Jacek Sojan

 

Marksista - mistyk

 

sojanAby rozpocząć wywisekcję takiego typu mentalnego i zjawiska najpierw należy podkreślić - to szczególna kategoria osoby, dodajmy pogubionej ale bardzo niebezpiecznej. Pewnie jako młody człowiek, zindoktrynowany w okresie stalinowskim, ale na tyle rozgarnięty, aby dostrzec swoja szansę dla realizacji swoich ambicji w przyjęciu legitymacji zbrodniczej partii (np.: PZPR); z własnej woli stał się janczarem zabójczej dla europejskiej cywilizacji ideologii. Dzisiaj powiedzieliśmy - dżihadystą nowej ideologii społecznej, opartej na toksycznym marksiźmie, która niszcząc wartości chrześcijańskie wprowadziła etyczny chaos, aby wyzyskać go dla leninowskiej pragmatyki odwracającej hierarchię wartości.  Wyłączam ze swoich rozważań domową tresurę rodzinnych aparatczyków w sposobie widzenia świata i wyborze wartości ( w zasadzie pseudowartości!). Wprowadzana krwawą przemocą inżynieria społeczna zrywała relacje międzyludzkie nawet w obrębie rodziny, nie mówiąc  o więziach kulturowych, opartych na tradycji i religii ( bo religia przecież jest także elementem kultury). Poddając swoistej tresurze jednostkę za pomocą strachu i filozofii kija i marchewki, odbierając  godność osobie ludzkiej, czyniła z niej niewolnika, a z innych fanatyka państwowego eksperymentu, uformowanego poprzez politykę homo sovieticusa. 

 

Homo sovieticus miał stać się trwałym obliczem "nowego człowieka", człowieka socjalistycznego. Ten propagandowy komunał bolszewicki uzyskał pogłębioną charakterystykę w twórczości Aleksandra Zinowiewa, Leszka Kołakowskiego czy ks. Józefa Tischnera. Mentalność homo sovieticusa została opisana w tych rozważaniach jako człowieka podporządkowanego kolektywowi z postawami takimi jak koniunkturalizm i oportunizm, agresja wobec słabszych, uniżoność wobec silniejszych, brak samodzielnego myślenia oraz działania, bierność, brak kreatywności i inicjatywy. Homo sovieticus to człowiek zniewolony intelektualnie ( i materialnie - właśnie przez kolektyw którego jest członkiem), pozbawiony godności a nawet świadomości o istnieniu takiej wartości.

Leszek Kołakowski, ongiś herold marksizmu i komunizmu pisał o ideologicznym schizofreniku, szczerym kłamcy, człowieku gotowym do nieustannego, dobrowolnego samookaleczania umysłowego, spowodowanego bezustannymi zmianami i przeredagowaniami "podręcznika sfałszowanej pamięci", jakim dla homo sovieticusa była biblia bolszewików pt. Krótki kurs historii WKP(b).

Najjaskrawszą interpretację terminu homo sovieticus podał ksiądz profesor Józef Tischner. Zauważył on, że "zniewolony przez system komunistyczny klient komunizmu żywił się towarami, jakie komunizm mu oferował. Zawdzięczając komunizmowi pracę, udział we władzy i poczucie własnej ważności w strukturze społecznej - w pewnym momencie, gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo sovieticus wziął udział w buncie i zwrócił się do opływającego w materialne dobra kapitalizmu. " Wątek w rozważaniach Tischnera mówiący o tym, że homo sovieticus biernie oczekuje od kapitalistów zaspokajania potrzeb egzystencjalnych a więc jest zamianą jednej niewoli na drugą, czyli jak to opisał kiedyś Erich Fromm jest "ucieczką od wolności" jednostek skażonych niewolnictwem - jest moim zdaniem jedynie fazą rzeczywistości postkomunistycznej a nie tendencją trwałą. A przynajmniej mam taką nadzieję. Polityczna huśtawka pomiędzy PO a PIS oznacza przesilenie w kierunku powrotu do obywatelskiej niepodległości, powrotu do idei prawa i sprawiedliwości społecznej. 

Homo sovieticus, bez względu na to, w jakiej hierarchii społecznej się znajdował doznał przemiany w marksistę - mistyka. Bytujący do tej pory w kolektywie stał się - według własnego mniemania - indywidualistą, który odzyskał własne ego, własną tożsamość. Stał się kreatorem własnej godności i osobowości. Doznał epifanii i odkrył Boga. Jeśli był kiedyś ochrzczony wrócił do Kościoła i gorliwie zaczął wypełniać obowiązki nawróconego poprzez udział we mszy świętej, spowiedzi i komunii. Jeśli nie był ochrzczony poddał się temu sakramentowi i jako neofita, na fali entuzjazmu religijnego, która rosła wraz z kolejnymi wizytami papieża Jana Pawła II, publicznie manifestował swoją przynależność do kościoła. Tak zdjął z siebie uczucie odstępcy narodu. Przemiana Szawła w Pawła nie w każdym jednak przypadku rodzi apostoła wartości ewangelicznych, a to z powodu pewnych nawyków mentalnych, jakie latami kształtowały osobowość marksisty - mistyka, ale też głównie z powodu bezwładności systemu pojęciowego, który steruje świadomością człowieka wychowanego w bezwzględnej krytyce tych wartości, które jako neofita należałoby chronić i propagować jako jeden z wiernych kościoła chrześcijańskiego. Mniej tu istotne, czy to katolik, prawosławny czy luteranin, ponieważ ich wszystkich łączy pryncypialny dogmat o Synu Bożym i Jego Ojcu. 

Nawyk kolektywnego bytowania i czerpania z tego samego źródła co otoczenie nakazuje marksiście - mistykowi obligatoryjną przynależność do jakiejś grupy. W niej znajduje schronienie i oparcie dla swoich deklaracji społecznych i ideowych. A skoro tak, to "swoje poglądy" należy wziąć w podwójny nawias, albowiem marksista - mistyk instynktownie wpisze się na listę osób sobie podobnych, na określoną listę partyjną, wszędzie tam, gdzie jego dawny światopogląd uległ pewnej kosmetyce dopasowanej pojęciowo do nowych okoliczności społeczno-politycznych. Tym charakteryzowała się każdorazowa tzw. odwilż, która w pryncypiach ( np. podporządkowanie kościołów świeckiej władzy) nigdy nie utraciła podstawowego, horyzontalnego celu, jakim dla marksistów ( lewaków ) było przejęcie rządu dusz podług własnych, świeckich norm i zastąpienie Dekalogu PRAWAMI CZŁOWIEKA I OBYWATELA...Owe prawa nie są jednoznaczne i przeźroczyste - są interpretowane dowolnie ( czyt. koniunkturalnie) przez rozmaite gremia ideologicznie nieobojętne w rozmaitych komisjach europejskich o proweniencji zawsze standardowo lewicowej, a więc mniej lub bardziej ale zawsze marksistowskiej. Przypomnijmy, marksizm tłumaczy ruch historii, ewolucję społeczeństw, wychodząc od rzeczywistości...ekonomicznej (!). Teoria ta, wyrażona w głównym dziele Marksa pt.: Kapitał, przewidywała wybuch rewolucji społecznej w krajach najbardziej uprzemysłowionych, w Anglii, w Niemczech i Francji. Jednak taka rewolucja rozpoczęła się w Rosji, w kraju feudalnym o zacofanym wiekowo uprzemysłowieniu. Fakt, że niewolnicza Rosja bez obywatelskich praw jednostki zdominowała przemocą część Europy miał swoje tragiczne konsekwencje w najnowszej historii świata. Marks twierdząc że: ..."dotąd filozofowie interpretowali świat, teraz chodzi o to, aby go zmieniać" wyrażał wiarę, że historia zmierza w stronę komunizmu. Lenin, pragmatyk, wcielający marksizm, nakazał unicestwianie każdego, kto nie chce realizować idei komunistycznych. Dzisiejsza opozycja w Polsce  czyni podobnie jak Lenin - Stalin, rządy mają stanowić wyłącznie ich ludzie bez względu na demokratyczne prawa innych, wybory mają być pod hasłem demokracja ale w rzeczywistości chodzi o dyktaturę jednej partii, z całą jej ideologią podporządkowania myślenia jednej jedynej wizji.  I dzisiaj pod hasłami liberalizmu nadal trwa podstępny proces podporządkowania jednostki rozmaitym koncernom, trustom, korporacjom - które w ramach kolektywu zmuszają swoich pracowników do scedowania swoich nadziei i wiary na rzecz pseudo-religii ekonomicznej, które tak naprawdę są ekonomicznym szantażem. To w rzeczy samej wyrafinowana forma komuny, odbierająca swobodę myślenia, wolność wyborów - a pod presją rywalizacji i kariery - oznacza rezygnację z własnych wartości na rzecz tych promowanych przez Zarząd - jakiś tajemniczy zespół pracodawców, właścicieli firmy, którzy wcale nie ukrywają swoich lewackich poglądów, z zasady antyrodzinnych, antykościelnych, antynarodowych. Podobno kapitał jest ponadnarodowy, co jest zresztą podstawowym kłamstwem wszelkich ruchów liberalnych, zawłaszczających takie przymiotniki jak postępowy, rozwojowy, otwarty, tolerancyjny...Wszelkie ugrupowania feministyczne nadal nie zauważają, że we wszystkich konstytucjach europejskich zagwarantowane są równe prawa dla każdej płci, ale feministki mają pomysł na inżynierię progenituralną, dającą sobie prawo do zabijania własnych dzieci, jeszcze w łonie matek. Marksistowskie hasło przekształcania społeczeństw poprzez odrzucenie wartości kształtowanych przez tysiąclecia sięga po rewolucję obyczajową w kolejnych ideologicznych zajawkach typu gender, czy zrównania par jednej płci z prawami rodziny. Krótkowzroczność takich ideologów nie zauważa horyzontalnej katastrofy narodów poddanych popularyzacji lesbijstwa i gejostwa. Wcześniej czy później taki trend musi doprowadzić do upadku całych społeczeństw z powodu zaniku populacji, a co za tym idzie zabezpieczeń emerytalnych, nie mówiąc o wszystkich sferach ekonomiczno-gospodarczych państwa. 

Marksista - mistyk nadal widzi siebie panem życia, gorliwym głosicielem - nauczycielem wszelkich idei, które mają na celu przeobrażenie relacji międzyludzkich. Nadal chce być apostołem rewolucji obyczajowych, nie zważając na koszty takich rewolucji. Marksista - mistyk nadal pragnie być właścicielem cudzego życia, aby kształtować je według własnych wyobrażeń, nie chcąc zauważyć, że z innych czyni zakładników i niewolników swojej własnej ambicji. Idzie za tym fanatyzm, zamknięcie się na cudze argumenty, głoszenie nowej religii po trupach odmiennych przekonań wyznawców. To czyni marksistę - mistyka chorym marzycielem, gotowym - jak jego ideologiczni protoplaści - podpalić na nowo świat. I w dużej mierze światowe lewactwo wierzące w tęcze rozwieszone nad miastami dąży do zniszczenia tradycyjnego pojęcia rodziny, narodu, państwa. Hasło europeizowania i europejskości padające setki razy dziennie z mediów nie ma nic innego na celu jak odsunięcie społeczeństw od wartości, które kształtowały te społeczeństwa i narody setki lat. Są kontrkulturą, aby przejmując rząd dusz pysznić się ziemską władzą jedynych uprzywilejowanych do jej sprawowania kosztem bezustannego upokarzania rządzonych. Znamy to  z książki Orwella Rok 1984. I to proroctwo stało się faktem. Ci uprzywilejowani, wyrzucając Boga z używanych pojęć sądzą, że wykreślili Boga z historii świata. Zanim marksiści - mistycy przypomną sobie o Bogu, Bóg sam się im przypomni. Mistycyzm marksisty okaże się tyleż szaleństwem co ujawnioną genetyczną ideologicznie zbrodnią przeciwko ludzkości. Fałszywym zbawieniem. Mistyk-marksista założy własny kościół. W nim ogłosi się bogiem. Panem twojego życia z dekalogiem, który doskonale będzie przypominał pierwowzór Praw Człowieka i Obywatela z absolutnym relatywizowaniem wartości. Co wczoraj nazywało się złem, dziś stanie dobrem. I odwrotnie. Co wczoraj było dyktaturą dziś stanie się demokracją. I odwrotnie. Odwrócenie Dekalogu jest istotą "nawrócenia" marksisty-mistyka. Sługi Ducha Zaprzeczenia. Apage satanas!

Jacek Sojan

 

 

Pin It