Mikołaj Melanowicz

 

 

 

Chopin w Japonii  

Obwoluta  Pieśni lipy i  malwy

 


chopin w japoni    

     Przed niespełna miesiącem – w lipcu 2017 roku - otrzymałem od przebywającej w Warszawie  tłumaczki Michiko Tsukady książkę pt. Bodaiju to tachiaoi no uta. Shopan oto no nikki (Pieśni lipy i malwy. Dziennik muzyczny Chopina) Wandy Chotomskiej. wydaną w kwietniu w Tokio. Ponieważ w japońskim wydaniu nie znalazłem polskiego tytułu, mogłem przypuszczać, że jest to  Muzyka Pana Chopina, ponieważ rozpoczyna się podobnie wierszem „W Żelazowej Woli” . Ale czytając wstęp tłumaczki, dowiedziałem się, że pierwotną podstawą tłumaczenia był tekst pt. Tam, gdzie był Chopin (1990), którego część tłumaczka opublikowała na łamach miesięcznika „Shopan” (Chopin) w 2006 roku pt. Shopan oto no nikki, któremu wydawca dodał podtytuł „Pieśni lipy i malwy”, zapewne pod wpływem wiersza  W Żelazowej Woli.

 

 Nie zdążyłem jeszcze zapoznać się z treścią japońskiej książki o Chopinie, wydanej w pięknej obwolucie  grafika  Akio Watanabe, kiedy nocą 2 sierpnia usłyszałem o śmierci Wandy  Chotomskiej. Nie byłem  czytelnikiem tej znanej autorki książek dla dzieci, ani żadnych innych „dziecinnych” lektur. Pamiętam jedynie, że wkrótce po wojnie nauczycielka w Publicznej Szkole Powszechnej (pamiętam jeszcze , że  nosiła imię Ignacego Mościckiego)  w Piszczacu czytała na lekcji języka polskiego książkę pt. Finek, której autorem – jak niedawno się dowiedziałem  - jest Jan Grabowski.  I to było chyba moje jedyne spotkanie z tzw. literaturą dla dzieci. Przypadek sprawił, że  od razu, gdy się nauczyłem czytać, otrzymałem wyjątkowo rozbudzające wyobraźnię książki Karola Maya i Aleksandra Dumasa. Było to możliwe w czasie, gdy dokonywano czystki w bibliotece szkolnej, tzn. usuwano książki nieodpowiednie, a może nawet szkodliwe. Część tego rodzaju książek „wypożyczyli” zaufani uczniowie, by już nigdy ich nie zwrócić. Mój kolega Wiesiek, właściwie krewniak mieszkający w Piszczacu,  dawał mi w zaufaniu tego rodzaju zakazane książki. Myślę, że  wówczas nauczyciele traktowali dzieci inaczej niż dzisiaj, ponieważ na pamiątkę ukończenia piątej klasy w 1948 roku podarowali w nagrodę  Serce Edmunda de Amicisa w przekładzie Marii Konopnickiej.

 Ale wróćmy do tłumaczki książki o Chopinie,  do Michiko Tsukady, która przełożyła na język japoński Lato w Nohant Jarosława Iwaszkiewicza. Później tłumaczyła też poezję Wisławy Szymborskiej. Jest też autorką esejów o polskich kobietach, m.in. Kyūri fujin no matsuei. Pōrando no onnatachi (Potomkinie Madame Curie. Polskie kobiety) i powieści dokumentalnej pt. Virunyusu made (Do Wilna, 2013) przedstawiającej przygody japońskiej studentki podróżującej z Polski do Związku Radzieckiego. Wtedy to Tsukada przygotowywała się do tłumaczenia polskiej literatury: poezji,  dramatów operowych i teatralnych. Ukoronowaniem jej aktywności jest właśnie wspomniany przekład popularnej, młodzieżowej książki  Wandy Chotomskiej, wyprzedzającej obchody ponad stulecia obecności muzyki Chopina w Japonii.

    Dźwięków Chopinowskiej muzyki w Japonii słuchano wcześnie, również dzięki muzykującym kościelnym organistom w Meiji (1868-1912), to znaczy w okresie decydującym dla modernizacji Japonii. 150-lecie narodzin tej nowej epoki – to znaczy „odnowy Meiji” -  rozpoczną się w następnym 2018 roku. To właśnie od Meiji Chopin stał się najpopularniejszym artystą muzyki klasycznej, cenionym i kochanym przez Japończyków. Nic dziwnego, że sale koncertowe w tym kraju są zwykle zapełnione zwłaszcza wtedy, gdy występuje pianista grający Chopina.  Przyzwyczailiśmy się, że od dziesięcioleci reprezentacja japońska, biorąca udział w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, bywa najliczniejsza. Kilku wybitnym pianistom towarzyszyłem podczas konkursowych rywalizacji. Już w 1960 roku  wyróżnienie otrzymał Hitoshi Kobayashi, który później stał się cenionym pedagogiem. Jako profesor wykładał na macierzystym Tokijskim Uniwersytecie Sztuki (Geidai), jak również  w Nagoi i Sapporo. Pełnił funkcję prezesa  Japońskiego Towarzystwa Chopinowskiego, prezesa Federacji Stowarzyszeń Edukacji Pianistycznej. Był też dyrektorem Japońskiej Federacji  Stowarzyszeń  Artystów.  Opublikował kilka studiów na temat muzyki Bacha  i sonaty. W czasie pobytu w Warszawie, w wieku 24 lat, Kobayashi czytał współczesną  poezję  japońską , lubił też oglądać pociągi na dworcach, co wówczas sprawiało trochę kłopotu, ponieważ fotografowanie takich obiektów jak dworce było zabronione.

  Z kolei dziesięć lat później  towarzyszyłem  Ikuko Endō , pianistce, która  zajęła ósme miejsce w Konkursie Chopinowskim i  otrzymała również specjalne wyróżnienie jako niezwykle utalentowana pianistka,  która w następnych dziesięcioleciach koncertowała nie tylko w Japonii i w Polsce, lecz także  w Stanach Zjednoczonych i Anglii. Nagrała wiele CD z muzyką Chopina.  Za promocję kultury polskiej udekorowana została  Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Warto wspomnieć, że w Krukach nad łanem zboża, tzn. w piątym epizodzie filmu Yume (Sny, 1990) Akiry Kurosawy Endō zagrała preludium nr 15 z opusu 28 (Raindrop) (zob. japońska Wikipedia https://ja.wikipedia.org/wiki Endo Ikuko).

  W Japonii wydano  liczne ksiązki na temat Chopina, m.in. Nihonjin to Shopan. Yōgaku dōnyūki no piano ongaku ( Japończyk i Chopin.  Muzyka fortepianowa w okresie recepcji muzyki zachodniej, 2014)  Jun’ichiego Tady , muzykologa z Uniwersytetu  w Osace.

 W dziedzinie literatury pięknej  na szczególne wyróżnienie zasługuje długa powieść Sōsō (Pogrzeb, 2002) Keiichirō Hirano (r. 1975), osnuta na tle rzeczywistych wydarzeń z ostatnich lat życia Fryderyka Chopina i jego przyjaciela Eugeniusza Delacroix, usytuowanych między dwiema rewolucjami: lipcową 1830 i lutową 1848 roku we Francji. W tej powieści spotykamy również nie tylko George Sand, lecz także wiele innych postaci ze środowiska artystycznego XIX wieku, znajomych i przyjaciół muzyka oraz  malarza. Są to m.in. Solange – bohaterka Iwaszkiewiczowskiego lata w Nohant -  oraz  Stirling, uczennica i  miłośniczka mistrza Chopina. A poza tym Wojciech Grzymała,  Delfina Potocka, Marcelina Czartoryska…

Dzięki mistrzowskiemu opisowi postaci możemy wczuć się w życie wewnętrzne  artystów,  zwłaszcza w cierpienia malarza i muzyka.

Powieść rozpoczyna się od opisu pogrzebu Chopina, tzn. uroczystości żałobnej w kościele św. Magdaleny w Paryżu 30 października, w dwa tygodnie po śmierci Chopina.  Przed kościołem spotykamy niezwykłe zgromadzenie żałobników.

    30 października 1849 roku

      Powozy wypełniły wszystkie ulice, przepychały się, blokowały drogę i spowodowały tak wielkie zamieszanie jak przed balem.

      Nie czekając na otwarcie o godzinie jedenastej, na placu przed schodami kościoła św. Magdaleny zgromadziło się już ponad tysiąc osób. Omijając powozy, rozrzucone jak wyspy w archipelagu, od czasu do czasu ludzie unosili twarze i znów się schylali, ludzie w czerni strojów żałobnych, stłoczeni w jednym miejscu. Jedni głęboko poruszeni wspomnieniami. Drudzy pogrążeni w niepewnych myślach o życiu.

  Rozdział pierwszy  rozpoczyna się  wraz z dniem powrotu Chopina z Nohant (12 listopada 1846 roku) do Paryża, do domu przy placu Orleanu (nr 9), w  którym Chopin spędził samotnie zimę, spotykając się od czasu do czasu z Delacroix, starszym od niego o dwa lata malarzem, który odtąd staje się drugą centralną postacią powieści.

Tytuł „Pogrzeb” sugeruje, że  głównym bohaterem tej powieści jest Chopin. Jednak ostatni  dwudziesty siódmy rozdział drugiego tomu przedstawia stan ducha malarza Delacroix, który po pogrzebie opuścił Paryż i skrył się w swej wiejskiej willi. Po miesiącu wrócił do Paryża, by  zająć się m.in. budową pomnika nagrobnego Chopinowi, którego wykonanie powierzył Augustowi Clésingerowi (1814-1883), mężowi Solange, córki George Sand. Otrzymał też zamówienie na wykonanie murali w kaplicy kościoła Saint-Sulpice w Paryżu. I właśnie w tej kaplicy, w której Delacroix namalował m.in. walkę Jakuba z aniołem według Księgi Rodzaju  Starego Testamentu,  autor rozstaje się z czytelnikiem podczas gdy ostatni bohater rozmyśla o zyciu i sztuce.

      Pusta biała przestrzeń. To na niej zużył większość reszty swego życia, ale to jakiś cud, że przetrwało ono w postaci obrazu. .. Teraz pragnienie tworzenia znów stało się dla niego czymś żywym.

     Zjawa barw – roztaczających się przed oczami – lśni wciąż bezkresnym blaskiem. W kącie kościoła, odnawianego zimową porą, nadal jarzy się jak w wielkie święto.

 Czy to oznacza, że rozpoczynająca się opisem pogrzebu powieść głosi w końcu zwycięstwo światła nad ciemnością śmierci?  A jednocześnie – zwycięstwo sztuki nad kruchością życia ludzkiego?  Hirano nie daje decydującej odpowiedzi.

 Autor „Pogrzebu”, Keiichirō Hirano, kilkanaście lat później opublikował książkę pt.  Shopan o tashinamu (Lubimy Chopina, 2013), która jest swoistym  spadkiem  po „Pogrzebie”, to znaczy rezultatem studiów związanych z planowanym przedsięwzięciem, jakim stało się pisanie powieści o Chopinie. W „Posłowiu” napisał:

 Mając  23 lata przystąpiłem do przygotowań do „Pogrzebu”, to znaczy trzeciej powieści po  Nisshoku (Zaćmienie,  1998) i Ichigetsu monogatari (Opowieść styczniowa, 1999).

 Wówczas  jeszcze prawie nie było informacji sieciowych,  dlatego materiały zbierałem chodząc często do księgarń i antykwariatów, ale zwłaszcza trudno było zdobyć najnowsze wydanie pism Sand czy dzienników Delacroix , zwłaszcza  oryginalnych książek w języku francuskim, ale  kiedy udałem się do Francji zbierać materiały, nieźle się obłowiłem w Paryżu czy Nohant.

  Następnie w ciągu zaledwie dziesięciolecia po napisaniu „Pogrzebu”  warunki gwałtownie się zmieniły. I chociaż nie jestem specjalistą, mogę stwierdzić, że  bez porównania z tamtymi czasami wzrosła liczba studiów chopinowskich, czy innych łatwiejszych lektur jako informacji sieciowych.  I na  przykład cytowana witryna [Polskiego] Towarzystwa Chopinowskiego stała się bardzo bogata w  informacje  również o postaciach związanych z Chopinem dopiero z okazji 200-lecia jego urodzin. Poza tym istnieje mnóstwo witryn wprowadzonych przez zwykłych miłośników Chopina, a wśród nich wielu zadziwiających  maniaków.

 Pisząc „Pogrzeb”, nie zamierzałem stworzyć biografii Chopina, ani też monografii naukowej, pragnąłem tylko przedstawić paryskiego Chopina (i Delacroix),  ale nawet jeśli coś nie miało związku z głównym wątkiem fabularnym, jednak musiałem się upewnić w szczegółach, więc odkładałem pędzel i sprawdzałem, to była żmudna praca. Wciąż myślę o tym, że gdyby był wtedy lepszy dostęp do informacji, o ile byłoby mi łatwiej, ale może gdyby wiadomości były łatwo dostępne, to  zmalałaby motywacja.

 I tak z tamtych lat studiów zachowały się liczne notatki niewykorzystane w powieści  i to one złożyły się na nową książkę, w której Hirano stara się odpowiedzieć na pytanie postawione we „Wstępie”: Shopan wa ittai, donna hito datta no ka? Jakim człowiekiem był Chopin?  Odpowiedzi najpierw publikował w czasopiśmie „Onagaku no Tomo” („Przyjaciel Muzyki”). Kiedy i gdzie się urodził, jak się kształcił? Kiedy wyjechał i gdzie mieszkał w Paryżu?  I co tworzył?– opowiada Hirano. I tak kolejno – niemal jak Wanda Chotomska , ale w odróżnieniu od niej nie zatrzymuje się na polskich śladach Chopina, szybko dochodzi do pisania „Pogrzebu”, by cofnąć się do swego dzieciństwa i powiedzieć, że jego starsza siostra często w domu ćwiczyła walce i nokturny Chopina, a potem i on uczył się grać, zwłaszcza preludium nr 15  (Amedare /Raindrop), a nawet drugą sonatę i nokturny.

Książkę „Lubimy Chopina” Hirano kończy relacją z kilkudniowego pobytu w Polsce (2011):  dla japonistów Uniwersytetu Warszawskiego wygłosił wykład, spotkał się ze studentami, ale – co dla Hirano było chyba najważniejsze – zwiedził Muzeum Chopina i Żelazową Wolę w okresie przygotowań do 200-lecia urodzin Chopina.  Niewątpliwie, Chopin lubił przebywać w Nohant -  bo przypominało mu ono  krajobraz  stron rodzinnych, a  leżąc na łożu śmierci na pewno wracał wspomnieniami do Polski – napisał Hirano, wybitny pisarz i znawca życia i muzyki Chopina. 

  1. M.
Pin It