JACEK SOJAN

 

Pytania z zakresu etyki świata przedstawionego w powieści Roberta Gałki pt.: Hrabia

 

sojan      Przełom wieku dziewiętnastego i dwudziestego. Głęboka prowincja prywislanskiego kraju. Bohater książki studiuje ryzykowne, ale obiecujące rzemiosło złodziejskiego półświatka. Poznaje arkana niełatwej sztuki włamywaczy i ich kodeks honorowy grupy. Panorama nieistniejącego już świata wszechobecnych Żydów zajętych interesami, jarmarków, jaśniepaństwa i biedoty, także rzemieślników, małorolnych chłopów i koniarzy. Książka cenna, bo odkrywa zamierzchłą i już zapomnianą epokę końca zaboru rosyjskiego od niespodziewanej strony, przemilczanej przez historyków i pisarzy. No, może z wyjątkiem Żeromskiego (Dzieje Grzechu). Realizm, nierzadko wpadający w ton naturalizmu pogłębia wiarygodność narracji i unaocznia bogactwo zawartej w powieści rzeczywistości.

 

      Ujawniane tam arkana sztuki kieszonkowców, włamywaczy i fałszerzy, moralnie naganne, fascynują profesjonalizmem w dążeniu do realizacji celów. Pojawia się pytanie z zakresu etyki - akceptować działania bohaterów powieści, koniokradów i rabusiów? Można, owszem, kategorycznie zanegować taki sposób życia i bycia. W imię Dekalogu. Ale rzeczywistość ma swoje meandry, swoje pułapki intelektualne i potępianie w czambuł bohaterów powieści Hrabia może okazać się tyleż pochopne co prostackie. Sytuacja społeczna i polityczna pozwala na uchylenie radykalnych sądów. Ofiarami tej wyspecjalizowanej w rzemiośle grupy przestępczej (każda fachowość wymaga nauki, nauka determinacji, cierpliwości i pokory  co autor znakomicie obrazuje na przykładzie głównego bohatera, Hrabiego) są np.: ekonom, Rosjanin na usługach carskiej ochrany; handlarz Żyd, wyłudzający za pół-darmo plony od chłopów; paser uwikłany w ciemne interesy, działający na własną rękę, poza chewrą ( zaprzysiężoną grupą złodziejaszków, mających swój kodeks, obowiązujący zawsze i wszędzie członków grupy). Nierzadko ofiarą pada chciwy proboszcz, bogaty i zadufany chłop albo rozwydrzone na targach przekupki. Można ironicznie stwierdzić, że ofiary doznają swoiście pojętej, ziemskiej sprawiedliwości za swoje własne wady charakteru. Chewra staje się wykonawcą kary, wbrew własnej świadomości i intencji co do swojej metafizycznej roli.

      Ten półświatek rządzi się własnym kodeksem honorowym, który z jednej strony cementuje grupę w swoistą rodzinę, z drugiej wyklucza takich, którzy naruszają solidarność wspólnego bezpieczeństwa. Cytaty: "Razem pracowali i dzielili się zyskiem". O jednym z bohaterów powieści Roberta Gałki, Leonie, o pseudonimie Tabakiera: "Gardził ostrzem i mojką", (scyzorykiem i brzytwą). Kontynuując, obowiązuje, jakbyśmy dziś powiedzieli RODO: "Choćbyśmy cię ze skóry obdzierali...nie możesz przy obcych odezwać się do nas po imieniu.Zapomnij wtedy o Leonie i Mańku. Oczko i Tabakiera, tak masz się do nas zwracać. Rozumiemy się Hrabio?". I dalej: "Tylko że ty bracie masz być doliniarzem (złodziejem) fachurą, a nie z kosą latać i krew puszczać. To pierwszy lepszy czomp (bandyta) potrafi." I dalej: "Jeśli, uchowaj Boże, któryś z nas wpadnie, pozostała dwójka rusza mu z pomocą...Zapamiętaj jednak raz na całe życie, cokolwiek by się działo, nigdy przenigdy nie robimy na mokro (zabójstwo). Nie wychodzisz z kosą ani z kopytem (nożem ani pistoletem). I dalej: "Zgodnie z doliniarskim zwyczajem, złodziej brał połowę łupu. Resztę dostawał tycer (obstawiający robotę kompan, który robił za parawan podczas kradzieży. Zasłaniał doliniarza przed wszędobylskim wzrokiem tłumu i odbierał fant.) i konik....Kieszonkowcy najczęściej pracowali w trójkątach. Doliniarz, tycer, konik. Konikiem zostawał młody chłopak. Konik wynosił towar, który dostawał od tycera. Wyrzucał pularys i zbędne papiery. Łup trzymał przy sobie, bądź w umówionej skrytce". I dalej: "To, o czym tu usłyszysz i co zobaczysz to tajemnica. Nie może wiedzieć o tym ani ojciec, ani ksiądz. Nie chwal się kolegom, kobiecie, a broń Cię Boże hintom (policjantom) albo żandarmom.Puścisz farbę, będzie źle, dintojra." I dalej: "Wspólnik tak nie postępuje, kamrata nie naraża!" I dalej: "Nie było żal mi okradać ludzi, przecież to frajerzy, a frajera doić (okradać) to nie grzech. Z chama forsa jak para z konia uchodzi, mawiali blatni" (wtajemniczeni w proceder).

      Każda grupa społeczna rządzi się pewnymi regułami, gwarantującymi bezpieczne ich istnienie. Czy zatem wzajemna lojalność wobec kolegów z grupy nie jest lekcją charakterów, zwłaszcza gdy taka lojalność daje ochronę i zabezpiecza wolność osobistą? Pytanie zbędne o tyle, że każdy kto taką lojalność naruszył, miał świadomość ryzyka i musiał liczyć się z najgorszymi  dla siebie konsekwencjami. Dewiza: "Teraz jesteśmy chewra (grupa przestępcza) i ani my ciebie ani ty nas. Daj grabę wspólnik" wystarcza za mocną, wiarygodną rękojmię lojalności. O takiej lojalności można tylko pomarzyć dzisiaj, zarówno w odniesieniu do przedstawicieli grup zawodowych, którzy w dążeniu do prestiżowego stanowiska jak i zysków łamią wszelkie zasady etycznego współżycia, nie mówiąc o elitach piastujących stanowiska publiczne, polityczne, dla których koleżeństwo zamyka się w doraźnym obcowaniu z grupa partyjną, dopóki ta grupa sprawuje władzę. W wypadku utracenia tej władzy bez żenady przechodzą do obozu przeciwnego, zwalczając bezpardonowo poprzednich towarzyszy, wierność i lojalność odstawiając do muzeum cnót dla naiwnych. Jest w powieści Hrabia taki moment, gdy jeden z jej bohaterów, obarczony honorowym długiem (czy honor dzisiaj ma nadal jakąś treść i wartość?), na żądanie spłaty długu realizuje ten dług, i gdy ten, który ten dług odebrał daje nogę z pola działania narażając wspólnika, usłyszy z nożem przystawionym do szyi: "Ty kapocu obesrany - Leon wysyczał mu w twarz - Powinieneś tu zostać, w tym błocie pochowany. Tak dbasz o wspólnika?! Na pastwę..zostawiasz?! Hrabia spłacił mój dług. Jesteśmy kwita! Nie pokazuj mi się na oczy, bo kiszki z ciebie wypuszczę!"

 

      Pomiędzy obrazami takich grup przestępczych, jakie są dostępne czy to w narracji filmowej (np.: Ojciec chrzestny; Dawno temu w Ameryce) czy literackiej (np.: Król - Szczepana Twardocha) a tymi zawartymi w omawianej tu książce (Hrabia - Roberta Gałki) jest przepaść. Zasady regulujące poczynaniami staszowskich złodziei i włamywaczy, przy gangsterach włoskich, amerykańskich czy warszawsko - żydowskich wydają się niemal szlachetne, poczciwe, pozbawione tego bezdusznego cynizmu i brutalności. W analizowanej tu powieści  jej bohaterowie przestrzegają piątego przykazania Dekalogu, którego naruszenie powoduje nieodwracalne skutki. Ba, kolejne z nich, czyli szóste przykazanie także okazuje się dla głównego bohatera, Henryka Duszańskiego, noszącego tytułową dla powieści ksywkę Hrabia, nieprzekraczalnym wyzwaniem, pojmowanym w ramach takich wartości jak lojalność, uczciwość. Takie postawy rodzą paradoksy, gdyż autor Robert Gałka ma świadomość mentalnej niejednolitości osoby ludzkiej, różnie prezentującej się pod względem etycznym w zależności od miejsca swojej aktywności, ale konsekwentnej w honorowaniu tych wartości które przyjął za ważne i swoje. Czy doskonalenie się bezustanne, akceptowanie krytyki dla popełnianych przez siebie błędów, nie jest wartością samą w sobie? Kamraci Hrabiego są mistrzami w swoim "fachu", latami wypracowywali skuteczne metody działania, stąd celowe, długie opisy przygotowań do "skoków", uświadamiających czytelnikowi, że ówcześni rabusie traktowali swoje rzemiosło jako sztukę, którą aby posiąść, należało wielce sie utrudzić, aby technikę działania doprowadzić do perfekcji.

      Wiem, wiem, w tym miejscu można zarzucić mi relatywizm w ocenie świata przedstawionego. Zasada relatywizmu sformułowana przez Protagorasa: "Człowiek jest miarą wszechrzeczy"  sugeruje jednocześnie, że nic nie jest prawdziwe, chyba że w stosunku do nas. Przenosząc to na kategorię poznania, w sferze moralności relatywizm rodzi konformizm. Pokarm jest gwarancją życia, a skoro są obszary funkcjonowania innych, którym na pożywieniu zbywa, bo sami żerują na pracy innych, dlaczego by nie żerować na bogactwie nieprawnie osiągniętym kosztem innych. Swój niejako trafia na swojego, z tym zastrzeżeniem, że złodziej jest w swoim sumieniu uczciwy, bo do złodziejstwa się przyznaje, a nawet z dumą celebruje, zgodnie ze swoją tożsamością, natomiast złodziej działający pod przykrywką kupca, urzędnika, przedsiębiorcy, oszukując i kradnąc, przed samym sobą się okłamuje i obłudę swojej postawy obnosi wobec innych jako cnotę.  Udając kogoś innego, z tupetem oczekują okazywania szacunku. Dodam już na marginesie, że relatywizm w sferze religii prowadzi do tolerancji. Może właśnie dlatego  uczestnicy przestępczego procederu współpracują ze sobą nie oglądając się na wyznanie. Katolik ze starozakonnym, a obydwaj z protestantem czy prawosławnym. Osobnym tematem, który warto podnieść i zanalizować jest bogata orkiestra językowa powieści, jej harmonijna różnorodność. Gwara, rosyjski, hebrajski, jidysz służą prezentacji minionego obrazu polskiej prowincji, w której ludność posługująca się tak rozmaitymi językami współżyła ze sobą, realizując różnorodne potrzeby i wartości, barwiąc tą różnorodnością świat niczym kwiaty jedną łąkę.

 

/ Hrabia - Robert Gałka - tom I - KAGO 2018/

 

Jacek  Sojan  

Pin It