Wanda Nowik-Pala

 

FASCYNACJE

 

Kiejstut Bereźnicki UCZTA
Kiejstut Bereźnicki UCZTA
            Na każdym kontynencie znajdujemy dowody, iż w centrum zainteresowań człowieka najczęściej tkwi drugi człowiek. Od rysunków naskalnych zaczynając, poprzez szeregi Egipcjan na ścianach komnat kryjących sarkofagi faraonów, aż po malowidła na szczątkach starożytnych naczyń, wszędzie natrafiamy na rysunki postaci ludzkich. Przetrwały, byśmy mogli uchylić rąbek tajemnicy życia poprzednich pokoleń. Poznajemy ich wygląd, stroje, zajęcia, zwyczaje, wierzenia oraz sposoby spędzania wolnego czasu i toczenia wojen. Nie mielibyśmy tej możliwości, gdyby nie istnieli twórcy. Na szczęście wciąż rodzą się nowe pokolenia, a wśród nich ludzie dotknięci potrzebą tworzenia.

            Co fascynuje człowieka w innym przedstawicielu homo sapiens? Być może jego niepowtarzalność i tkwiące w nim możliwości. Wszak mimo podobieństw nawet bliźnięta jednojajowe różnią się między sobą! 

            Jakiś czas temu w kieleckim BWA obejrzałam wystawę obrazów Kiejstuta Bereźnickiego – wyśmienitego polskiego malarza, rysownika, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

            Kiejstut Bereźnicki urodził się w Poznaniu lecz studia ukończył w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Tam też podjął pracę. W latach 1981-1984 pełnił funkcję prorektora, tytuł profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1984 roku, a zwyczajnego w 1994. Jego prace znajdują się w zasobach Muzeum Narodowego, między innymi w Kielcach oraz muzeach regionalnych we wszystkich regionach Polski, w Paryżu, Bochum, Skopje oraz w zbiorach  prywatnych.

            Obrazy te są rozpoznawalne zarówno ze względu na tematykę, jak i sposób malowania. Kiejstut Bereźnicki od pięćdziesięciu lat pozostaje wierny własnej drodze twórczej. W kręgu jego zainteresowań nieodmiennie pozostaje człowiek. Nawet martwe natury wyglądają tak, jakby gospodyni odeszła gdzieś w pośpiechu pozostawiając na szafce i półkach przyniesione przed chwilą warzywa. Leżą w nieładzie czekając na jej powrót / „Martwa natura z czerwonymi garnkami”, „Martwa natura niebieska”/. Gdy wróci przygotuje posiłek i będą mogli zasiąść przy stole. I oto trwa biesiada /”Uczta”/. W pomieszczeniu znajduje się dwóch mężczyzn, trzy kobiety i troje dzieci.  Jeden z nich zajęty jedzeniem nie zwraca uwagi na to, co dzieje się obok. Ubrany w czerwony obcisły strój z długimi rękawami siedzi sztywno wpatrzony przed siebie, jakby chciał się odseparować od reszty towarzystwa. Nawet od tulącego się do niego dziecka. Być może duma nie pozwala mu okazać bólu, kobiety bowiem najwyraźniej preferują drugiego biesiadnika. Dlatego, że jest młodszy, bardziej interesujący, czy mają jakąś sprawę do załatwienia? Ten mężczyzna jest bez ubrania. One nagie do połowy. Czyżby nie mieli nic do ukrycia? Jedna z nich złożyła błagalnie dłonie i z przymkniętymi powiekami o coś go prosi. Może o przebaczenie? Mężczyzna sięga po świecę, jakby chciał sprawdzić, czy wyraz jej twarzy potwierdza to, co przed chwilą usłyszał. Być może nie zdoła jednak tego zrobić, bo za jego plecami stoi druga odaliska z napełnioną szklanką w uniesionej ponad jego głową dłoni. Dotyka jego ramienia, jakby chciała, by się ku niej odwrócił lecz nie patrzy na niego. Jej wzrok skierowany jest na kobietę ze złożonymi dłońmi. Kim jest? Rywalką, czy spieszącą z pomocą przyjaciółką? W drzwiach stoi trzecia półnaga kobieta z wielką paterą na głowie, na której  widnieje stos pieczonych kurcząt. Być może jedzenie rozładuje napięcie i poprawi nastrój. Dwoje dzieci zajętych zabawą nie zwraca uwagi na dorosłych. Żyją we własnym świecie. Ich sprawy są tak absorbujące i nie cierpiące zwłoki, że jedno z nich usiadło wśród porozstawianych na stole naczyń. Przed nimi leżą karty i kostki do gry. Ich gra w odróżnieniu od dorosłych jest jasna i zrozumiała dla wszystkich.

            Kiejstut Bereźnicki jest zafascynowany relacjami między ludźmi, ich zajęciami i rozrywkami. Ze szczególną przenikliwością obserwuje dzieci. Świadczą o tym obrazy: „Chłopiec z wiadrem”, „Chłopiec z rakietą”, „Nad morzem”, „Gry i zabawy IV” oraz „Huśtawka”. Obrazy te poprzez pewną sztywność postaci przypominających proste drewniane kukiełki przywodzą  na myśl malarstwo Józefa Tadeusza Makowskiego. Któż nie pamięta portretów dzieci w dziwnych spiczastych czapeczkach? Makowski wypracował swój styl na bazie kubizmu, malarstwa holenderskiego, naiwnego realizmu H. Rousseau i polskiej sztuki ludowej. Być może K. Bereźnicki również uległ temu czarowi.

            Kiejstut Bereźnicki prezentuje swoje prace na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce i na świecie. Zdobył kilkanaście nagród oraz odznaczeń, m.in. Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Złoty Medal Gloria Artis.        

            Kiejstuta Bereźnickiego zafascynował człowiek. Od lat próbuje zgłębić jego osobowość, relacje z innymi, pasje i tajemnice kierujące jego istnieniem na ziemi. Jak oryginalnie go jednak postrzega! W jego oczach jesteśmy sztywni, chłodni i zdystansowani, tak jakby malując pragnął nas pozbawić gwałtownych reakcji, nieopanowanych uczuć i okrucieństwa. A jednak pod tym spokojem kryje się drugie dno – zagadka, którą nam podsuwa artysta. Komu uda się ją odgadnąć?

                                                                                  Wanda Nowik-Pala  

           

Pin It