Ewa Maria Serafin

 

Literackie auto zdrady

 

Filip Wrocławski

 

Uprawianie literatury jest niemal równoznaczne z ochotą na popełnienie samobójstwa przy wielu świadkach. Artystyczna wypowiedź jest czynnością niezwykle intymną, a jej publikacja to - w mniejszym lub większym stopniu –   zerwanie kurtyny, którą oddzielamy się od świata. Obnażamy się, ujawniamy jakąś część prawdy o sobie. Słowa, które z rozmachem rzucamy przed siebie, stają się bumerangiem, który wraca wzmocniony o znaczenia jakie świat im dopisuje. Stają się a u t o   z d r a d ą. Napisane przez nas słowa, zdania, sceny... są nie tylko tworzywem dla kreacji fikcyjnej rzeczywistości, lecz w świadomości czytelnika kreują także postać samego autora i może się zdarzyć, że wbrew jego intencjom ujawnią nie herosa lecz potwora. Brak pewnych słów czy refleksji może spełnić rolę podobną.

 

Piotr Wojciechowski

na Biesiadę Literacką 27 lutego

 

FORMA – OSTATNIA LINIA OBRONY

 

 

wojciechowski       Tydzień temu w bardzo kameralnym gronie spotkali się uczestnicy promocji ważnej, dojrzałej literacko i dopracowanej naukowo książki pani profesor Zofii Zarębianki. W Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie przedstawiła ona tom esejów zatytułowany „Spotkanie w Słowie; O twórczości literackiej Karola Wojtyły.” Ta książka to nie kolejny przyczynek do przykościelnej działalności hagiograficznej.

   Książka pokazuje twórczość jednego z ważniejszych poetów współczesności jako dzieło zakorzenione w biografii historycznej i kulturowej. Wykazuje, że literatura służyła twórcy jako laboratorium myślowe i językowe, laboratorium przygotowujące prace na polu filozofii, teologii, duszpasterstwa. I dopiero na trzecim miejscu można widzieć tę twórczość jako ekspresję wyjątkowej osobowości – poety i dramaturga, kapłana, niekoronowanego monarchy Polaków, męża stanu, świętego.

Krystyna Habrat

 

  DOBRZY  LUDZIE  I  RZECZY  ŁADNE 

/refleksje/

 

Budki dla nietoperzy. Któregoś dnia pokazali w TV młodzież szykującą budki na zimę dla nietoperzy, żeby im w zimie nie było za zimno. Dziewczęta i chłopcy z czułą ostrożnością ..) Wsadzali do tych budek te skrzydlate ssaki. Byli tym bardzo przejęci.

Wtedy przyszło mi do głowy, że są jeszcze na świecie ludzie dobrzy i o takich warto pisać. Media bez przerwy trąbią o terrorystach, wojnach, mafii, korupcji, wojnach, nihilizmie, bezsensie i ślepej pogoni za mamoną, a tu patrzcie młodzi poświęcają swój czas na zadbanie o komfort dla nietoperzy. To, choć brzmi naiwnie, przywraca wiarę w ludzką dobroć.

Znam więcej tak dobrych ludzi.

  Krystyna Habrat

ZWIĄZEK PRZYCZYNOWO-SKUTKOWY

 POMIĘDZY CZAPECZKĄ  A  SKARPETKĄ,

CZYLI

 PEDAGOGIKA WIERSZOWANA

 

  Dziś będzie krócej, bo trzeba wyjść w plener, radować się wiosną.

Już naprawdę wiosna. Dzień długi, pełen słońca. Błękit w górze rozległy. Tylko na horyzoncie gdzieniegdzie białe obłoki. Wierzba płacząca pod moim oknem okryła zwisające witki drobnymi listkami. Dwa grzywacze, jak od lat, krzątają się wokół  niej, pewnie znów budują na  konarze proste gniazdo z patyczków. Trawa się zieleni. Kwitną krokusy na liliowo, żółto, biało.

 

 

 

Andrzej Walter

 

Sztuka agresywnej epilepsji

 

 

Andrzej Walter   To będzie gorzki tekst. W sam raz na Święta. (Ilu ludzi jeszcze dziś wie i rozumie po co są te akurat święta?). To będą lamenty, rozmyślania i rozterki dziecka współczesności. To będzie bolesna lektura. Jednakowoż w roku Pańskim 2018 osiągnęliśmy już, jak się przynajmniej wydaje, stan dojrzałości. Wkraczamy oto w dorosłość, a XXI wiek stał się naszą dojmującą i jakże realną rzeczywistością. To póki co mało poetyczny wiek. Ten wiek jak na razie dotyka nas swoją dosłownością, obejmuje nas swoją nachalnością, obnaża przed nami wszelkie tabu oraz gwałci nas mało subtelną popkulturą podniesioną do rangi świętości.

 

 

Wiesław Łuka

Wiesław Łuka pisze o mankamentach studiów dziennikarskich i o grupie swoich studentów, jakich spotkał po raz pierwszy.

 

luka wieslaw

 

O studiach dziennikarskich i studentach dziennikarstwa można od kilkunastu lat przeczytać i usłyszeć tylko źle – że programy poszczególnych semestrów nakazują przyswajać młodym wiedzę historyczną, socjologiczną, filozoficzną, ekonomiczną, że najmniej w nich nakazów (egzekwowanych egzaminami) uczenia praktyki dziennikarskiej; to po pierwsze. A po drugie – katastrofa, że studenci są odporni na czytanie książek i prasy oraz systematyczne śledzenie radiowych i telewizyjnych programów informacyjno-publicystycznych.

 

 

 

Piotr Wojciechowski

na Biesiadę Literacką 27 marca

 

SZAMANI ZŁYCH PRZECZUĆ

 

wojciechowski      Państwowy Instytut Wydawniczy nie tylko istnieje pod starym adresem, ale także nadal wydaje książki. Właśnie niedawno wznowił powieść austriackiego pisarza i kompozytora Herberta Rosendorfera „Budowniczy ruin” – kiedyś zachwycałem się, teraz wróciłem do lektury i nie bardzo potrafię to czytać. Tak, to nadal jest dobrze napisana i dobrze – przez Edwina Herberta - przetłumaczona powieść. Ja jednak jestem już innym czytelnikiem, mniej potrafię się bawić pomysłami fabularnymi, kunsztowną plecionką wątków, smaczkami erotycznych awantur w krajobrazach Wenecji i Tyrolu, ja teraz szukam schodów do piwnic świadomości autora. A tam mrok. Rosendorfer to jak ja, człowiek wojennego pokolenia – dlatego chciał od pamięci grozy uciec w przestrzeń groteski i metafory, zachciało mu się naśladować Jana Potockiego „Rękopis znaleziony w Sargossie”. Z prawdziwym kunsztem naśladował strukturę szkatułkową arcydzieła – nie potrafił jednak zapalić nad głową czytelnika słońca oświeceniowego porządku. Przeważyły ciężary austriackiego losu – tragedia, w której zwyciężeni stali się współwinni zbrodni i zostali pokonani drugi raz w tej samej wojnie. Ten pokoleniowy ciężar nosił Thomas Bernhard, po nim odchorowali to swoją twórczością Elfriede Jelinek i Michael Haneke - o parę lat młodsi.