Andrzej Walter

 

Łaźnia klątwy

 

Toulouse Lautrec

 

   Polski teatr ma się świetnie. Jakkolwiek by to zabrzmiało po wojence medialnej wywołanej warszawską „Klątwą”, do której za chwilę powrócę. Nie, nie będę się znęcał. Zakpię. Tylko kpina nam bowiem zostaje w obliczu „odwagi” demontażu kultury judeochrześcijańskiej. Wszyscy ci „odważni” powinni się teraz zabrać za demontaż „Koranu”. Szczerze polecam. Przyjadę w razie czego na pogrzeb. Kwiatki położę. Kondolencje złożę. Obiecuję. A ileż to media będą miały lodów do skręcenia przy tej okazji. Iście nęcące.

Krystyna Habrat

 

KARNAWAŁ JUŻ  SIĘ KOŃCZY

 

Tadeusz Makowski

  Dobiega końca czas na wielkie bale i małe radosne potańcówki. Nawet się mało o nich słyszy. Nie wiem, czy zdarzają się u nas jeszcze, czy już tylko w Wenecji i Rio de Janeiro? O dawnych zabawach podczas karnawałowej zimy już nie wspomnę.

  Zaglądam do książki pt "Tradycje karnawałowe", gdzie, jak pamiętam,  są opisy hucznych zabaw, trwających do rana,  kuligów, wróżb, specjalnych wypieków. Jest tam i o szczodrakach, śledziku, ostatkach i podkoziołku. Są przepisy na pieczywo obrzędowe i migdały palone w cukrze, pączki, chruścik, lody, likiery, kremy, koktajl słoneczny, orzechowy, arbuzowy, zielony, kawowy i tekquila Maria, i wreszcie: poncz…

Jan Stanisław Smalewski

 

Ich ostatnia defilada (8)

Z noco-dziennika: 30 maja - środa 1990 r.

 

smalewski2Znów odwiedził nas w komendzie major Wołodia, który w imieniu kwatermistrza radzieckiej brygady łączności z Poznańskiej ponowił dla mnie zapraszenie do bani (sauny) - na piątek.

Dlaczego akurat tylko mnie? – dociekałem, a on wił się jak piskorz. – Janiek, ciebie koniecznie on polubił, a i… panimajesz… dowódca chyba też chciałby z tobą porozmawiać.

Piotr Wojciechowski

 

TRZY WIZYTY W ARKADII DZIECIŃSTWA

 

Piotr Wojciechowski      Najmocniej przepraszam osoby, które uczestniczyły Biesiadzie Literackiej  w czerwcu 2013 roku – bo będą  musiały usłyszeć ponownie coś sprzed czterech lat. Oczywiście nie powtarzam całego tekstu, kradnę przeszłości tylko sześć linijek, jakie zamykały tamten felieton. Potrzeba mi ich, aby otworzyć nimi coś całkiem nowego. Oto autocytat:

   Literatura jest krwiobiegiem kultury, nic też dziwnego, że dzieli losy kultury współczesnej. Malarstwu potrzebne są książki o malarstwie, teatrowi książki o teatrze, muzyce książki o muzyce. Gdy odpływa krew, odpływa życie. Kultura bez książek może żyć o tyle, o ile żyje wypchany orzeł. Wygląda dekoracyjnie przez pewien czas, ale nie zerwie się do lotu. A potem mole zrobią swoje.

Bohdan Wrocławski

 

Z notatnika szarego obywatela (Gdzie giną pieniądze w kulturze?)

 

foto: Andrzej Walter

Do pewnych rzeczy, zdarzeń należy pochodzić  z proletariacką wściekłością, zapalczywością charakteryzującą barykadowych rewolucjonistów albo z chłopskim rozsądkiem, broń Boże z inteligenckim wyważaniem, roztrząsaniem, budowaniem struktur i wątpliwości. Mówiąc krótko bez dzielenia włosa na cztery.

Zacznijmy od początku, od teatru w Wrocławiu. Ferment wywołany przez grupę aktorów i byłego już dyrektora Krzysztofa Mieszkowskiego, zresztą posła, przez wiele tygodni wstrząsał opinią publiczną. Te liczne demonstracje, pozowanie na Rejtanów, fascynujące dla pisarza jako element dramaturgiczny, już w odbiorze społecznym takimi nie są, a to z tej prostej przyczyny, że nadal w opinii obiegowej funkcjonuje  powiedzenie Kazimierza Dejmka od czego jest d… i od czego jest aktor, zwieszając to ozdobną ornamentyką znaczeniową.

Jan Stanisław Smalewski

 

Ich ostatnia defilada (7)

Z noco-dziennika: 30 kwietnia 1990 r. – w poniedziałek (po 22.25)

 

 

smalewski2Byłem na działce; żal serce ściska. Wczoraj nad ranem było –4, a dzisiejsza noc jeszcze zimniejsza, –5 stopni Celsjusza. Klęska dla sadowników i działkowców; obmarzły wszystkie kwiaty. Nie będzie w naszym regionie w tym roku owoców. A tak się cieszyłem z obfitego kwitnienia drzew, zwłaszcza brzoskwini.

Od 20–go do 25 kwietnia odbyła się w COSWŁ inspekcja Sił Zbrojnych; Centralny Ośrodek Szkolenia Wojsk Łączności otrzymał ogólną ocenę 4,12 (w tym dodatkowo 0,25 pkt premii za ocenę dobrą). Mój pion oceniono również wysoko, na 3,92 - bez premii. – Oceny powyżej średniej 4.00 praktycznie się zdarzają wyjątkowo i bardzo rzadko.

Jacek Bocheński - Piekło

bochenski2

Można o przyszłości świata zacząć od drugiego końca, od ludzi, nie drzew. Obrać ludzki punkt widzenia i liczyć przyszłość, jak wszyscy, od najbliższego jutra. I z miejsca chwycić byka za rogi, a to znaczy zacząć z całą determinacją od piekła, ma się rozumieć, piekła polityki. Bo jeśli coś dotyczy wszystkich i z wyprzedzeniem stanowi o względnie bliskiej przyszłości wszystkich, to chyba piekielna polityka, nie nasze zamówienia z karty dań, jaką wydaje się teraźniejszość, zwłaszcza gdy siedzimy przy stole i myślimy, że zawsze będziemy tak siedzieć.