Krystyna Habrat

 

 

PO CO NAM POWIEŚCI?

 

Krystyna Habrat  Znalazłam wczoraj w Internecie  anons o książkach, jakie koniecznie trzeba przeczytać.  Od razu  zaczęłam to pilnie studiować. Książka po książce wraz z krótką recenzją wprowadzającą.

  Zawsze lubiłam podobne wskazania co do dobrych książek, zasługujących na pilne przeczytanie. Kierowałam się w doborze lektury różnymi listami arcydzieł, które tworzyli wybitni intelektualiści albo czytelnicy. Myślę, że dzięki temu poznałam z grubsza najlepsze pozycje literatury światowej. Czy polskiej też, to do końca nie jestem pewna, bo poza podręcznikami do języka polskiego, takich list nie widziałam za dużo, szczególnie jeśli chodzi o pozycje najnowsze, o których w szkole nie uczono. A jeszcze bardziej dotyczy  to   pozycji, które się aktualnie ukazują, a zna się  je mało. Czasem wiedzą o nich tylko najbliżsi znajomi i rodzina autora. Niekiedy autor to wielkość na miarę powiatu, a zasługiwałby na dużo więcej uznania. Tu nie tylko ja, jako czytelnik,  mam niedosyt. Ileż można stracić, nie znając wielu mądrych pozycji o wysokich walorach artystycznych?  To też jest jednym z powodów upadku czytelnictwa w naszym kraju, że brakuje nam rozeznania w ukazującej się masie książek i nie wiemy, co wybrać, a można się naciąć na coś nie w swoim guście.

Jan Stanisław Smalewski

Ich ostatnia defilada (11)

smalewski214. 08. - wtorek (po 21.30)

Znów powiało historią. O godzinie dziesiątej w Urzędzie Wojewódzkim zebrało się reprezentatywne grono osób, by dyskutować nad sprawami jednoczenia społeczeństwa. Jak zaznaczył gospodarz: „nad przywróceniem normalności w stosunkach społecznych”. W spotkaniu udział wzięli: wojewoda, senator Stanisław Obertaniec, pełnomocnik rządu mecenas Andrzej Potycz, obaj księża prałaci, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich UW Adam Jaworski, prokurator, przedstawiciele Komendy Wojewódzkie Policji Państwowej, przedstawiciele Komitetu Obywatelskiego Solidarności, ojciec Franciszkanin i ja – przedstawiciel wojska.

Jan Stanisław Smalewski

Ich ostatnia defilada (10)

 

smalewski210 sierpnia – w pociągu z Warszawy do Wrocławia (od 16.38)

 

Dochodziła osiemnasta, gdy przekraczałem próg kawiarni WZ. Pan mecenas sprawujący funkcję dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Wojewódzkim siedział już przy stoliku nad szklanką parującej herbaty. Spojrzałem na zegarek: – Czyżbym się spóźnił?

– Nie, obaj jesteśmy przed czasem. – Wstał, podał mi rękę, jego okrągłą twarz opromienił łagodny uśmiech. – Jak minął dzień?, bo mój bardzo pracowicie – dopowiedział.

Krystyna Habrat

 

 

CO  W CZŁOWIEKU CENIĘ NAJBARDZIEJ

Krystyna Habrat  W czasach szkolnych, studenckich  i jeszcze długo potem  wiedziałam to doskonale.   Co  w człowieku cenię najbardziej? Kto mi może zaimponować? Jaką cechę należy w sobie najusilniej pielęgnować? Moim kryterium oceniania ludzi była mądrość. No, inteligencja, ale też rozumowanie intuicyjne, tak zwana chłopska mądrość.

  Już na I roku studiów usłyszałam na wykładzie dr Strzembosza, że w starożytności wielu filozofów było wcześniej pasterzami. Kiedy nocami pilnowali stada owiec i patrzyli w niebo z gwiazdami, snuli  rozważania nad światem, bytem człowieka, prawami natury. Z tego snuli potem różne teorie filozoficzne. 

Jan Stanisław Smalewski

Ich ostatnia defilada (9)

 

 

smalewski2

4 sierpnia 1990 r. - sobota (po 22.15)

 

W wiadomościach wieczornych TV podano, że jeden ze znanych braci Kaczyńskich zwrócił się z oficjalnym apelem do prezydenta Jaruzelskiego o złożenie przez niego urzędu. Twierdził, że jest za w pełni demokratycznymi wyborami prezydenta przez zgromadzenie narodowe (sejm i senat). Na razie na kilka miesięcy; tymczasowo, do wejścia w życie nowej ustawy konstytucyjnej o wyborze powszechnym na okres pięciu lat. Tłumaczył, że tak do końca trudno przewidzieć, chociaż sądzi, że przyszłe wybory powinien wygrać Wałęsa.

Krystyna Habrat

 

MOJA UPRAGNIONA   KSIĄŻKA O KOBIECIE 

 

Pablo Ruiz Picasso  Chciałabym znaleźć książkę o kobiecie, którą tak bym polubiła, jak w dzieciństwie "Anię z Zielonego Wzgórza".

  Jako osoba dorosła mam wiele ulubionych książek, do wielu powracam, wiele bohaterek lubię, ale żadna nie jest tak do końca moją ulubioną postacią, żebym się mogła z nią utożsamiać.

Jan Stanisław Smalewski

…ale za to niedziela będzie dla nas

smalewski2            Kto z nas jeszcze pamięta czasy, gdy o wolnych sobotach można było tylko pomarzyć, gdy hasła (żądania) wolnych sobót wypisywano na sztandarach „Solidarności”, gdy walczono o nie jako o przywileje robotnicze, prawa demokracji? Weekend nie kojarzył się jeszcze z dwoma wolnymi dniami w tygodniu, a tak naprawdę był w kraju pojęciem nieznanym.

            Niedziela to był dzień, który wieńczył ciężki i zapracowany tydzień. Tydzień, który także w szkolnictwie (tak w podstawówce jak i na studiach) nie miał żadnych wolnych sobót. Sobota w ogóle nie należała do jakichś uprzywilejowanych dni, nie nosiła charakteru świątecznego, jak na przykład wielki piątek, czy poniedziałek wielkanocny, lub środa popielcowa. Sobota była normalnym i o tyle różnym od pozostałych dni pracy, że w niektórych przypadkach zmniejszano nieznacznie jej godzinowy charakter zajęć; nauki, pracy (do 6-ciu godzin).