Mikołaj Melanowicz

Mistrz Sōseki, żona i  kot.

 

 

Soseki    Niedawno obchodziliśmy setną rocznicę opublikowania powieści Kokoro (1914)[1], znaną w polskim przekładzie jako Sedno rzeczy[2], wokół którego to „sedna”  toczyło obrady grono znawców japońskiej literatury[3],  a dwa lata później obchodzono w Japonii setną rocznicę śmierci autora tej powieści. (Natsume Sōseki zmarł 9 grudnia 1916 roku)

 

  W minionym roku 2016  japońska telewizja publiczna NHK emitowała kilka programów dokumentalnych i dramatycznych, poświęconych pisarzowi i jego rodzinie. Najwcześniej obejrzałem  dramat pt.  Mistrz Sōseki, żona i kot. Tajemnica powstania  Jestem kotem [4]. Równie interesujący był czteroczęściowy dramat telewizyjny pt. Żona Natsumego Sōsekiego[5] oraz po mistrzowsku zrealizowany dramat Sōseki w depresji. Ostatnia miłość Sōsekiego [6].  Wspomniane widowiska  nie tylko wszechstronnie przedstawiają skomplikowane życie wielkiego pisarza,  ale wiele mówią o stosunku współczesnych Japończyków do wyjątkowego człowieka okresu Meiji i jego wciąż aktualnych powieści.  Zasługują więc one  na odrębne omówienie. Tymczasem skupię się na jednym zdarzeniu telewizyjnym, dzięki któremu poznamy rolę kota w życiu rodzinnym  Kinnosuke i Kyōko, czyli pisarza Natsume Sōsekiego i jego żony, która potrafiła zpewnić odpowiednie warunki twórczej pracy w domu przepełnionym dziećmi. Trudno bowiem uwierzyć, że z ich związku przyszło na świat pięć dziewczynek i dwu chłopców.[7] Ale kto wie, czy wszystko to, co dziś decyduje o ich sławie,  byłoby możliwe bez  pewnego przypadku, w którym główną rolę odegrał czarny kot, przybłęda. Z wdzięczności postawiono mu nawet pomnik.  Nie tylko za powieść  Jestem kotem.

     

 Filmowe opowiadanie biograficzne pt. Mistrz Sōseki, żona i kot poprzedzone jest migawkami z kociej kawiarni (neko kafue/cafe) i z wyspy Aoshima, po której spacerują głównie koty, chociaż turystów tam niemało. A wniosek zamykający ten malowniczy wstęp jest oczywisty: Japończycy kochają koty. Co prawda nie zauważyłem tego w ciągu wieloletnich pobytów w Tokio, Kioto czy Sendai. No, ale na wyspie Aoshima na Morzu Wewnętrznym nie byłem, ani kawiarni kotów nie szukałem.

 W pierwszym epizodzie  pt. Związani ze sobą Natsume Kinnosuke (to jego właściwe imię) w roku 1896 mieszka w Kumamoto razem z młodą żoną Kyōko, którą poślubił w poprzednim roku.  Jest nauczycielem języka angielskiego w Liceum Nr 5, ale miejscem akcji tego filmu jest głównie ich dom. Jego żona Kyōko, wychowana w bogatej rodzinie Nakane Shigekazu, sekretarza Izby Arystokratów, po pierwszym spotkaniu z kandydatem na męża zakochała się w Kinnosuke, raczej ubogim, ale utalentowanym absolwencie Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego,w  nauczycielu gimnazjum w Matsuyamie. Ich życie małżeńskie rozpoczyna się jednak w odległym od Tokio mieście Kumamoto, w którym pensja  profesora liceum była wyższa niż w Matsuyamie.

   W tej opowieści uwagę widza przykuwa epizod, w którym Kinnosuke uprzedza swą żonę, by nie liczyła na jego specjalną troskę, bo jest bardzo zajęty nauką. Lecz to jej specjalnie nie zmartwiło, ale skłoniło ją do postawienia własnych warunków, mówiąc że jeśli pozwoli jej rano dłużej pospać, to będzie mogła efektywniej dla niego pracować. Z tego powodu Kinnosuke często wychodził do szkoły bez śniadania.

  Można zauważyć, że w tym domu spotkały się więc różne charaktery: pracowity, wymagający, ale też nierzadko zdenerwowany, a z czasem i schorowany Kinnosuke oraz rozpieszczona, ale pogodna i zdrowa Kyōko, czasem tylko popadająca w histerię. Na początku życia małżeńskiego przeżywają jednak dramat poronienia pierwszego dziecka – dzieje się to podczas ich wyjazdu do Tokio. Po odpoczynku w Kamakurze i  powrocie do Kumamoto Kyōko chciała popełnić samobójstwo,  skacząc do pobliskiej rzeki. Została jednak uratowana przez rybaka, ale wiele miesięcy przeżywała koszmarne sny, wstawała w nocy i szła w stronę rzeki na spotkanie z dzieckiem. Zaniepokojony Kinnosuke na czas snu przywiązywał jej rękę do swojej. To ją uspokoiło i sprawiło, że poczuła bliższy związek z mężem.

   W drugim epizodzie pt.  A jednak będę cię wspierać Natsume Kinnosuke zostaje wyslany przez Ministerstwo Edukacji na studia do Anglii, by później mógł zastąpić zagranicznego wykładowcę  (Lafcadio Hearn) na macierzystej uczelni. Nie mógł odmówić, więc zostawił żonę w kraju (w Tokio, przy jej rodzinie) i popłynął do Anglii. Wrócił po ponad dwu latach w 1903 roku jako zupełnie inny człowiek – cierpiący na wrzód żołądka i znerwicowany. Poza tym czuł się prześladowany, nie mógł opanować gniewu, więc krzyczał na córki i żonę, która nawet zaczęła myśleć o rozwodzie. Jednak nie poddała się. Zdecydowała się wspierac męża. Ten epizod przedstawia głównie konflikty rodzinne, zakończone odrodzeniem więzi małżeńskich.

  Ostatni, trzeci epizod pt. Kot, który przyniósł szczęście, oparty jest na zdarzeniu z kotem przybłędą. Właśnie w tych trudnych dniach, gdy w domu były już trzy córki, pojawił się czarny kot, który wciąż wracał, gdy Kyōko ze wstrętem go wyrzucała. Gdy poskarżyła się na kota, jej mąż powiedział, żeby go zostawiła w domu. A gdy pewnego dnia sąsiadka obejrzała ich nowego lokatora, odkryła, że jest to „kot szczęścia”. Bo ma jakiś szczególny znak. Odtąd Kyōko zaczeła go dobrze karmić, zwłaszcza że polubił on nowego pana z wzajemnością. I tak, dzięki temu poprawiły się humory małżonków. A jednocześnie Kinnosuke wpadł na pomysł, by popatrzeć na świat – właściwie na swą rodzinę - oczyma kota. A gdy jego mistrz, poeta Takahama Kyoshi (1874-1959), zamówił opowiadanie na temat wrażeń z podróży do Anglii w stylu „szkiców z natury” (shaseibun), w odpowiedzi przedstawił szkice na temat rodziny nauczyciela oglądanej przez kota. I tak powstała powieść Wagahai wa neko de aru (Jestem kotem, 1904-1905), która od razu przyniosła rozgłos Natsume Sōsekiemu (Sōseki – to pseudonim literacki).

 Był to czas wojny japońsko-rosyjskiej, której Natsume nie szczędzi krytycznych aluzji w tekście powieści napisanej w środowisku poetów haiku grupy Hototogisu (Kukułka), kierowanej przez poetę, wspomnianego Takahamę.  Należy wspomnieć, że Natsume komponował również haiku. Dzięki temu w stylu tej pierwszej jego powieści można dostrzec pewną lekkość i aluzyjność stylu formy haikai, z ktorej wywodzi się najkrótsza japońska forma poetycka haiku.

    Dramat telewizyjny  - chyba tak można również określić to widowisko – poświęcony autorowi powieści Jestem kotem, oparty został na faktach opowiedzianych przez Natsume Kyōko (1877-1963) i spisanych przez zięcia Matsuokę Yuzuru (1891-1969) pt. Sōseki no omoide (Wspomnienia o Sōsekim, 1928). Warto też  wspomnieć, że telewizja NHK nadała go w cyklu ciekawostek historycznych pt. Hisutoria - rekishi hiwa (Historia - tajemne opowieści historyczne), co potwierdza znaczenie czarnego kota w domu Natsume Sōsekiego, jak i w roli narratora powieści.

 A kot tak rozpoczyna swą opowieść.

   Jestem kotem. Imienia jeszcze nie mam.

  Nawet nie wiem, gdzie się urodziłem. Pamiętam tylko, jak zacząłem miauczeć w jakimś ciemnym i wilgotnym kącie. Tam też po raz pierwszy zobaczyłem człowieka. Później dowiedziałem się, że był to shosei - uczeń na stancji - najbardziej niegodziwa odmiana rodzaju ludzkiego. Mówią, że ci uczniowie czasem nas chwytają, gotują i zjadają. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem, więc się specjalnie go nie przestraszyłem. Poczułem się tylko jakoś niepewnie, kiedy położył mnie na swojej dłoni i uniósł nagle w górę. Ale po chwili trochę uspokoiłem się, spojrzałem na niego i wtedy właśnie po raz pierwszy ujrzałem człowieka. Do dziś pamiętam, że wywarł na mnie osobliwe wrażenie. Jego twarz, którą powinny zdobić włosy, była całkiem gładka, jak czajnik! Spotykałem wiele kotów, ale ani razu nie natknąłem się na takiego kalekę. Co więcej, środek jego twarzy wznosił się jakoś nienormalnie. Z dziurek tego wzniesienia od czasu do czasu dobywały się smugi dymu. Przykro mi było patrzeć, a przy tym robiło się duszno. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że był to dym z papierosów, które palą ludzie.

    Na dłoni chłopca było mi zupełnie  dobrze; siedziałem parę chwil spokojnie, lecz nagle zaczęło mną coś obracać z ogromną szybkością. Nie wiedziałem, czy to chłopiec się porusza, czy tylko ja. Dostałem zawrotu głowy. Dławienia w piersi. I gdy pomyślałem, że to już koniec, usłyszałem huk i przed oczyma zamigotały mi gwiazdy. Do tego momentu wszystko jeszcze pamiętam, lecz mimo wysiłku nie mogę sobie przypomnieć, co się stało potem.

   Gdy oprzytomniałem, chłopca już nie było. Nie było też przy mnie żadnego z moich licznych braciszków ani siostrzyczek. Nawet moja droga i troskliwa mama gdzieś zniknęła. Przebudziłem się w zupełnie obcym miejscu, nieprzyjemnym i tak jasno oświetlonym, że nie mogłem patrzeć. Gdzie ja właściwie jestem? – pomyślałem i spróbowałem zrobić parę kroków, ale każdy ruch sprawiał mi wielki ból. Nic dziwnego, zabrano mnie przecież z miękkiej słomy i wrzucono w twarde bambusowe zarośla.

   Z trudem wypełznąłem z kępy bambusu i doszedłem do wielkiego stawu. Usiadłem na brzegu i zastanawiałem się, co robić dalej. Nic mądrego nie przychodziło mi do głowy. W końcu pomyślałem, że gdy trochę popłaczę, to może przyjdzie po mnie uczeń. „Miau, miau” – zacząłem na próbę, ale nikt się nie zjawił. Wkrótce powiał wietrzyk nad stawem i zaczęło zachodzić słońce. Poczułem głód. Chciało mi się płakać, ale nie mogłem z siebie wydobyć głosu. Cóż mogłem zrobić w tej sytuacji? Postanowiłem poszukać czegoś do jedzenia; powoli, krok za krokiem zacząłem okrążać staw. Szło mi to z ogromnym trudem. Ale cierpliwie, na przekór wszystkiemu pełznąłem przed siebie, aż w końcu poczułem charakterystyczną woń osiedla. Gdy się tam dostanę, może dam sobie radę. Przez dziurę w bambusowym płocie zakradłem się na czyjeś podwórze. Miałem szczęście, że w tym płocie były wyłamane sztachety, bo inaczej zginąłbym gdzieś na poboczu drogi. Teraz widzę, że to prawda, co mówią: „Co ma być, to będzie”. Ta dziura w płocie służy mi do tej pory, kiedy odwiedzam mieszkającego w sąsiedztwie Mikego. Dostałem się więc na podwórze, ale co dalej? Robiło się coraz ciemniej, byłem głodny, wzmagał się chłód  i zacząl padać deszcz. W tej sytuacji nie miałem chwili do stracenia. I nie miałem wyboru. Chcąc nie chcąc szedłem ku jasności – jak mi się zdawało – ku ciepłu. Teraz już wiem, że wtedy znajdowałem się wewnątrz domu. Tam nadarzyła mi się znowu okazja spotkania z człowiekiem, tym razem już nie z uczniem. Spostrzegła mnie służąca Osan. Postąpiła ze mną jeszcze okrutniej niż ten shosei, bo gdy tylko wpadłem jej w oczy, od razu chwyciła mnie za kark i wyrzuciła na dwór.  Przekonany, że nie ma dla mnie żadnej nadziei, zamknąłem oczy i powierzyłem się opatrzności. Lecz chłód i głód były nie do wytrzymania. Wypatrzyłem więc chwilę nieuwagi służącej i zakradłem się powtórnie do kuchni. Lecz służąca natychmiast mnie wyrzuciła. Nie dawałem za wygraną, wracałem do domu, skąd znów mnie wyrzuciła. Powtórzyło się to ze cztery, pięć razy.Szczerze wtedy służącą znienawidziłem. Dopiero niedawno, gdy ukradłem jej makrelę, pomściłem swą krzywdę i poczułem ulgę. Kiedy miała mnie wyrzucić po raz ostatni, zjawił się gospodarz i zapytał o przyczynę hałasu. Służąca podsunęła mnie w jego stronę i powiedziała: „Ten bezdomny kociak wciąż włazi i włazi. Co go wyrzucę, znów wraca do kuchni. Już mam tego dosyć”. Gospodarz, podkręcając czarne wąsy, przyjrzał mi się uważnie i rzekł: „To niech zostanie” i odszedł w głąb mieszkania. Urażona służąca z odrazą rzuciła mnie na podłogę. I tak zamieszkałem w tym domu.[8]

                                                                                                          M.M. 


[1]              Pisarze.pl

[2]              Natsume Sōseki, Sedno rzeczy, przełożył z japońskiego Mikołaj Melanowicz,  Państwowy Instytut Wydawniczy, 1972.

[3]              Zob.  W kręgu Kokoro. O literackich i pozaliterackich kontekstach Sedna rzeczy Natsumego Sōsekiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2017.

[4]              Sōseki sensei, tsuma to neko. Wagahai wa neko de aru tanjō no hiwa  (lipiec, 2016).

[5]              Natsume Sōseki no tsuma (październik, 2016).

[6]              Sōseki monmon.   Natsume Sōseki saigo no koi (październik 2016).

[7]              Imiona dzieci Natsume Kinnosuke i Nakane Kyōko: Fudeko (ur.1899), Tsuneko (1901), Eiko (1903), Aiko (1905), Jun’ichi ((1907), Shinroku (1908), Hinako(1910, zmarła w pierwszym roku zycia).

[8]              Natsume Sōseki, Jestem kotem. Z języka japońskiego przełożył Mikołaj Melanowicz, Książka i Wiedza, Warszawa  2012 ( pierwsze wydanie 1977 r.), s.7-9. 

Pin It