Krystyna Habrat

 

DLACZEGO ZNAJOMYM NIE KLASZCZĄ?

czyli

MAŁY TRAKTACIK O ZAZDROŚCI

 

Niedawno na Facebooku padło pełne zatroskania pytanie:

   "Dlaczego tak szybko wspieramy kogoś, kogo nie znamy, kto ma już mnóstwo pieniędzy, ale znajdziemy milion wymówek, by nie wspierać kogoś, kogo znamy?"

   Post ten dotyczył małych firm, zakładanych w ramach działalności gospodarczej, ale sprawa jest szersza.

   Nie na darmo mawia się za niedźwiedziem z wiersza Mickiewicza, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

O ile dobrze pamiętam, Mieszek i Leszek, tak się lubili, że znaleziony orzeszek dzielili na dwoje. Dopiero na widok niedźwiedzia przyjaciel wziął nogi za pas i zostawił przyjaciela na łaskę zwierza. Potem dopytywał z troską: "Ale co on tam nad tobą aż tak długo chrapał?" Wtedy to pada słynna puenta jakoby od niedźwiedzia.

Teraz częściej się mówi, że przyjaciół poznaje się najlepiej w chwili sukcesu.

Coś się komuś uda, to jedni badają, jak by to wykorzystać dla siebie. Może im coś załatwi, pożyczy forsy, poleci komuś, i od razu stają się przypochlebni. Natomiast inni starają się zburzyć jego dobre samopoczucie, wzbudzić wątpliwości, a nawet podłożyć nogę.

 

Krystyna Habrat

 

POWRACAJĄCE PYTANIE: DLACZEGO MNIEJ CZYTAMY?

 

   Może tytułowe pytanie już nieaktualne i ludzie znowu spędzają jesienne wieczory pogrążeni w książce? Może znowu rozkwitają księgarnie z nowymi tytułami na wystawie, a w kioskach coraz więcej czasopism literackich, informujących o nowych, polskich, książkach, które warto przeczytać i ich autorach?

   Za oknem szaro, mglisto, hula wiatr, deszcz zimny zacina, a w domu pod lampą filiżanka z kawą, ciekawa powieść i nic więcej nie potrzeba. Dzięki temu zapomina się o denerwujących dyskusjach w telewizji, i że zdrowie coś nie takie, że "Tempus fugit".

 

Krystyna HABRAT

 

OBY CI NIE BYŁO ŹLE 

 

  Zacznę od cytatu.

  " - Nikt nic złego o tobie nie może pomyśleć - mawiała matka. - Ale jesteś tak uprzejmy, tak wszystkim chcesz dogodzić, że źle ci będzie w życiu."

  Tytuł książki i autora podam niżej, licząc, że ktoś  się tym zainteresuje i uśmiechnie, bo sam jest  zanadto dobry i inni go lubią wykorzystywać.

 Wrócę do tego za chwilę.

   Kilka dni temu otworzyłam małą książkę, o której całkiem zapomniałam i przeleżała się na półce nie czytana. A jak długo, określi informacja, że to książka z mojej ulubionej serii Nike, i mając 237 stron "Nikowskiego" formatu,  kosztowała: 380 zł. 

 

Piotr Wojciechowski

ROZMOWA NA ŁAWECZCE

 

wojciechowski      Wydawnictwo Znak w Krakowie wydało ostatnio książkę norweskiego dziennikarza Thomasa Reinertsena Berga, z tej okazji autor dzieła o historii map i kartografii gościł na jednym z krakowskich festiwali literackich. Przeczytałem jego „Teatr Świata; mapy, które tworzą historię” z zainteresowaniem, zachwyciło mnie w nim szczególnie to, co jest przeważnie pomijane przez recenzentów – a więc po pierwsze pojawiające się na marginesie erudycyjnych wywodów smaczki anegdotyczne, a po drugie głębokie implikacje filozoficzne. Wśród anegdotycznych perełek spodobała mi się wiadomość, że Wikingowie, ci ludzie morza, który na stulecia przed Kolumbem odwiedzali ląd amerykański – nie używali map. Oto jak wyjaśnia to jeden z cytowanych przez Berga kronikarzy:

 

Krystyna Habrat

 

JAK PACHNIE GRUJECZNIK, A JAK OLIWNIK?

 

    Piękne, słoneczne, lato przeciąga się na październik.

    To dobrze. Tyle niepokoju mamy w świecie: wybory, huragany, katastrofy, złe słowa różnych osobników, którzy głoszą to z ekranów telewizora, komputera i plakatów, że przynajmniej przyroda wokół nas daje chwile wytchnienia.

    Wczoraj spędziłam kilka godzin w Parku Śląskim. W miłym towarzystwie posiedziałam z Rosarium, gdzie ciągle kwitną czerwone i kremowe róże. Najpierw na ławeczce poświęconej Wiktorowi Osiatyńskiemu, potem pod ulubioną od lat, a coraz większą, lipą. Słońce świeciło. Nie chciało mi nawet otwierać przyniesionej książki. Ciekawsza czekała w domu: ŻYCIE INTYMNE UCZONYCH. KORESPONDENCJA MARII I STANISŁAWA OSSOWSKICH.

Jacek Bocheński - Kwiczoł

 

Jacek Bocheński

Dlaczego tak się stało? Wyszedłem na balkon. Był ranek. Na balkonie leżał martwy ptak. Mniejszy od gołębia, większy od szpaka.

Skąd się wziął, po co przyleciał i z jakiego powodu nie żył? Bez ran i jakichkolwiek widocznych uszkodzeń. Nie był ofiarą polowania. Nie chciał go zjeść drapieżnik-zabójca, kot albo urodziwa morderczyni, sroka. Nie został odarty z upierzenia i rozszarpany. Wyglądał jak człowiek, który umarł we śnie, leżąc na boku. Może ptaki też tak czasem umierają. Czy ten przyleciał, żeby umrzeć najlepszą śmiercią, spokojnie i niepostrzeżenie na moim balkonie? A jaki to właściwie gatunek ptaka? Słabo znam się na tym. Magda by wiedziała. Ale tu, gdzie w letni poranek znalazłem na swoim wakacyjnym balkonie zwłoki ptaka, Magdy ze mną nie było.

 

Krzysztof Kwasiżur

 

Discordia

 

kwasizur selfie4Discordia - łacińska nazwa greckiej bogini niezgody, która ma dwa uosobienia destrukcyjne, negatywne i łagodne, utożsamiana jest także z twórczą niezgodą, niepokojem, który każe artyście ciągle drążyć i szukać odpowiedzi na pytania.

Wielokrotnie, artysta pytany o to, co go popycha do poszukiwań twórczych i ciągłego eksperymentowania w dziedzinie sztuki, którą przyszło mu się parać - mówi o niepokoju, wewnętrznym poddenerwowaniu (kielecki poeta Zdzisław Antolski - o "wewnętrznej niewygodzie", która mu towarzyszy), do czasu, aż zrzuci ów ciężar myśli na papier, czy inny nośnik, który pozwala wierzyć, że popchnął on twórcze myśli w stronę odbiorcy.