Krystyna Habrat

 

 JEDNO Z NOWOROCZNYCH ŻYCZEŃ

 

   Jak ten czas ucieka! Dopiero co składaliśmy sobie nawzajem życzenia przy łamaniu się opłatkiem, potem - noworoczne. A tu dzień coraz dłuższy, nadchodzi Tłusty Czwartek z pączkami, którymi wszyscy się wtedy ochoczo objadają, i… już koniec karnawału. Przyjdzie post, przedwiosenna szarość i roztopy, ale też wreszcie  wiosna.

   Będziemy znów cieszyć się   zielenią i pierwszymi kwiatami. Zapomnimy o składanych życzeniach i postanowieniach podejmowanych z Nowym Rokiem.  

 

Piotr Wojciechowski

 na Biesiadę Literacką 30 stycznia 2018

 

 WOLNOŚĆ W SOSIE TATARSKIM

 

wojciechowski       Aby móc pracować, trzeba umieć wyrzucać zbędne papiery. Ktoś, kto pisze, w naturalny sposób przyciąga do siebie książki, czasopisma, pliki komputerowych wydruków, listy, pamiątkowe zaproszenia. To wszystko grozi mu zaduszeniem, dlatego  trzeba przekopywać, selekcjonować i wyrzucać. W tym trudzie natrafiłem ostatnio na plik gazet sprzed dziesięciu lat. Chciałem wyrzucić i zatrzymałem się. To były przeważnie egzemplarze dodatku „Europa” wydawanego w cyklu tygodniowym przez gazetę o tytule „Dziennik”. Obszerne artykuły i wywiady wydały mi się nie tylko przedziwnie aktualne, miałem również wrażenie, że są głębsze od tych współczesnych, pisane spokojniej, na niezłym poziomie. Dużo o relacji między Polską a Europą, dużo o sprawach wewnętrznych.

 

Jolanta Zarębska

 

Radosna miesięcznica – jak to z Wirtajkami było

 

w    Dawno, dawno temu – a właśnie że nie! Bardzo niedawno, bo 15 listopada 2017 roku niejaka Alen Dagam odzywa się na forum dyskusyjnym do społeczności Portalu Pisarskiego tymi słowami:

 Drodzy mistrzowie słowa.

Gwiazdka się zbliża i myśląc o prezencie dla mojego siostrzeńca, wpadłam na pomysł napisania dla niego czegoś bajecznego (ma prawie 5 lat i ostatnio lubi baśnie o księżniczkach itp.). Ponieważ jednak pisać dopiero się uczę, a bajek dla dzieci nigdy nie pisałam, mój pomysł ewoluował. Może by tak poprosić o pomoc pisarzy z portalu, albo wyszukać coś stosownego w dziale "Dla dzieci i młodzieży"? Dzisiaj zastanawiałam się jednak trochę więcej i pomysł znowu się troszkę rozwinął.

 

Mikołaj Melanowicz

 

Kompleks koreański

 

melanowicz  Kompleks koreański (The Korean Complex) – to tytuł referatu poświęconego japońskim pisarzom pochodzenia koreańskiego, wygłoszonego podczas konferencji w Seulu w 1982 roku. Taki wieloznaczny tytuł eseju przyszedł mi na myśl w czasie czytania powieści Koreańczyków mieszkających w Japonii i  piszących po japońsku. Wówczas spostrzegłem, że zarówno Ri Kaisei (koreańskie czytanie nazwiska: Li  Hoe-song, ur. 1935 ) czy Kim Dalsu (1920-1997), jak i wielu innych Koreańczyków w Japonii nie potrafi myśleć i pisać o czymkolwiek innym niż o sprawach związanych z ich dawnym krajem rodzinnym, to znaczy z Koreą. Mieszkając w Japonii, często od urodzenia, jedni każą swoim powieściowym bohaterom myśleć o Korei Południowej, a drudzy - o Korei Północnej. Ich intelekt i wyobraźnia wciąż znajdują się pod silnym wpływem zwyczajów związanych z pojęciem „Korea”. W ich podświadomości najwięcej przestrzeni wciąż zajmują żale i urazy spowodowane poczuciem niesprawiedliwości losu. I nawet jeśli bohaterom nieźle się powodzi pośród Japończyków, pragną jednak być wśród „swoich”, wśród ziomków. I to ustawiczne pragnienie powrotu do ich starej ziemi sprawia im ból, Jedni opuszczają Japonię i udają się do Seulu w okresie okupacji  (Kim Dalsu w   Kōei no machi – Miasto potomka, 1948, czy w Genkainada – nazwa zatoki w pobliżu Fukuoki, 1954), a drudzy próbują związać się ze „swoimi”, z  ziomkami myślącymi o ziemi przodków i trafiają do organizacji „pro-północnej”, czyli infiltrowanej przez komunistów z KRLD, i tracą niezależność (Ri Kaisei w Yakusoku no tochi – Ziemia obiecana, 1973). Jedni i drudzy, tzn. spoglądający w stronę stolic symbolizujących podzielony kraj, tzn. Seulu lub Pjongjangu, żyją w emocjonalnej niestabilności, Cierpią na kompleks niższej wartości, w poczuciu niepewności i lęków, jak również nieokreślonych nadziei, które stały się źródłem siły ich literackiej ekspresji. Przeżywają stan ducha, który może mieć cechy zbiorowego poczucia opresji i osamotnienia, zwanego HAN (zapisywanego znakiem chińskim恨) w kulturoznawstwie koreańskim。

 

  Krystyna Habrat

 

COŚ DLA LUDZI, DLA LUDZI!

 

  Lubię oglądać w TV filmy o podróżach kulinarnych Roberta Makłowicza. Nie dlatego, że lubię gotować, bo kucharzę raczej z obowiązku w myśl zasady mojej mamy, że "Mus od niechcenia o trzy lata starszy!". Za to bardzo lubię poznawać inne kraje, inne krajobrazy, innych ludzi z ich obyczajami i codziennością przejawiającą się w tym, jak spędzają czas wolny,  co jedzą, jak się bawią, i tego w programach o podróżach szukam..

Jacek Bocheński - Widoki

 

Jacek BocheńskiOcalić prywatność, zachować tajemnicę domu, czynności osobistych, rozmów, kontaktów, nie mówiąc o danych osobowych, własności, dochodach, prawie do wizerunku oraz do żony, męża i skrytych romansów. To wszystko chcielibyście mieć zastrzeżone dla siebie, a liberalizm, prawa człowieka i autonomia należna każdej istocie ludzkiej miały wam to zapewnić.

Jacek Bocheński - Płeć

Jacek BocheńskiOgólnie biorąc, tradycja zwana małżeństwo radzi sobie jako tako z aktywnością zawodową i dążeniem do wciąż nieosiągalnego równouprawnienia ekonomicznego kobiet. Ich rewolucja trwa od dziewiętnastego wieku. Zmieniła w pewnym zakresie układy społeczne, obyczajowe i polityczno-prawne krajów Zachodu (zrazu dostęp do uniwersytetów, potem sufrażystki i tak dalej). Jednak nie wstrząsnęła posadami świata.