Mikołaj Melanowicz,

 

HOKUSAI. Największe zwycięstwo japońskiego artysty

 

Mikołaj Melanowicz   Hokusai to imię artystyczne japońskiego malarza o nazwisku Katsushika, które jest pseudonimem identycznym z nazwą powiatu, w którym w 1760 roku urodził się artysta jako syn ubogiego chłopa Kawamury. W ciągu 90-letniego życia Hokusai 30 razy zmieniał pseudonimy, Hokusaiem zaczął być od 1795, a Katsushiką Hokusaiem - od 1803 roku, to znaczy „Hokusaiem z Katsushiki”, czyli z obecnej dzielnicy Tokio o nazwie Katsushika-ku, tzn. części dawnej prowincji o tej nazwie.

 

  Hokusai w kinie Muranów

  Na wstępie pragnę wyjaśnić, że pretekstem do przypomnienia moich związków z wielkim artystą był pokaz filmu pt. „Hokusai”[1] przedstawiającego wystawę w Muzeum Brytyjskim w Londynie, po której oprowadzają eksperci i opowiadają o życiu i twórczości tego niezwykłego człowieka. Film spotkał się z dużym zainteresowaniem na świecie, również w Polsce, a mnie skłonił do spojrzenia wstecz i ożywienia pamięci o spotkaniach ze sztuką i z ludźmi z kręgu zjawiska Hokusai.

  Hokusai w telewizji japońskiej NHK

  Dodać pragnę, że wspomniany proces ożywienia pamięci o Hokusaiu zapoczątkował równie interesujący program, który na DVD obejrzałem kilka tygodni wcześniej. A był to właściwie film dokumentalny japońskiej telewizji NHK pt. „Hokusai. 90sai made gen’eki o tsuranuku (Hokusai – zachował aktywność w zawodzie do 90 roku życia, 2018).

  Jak Hokusai zdołał malować do ostatnich dni życia? – zastanawiali się goście przytulnego baru, a mianowicie słynny fotograf Shinoyama Kishin i profesor Yamamoto Hirofumi, historyk z Uniwersytetu Tokijskiego. Nie pili, ani nie jedli, chociaż za ich plecami stały butle sake. Po prostu rozmawiali o Hokusaiu, jak również o własnej twórczości. Tym intelektualnym wieczorem kierował młody barman, który nie mógł uwierzyć, że człowiek może mieć tyle sił, aby jeszcze w 90-tym roku życia namalować ceniony obraz. Jego zdziwieniom wtórowała celebrytka - po japońsku zwana „talento” (tarento).

  Oglądając wideo nt. Hokusaia, jego miejsca urodzenia i kolejnych etapów twórczości, goście zastanawiali się głównie nad pasją twórczą artysty, która pozwoliła mu pracować niezwykle intensywnie. Goście zgodzili się z opinią, że najbardziej znanym na świecie obrazem tego artysty jest „ Fala”, natomiast Japończycy pamiętają głównie o „Czerwonej górze Fuji”, symbolu japońskiej tożsamości.

  Mimo że we wczesnym okresie kariery artysta malował głównie gwiazdy: słynne kurtyzany i aktorów kabuki, to jednak ceniony jest przede wszystkim za dzieła przedstawiające realne życie, obyczaje i zawody ludu: mieszczan, rzemieślników. chłopów i rybaków… Dopiero pod koniec życia, gdy mając 84 lata udał się w drogę do Obuse, miasteczka oddalonego o 240 km od Edo, i tam malował również smoki…

  Dlaczego Hokusai opuścił centrum kulturalne, jakim było wówczas milionowe Edo? - zastanawiali się eksperci. Niewątpliwie wiadomo, że skorzystał z zaproszenia wykształconego kupca Takai Kōzana (1806-1883), którego spotkał w sklepie Jūhachiya w Edo, prowadzonym przez jego rodzinę, i udał się do Obuse, ponieważ w tym czasie cenzura w stolicy była najbardziej dotkliwa dla artystów. „W daleką wędrówkę udał się w poszukiwaniu wolności twórczej” – stwierdził zdecydowanie Shinoyama.

  Hokusai w Obuse

  Ponad dziesięciotysięczne miasteczko Obuse, położone na równinie w pobliżu Nagano, słynie z doskonałych jabłek i kasztanów, a także związków z Katsushiką Hokusaiem. Jest tam Muzeum Hokusaia i inne dowody obecności tego artysty, ale film pokazany w kinie Muranów tego epizodu nie przedstawił.

  Hokusai w Obuse wykonał wiele szkiców, które stały się podstawą również dla utworów Kōzana. Część z nich jest przechowywana w Muzeum Hokusaia. Są też obrazy namalowane na powozach yatai (ozdobna platforma na kołach, ciągniona ulicami miasta podczas festynów matsuri).

   Z okazji 150-lecia śmierci Hokusaia, wkrótce po olimpiadzie zimowej w Nagano, z inicjatywy japonistyki Uniwersytetu Weneckiego i Międzynarodowego Centrum Badań nad Hokusaiem w Wenecji, zorganizowano w Obuse trzecią konferencję (19-22 kwietnia 1998 roku).[2]. Konferencję w Obuse rozpoczął wykład literaturoznawcy i wybitnego tłumacza literatury japońskiej, profesora Donalda Keene’a, który mówił na temat odzwierciedlonego w literaturze życia Japończyków w czasach Hokusaia. Referaty wygłosili tacy znawcy przedmiotu, jak G.C.Calza, Kobayashi Tadashi, Inaga Shigemi[3], Tsuji Nobuo, Timon Screech i wielu innych.  

  Hokusai w Wenecji

  Druga konferencja nt. Malarstwa Hokusaia („Hokusai Paintings”) w Wenecji odbyła się w 1990 roku, której obradom również mogłem się przysłuchiwać. Cztery lata później Uniwersytet Wenecki opublikował plon tej konferencji w postaci dużej księgi pt. Hokusai Paintings pod redakcją Giana Carlo Calzy, ówczesnego dyrektora Międzynarodowego Centrum Badań nad Hokusaiem. Wśród autorów (m.in. 16 artykułów) jest Timothy Clark, który wystąpił w filmie pokazanym w Warszawie jako jeden z komentatorów opowiadających z dużym wzruszeniem o twórczości Hokusaia.

  Hokusai w 200-tną rocznicę urodzin

  Przyroda w twórczości Hokusaia (w 200-tną rocznice urodzin malarza i drzeworytnika japońskiego) „Przegląd Orientalistyczny”, nr 2(38) 1960

  W roku 1960 z inicjatywy Światowej Rady Pokoju cały świat obchodził 200-tną rocznicę urodzin wielkiego malarza i drzeworytnika japońskiego, którego przybrane nazwisko brzmi Katsushika, a imię – Hokusai, jedno z licznych pseudonimów, którymi podpisywał swoje dzieła. W Polsce, dzięki aktywnej działalności Muzeum Narodowego w Krakowie, mieliśmy możność podziwiania jego dzieł w ramach wystawy drzeworytu japońskiego[4], a następnie na wystawie poświęconej wyłącznie Hokusaiowi w kwietniu i maju 1960 r.

x       x         x

  Hokusai był człowiekiem niezwykłym. Od wczesnej młodości opanowany przez pasję pracy posiadał tę zdolność koncentracji, o której Bergson mówił swoim uczniom, że jest istotą geniuszu. Objawiła się ona z siłą tym większą, że proces twórczy był dla Hokusaia nie tylko ciągłym wysiłkiem, lecz i gwałtowną potrzebą, niemal życiową koniecznością. Rozpoczął malowanie w 6 roku życia, a skończył dopiero wtedy, gdy już nie mógł poruszać pędzlem; wbrew niepowodzeniom, nieszczęściu i nędzy pozostał zawsze wierny sobie, a ściślej mówiąc, swojej sztuce.

  Interesującym byłoby ukazać szczegółowo rozwój jego indywidualności twórczej, lecz zwrócę tu uwagę na kilka charakterystycznych szczegółów biograficznych, związanych z ustawiczną ewolucją Hokusaia jako artysty. Od czasu, gdy w 19-tym roku życia wydał pod pseudonimem S h u n r ō (był wówczas uczniem malarza K a t s u k a w y S h u n s h ō) niewielki album zawierający sceny teatralne i portrety aktorów, zmieniał swoje nazwisko około 30 razy. Zmiana ta – zgodnie z jego przekonaniem – oznaczała narodziny nowego człowieka i związana była z ciągłą zmianą nauczycieli, szkół i - co za tym idzie – postawy artysty. Hokusai zmieniał również często miejsce zamieszkania (93 razy). Jego niepokój twórczy bronił się w ten sposób przed przyzwyczajeniem do tych samych przedmiotów, miejsc i widoków, przyzwyczajenie bowiem grozi skostnieniem, ograniczeniem i zawężeniem horyzontów.Toteż ciągle niezadowolony z miejsca pobytu, gdyż nie pozwalało mu uchwycić istoty przedmiotu, zmieniał punkt obserwacji, utrwalając przedmiot czy zjawisko w postaci szkiców lub obrazu. Powstawała w ten sposób pokaźna ilość prac, ujmujących ten sam przedmiot pod innym kątem, jako rezultat nieustannych poszukiwań artysty w dziedzinie nowych środków wyrazu, służących możliwie pełnemu przedstawieniu otaczającej go przyrody, nigdy takiej samej, przybierającej coraz to nowe kształty, barwy i odcienie. Artysta, szczególnie uczulony na wielopostaciowość życia wiedział, jak bardzo trudno dotrzeć do jego istoty.

  Hokusai poznał i opanował wszystkie dostępne mu metody różnych szkół i prądów w malarstwie. Wspomnieć tu trzeba, że okresowo zajmował się kanō, yamato-e, tosa[5] i malarstwem chińskim. Wiele też zawdzięcza miedziorytowi europejskiemu. Lecz żadna z tych szkół nie zaspokoiła jego twórczych wymagań i żadna nie zdołała zabić jego indywidualności. W rezultacie w ramach szkoły malarskiej, zwanej ukiyo-e (obrazy z przemijającego świata), wytworzył własny styl i zostawił dzieła oryginalne, będące najwyższym osiągnięciem a zarazem syntezą malarstwa i drzeworytu wspomnianej szkoły. Ukiyo-e jest najbardziej charakterystycznym – obok teatru kabuki – przejawem kultury mieszczańskiej rozwijającej się w wiekach XVII, XVIII i XIX głównie w mieście Edo (obecnie Tokio). Szkoła ukiyo-e obejmowała dwa podstawowe nurty przenikające się nawzajem; było to z jednej strony malarstwo rodzajowe, a z drugiej – krajobrazowe. Hokusai uprawiał z równym powodzeniem oba, lecz szczególnie zasłynął jako twórca pejzażu, gdyż przyroda stanowi jeden z centralnych problemów twórczości tego drzeworytnika.

   W tym krótkim szkicu nie możemy poświęcić więcej słów epoce powstania i rozkwitu ukiyo-e, choć zapoznanie się z nią jest tak ważne dla zrozumienia i prawidłowej oceny dzieła Hokusaia, gdyż: „Hokusai ist eine ganze Welt” [6] („zjawisko Hokusai - to cały świat”). To jest prawda. Ogarnąć go – znaczy poznać całokształt życia ludzi jego epoki i całokształt życia przyrody w jej najrozmaitszych odmianach i kształtach, znajdujących tak wielostronne odbicie w dziełach tego artysty.

   Hokusai przez całe swoje długie życie (ur. 1760, zm.1849) nieustannie dążył do określenia samego siebie w uporczywej pracy. Dlatego też pozostawił dzieło olbrzymie, bardzo zróżnicowane treściowo i formalnie. Dorobek jego liczy ponad 30 000 obrazów, drzeworytów i szkiców i blisko 5000 ilustracji książek. Szerokie też były jego zainteresowania. Zajmował się w ciągu życia malarstwem, drzeworytem, studiował anatomię i perspektywę, kochał i znał dobrze klasyczną literaturę japońską i chińską; sam nawet pisywał wiersze i utwory prozą. Wydawał całe serie graficzne, rysował wzory tkanin i wachlarzy. A wszystko co robił nosi piętno jego silnej indywidualności, jego śmiałej wyobraźni i niewyczerpanej pomysłowości.

  Charakterystyczne dla sztuki japońskiej umiłowanie przyrody, połączone z nadzwyczaj subtelnym jej rozumieniem, znalazło chyba najlepszą konkretyzację w dziele Hokusaia, a szczególnie w jego pejzażach, najciekawszym i najważniejszym rozdziale jego sztuki. Pejzaże, które będą służyły za podstawę do refleksji nad stosunkiem Hokusaia do przyrody i jej artystyczną interpretacją, powstały w okresie pełnej dojrzałości po 60-tym roku jego życia. Wymienię tu najbardziej znane serie:

1 - 36 widoków góry Fuji (Fugaku-sanjűrokkei),1825-1832. Na skutek powodzenia tej serii Hokusai w następnym wydaniu powiększył ją o dalszych dziesięć drzeworytów, a więc w sumie liczy ona 46 obrazów.

2 - 100 widoków góry Fuji (Fugaku hyakkei), 1834. 102 arkusze w trzech albumach; drzeworyty w większości jednobarwne są przykładem wirtuozerii i piękna linii.

3 - Wędrówki po krainach wodospadów (Shokoku-taki-meguri),1830-1831, 8 kart.

4  - Widoki słynnych mostów (Shokoku meikyō-kiran), 1827, 10 kart.

5 - Tysiąc obrazów morza (Chie-no umi), 1830, 10 kart.

  W przeciwieństwie do tradycyjnego (przedhoksaiowskiego) pejzażu japońskiego, odtwarzającego najczęściej krajobrazy chińskie, podstawowym tematem u Hokusaia stało się piękno ojczyzny, jej bambusowe doliny, rzeki i strumienie, wodospady i kwitnące sady, i słynna góra Fuji, której piękno rozsławił na cały świat. 36 widoków… jest chyba najlepszym przykładem. Jednym z drzeworytów tej serii jest Wspaniały widok pięknej pogody, znany także pod tytułem Czerwona Fuji (Beni-fuji), na którym widnieje Fuji jako majestatyczna, doskonała, samotna i potężna góra, odległa, jak odległe jest niebo. Nigdzie nawet cienia człowieka. Tylko jej masyw płonie brązowawą, ciemniejącą ku górze barwą. Fuji zakrywa pół nieba i jest wielka i niewymierna jak świat. Czerwona Fuji to symbol doskonałości przyrody. Nie znajdziemy w całej historii drzeworytu japońskiego tak monumentalnego dzieła. Jest to bodajże jedyny tego typu obraz, gdzie przyroda jest doskonała sama w sobie.

  Spójrzmy na drugi, najbardziej znany w Europie pejzaż, należący do tej samej serii, na Falę (Fala na otwartym morzu w pobliżu Kanagawy). Na pierwszym planie rysuje się olbrzymia fala , a w dali widać stożek góry Fuji, natomiast u stóp tej fali zaskoczeni rybacy walczą z rozszalałym żywiołem. Lada chwila na jedną z łodzi spadnie lawina wody. Czy wytrzyma uderzenie? Fala to tylko maleńki epizod przeciętnego żyłia zwykłych ludzi, którzy skazani są na zmaganie się z żywiołem.

  Na innym obrazie pt. Rybak z Kajikasawy, równie doskonałym jak poprzednie, widzimy rybaka, zawieszonego na skale ponad morzem. Choć świat tu przedstawiony wydaje się olbrzymi, a postać rybaka znikoma, mimo to tryska z niej jakaś dziwna siła, jakiś upór. Rybak, jak i rybacy z Fali to w gruncie rzeczy zwykłe codzienne sceny, lecz pędzel Hokusaia podnosi je do rangi symbolu. Taki wyraz osiąga malarz dzięki ścisłej logice kompozycji, a szczególnie dzięki temu, że pochyloną postać człowieka podkreśla i uwypukla sylwetka góry.

  Przyroda dla Hokusaia jest miejscem działalności człowieka. Dlatego pejzaże jego są pełne życia i ruchu. Dużo tam ludzi przeróżnych zawodów; żyją, pracują, bawią się, wędrują, walczą z żywiołem, który choć potężny nie jest przecież – według Hokusaia – wrogiem człowieka. Oto pejzaż z cyklu Słynnych widoków Fuji, zatytułowany Fuji widziana z Mihary w prowincji Owari (Bednarze). Na pierwszym planie olbrzymia kadź, jeszcze bez dna, a w niej bednarz pracuje nad jej wykończeniem. Kadź harmonizuje z krajobrazem, stanowiącym tło, dzięki umiejętnemu wykorzystaniu bogactwa widoków Fuji. To trzeba obejrzeć. Na innym drzeworycie utrwalił artysta ciężką pracę traczy, gdzie indziej rybaków, robotników w składzie drzewa etc. Wielką zasługą Hokusaia – tak samo jak i całej szkoły ukiyo-e – jest całkowite wyzwolenie drzeworytu japońskiego spod wpływów chińskich, a ponadto – wprowadzenie do sztuki zwykłych ludzi pacy. Można wymienić setki obrazów, gdzie przyroda jest miejscem pracy człowieka, ściślej - miejscem pracy chłopów i rybaków. Człowiek i przyroda żyją jednym życiem, podlegają tym samym prawom rodzenia się i zamierania. Od powiewu wiatru jednakowo pochylają się drzewa, trawy, jak i ludzie (Widok Fuji z Surugi).

  Jak już wspomniano, Hokusai bardzo ostro widział wielopostaciowość przyrody. Fuji dawała mu w tym względzie nieskończone możliwości. Utrwalał ją w przeróżnych postaciach, zawsze tę samą, a za każdym razem trochę inną. Nie sposób jest opisać bogactwa widoków Fuji. To trzeba obejrzeć. W Europie chyba tylko Cézanne był tak przywiązany do góry Sainte-Victoire, jak Hokusai do Fuji. Cézanne przecież w pewnym okresie swego życia (szczególnie w latach 1881-1892) nie mógł wzroku oderwać od tej prowansalskiej Fuji. Malował ją z różnych punktów, przy różnym oświetleniu. A gdy przyjrzymy się jednemu z obrazów[7], będzie nam Sainte-Victoire przypominać Fuji i mimo różnic w fakturze znajdujemy pewne paralele kompozycyjne.

  Widoki góry Fuji – wyraz umiłowania ojczystego kraju - były dziełem wiary w możliwość osiągnięcia doskonałości sztuki na drodze zachowania wierności kształtom przyrody. Przyroda dla Hokusaia była mistrzem i nauczycielem. W r.1799 na jednym ze swych drobnych utworów (surimono), przedstawiających trzy żółwie, umieścił trzy znaki chińskie師造化 zōka-o shi-to suru (odczytanie japońskie), które oznaczają: „natura (przyroda) – nauczycielem”. Nauczył się od niej najwięcej. (Wystarczy porównać stosunek impresjonistów do przyrody, a powodzenie drzeworytów Hokusaia w okresie impresjonizmu będzie miało swoje głębsze uzasadnienie). Podróżował dużo, podpatrywał przyrodę i starał się dotrzeć do tego, co w niej jest najistotniejsze, i dopiero w 73 roku życia napisał z ulgą w posłowiu do 36 widoków góry Fuji: „Dopiero teraz, w 73 roku życia, zbliżam się do poznania rzeczywistej istoty natury ptaków, ryb i roślin”. I rzeczywiście, dzieła powstałe w tym okresie i później, noszą piętno geniuszu.

  Oprócz gór (przykładem Fuji) fascynowała Hokusaia woda – jej przeróżne stany i barwy. Temu zawdzięczamy piękne drzeworyty wodospadów czy pejzaży marynistycznych, których ukoronowaniem jest wspomniana Fala. Nie sposób tu nie wspomnieć, że Debussy był namiętnym miłośnikiem morza i może właśnie dlatego Fala zdobiła jego pracownię. W niewątpliwym związku z Falą pozostaje tryptyk symfoniczny tego kompozytora, najbardziej typowego impresjonisty w muzyce, pt. Morze. Wydając ten utwór w 1903 roku kompozytor prosił wydawcę (Durand), aby na okładce umieszczono reprodukcję Fali. Sugestywność tego drzeworytu, która pobudzała wyobraźnię muzyczną Debussego, pobudzała też wyobraźnię innych twórców i była niewątpliwie natchnieniem do obrazu Fala malarza polskiego A. Kędzierskiego.

   Nie tylko Fala i Czerwona Fuji znane były w Europie, i nie tylko one wywarły wpływ na impresjonistów. Większość z wymienionych serii pejzaży dotarła do Europy już w latach 60-tych XIX w. Wzbudziły zainteresowanie i żywą dyskusję, w której decydującą rolę odgrywali bracia Goncourt, a szczególnie Edmund, publikując w końcu XIX w. szereg artykułów i pozycję książkową o Hokusaiu.[8]

Do dziś w Europie napisano o Hokusaiu setki artykułów i książek. Zakres jego wpływu był rozległy. Malarze tej klasy, co Manet, Monet, Toulouse-Lautrec, Degas, Van Gogh, Whistler, Gauguin, Bonard, a nawet Cézanne, wiele zawdzięczają Hokusaiowi, szczególnie w zakresie komponowania płaszczyzny i koloru, czystości barw, oszczędności środków wyrazu. Tak więc, choć Hokusai zmarł w roku 1849, dzieło jego żyje. Historia Hokusaia – to nie tylko historia jego 90-letniego życia. Wychodzi daleko poza tę granicę, aż po nasze czasy. Przyroda japońska – wieczna w jego dziele – żyje poza granicami Japonii. I to jest ostatnie, największe zwycięstwo Hokusaia, który mimo niepowodzeń zachował do końca życia swą młodość. Starzało się ciało. Natomiast siły twórcze były ciągle niewyczerpane, ciągle dążące do wyzwolenia, jak u Tycjana, Goi czy Wyczółkowskiego.

 


 

 

[1]           Pokaz filmu „Hokusai” odbył się w dniu 9 września 2018 r. Tytuł oryginalny: „Hokusai: Beyond the Great Wave” (Hokusai: Poza Wielką Falą). Reżyseria Patricia Wheatley, produkcja: USA, Japonia, Wielka Brytania 2017, 88 minut, język oryginalny angielski. Film kręcony nie tylko w Wielkiej Brytanii, lecz także w Japonii i Francji z wykorzystaniem najnowocześniejszej technologii, tzn. wideo 8 K telewizji NHK, pozwalającej zobaczyć najdrobniejsze szczegóły graficzne obrazu malarskiego.

[2]              Zob. „Japonica” nr 11. 1999.

[3]           Inaga Shigemi (zob. też Inaga Shigemi, The Making of Hokusai’s reputation in the Context of Japonism, „Japan Review” 2003, Nichibunken, Kioto), późniejszy profesor w Międzynarodowym Centrum Badań nad Kulturą Japońską w Kioto. Mówił wtedy nt. znaczenia Hokusaia dla zjawiska japonizmu we Francji.

[4]              Patrz recenzja W.Kotańskiego, Wystawa drzeworytu japońskiego XVII-XX wieku w Muzeum Narodowym w Krakowie, PO, nr 1(33), 1960, s.87-89. Por. też katalog wystawy Drzeworyt japoński XVII-XX,Muzeum Narodowe w Krakowie, 1960 (luty, marzec). Artykuł stanowi treść referatu wygłoszonego na XVI Zjeździe Orientalistów Polskich w Krakowie (czerwiec 1960 r.)

[5]              Yamatoe – tendencja (szkoła) malarska czysto japońska w przeciwieństwie do butsuga (malarstwo buddyjskie) i stylów malarskich chińskich. Powstała w XII w. (Fujiwara Mitsunaga, Takayoshi, Takanobu), rozkwitła w XIII w., a w połowie XIV straciła prawie zupełnie swoje ożywcze znaczenie. Jako szkoła tosa przetrwała do nowszych czasów. Z nich wywodzi się także szkoła kōetsu, która przyczyniła się do ukształtowania się kanō, a w końcu ukiyoe (Japan Handbuch).

[6]              J.Kurth, Der Japanische Holzschnitt, Műnchen 1922, wybitny znawca drzeworytu japońskiego

[7]              Por. np. reprodukcję z Knaurs Lexicon Moderner Kunst, Műnchen-Zűrich 1955, s.60.

[8]              Edmont de Goncourt, Hokusai, Paris, Bibliothéque-Charpentier, 1896.

 

Pin It