intelektualiści albo czytelnicy. Myślę, że dzięki temu poznałam z grubsza najlepsze pozycje literatury światowej. Czy polskiej też, to do końca nie jestem pewna, bo poza podręcznikami do języka polskiego, takich list nie widziałam za dużo, szczególnie jeśli chodzi o pozycje najnowsze, o których w szkole nie uczono. A jeszcze bardziej dotyczy  to   pozycji, które się aktualnie ukazują, a zna się  je mało. Czasem wiedzą o nich tylko najbliżsi znajomi i rodzina autora. Niekiedy autor to wielkość na miarę powiatu, a zasługiwałby na dużo więcej uznania. Tu nie tylko ja, jako czytelnik,  mam niedosyt. Ileż można stracić, nie znając wielu mądrych pozycji o wysokich walorach artystycznych?  To też jest jednym z powodów upadku czytelnictwa w naszym kraju, że brakuje nam rozeznania w ukazującej się masie książek i nie wiemy, co wybrać, a można się naciąć na coś nie w swoim guście.

Jan Stanisław Smalewski

Ich ostatnia defilada (11)

smalewski214. 08. - wtorek (po 21.30)

Znów powiało historią. O godzinie dziesiątej w Urzędzie Wojewódzkim zebrało się reprezentatywne grono osób, by dyskutować nad sprawami jednoczenia społeczeństwa. Jak zaznaczył gospodarz: „nad przywróceniem normalności w stosunkach społecznych”. W spotkaniu udział wzięli: wojewoda, senator Stanisław Obertaniec, pełnomocnik rządu mecenas Andrzej Potycz, obaj księża prałaci, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich UW Adam Jaworski, prokurator, przedstawiciele Komendy Wojewódzkie Policji Państwowej, przedstawiciele Komitetu Obywatelskiego Solidarności, ojciec Franciszkanin i ja – przedstawiciel wojska.

Jan Stanisław Smalewski

Ich ostatnia defilada (10)

 

smalewski210 sierpnia – w pociągu z Warszawy do Wrocławia (od 16.38)

 

Dochodziła osiemnasta, gdy przekraczałem próg kawiarni WZ. Pan mecenas sprawujący funkcję dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Wojewódzkim siedział już przy stoliku nad szklanką parującej herbaty. Spojrzałem na zegarek: – Czyżbym się spóźnił?

– Nie, obaj jesteśmy przed czasem. – Wstał, podał mi rękę, jego okrągłą twarz opromienił łagodny uśmiech. – Jak minął dzień?, bo mój bardzo pracowicie – dopowiedział.

Krystyna Habrat

 

 

CO  W CZŁOWIEKU CENIĘ NAJBARDZIEJ

Krystyna Habrat  W czasach szkolnych, studenckich  i jeszcze długo potem  wiedziałam to doskonale.   Co  w człowieku cenię najbardziej? Kto mi może zaimponować? Jaką cechę należy w sobie najusilniej pielęgnować? Moim kryterium oceniania ludzi była mądrość. No, inteligencja, ale też rozumowanie intuicyjne, tak zwana chłopska mądrość.

  Już na I roku studiów usłyszałam na wykładzie dr Strzembosza, że w starożytności wielu filozofów było wcześniej pasterzami. Kiedy nocami pilnowali stada owiec i patrzyli w niebo z gwiazdami, snuli  rozważania nad światem, bytem człowieka, prawami natury. Z tego snuli potem różne teorie filozoficzne.