Patrycja Solecka

 

ILUSTRACJE, ILUSTRACJE…

 

Masluszczak Fr            U Franciszka Maśluszczaka, malarza i grafika (niedawno obchodził 70-lecie urodzin) przygoda z ilustracją książkową rozpoczęła się jeszcze na studiach plastycznych. Pogłębiał ją na zajęciach z profesorami. I starał się wcielić w czyn, to znaczy zanosił swoje pracy do takich redakcji jak „Szpilki”, „Ty i Ja” czy „Literatura”. Nawiązywał też pierwsze kontakty z wydawnictwami. Początki nie były łatwe. Ale nie zarażał. Na dodatek honorarium za wykonane zamówienie, choćby nieduże, to był spory zastrzyk w studenckim budżecie.

 

            Z perspektywy czasu łatwo zauważyć ogromną rozpiętość jego dzieła. Franciszek Maśluszczak z jednej strony ilustrował książki ważne, jak np. „czytelnikowskie” trzytomowe wydanie twórczości Konstantego I. Gałczyńskiego, z drugiej tak lekkie i swawolne jak Seskcytacje w opracowaniu Andrzeja Możdżonka. Dodajmy, iż jednym z bohaterów wierszy w tej antologii jest… artysta, co zawdzięcza Bryllowi. Ów wiersz, jak czytamy, stanowił „prezent imieninowy dla Franciszka Maśluszczaka”, i „nie był dotychczas publikowany w żadnym zbiorze poetyckim Ernesta Brylla”. Zatem przypominamy go poniżej, nie tylko ku uciesze gawiedzi. A w przypadku np. Lokomotywy Juliana Tuwima artysta ilustrował utwór, do którego wcześniej przymierzyło się co najmniej kilkunastu grafików. Ale on nigdy nie bał się konkurencji. Pojedynek z przeciwnikiem o określonej renomie zawsze wyzwalał i wyzwala w nim nową energię, dodaje twórczej śmiałości.

            Dziś może pochwalić się wcale pokaźną biblioteczką książek z różnych dziedzin, które ilustrował. Ma szczęście, rzadko może mówić o tym, że jego życzenie artysty rozminęło się z końcowym efektem. Przykładem, choć jakże pojedynczym, jest książka pt. Zaprószyć serce tęsknotą autorstwa Stanisława Olszewskiego, dawnego prezesa SBM Ursynów. Były Sybirak, o czym mało kto wiedział, wydał swoje wspomnienia z pobytu na „nieludzkiej ziemi”. Szkoda, że wydawnictwo nie zadbało o należyty wydruk grafik Maśluszczaka. Jednak artysta w kontaktach z oficynami wydawniczymi na ogół nie ma wpływu na jakość swojej pracy. Rzadko zapraszany jest do drukarni, by zobaczyć efekt, coś zmienić, poprawić. A szkoda. „Między zamiarem a czynem kładzie się cień”, pisał poeta. No właśnie.

            Jeśli chodzi o szczegóły, to prawdę mówiąc w redakcji „Szpilek” „za Teoplitza” rysunki nie bardzo się podobały. Student pokazał je prof. Strzałeckiemu, którego bardzo cenił. Profesor zareagował błyskawicznie. „Wystawisz w Akademii”. Zostały zauważone. Odezwał się do niego telefon z redakcji „Literatury”. Poszedł na rozmowę. I tak się zaczęło ilustrowanie przez Maśluszczaka np. prozy Żukrowskiego, czy poezji Stachury i Białoszewskiego.

            To ośmieliło go do szukania kontaktów z innymi literatami. Trafił na nich np. „U Hopfera”, tej „świątyni wina”. Zaprzyjaźnił się wtedy między innymi z Himilsbachem, Andermanem, Stachurą, Bruno-Milczewskim, Grochowiakiem, Iredyńskim Basią Sadowską… Ilustrował ich prace. Poczuł się potrzebny. Wdzięczni pisarze kierowali go do innych osób, także do wydawnictw, np. do „Czytelnika”, gdzie jako grafik królował Heidrich, może ktoś pamięta, m.in. twórca polskich banknotów. Jednak zrobił miejsce młodszemu koledze, który np. wykonał okładkę do Panny Lilianki Schuberta. Breza z kolei podpowiedział mu książki młodego awangardowego pisarza Marka Słyka. Zilustrował jego „zupną trylogię” (W barszczu przygód, W rosole powikłań, W krupniku rozstrzygnięć).

            To go coraz bardziej wciągało. Zajął się też książkami dla najmłodszych, choć nie było to łatwe. Konkurencja np. spod znaku „Naszej Księgarni” była silna, na dodatek oryginalne ilustracje Maśluszczaka nie wszystkim początkowo się podobały. Musiała się z nimi „oswoić” niejedna pani redaktor. A jednak i tu ma sukcesy, czego dowodem zaproszenia od wydawców niemieckich czy japońskich.

            Dziś jest pełen dosytu. Powstało tego dość. Na dodatek zdarzały się i nagrody za ilustracje. Nie, „Małego Nobla” dotąd nie otrzymał, jak niezapomniany Zbigniew Rychlicki, autor projektu Misia Uszatka, ale w końcu może ktoś ważny bezstronnie rzuci okiem na maśluszczakowe dossier poświęcone młodym, młodszym i najmłodszym?  

            Ostatnio ilustrował Jerzego Mamcarza Ponte – przewodnik poetycki Italia. To piękna książka, z pięknymi ilustracjami. Franciszek Maśluszczak może być z siebie dumny. Podobnie jak z monumentalnej księgi Dokąd zmierzasz, gdzie jest jego Droga Krzyżowa. Ks. arcybiskup Wacław Depo we wstępie do tej księgi napisał, iż „Już na samym początku należy zaznaczyć, że album Dokąd zmierzasz – wotum Polaków za dar kanonizacji Jana Pawła II, jest również zaproszeniem, aby wejść w głębię tych obrazów i miniatur, i dać osobistą odpowiedź”.

 

           Nieznany fragment eposu

 

…z grzybów straszny maśluszczak. Wielce niepozorny

Ale w truciźnie swojej tak potworny,

Że go w lasach litewskich,najgorsza bestyja

Omija – bo maśluszczak oddechem zabija…

A nie dość, że zabija, jadem brzuchy wzdyma.

Robisz się gruby i biedna rodzina

Nie wie co czynić z takim trupem tłustym;

Czy rzucić go w odmęty oszmiańskiej kapusty

I, nazbierawszy innych maśluszczków,

Wytruć sąsiadów od Wilna po Kraków?

Czy też jak radzi Jankiel, grzyb dodać do wódki

I wlać ten napój w gardło, czekając na skutki,

Które muszą przyjść…

                                               O nieladajaki

Mają morderczy przyduch maśluszczaki…

 

Co prawda Wojski na stronie coś gada,

Że maśluszczak się wielce do miłości nada,

Bo kiedy go zażywa szlachcic mazowiecki

Nawet na Krymie podnoszą się kiecki

I podkasany harem ucieka od chana,

Bo taka maśluszczakom moc kochana dana.

 

– Ale czy można wierzyć w te starcze gadanie? –

Mówił Gerwazy – Czy Wojski kochanie

Zna?... Niepodobna. To rzecz Tadeusza.

Aliści i Tadeusz maśluszczakiem rusza

Męskość swą; nie chce Zosia słówka pisnąć o tem,

Tylko, płaczęcy, snuje się pod płotem,

Wołając: – Stary grzybie! Co to znaczyć miało

Nikt nie wie. Tajemnicą żmudzką pozostało…

 

                                                       Ernest Bryll

 

 

Pin It