Jan Orłowski

 

Polskość w poetyckim świecie Natalii Astafjewej 

M o t t o:

 …Nie ma dla mnie miejsca w Warszawie i w Moskwie,

i w Niemczech nie ma tym bardziej.

I bezsensowne są wszystkie języki,

i ten nasz cały świat uchodźczy.

(N. Astafjewa, Trzy kraje)

Astafyeva        Tak pisała poetka o sobie w roku 1993. Jej na wskroś autobiograficzna poezja wyrosła z wyjątkowo tragicznych przeżyć osobistych i bolesnych doświadczeń wielu narodów, którym totalitarny system sowiecki przyniósł niezliczone ofiary i straszliwe cierpienia. Świat duchowych wartości poezji Astafjewej ukształtowały wyniesione z domu patriotyczne tradycje rodzinne oraz rewolucyjne ideały jej ojca Jerzego Czeszejki-Sochackiego (1892-1933), znanego działacza polskiego ruchu lewicowego, który jako jeden z pierwszych padł ofiarą prześladowań polskich komunistów, jakie przeciw nim podjęły władze sowieckie w latach trzydziestych ubiegłego wieku1. Ojciec poetki zginął śmiercią samobójczą w więzieniu NKWD na Łubiance w Moskwie (wyskoczył z okna na bruk), nie mogąc znieść tortur i prowokacyjnych fałszywych oskarżeń. Jest on bohaterem bardzo wielu wierszy Astafjewej, zwłaszcza ze zbioru pt. Przykazania (Zawiety, 1989). Prześladowania – aresztowanie w roku 1937, więzienie, tortury i zesłanie do Kazachstanu, pobyt w łagrze – nie ominęły również i matki poetki, też wielokroć opiewanej i wspominanej w jej wierszach.

        Na twórczości Astafjewej odcisnęły niezatarte piętno nie tylko losy jej rodziny, ale również cierpienia milionów niewinnych ludzi na „nieludzkiej ziemi” czerwonego imperium. Jej poezja jest swoistym dziennikiem lirycznym, w którym wyrażony został surowy osąd moralny tej okrutnej epoki, ale zarazem nie brak tu również obaw przed nowymi zagrożeniami, jakie pojawiają się w naszych czasach. W wierszach z ostatniej dekady ubiegłego wieku – i w późniejszych podobnie – donośnie zabrzmiał głos poetki przeciw przemocy, kłamliwej propagandzie w mediach, wojnie w Czeczenii, nierównościom społecznym, poniżeniu człowieka, do czego w obecnych czasach prowadzą już nie tylko totalitarne rządy, lecz także niesprawiedliwość, nędza, bezdomność, zorganizowana przestępczość i wszechwładza pieniądza w państwie postkomunistycznym (zob. cykle: Trafiłam do nowej epoki i Sto czterowierszy).

        Do lektury poezji Astafjewej powinno się przystępować ze znajomością jej życiorysu, bardzo poplątanego przez historię minionego „strasznego wieku”. O jej twórczości tak pisali współcześni polscy badacze: „Poezja Natalii Astafjewej ma charakter dokumentalny, jest jakby wyjęta z albumu rodzinnego. Może być należycie zrozumiana tylko na tle tragicznych losów jej rodziny, zwłaszcza zaś ojca i matki”2. Sama zaś poetka tak rozpoczęła swój życiorys, zatytułowany Krótko o sobie:

        Mój los jest dość niezwykły dla rosyjskiego poety. Urodziłam się w roku 1922 w Warszawie w rodzinie Polaków, zawodowych rewolucjonistów. Oboje rodzice – i ojciec i matka – pochodzili ze starych, lecz zubożałych rodzin szlacheckich. Szkolne lata moich rodziców – Jerzego Czeszejki-Sochackiego i Józefiny z Jurewiczów – upłynęły w Dźwińsku (obecnie Daugavpils), zaś studenckie w Petersburgu-Piotrogrodzie, gdzie ojciec studiował na Uniwersytecie, a mama – na kursach w Instytucie Bestużewa. Podobnie jak wszyscy Polacy ich pokolenia, ojciec i mama wyrośli w atmosferze kultu polskich poetów romantyków – Mickiewicza i Słowackiego3.

        Tragizm losów najbliższej rodziny poetki jest odzwierciedleniem cierpień i ofiar Polaków w państwie sowieckim. Leszek Czeszejko-Sochacki, najmłodszy brat jej ojca, zginął w obronie Polski w wojnie roku 1920, drugi brat, Tadeusz, żołnierz września 1939, dostał się do niewoli sowieckiej, był przetrzymywany w Starobielsku i zginął w Charkowie w roku 1940 wraz z tysiącami innych polskich oficerów. Starszy brat Stefan wybrał drogę rewolucjonisty, po roku 1920 znalazł się w ZSRR i został rozstrzelany w Moskwie w sierpniu 1933 roku.

        Wszystko co wiemy o Natalii Astafjewej i jej bliskich na podstawie wspomnień, listów, wywiadów i zarysów autobiograficznych znajduje odzwierciedlenie w jej poezji. Dotyczy to także losów ojca poetki i jego trzech braci. To o nich właśnie tak pisała Astafjewa w stworzonym w roku 1992 wierszu Czterech Czeszejko-Sochackich. Oto jego pełny tekst w polskim tłumaczeniu:

                                            Czterech Czeszejko-Sochackich,

                                            mój ojciec i wszyscy wujowie –

                                            nie trzech, jak to bywa w bajkach

                                            i nie trzej jak Budrysowie.

 

                                            Zrodziła matka czterech synów,

                                            lecz różne były ich drogi

                                            i w życiu stanął przed nimi

                                            jednakowy los srogi.

 

                                            Mój ojciec zginął na Łubiance,

                                            jeden z wujów – na Łubiance,

                                            jeden w przeklętym Starobielsku –

                                            ostatni jako chłopiec w roku dwudziestym.

 

                                            O, straszne losy polskiej ziemi

                                            w dwudziestym strasznym stuleciu!

                                            Gdybyż się dało was odmienić!

                                            Czterech Czeszejko-Sochackich nie ma na świecie,

                                            a był to ród prastary i sławny,

                                            dziś giną jego resztki dawne.

 

                                            Pozostał świat trzykroć przeklęty

                                            i ja jeszcze cudem żywa.

                                            I dzisiaj ja na stypy cztery

                                            gości z tamtego świata wzywam4.

 

        Natalia Astafjewa wyznaje, że ma dwie ojczyzny – Polskę i Rosję. Wyraźnie zostało to wypowiedziane w wierszu o aresztowaniu jej ojca – „Przyszli. Nocą daczę otoczyli…” :

                                            …Kiedy rozmawiam z ojcowskim cieniem,

                                            dwie ojczyzny prowadzą we mnie spór:

                                            jestem Polką, warszawianką z urodzenia

                                            i z krwi moskwianką, kiedy zginął ojciec mój.

                                                                                (Iznutri…, s. 210)

        Motyw dwu ojczyzn przewija się nieustannie przez wiele wierszy Astafjewej, które tworzą cykl zatytułowany Dwie ojczyzny, złożony z dwudziestu dziewięciu utworów lirycznych. Otwiera ten cykl wzruszający wiersz „Umrę, czy grzech mój będzie wybaczony?...Oto jego fragmenty:

 

                                            Ojczyzny dwie wzięły mnie za ręce,

                                            rozdarły duszę moją na dwie części

                                            i jak dwa konie ciągną na dwie strony.

                                            ………………………………………….

                                            Łączą się w duszy mej dwa ogniwa

                                            i serce me nie może się rozdwoić…

                                                  („Umru ja, wsio li mnie prostitsia…)

 

        Trwała pamięć Astafjewej o swoich polskich korzeniach skłania do pytań o przejawy polskości w jej poezji. W pamięci i w świecie poetyckim autorki Przykazań Polska jest przede wszystkim ojczyzną jej przodków – rodziców, babci ze strony ojca oraz pradziadka, pisarza Edwarda Wojciecha Bogusławskiego. W autobiografii poetki zawarte jest m. in. takie wspomnienie:

 

        W Warszawie mieszkała z nami i moja babcia, matka ojca, pochodziła ona z rodziny inteligenckiej, jej ojciec, mój pradziadek Edward Wojciech Bogusławski był pisarzem, autorem między innymi ciekawej powieści Dagerotypy Warszawy. Babcia umarła, kiedy miałam dwa lata, pochowana została na starym warszawskim cmentarzu Powązkowskim; o kilometr dalej, na nowym cmentarzu, jest teraz mogiła mojej mamy5.

 

        Pamięć o grobach przodków wyraża nierozerwalny związek z ojczyzną. Pamięć ta jest bardzo mocno wyryta w strofach wierszy Astafjewej, co potwierdza chociażby liryk „O, Boże, Boże, życie minęło…”  Oto jego końcowy fragment:

 

                                            …Tak mało dni w swojej ojczyźnie,

                                            w rodzinnej Warszawie przeżyłam.

 

                                            Za Bug, za gorzką miedzę

                                            raz co dwa lata przybywam

                                            jedynie jak pielgrzym

                                            w kraj swój polski.

                                            Nie budzę pamięci dzieciństwa

                                            i nie na Pragę przychodzę,

                                            kiedy przyjeżdżam – lecz na Powązki.

 

        Wspomnienie o zmarłych bliskich i cmentarz Powązkowski w Warszawie pojawia się również w dwu innych wierszach Astafjewej – „Odwieczny jest zew ziemi ojczystej…” oraz W Dzień Zaduszny. Myśli o pierwszej ojczyźnie i grobach rodzinnych nie można oddzielić od wspomnień o rodzicach Polakach. Stały ból wywołuje pamięć o tym, że ojciec autorki, który zginął na Łubiance, nie ma swojej mogiły, gdyż ofiary zbrodniczych mordów NKWD zwykle grzebano w lasach w zbiorowych grobach i zacierano wszelkie ślady. Ból ten tak został wyrażony w początkowych słowach jednego z wierszy ze zbioru Przykazania:

 

                                            Gdzie jest mój ojciec? Gdzie postawić nagrobek?

                                            Gdzie po nim płakać? Czy tam? Czy tu?

                                                                                 (Zawiety, s. 155)

 

        Jak wiadomo, ofiarą wielkiego terroru z lat trzydziestych minionego wieku padła również matka poetki. Do Polski mogła wrócić dopiero w roku 1959 po wcześniejszym zwolnieniu z łagru i rehabilitacji w roku 1956. O matce i jej wielkich cierpieniach (zmarła w Warszawie w roku 1969) pisała Astafjewa w bardzo wielu wierszach w różnych okresach swego życia.

        Poczucie żywej więzi z Polską obejmuje również umiłowanie języka ojczystego. W oderwaniu od ojczyzny już we wczesnym dzieciństwie język rodziców został zapomniany, wiadomo też, że przyznawanie się do polskości w ZSRR w latach największego nasilenia stalinowskiego terroru było rzeczą niebezpieczną. Podczas ponownych spotkań z krajem dzieciństwa, jakie mogły następować dopiero po roku 1958 (po upływie ponad trzydziestu lat), trzeba było uczyć się od nowa ojczystego języka. Mówią o tym słowa następującego wiersza Astafjewej:

 

                                            Mruczałam polskie słowa nieprzytomnie

                                            przez rok jak głuchoniema na podwórku,

                                            lecz znów ojczyzna druga prawa do mnie

                                            zgłasza i nakazuje siąść przy biurku.

 

                                            Ojcowski język podziemnym strumieniem

                                            raz po raz tętni, z gardła krwią wybryźnie…

                                            Tak nazywałam rzeczy ich imieniem

 

                                            od nowa odnajdując się w ojczyźnie.

                                                                (Przełożył Jerzy Litwiniuk)

 

        W wierszu „Odwieczny jest zew ziemi ojczystej…”  czuły dźwięk ojczystej mowy porównany został do głosu słowików, zaś inny wiersz ze zbioru Przykazania rozpoczyna następująca fraza w dosłownym tłumaczeniu:  

 

                                            Naucz mnie języka moich przodków,

                                            wstaw do mojego gardła

                                            giętką krtań dziecka…

                                                          (Zawiety, s. 144)

 

        W wierszu tym odnajdujemy też słowa zachwytu nad polskim pejzażem, zaś kraj przodków jest tu postrzegany jako „smutny i sentymentalny”.

        Poezję Astafjewej – jak wyżej wspomniano – charakteryzuje obfitość motywów autobiograficznych. W jej wierszach na plan pierwszy wysuwają się przeżycia osobiste, które w dużym stopniu są związane z miejscem urodzenia i z latami dzieciństwa. Znacznie rzadziej zjawiają się w jej utworach reminiscencje dzieł literatury i kultury polskiej. Ale ich też można się doszukać w kilku wierszach, które na swój sposób uwydatniają pierwiastki polskości w poetyckim uniwersum Astafjewej. Przykładem reminiscencji literackiej, której źródłem jest znana ballada Mickiewicza Trzech Budrysów, może być początkowa strofa wiersza o czterech braciach Czeszejko-Sochackich: „nie trzech, jak to bywa w bajkach i nie trzej jak Budrysowie”.

        We wspomnianym już wierszu „Przyszli. Nocą daczę otoczyli…” autorka złożyła hołd męstwu i prawości swojego ojca, który – jak wiadomo – zginął po aresztowaniu wyskakując z więziennego okna. Jego leżące na bruku ciało nasunęło skojarzenie z fortepianem Chopina wyrzuconym niegdyś z okna pałacu Zamoyskich w Warszawie przez żołnierzy rosyjskich:

 

                                            …Tak wyrzuciły carskie wojska

                                            na bruk instrument Chopina…

                                                              (Iznutri…, s. 210)

 

        Jest to oczywiście reminiscencja znanego motywu z poematu Norwida Fortepian Szopena. Z kolei w refleksyjnym wierszu „Byłam na skraju przepaści…” (Była u biezdny na kraju…) autorka z bólem wspomina zdeptane ideały bojowników rewolucji i stawia dramatyczne pytanie:

 

                                            …Ich jasny ogień ofiarny,

                                            ich wiara w jutro,

                                            „Dokąd idziesz”, Czerwony Koniu,

                                            ich zapał, ich prawda…

                                                          (Iznutri…, s. 207)

 

        „Dokąd idziesz” po krwi ofiar, Czerwony Koniu? To pytanie brzmi w oryginale –  Kamo griadieszy. Jest ono oczywiście powtórzeniem tytułu bardzo niegdyś głośnej w Rosji Sienkiewiczowskiej powieści Quo vadis. Jej tytuł tak właśnie brzmiał w przekładzie rosyjskim (łacinę zastąpiła tu starocerkiewna stylizacja).

        W oczach Astafjewej uosobieniem rewolucyjnego poety był Władysław Broniewski. Jego wiersze tłumaczyło wielu poetów rosyjskich, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej (była wśród nich również i Astafjewa). W wierszu „Wiele lat temu w Warszawie…” autorka broniła dobrego imienia Broniewskiego, o którym krążyły opinie, że nadużywał napojów alkoholowych; z pełnym zrozumieniem odniosła się do jego dramatów po aresztowaniu go przez NKWD we Lwowie jesienią 1939 roku. Oto fragment tego wiersza:

 

                                            Zawsze żal mi Broniewskiego,

                                            wiele cierpiał w życiu swym.

                                            A żandarmi wypasieni

                                            co dziś o nim wiecie wy?

 

                                            Co dziś znaczy niby znawcom,

                                            że rewolucjonistą był,

                                            że w dwudziestym wieku strasznym

                                            jakimś cudem został żyw?

 

        Oprócz powyższego wiersza Astafjewa poświęciła temu poecie piękny i wzruszający esej pt. Tragedia Władysława Broniewskiego (1993), w którym opisała jego dramatyczną drogę życiową podczas drugiej wojny światowej i w powojennej Polsce.

        Polskość w poetyckim świecie Astafjewej to nie tylko wspomnienia dzieciństwa, Warszawy, widoków Wisły, nie tylko przywiązanie do języka ojczystego, do polskich pieśni rewolucyjnych (Warszawianka i Czerwony sztandar)6, nie tylko wiersze pisane po polsku i zebrane w tomiku pod wymownym tytułem Nostalgia7, ale to również umiłowanie polskiej poezji. Astafjewa należała – podobnie jak i jej mąż Władimir Britaniszski – do najbardziej znanych i zasłużonych tłumaczek poezji polskiej we współczesnej Rosji. Przeogromne są jej zasługi na tym polu twórczości literackiej. Ze szczególnym upodobaniem przekładała wiersze liryczne Iłłakowiczówny, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Świrszczyńskiej, Poświatowskiej, Szymborskiej, Julii Hartwig, Ewy Lipskiej i wielu innych mniej znanych. Jest też autorką obszernego szkicu o historii kobiecej poezji w literaturze polskiej8.

       Dzisiaj nie ma już wśród żyjących Natalii Astafjewej. Upływające dziesięciolecia nie osłabiły emocjonalnych więzi poetki z jej pierwszą ojczyzną. Czas przemian w jej drugiej ojczyźnie pozwolił te więzi odnawiać i utrwalać. Dzięki temu polskość mogła się pełniej przejawiać w oryginalnej twórczości i działalności przekładowej Astafjewej, która, będąc poetką rosyjską z polskim rodowodem odegrała pierwszorzędną rolę we

współczesnych polsko-rosyjskich relacjach międzykulturowych.   

 

        P r z y p i s y

 

1 Zob. hasło: Czeszejko-Sochacki Jerzy, (w:) Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego. Red. Janina Balcerzak i in., Warszawa 1987, s. 485-487.

        2 K. Baczmańska, Z. Barański, Motyw dwu ojczyzn w poezji Natalii Astafjewej, „Przegląd Rusycystyczny” 1994, zesz. 3-4, s. 153.

        3 N. Astafjewa, Korotko o siebie (w:) Iznutri i woprieki, Mnogokniżije, Moskwa 1994, s. 277. Fragmenty tego szkicu – tu i dalej – przytaczam w tłumaczeniu własnym – J. O.

        4 N. Astafjewa, Iznutri i woprieki. Mnogokniżije, Moskwa 1994, s. 188. Większość wierszy cytuję w przekładzie własnym – J. O.

        5 Ibidem, s. 277.

        6 Zob. wiersz poetki z roku 1956 Polskie pieśni rewolucyjne.

        7 Zob. N. Astafjewa, Nostalgia, Kraków 2012.

        8 Zob. N. Astafjewa. Polskije poetessy. Antołogija, Sankt-Pietierburg 2002.

                                                                                   

Pin It