Janusz Termer

 

Powrót do Bolesława Leśmiana, czyli spełnione nieistnienie

 

 

Kiedyś już Kartezjusz powiedział, że myśli głębokie spotykamy

raczej u poetów, a nie filozofów.

Barbara Skarga

Ta lektura przypomina coś znanego, ale nie pewne treści,
tylko pewien gatunek wrażeń. Ten mianowicie, którego się
doznawało niegdyś przy pierwszej lekturze klasycznych utworów
poetyckich, kiedy to takie »szczęśliwe« utwory utożsamiały się
jeszcze z poezją w ogóle. Jest to wrażenie dobrze ufundowane,
pewne siebie, wrażenie szlachetnego kruszcu, wrażenie wysokiej
rangi. Takie ballady jak oszałamiający Świdryga i Midryga, Dąb,
Piła, Ballada dziadowska mogłyby od razu powędrować do
wypisów gimnazjalnych.

Karol  Irzykowski, 1920 r.

lesmian pngW 2017 r. przypadają dwie leśmianowskie rocznice czyli 140 urodzin i 80 śmierci. Dobra to zatem okazja by przypomnieć cały jego niezwykły dorobek literacki: eseistyczny i prozatorski, a zwłaszcza poetycki, nie zawsze, jak wiadomo, należycie doceniany za życia autora, należący obecnie do ścisłego kanonu klasyki współczesnej poezji polskiej XX w.

Bolesław Leśmian (właśc. Lesman, a pseudonim ten ponoć wymyślił mu sam Franz Fischer) - urodził się w Warszawie (wedle zapisu metrykalnego 22 I 1877, acz na nagrobku na Powązkach widnieje data 1879), gdzie zmarł 5 XI 1937 tamże. Debiutował wierszami pisanymi po rosyjsku (zebrał je Marian Pankowski w książce Wiersze rosyjskie, 1956). Wczesne dzieciństwo i młodość spędził na Ukrainie. Studiował prawo w Kijowie, od 1901 w zamieszkał Warszawie, przed pierwszą wojną światową przez kilka lat przebywał we Francji. Współpracował z „Chimerą” Zenona Przesmyckiego (Miriama). W latach I wojny światowej był w Łodzi kierownikiem literackim Teatru Polskiego. Po wojnie notariuszem w Hrubieszowie i Zamościu. Został wybrany do Polskiej Akademii Literatury w 1933. Opublikował tomy wierszy: Sad rozstajny, 1912, Łąka, 1920, Napój cienisty, 1936, pośmiertnie Dziejba leśna, 1938, Szkice literackie, 1959, Z pism Bolesława Leśmiana, 1.1-2, komentarz i oprac. J. Trznadel, 1959–1965, oraz wznawiane potem prozatorskie Klechdy sezamowe, 1912, Przygody Sindbada Żeglarza, 1913, oraz Klechdy polskie (1956); Wiersze wybrane, wybór i wstęp M. Jastrun, 1955; Poezje wybrane, oprac. i wstęp J. Trznadel, Biblioteka Narodowa, 1974 , 1983 i 1991; Skrzypek opętany, wstęp i oprac. R. H. Stone, 1985; Zdziczenie obyczajów pośmiertnych, wstęp i oprac. J. Trznadel, 1998; Poezje, t. 1- 2,  2017.

 

I.

Gdyby pewne charakterstyczne środki literackie, takie jak oksymorony czy tautologie, którymi w całej swej twórczości posługiwał się z wielkim upodobaniem Bolesław Leśmian, trafiły (anonimowo oczywiście) jako – przypuśćmy - elementy szkolnego wypracowania do wielu naszych wspaniałych pań gimnazjalnych polonistek, to musiałyby one bez przerwy używać czerwonego ołówka i wykrzykników do podkreślania „błędów stylistycznych”. A na tych to „błędach” zbudowana jest w znacznej mierze poetyka, widzenia świata i filozofia tego poety!

Oto wiersze z pierwszego już zbioru Leśmiana - Sad rozstajny (1912) były wyrazem owej bardzo jego tak oryginalnej postawy w ukazywaniu człowieczej doli, natury ludzkiej i jakże ważnego dla niego świata przyrody.... Prezentował w nich stylistykę i postawę przewrotną i głęboko ironicznie przekorną, wyraziście zdystansowaną wobec aktualnych prądów i mód panujących w poezji polskiej tamtych, jeszcze przed i międzywojennych, czasów (np. futuryzm, Awangarda krakowska czy grupa Skamandra). Ale uznanie dla jego poetyckiego dorobku nie nastąpiło wcale tak szybko, jak mogłoby się to nam wydawać  z dzisiejszej perspektywy historycznoliterackiej i zdobytej przez niego popularności czytelniczej oraz trwałego krytycznego zainteresowania. Długo bowiem oficjalnie nie doceniano (z wyjątkami) poezji Leśmiana. Zarzucano mu staroświeckość, archaiczność języka, niezrozumiałość, paseizm... Jeszcze w wiele lat po II wojnie światowej noblista Czesław Miłosz bił się z tego powodu w piersi (własne) – w swych wydanych w 1972 r. Prywatnych obowiązkach, pisząc: „Ważną nauką powinna być pomyłka mojego pokolenia co do Leśmiana, bo przysłonił go nam język młodopolski, a więc staroświecki, i nie widzieliśmy myślowej precyzji, która jeżeli jest nie potrzebuje się obawiać późniejszych zmian stylu, czyli byliśmy jak sprzedawca, w sklepie konfekcji męskiej, który osądza dobro i zło, według kroju ubrania”.

 

Utwory liryczne, erotyki i ballady Bolesława Leśmiana, tak pełne zadumy nad podstawowymi sprawami, zagadkami i paradoksami istnienia świata i człowieka, są pełne pełne owych charakterystycznych i rozpoznawalnych na pierwszy rzut oka cech jego poetyckiej dykcji. Tonacji skrytego w nich delikatnego humoru i ironii, a często nawet i rubasznego dowcipu czy też wykorzystywania gry słów oraz tworzenia słow nowych (stał się nawet mistrzem w tworzeniu  neologizmów-„Leśmianów”). Jego wiersze, w których odwołuje się najczęściej do specyficznie wyimaginowanej (nie)rzeczywistości „zaświatowej”, mają zazwyczaj nastrój wyrafinowanej, złożonej z wielu pozornie kontradyktorycznych elementów, tak niby niby prostej bezpretensjonalnej zabawy słownej, kpin wręcz z języka i słów „napuszonych”, a które  w gruncie rzeczy się po niebie włóczą i łajdaczą (Poeta). A które przyciągającej uwagę swoją niezwykłością, silnie zapadającej w naszą czytelniczą pamięć. Między innymi też dlatego, że w mniej lub bardziej poważny, czytelny i otwarty sposób, mówią zawsze o sprawach istotnych. O sprzecznościach, ukrytych dramatach, niepokojach i niespodziankach towarzyszących byciu w świecie owego oksymoronicznego „spełnionego nieistnienia” bohaterów. Jak choćby, na przykład, w charakterystycznie dla znacznej części jego twórczości zbudowanej poetyckiej Balladzie bezludnej z tomu Łąka.

 Ta, tak swoiście Leśmianowska, pozornie niesłychanie irracjonalnie „zaświatowa” rzeczywistość, ukazująca świat jako „jedność bytu i niebytu”, odwołująca się do ludowych wyobrażeń religijnych (mitologicznych), acz podlegających, jak zawsze u Leśmiana, znaczącej interpretacyjnej rewizji. „Egzaltowana wyobraźnia – pisał Artur Sandauer – kojarzy się u niego w stopniu rzadkim ze zdrowym rozsądkiem: pierwsza  skłania go do do tworzenia fantazmatów, drugie – do odsądzania ich od rzeczywistości”!

Jak zauważa wnikliwy interpretator tej poezji – Michał Głowiński w szkicach – Zaświat przedstawiony (1981), ta rzeczywistość leśmianowska jednak „ma charakter bardzo konkretny, chciałoby się powiedzieć – materialny. I tutaj właśnie operuje duch opowieści (dodajmy, iż chodzi tu o termin Tomasza Manna z jego powieści Wybraniec, gdzie w średniowiecznym Rzymie po biją dzwony przez nikogo nie uruchamiane!J.T.), który za pomocą słowa dokonuje cudów. Cudem zasadniczym jest to, że sama nicość (i jej pochodne) traktowana jest jak przedmiot materialny; dzieje się tak dlatego, że słowami ją określającymi postępuje poeta w ten sposób jakby należały do zupełnie innej kategorii... Zwróćmy uwagę, że buduje on opis z szeregu konkretnych wręcz namacalnych szczegółów... Ta bezludna łąka staje się przecież miejscem, na którym rozgrywa się dramat spełnionego nieistnienia. Jej ujęcie czasowe i przestrzenne staje się jednym z istotnych czynników jednolitości... Jest to przestrzeń w jakimś sensie nieskończona, skoro nazwana została bezmiarem – nieskończoność jest zresztą jednym z istotniejszych motywów, występujących w poezji Leśmiana”:

Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia,

Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,

Żuki grały jej potrupne, świerszcze – pieśni powitalne,

Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne!

Wszyscy byli w owym miejscu nasłonecznym, na obrzędzie

Prócz tej jednej, co nie mogła, a nie była i nie będzie!

 

 II.

Badacze zgodnie podkreślaj zaczące dla tej poezji wpływy modernistycznej – literackiej i filozoficznej myśli europejskiej z przełomu XIX i XX w., szczególnie francuskich symbolistów – Charlesa Baudealaire'a, Stefana Mallarmé, Maurycego Maeterlincka, Paula Verlaine'a, Paula Valery'ego oraz innych jeszcze poetów ówczesnych,  takich jak Maurice Maeterlinck, Rainer Maria Rilke, a także bliskich Leśmianowi nie tylko podczas pobytu w Kijowie, popularnych rosyjskich symbolistów (Walerij Briusow, Konstantin Balmont, Andriej Biełyj, Aleksander Błok) i bliskich im akmeistów (Osip Mandelsztam, Anna Achmatowa, Marina Cwietajewa). Podkreślane są też ważne dla poetyckich i teoretycznych koncepcji Leśmiana lektury takich filozofów, jak Fryderyk Nietzsche, Søren Kierkegaard czy Henri Bergson (który fascynował go szczególnie, między innymi jako autor studium O śmiechu). Lecz są to jednak tylko jedne z wielu dla niego źródeł inspiracji; niejako wstępny punkt wyjścia do samodzielnych przemyśleń i zaskakujących własnych pomysłów literackich oraz ich obrazowych przywołań, które odnaleźć przecież można także i w jego własnych, ogromnie interesujących rozważaniach; studiach i esejach krytycznych, początkowo znanych częściowo z rozsianych druków prasowych (zebzebranych pośmiertnie w tomach: Szkice literackie, 1959 oraz Z pism Bolesława Leśmiana, t. 1-2, 1959-1965).

 

Zdaniem większości krytyków decydującymi czynnikami kształtującymi poglądy literackie Leśmiana oraz jego poetykę są inspiracje płynące z – przełomowego dla całej nowoczesnej literatury europejskiej – nurtu artystycznego, tak bardzo zróżnicowanego zresztą, zwanego symbolizmem - rodzącego się w reakcji i buncie wobec klasycyzmu. Leśmian – uważa jeden z zagranicznych interpretatorów Leśmiana - Paul Coates, autor rozprawy Identyczność i nieidentyczność w twórczości Bolesława Leśmiana. Studium o tautologii, paradoksie i lustrze (1986): „pozostaje symbolistą nawet wtedy, gdy odrzuca symbolizm istoty, bo sugestywność symbolistycznego programu pozbawiła ten nurt określonego znaczenia; stał się azylem dla różnych twórczych dążeń. Julia Krysteva ma rację twierdząc, że symbolizm jest punktem odniesienia wszystkich nowoczesnych utworów”. Skostniałym tradycyjnym wzorcom poezjowania poprzedników, Mallarmé i inni bliscy mu ideowo poeci przeciwstawiali nowy rodzaj wrażliwości artystycznej i estetycznej: wizyjność, sugestywność, wieloznaczność, aluzyjność, muzyczność, rytmizację budowy strof i fraz poetyckich, fantastyczność obrazowania, wielką różnorodność ekspresyjnych form wyrazowych i swoistą „mitologizację” języka poetyckiego. Wiersz Leśmiana – zauważa Coates - „działa sugestią i wieloznacznością; wymaga od nas współpracy i czyni nas poetami”. Odwołania do wyobraźni, do świata obrazów i pojęć odbywają się tutaj doskonale bez werystycznych, płasko racjonalnych uzasadnień. Także również i w sferze skomplikowanych i wielokształtnych konstrukcji, nazbyt, jak na gust klasyków, złożonych postaci literackich jego niezwykłych „bohaterów” (niekoniecznie osobowych, częstokroć nie pochodzących przecież tu ze świata ludzkiego, chociaż myślących i reagujących jak ludzie!). Bardzo odległych od tradycyjnych zasad kompozycji, zwiyanych z tak zwanym życiowym prawdopodobieństwem sytuacyjnym, odstających też wyraziście, by nie rzec wręcz prowokacyjnie ostentacyjnie, od ścisłego zrygoryzowania logicznego toku prezentowania konkretów ich życiorysowych doświadczeń i przeżyć, jakie znamy z poetyckiego świata przedstawianego poprzedników czy z realistycznie fabularnych utworów prozatorskich. Widać to choćby w typowej balladzie Leśmiana Pan Błyszczyński z tomu Napój cienisty:

Ogród pana Błyszczyńskiego zielenieje na wymroczu,

Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie.

Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu

I utrwalił na podśnionej drzewem trawie.

 

III.

Takie kategorie jak czas i przestrzeń w wierszach Leśmiana są zawsze bliżej nieokreślone historycznie, ani nie są mierzalne żadnymi zegarami czy innymi znanymi ze świata realnego miarami. W poezji Leśmiana czas nie jest linearny, a „kolisty”, wszystko trwa w wiecznym „teraz”, nie ma tu przeszłości ani przyszłości; jak w filozofii hinduskiej, tak wtedy w Europie modnej. Świat poetycki Leśmiana wypełniają i zaludniają najczęściej byty z gatunku „fikcji realnej” (oksymoron to, jak się rzekło, to istotny retorycznie i poznawczo nośny chwyt w jego poezji). Czerpane są ze starego repertuaru baśniowo-symbolicznych zasobów ludzkości, jak i dawnych folklorystycznych opowieści i eposów. Co tak bliskie jest myśleniu nowoczesnego poety symbolisty. Poety - jedynego obecnie, jego zdaniem, przedstawiciela tego „gatunku” człowieka, który nazywany jest przez filozofów badaczy antropologów i etnologów z początku XX w. (np. James-George Frazer, Gustaw Jung, Bronisław Malinowski, Claude Levi-Strauss, Mircea Eliade – „człowiekiem pierwotnym” (bez konotacji pejoratywnej oczywiście). Tego „naturalnego”, nieskażonego rozwojem cywilizacji i nauki reprezentanta wczesnej fazy ewolucyjnej człowieka historycznego, ukształtowanego w okresie „dzieciństwa ludzkości” - według koncepcji wywodzących się z myśli włoskiego myśliciela Giambattisty Vico (odkrytego dopiero w XIX w.), podejmowanych w filozoficznym dyskursie Oświeceniowym (Jan Jakub Rousseau we Francji czy Johann Gotfryd Herder w Niemczech). Idei rozwijanych w praktyce literackiej czasu wielkich twórców poezji romantycznej (Byron, Blake, Hugo, Mickiewicz, Słowacki...), a następnie pod koniec XIX wieku przejmowanych i podejmowanych na nowo przez Nietzschego czy Bergsona w ich intuicjonistycznej i witalistycznej idei życia ludzkiego, gdzie poezja i wszelka istotna twórczość artystyczna to próba odcinania się i ucieczki od nader racjonalnie uporządkowanej, pozytywistycznej rzeczywistości. Ucieczki wielu ówczesnych twórców nowej kultury i nowej wrażliwości, poszukujących własnej drogi do owej mitycznej i wyśnionej krainy nieba - „nieograniczonego królestwa możliwości”, jak pisał o tym sam Leśmian: Oto, jak powiada w szkicu Znaczenie pośrednictwa w metafizyce życia zbiorowego (1910): „Ów człowiek pierwotny, dążył do tego aby obrazy, które widział, stały się jego myślami. My zaś przeciwnie – staramy się o  to, aby myśli nasze stały się obrazami.. My obrazujemy myśli. On - przemyśliwał obrazy... Był bardziej ludzkim, bardziej sobą, bardziej a n t r o p o m o r f i c z n y m...”. Co dziś jest wedle niego dostępne wyłącznie w dziedzinie sztuki, szczególnie zwłaszcza w poezji. W podobnym duchu wypowiadali się niektórzy nasi poeci młodopolscy, jak Antoni Lange czy Stanisław Przybyszewski – bo w ich przekonaniu, dawało to artyście możliwość zanegowania świata mieszczańskiego, ujawniania ludzkiego konformizmu duchowego i negliżowanie obowiązującej „filisterskiej” - jak to wtedy nazywano - i kapitalistycznej logiki społecznych stosunków oraz stwarzało szansę dla artysty na omijanie w twórczości pułapek wąsko racjonalistycznego ujmowania świata poprzez ten właśnie „staro-nowy” sposób. Tego tak rzekomo – wedle potocznego wówczas przekonania - irracjonalnego sposobu widzenia rzeczywistości i obrazowania, wyboru owych „irracjonalnych” środków, jako elementów poetyckiej ekspresji. Oto jednak w praktyce poetyckiej Leśmiana, który tak świadomie symultanicznie i systemowo łączy skrajne przeciwieństwa, nijak się niby nie mające do realnej codziennej rzeczywistości elementy owego baśniowego, symbolicznego czy irracjonalnego obrazowania poetyckiego. Zawarte w tej osobliwie niby tak irracjonalnej strukturze jego wierszy, pozwalają mu, jak się okazuje w efekcie – o paradoksie epistemologiczny! – na opisywanie świata w efekcie ostatecznym i w wymowie ogólnej dalekiej od irracjonalności. Stwarzają szansę na poznawanie wielu „zakrytych” dotąd aspektów i przejawów rzeczywistości, szczególnie tych niedostępnych w inny sposób. Zwolenników tej tezy jest pośród krytyków literackich zresztą wielu, m.in. Ireneusz Opacki w szkicu Pośmiertna w głębi jezior maska z tomu zbiorowego Szkice o Leśmianie (1971) podkreśla mocno te poznawcze dążności i aspekty w poezji Leśmiana. A sam poeta w szkicu Rozmyślania o poezji tak mówi o zadaniach i funkcji poezji w życiu publicznym: „wiersz powinien przemawiać nie tylko do serca i umysłu, lecz i do pamięci. Śpiewak powierzał swe pieśni pamięci rapsodów i żonglerów...”. Bo poezja była kiedyś, jak wiadomo, tworem ustnym, anonimowym, recytowanym lub śpiewanym, zrozumiałym przez całą „pierwotną” wspólnotę, bo operującym znanym wszystkim materiałem i repertuarem baśniowym i magicznym. Wywierała przez to wielki wpływ na poglądy słuchaczy, widzenie, rozumienie oraz „oswajanie” otaczającego groźnego, nieprzyjaznego świata. Młody polski krytyk Ludwik Fryde już w latach 30. XX w, używał dla określenia poezji Leśmiana terminu „realizm metafizyczny”. Tak naturalne pytanie o transcendencję, jako jednej z potrzeb człowieka, istotnie pojawia się często w wierszach i szkicach Leśmiana w rozmaitych konfiguracjach obrazowych, z tym iż – jak zauważa to Jacek Trznadel – sama możliwość transcendencji zostaje tu nieustannie podawana w wątpliwość, co „stanowi jeden ze składników tragizmu tej poezji”.

W szkicu Rozmyślania o Bergsonie Leśmian tak oto formułuje to wprost: „Baśń po pewnym czasie zginąć musi (…) baśń ta jednakże gra rolę poważną w naszym myśleniu: rolę tęczowego mostu, który nas łączy z dziedziną nielogicznego myślenia”. Natomiast w wyjątkowo bezpośrednio i wprost wyrażonej w języku poetyckim puencie jednego z autotematycznych wierszy – Zamyślenie z tomu Łąka, bardzo charakterystycznego dla jego sposobu myślenia o poezji i jej uprawiania, wyznaje, że nie pociąga go wcale pisarstwo, które nazwać by można wytworem jego „własnej duszy”, a podkreśla, z całą mocą swej poetyckiej „perswazji”, że podchodzi ono do niego ze „świata zewnętrznego”. Ale wcale nie za sprawą jakiegoś romantycznego pozarozumowego, płynącego nie wiadomo skąd irracjonalnego poetyckiego natchnionego myślenia. „Nie działają tu irracjonalne moce – pisze Michał Głowiński – Pieśń, bo tym słowem zwykł Leśmian najczęściej określać w swych wierszach poezję, przychodzi ze świata natury, jest niejako zjawiskiem przyrodniczym – poeta w ów żywioł się wsłuchuje… i występuje tutaj nie jako absolutny twórca nowych wartości i nowych form powstających z niczego, podległych tylko jego zdolnościom kreacyjnym, zarysowuje się raczej jako odkrywca zjawisk istniejących obiektywnie w przyrodzie i – następnie – ich tłumacz na ludziom dostępne słowo”.

 

     IV.

Nic zatem dziwnego, że Bolesław Leśmian eksponujący tak mocno poznawcze funkcje poezji i wiarę w twórcze moce poetyckiego języka nawiązuje też tak często bezpośrednio do poezji polskiego baroku – do jego  pociągających go „dziwactw” stylistycznych oczywiście także. Oraz do szczególnie go poruszających renesansowych humanistycznych tradycji filozoficznych i poetyckich - horacjańskich nut obecnych w twórczości największego mistrza poezji całej słowiańszczyzny Jana z Czarnolasu:

Niech się pieśni me same ze siebie wy gwarzą,

Obym ich nie dobywał, ale sobie dożył!

Nie chcę im górować ni barwić się twarzą,

Jeno być niewidzialnym, jak ten, co mnie stworzył.

 

 V.

 Bolesław Leśmian używa częstokroć słowa „pleciuga” jako synonimu Poety (np. narrator z poematu Dwaj Macieje – Pleć, pleciugo! To jego auto określenie uważane jest przez monografistę Leśmiana – Jacka Trznadla – za najtrafniejszy jego autorski wynalazek słowotwórczy. Bo, „jeśli on  p l e c i u g a  jest leśmianowskim śpiewakiem, to w tym określeniu wyjaśnia się i humor, i przesada narracji, jej wieloznaczność, pokrętny charakter wyrażanych treści, częste pobliże paradoksu i nonsensu. Ani bard historyczny w rodzaju Wernyhory czy Bojana, ani autentyczny opowiadacz nie odpowiadałby wersji Leśmianowskiej. Odpowiadał jej pleciuga, u którego ludowy rozsądek, przemieszany był z nonsensem, powaga z drwiną i ironią, dobroduszność z chytrością. Odpowiadał on leśmianowskiemu widzeniu świata, gdzie sensu trzeba się dobijać przez bezsens, groteska miesza się z powagą, natchnienie z emocjonalnym tokiem wyrazów łączonych tylko rymem”.

Nie od dziś wiadomo bowiem, że tak wieloznaczna kategoria literacka jak realizm i racjonalizm poznawczy przesłania ostatecznej wymowy dzieła, jest niezależny od używanych przez autora środków wyrazu, a osiągany być może niekoniecznie tylko, jak uważano kiedyś, poprzez odwzorowywanie rzeczywistości historycznej, społeczno-obyczajowej czy psychologicznej środkami uznawanymi za realistyczne, jak to miało miejsce w dawniejszych, pozytywistycznej jeszcze proweniencji, teoriach literatury. Pokazał to dobitnie nie kto inny jak francuski lewicowy filozof, antropolog kultury, członek FPK i wpływowy publicysta Roger Garaudy, w książce Realizm bez granic. Picasso – Saint-John Perce – Kafka, wydanej we Francji 1963 (tłum. pol. 1967), budząc wielką dyskusję pośród badaczy o tradycyjnych i uproszczonych dogmatycznie quasi-marksistowskich poglądach estetycznych, zwłaszcza tych związanych z koncepcją tak zwanego „realizmu socjalistycznego”, formułowaną i ściśle kodyfikowaną w latach 30. XX w. w Zwiąku Radzieckim. Pisał Garaudy tak między innymi o prozie autora Procesu i Zamku, a co mogłoby dotyczyć, w ogólności rzecz jasna, także i autora Dziejby leśnej: „Jak wszyscy wielcy twórcy, Kafka widzi i konstruuje świat z obrazów i symboli, dostrzega i uświadamia nam związki między rzeczami, jednoczy w niepodzielną całość doświadczenie, sny, zmyślenie, magię nawet w tym nakładaniu się znaczeń ukazuje każdemu zarys spraw powszechnych, minionych marzeń, idei filozoficznych lub religijnych i wyraża pragnienie wyjścia poza zamknięty krąg świata”.

 

VI.

Głównym przedmiotem uwagi są w poezji Leśmiana podstawowe dylematy egzystencjalne jednostki; dramat poszukiwania sensu życia, działania i pracy ludzkiej człowieka zawsze uwikłanego w kontekstach idei swej epoki kulturowej, w jej sprzecznościach, bezładzie ideowym, chaosie teraźniejszości. I niech nas nie mylą wszystkie te specyficzne osobliwości i niezwykłości sztafażu poetyki leśmianowskiej. Tak pełnej owych niesamowitości „zaświatowych” i zaskakującej realistyczno-magicznej i baśniowej „cudowności” (znanej potem z prozy iberoamerykańskiej lat 50. i 60. XX wieku). Nigdy też w jego poezji to, co dla niego najważniejsze, to na czym mu naprawdę zależy, nie jest wyrażane wprost, w języku pozapoetyckim, pozaobrazowym. Ale owe główne u Leśmiana motywy problemowe: nieuchronności losu ludzkiego, oczekującej nieustannie, czyhającej na człowieka nicości, zagłady i biologicznej śmierci, są ujmowane przez niego – jakbyśmy dziś powiedzieli za pisarzami egzystencjalistami (Jean-Paul Sartre, Albert Camus, Antoine Saint-Exupéry...) – w duchu lak zwanego laickiego tragicznego humanizmu. Na przykład w  znanych i często przywoływanych wierszach, jak Szewczyk, Garbus, Zaklęcie, Dziewczyna). Głównym „wrogiem” człowieka jest tu dla poety i myśliciela Leśmiana nie tylko ten niesamowity, obcy i często niepojęty, choć tak twórczo inspirujący i ważny dlań świat zewnętrzny, świat przyrody, ale także i drugi człowiek („piekło to inni” - J.P. Sartre).

Prof. Kazimierz Wyka, krytyk z pokolenia Ludwika Frydego, analizujący w latach 60., bardziej może jeszcze niż inne wiersze Leśmiana, tak bardzo wieloznaczny w swej wymowie utwór – Dziewczyna - używał terminu „ballada filozoficzna”, przestrzegając zarazem przed odczytywaniem tej poezji jakby to nie były utwory wierszowane, poetyckie, czyli szczególnie zorganizowane językowo i wersyfikacyjnie tworzące ową „wartość dodaną”:

Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony...

I pokochali głosu dźwięk, i chętny domysł o Dziewczynie...

Mówili o niej: „Łka więc jest!” - I nic innego nie mówili...

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem...)

 Daje też przy tym sam taką oto próbę wykładni znaczeniowej tego znanego wiersza: „wprawdzie nasze dążenia do celów są dążeniami do złudzeń i snów, wprawdzie za tajemnicy murem nie ma żadnej Dziewczyny i nie posiadamy gwarancji, by kiedykolwiek ona tam była, ale nie sceptyczna rezygnacja stąd wynika. Wynika nakaz bezwzględny, nakaz bohaterski dążenia. Motyw sceptyczny zostaje przeważony położonym na drugiej szali motywem stoickim. Ostatni dwuwiersz nadaje temu barwę groźnego ostrzeżenia, przestrogi przed lekceważeniem celów, chociaż skądinąd są one kłamliwym snem, zmarniałym w nicość cudem. Identyczną jest wymowa trzeciego od końca dwuwiersza:

I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!

A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnie nie drwi z ciebie?”

 

VI.

Pogłębieniu ulega w późniejszej twórczości, w wielu leśmianowskich tekstach poetyckich tonacja elegijna, ciemna, poznawczo gorzka i posępna; następuje przechodzenie od rubasznego i witalnego humoru wielu wcześniejszych „naturalnych” liryków w stronę balladowej groteski o ironiczno-tragicznym zabarwieniu, jak. Dwaj Macieje, Sen wiejski, Dusiołek. Ta ostatnia ballada, z tomu Łąka, to znamienny przykład nawiązywania i wykorzystywania przez poetę motywów ludowych. Bohater Dusiołka to baśniowy plebejski obieżyświat Bajdała (nazwisko to przywołuje długi ciąg etymologiczny: bajdurzyć, baj-baju, bajać, bajka itp.), który zasnąwszy, by przespać upał w upale, ma sen, że dusi go diablik zwany Dusiołkiem — półbabek, co to Ogon miał ci z rzemyka, / Podogonie zaś z łyka. Obudziwszy się prowadzi żartobliwy, rubaszny i fantazyjnie przekorny, ludowej proweniencji, spór z towarzyszącymi mu szkapą i wołu, że go nie bronili, oraz spór z samym Panem Bogiem: Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka, / Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka? I tutaj znowu, jak pisze Wyka, od właściwego zrozumienia sensu wyrazu, jego kontekstów i intencji autorskich, zależy rozumienie całości: „Dusiołek” jest rodzaju męskiego, „ale ma też cechy starej baby, baby jędzy. Wyobraźnia ludowa bywa w takich przypdkach antyfeministyczna i przyznając z jednej strony diabłu co diabelskie, całą resztę oddaje czarownicom, wiedźmom, strzygom, rodzajowi żeńskiemu”.

     Natomiast w wierszu Urszula Kochanowska ze zbioru Napój cienisty, zastosował Leśmian formę bardziej klarowną językowo, ponieważ podmiotem lirycznym jest tutaj dziecko, Urszulka, córka słynnego poety, autora poetycko-filozoficznego renesansowego „pocieszenia” -Trenów. Opowiada sama, jak trafiła w zaświaty, gdzie prowadziła rozmowę ze wzruszonym jej bólem i tęsknotą Panem Bogiem. Jej miłość życia i rodziców okazuje się jednak tak wielka, że Urszulka nie marzy wcale o pięknie i wspaniałościach raju, odrzuca łaskę boską, rozczarowana brakiem tam rodziców, chce tylko, żeby w niebie: Wszystko było tak samo, jak tam — w Czarnolesie! „Próba ta tylko z pozoru się udała, skoro powstał dom w kubek w kubek jak nasz – czarnolaski, w istocie jednak rzeczywiście – zauważa Michał Głowiński - „zakończyła się klęską, gdy bohaterce nie udało się odzyskać tego, co było dla niej najcenniejsze, spotkała się z Bogiem, ale nie z oczekiwanymi rodzicami. Tradycyjny, wywodzący się z prastarych wyobrażeń religijnych, topos został tutaj odwrócony: niebiańska szczęśliwość nie stanowi rekompensaty tego, co ziemskie, nie jest w stanie powetować utraty naszych ziemskich wartości. Urszula Kochanowska opowiedziała w tym wierszu nie o pocieszeniu w niebie, ale o rozczarowaniu”.

   Podobnie w cenionym szczególnie przez znawców i czytelników wierszu Leśmiana Don Kichot, którego bohater słynny cevantesowski „rycerz smętnego oblicza”  siedzi na marmurowej ławce, dumając nad tym, że dumać nie warto, zdobywa na koniec swego żywota taką oto „pocieszającą” go filozoficzną mądrość życiową:

    Biały anioł się schyla nad niewiary jeńcem

    I całując go w czoło, przytłumianym głosem

    Szepcze: „To także od niej”!... I nagłym rumieńcem

    Zapłoniony dolata. A rycerz ukosem

W ślad jego napowietrzny nieufnie spoziera

I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera

Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania

Budzić takich umarłych i w dniu zmartwychwstania!

 

VI.

Związek swoiście przetworzonego i wykorzystanego folkloru z wielką tradycją poezji polskiej (od Kochanowskiego po Norwida czy Staffa) wyraża się między innymi u Leśmiana także w oryginalnych. zaskakujących nawet niekiedy nawiązaniach do języka i tradycji obrazowania polskiej poezji sentymentalnej i romantycznie ludowej, jak np. w wierszu Odjazd, godnym nota bene wpisywania do sztambuchów dziewczęcych (jeśli dziś, w dobie Facebooka, jeszcze takie istnieją):

Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem

    Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy...

W wierszu przesyconym nie tylko zaskakującymi neologizmami języku, ale i obrazowej wizyjności łączonej z realizmem szczegółu, baśniowością i groteskową fantastyką. Zderza je po swojemu ze zmysłowością i konkretem, obserwacjami świata przyrody i swoistą „metafizycznością” rzeczywistości przedstawianej, pełnej rozlicznych, także i sentymentalno uczuciowych, erotycznych kontekstów (jak np. W malinowym chruśniaku). Jest wizjonerem i demiurgiem zaświatów, ale bywa i poetą społecznej nędzy, śpiewakiem wyklętych i wydziedziczonych przez życie i los, jak np. w wierszach: Trupięgi, Poeta, Dwoje ludzików, Żołnierz, Garbus... Ale i wówczas zachłanna na wszelkie przejawy życia wyobraźnia poety nie może pogodzić się ze śmiercią i nicością, nawiedza nieustannie krainy zmarłych, każąc bohaterom wsłuchiwać się w odgłosy życia, jak w niesamowitym wierszu Pszczoły czy W zakątku cmentarza z tomu Napój cienisty.

W wierszu Szewczyk, jak wielu leśmianowskich „nie-wydarzonych” nędzarzy i włóczęgów, próbuje Leśmian stawiać tragicznie heroiczny i głęboko humanistyczny opór pochłaniającej wszystko, w tym i ludzkie życie, naturze, brutalnej fizykalnej entropii, rozpadowi materii, śmierci... Bohater Szewczyka, szyjący nieustannie, niczym mitologiczny Syzyf taszczący wiecznie swój głaz pod górę, nigdy nie może skończyć szyć buta na miarę „nieobjętą”, boską – bo tylko w życiowej aktywności, w codziennym znojnym bytowaniu i nieustającej nigdy pracy odnajduje owo dwuznaczne poetycko „pocieszenie” oraz gorzki smak i sens życia. Leśmian, pisze Leszek Nowak, „wypowiada tu myśl metafizyczną: w tzw. rzeczy nie ma nic poza cechami, rzecz rozpierzcha się po cechach”:

W szyciu nie ma nic prócz szycia,

Więc szyjmy, póki starczy sity!

W życiu nie ma nic prócz życia,

Więc żyjmy aż po kres mogiły!

VII.

Nie będzie zatem wielkim nadużyciem przekonanie takie oto, że Leśmian był u nas niejako prekursorem XX-wiecznego egzystencjalistycznego myślenia – w najszerszym znaczeniu tego słowa – odległym od wszelkiego doktrynalnego dogmatyzmu, gdyż ten typ kultury, w której kręgu się wychowywał, działał i tworzył autor Łąki (pamiętajmy o jego wieloletnich pobytach studyjnych w Francji) rzeczywiście temu procesowi intelektualnemu i artystycznemu sprzyjał (jak i nawiasem mówiąc w przypadku innych polskich twórców tamtej epoki, z Witkacym i Gombrowiczem na czele). W kontekście egzystencjalistycznym interpretuje poezję Leśmiana wielu krytyków i badaczy, w tym Jacek Trznadel – monografista poety i autor opracowania jego Poezji wybranych – wydanych w serii Biblioteki Narodowej (wyd. III 1991). Osobliwością jednak i wyróżnikiem żywiołowej postawy światopoglądowej, czyli panteizmu Leśmiana jest to, że wychodził on od fascynacji kulturami pierwotnymi, zastanawiał się nad sposobami myślenia i odczuwania tego człowieka tamtej epoki – owego „poety pierwotnego”..Zarazem jednak wychodził od tego wielkiego zainteresowania bliskimi mu światami wyobraźni kultury ludowej, poprzez które to między innymi czerpał baśniowo-ludowe rekwizyty poetyckiej „pierwotnej” wyobraźni. I co najważniejsze wchodził on w ten sposób w istotny i wyjątkowo oryginalnej natury i urody poetyckiej spór z teizmem. „Jest to jedyny bodajże w dziejach literatury i filozofii – pisał o tym Artur Sandauer – atak na spirytualizm, skierowany nie z lewa, od strony materializmu, lecz właśnie z prawa – od samego spirytualizmu, który sam siebie leczy przez własny nadmiar - jak gdyby przez homeopatię. Z ruin bogów i Boga, marzeń i wcieleń, wyłania się – jako wyraz ostatecznej mądrości Leśmiana – bezbożny humanizm. Dwóch Maciejów, którzy zdobywszy ziele nieśmiertelności, obdarzają nim Boga, by umrzeć – sami – jednocześnie i bezpowrotnie, po ludzku. Najwyższą wartością jest człowiek, który ginie, stworzywszy wartości trwalsze od siebie”.

I jest to jest jedna z najważniejszych konsekwencji Leśmianowskiego panteistycznego światopoglądu; główna zarazem differentia specifica jego poezjowania, niepowtarzalny w swym estetycznym kształcie wyróżnik jego oryginalnego, tak mocno nadal, po wielu dziesięcioleciach od śmierci poety, nadal przyciągającego odbiorców jego poetyckiego słowa, razem z obecną w jego dziele postawą estetyczną i życiową filozofią, choć może nie zawsze i nie dla każdego w pełni zrozumiałą i atrakcyjną, tak kiedyś, jak i dziś. Ale też i podkreślić mocno trzeba, że nie jest dla Leśmiana najważniejsza sama problematyka światopoglądowa czy filozoficzna, bo zawodowym filozofem przecież nie był. Podkreślał to zawodowy filozof Leszek Nowak pisząc w szkicu „(Unitarna) metafizyka Bolesława Leśmiana” (1996), że  poeta ten „obmyślił tak wiele rzeczy, o których (profesjonalnym) filozofom nawet się nie śniło”. Gdzie mamy do czynienia ze swoistym „pluralizmem metafizycznym” - bliskim koncepcjom zapominanego dziś filozofa, matematyka i pisarza Leona Chwistka, mówiącego o „wielości rzeczywistości w sztuce” (choć nie wiadomo do końca czy Leśmian miał rzeczywiście okazję czytaćł Chwistka!). 

Pamiętać także trzeba o tym, że filozofia - różne jej synkretycznie przywoływane przez niego, niejako w kontekście spraw innych i „przy okazji” - nurty (od Vica, Rousseau, neokantyzmu, Bergsona, po laicki egzystencjalizm), pojawiają się w jego poetyckim dziele nie dość, że nigdy expressis verbis, nigdy w języku dyskursywnym, co przede wszystkim na zasadzie owego zręcznego (choć z innej oczywiście okazji wywiedzionego) powiedzonka francuskiego poety Paula Valery, czyli na tych samych prawach, co witaminy w jabłkach, które jemy dla smaku, a witaminy przyswajamy przy okazji!

VIII.

Pisał Leopold Staff, że Leśmian „...szukał w istnieniu sensu i nie znalazł go. Napój cienisty to woda zapomnienia, nurt Lety, w której pogrąża się, wyrzekając się wieczności i nieśmiertelności, z pełną smutku ironią”. W szkicu O Bolesławie Leśmianie z 1939, napisał inny sławny wówczas poeta – Kazimierz Wierzyński, nie mniej proroczo, niż niegdyś przed nim Karol Irzykowski: „Leśmian umarł, lecz chwała jego jeszcze się nie narodziła. Poeta ten będzie wracał i w przyszłości znajdzie słuchaczów wdzięczniejszych niż miał za życia. Magnetyzm jego nie stracił na sile i przyciągnie ku sobie pokrewne mu duchy. W przestrzeni czasu zyska na wyrazie postawa pisarza, dumnego twórcy o szlachetnej dyscyplinie, oddającego sztuce całe swoje życie. W piśmiennictwie polskim dzielić będzie sławę najlepszych liryków, a na szczytowych wzniesieniach dołączy do plejady nieśmiertelnych”.

I oto się stało! O życiu, poglądach i poetyce Leśmiana powstało w ostatnim półwieczu wiele cennych prac monograficznych i szkiców poświęconych poszczególnym okresom jego twórczości, a nawet pojedynczym wierszom; wyszły one spod piór takich badaczy historii literatury polskiej, poetów i krytyków literackich, polskich i zagranicznych, jak Ostap Ortwin, Ludwik Fryde, Mieczysław Jastrun, Marian Pankowski, Kazimierz Wyka, Zbigniew Bieńkowski, Julian Przyboś, Wacław Kubacki, Michał Głowiński, Janusz Sławiński, Artur Sandauer, Edward Balcerzan, Zdzisław Łapiński, Eugeniusz Czaplejewicz, Tymoteusz Karpowicz, Jacek Trznadel, Jan Prokop, Paul Coates, R. H. Stone, Ireneusz Opacki, Cezary Rowiński i wielu, wielu innych...

J.T.

***

 

Z okazji tej podwójnej Leśmianowskiej rocznicy, Polski Oddział Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC) zorganizował 10 marca 2017 w Domu Literatury w Warszawie uroczysty wieczór pamięci poświęcony temu Poecie.

 

Pin It