Janusz Termer 


Ostatni Mohikanin prozy historycznej

 

20   Na naszych oczach, bo w ciągu ostatnich kilkunastu lat, dokonuje się proces zanikania jednego z najważniejszych gatunków polskiej literatury, jaką zawsze wcześniej była, także i w XX wieku, proza o tematyce historycznej. Oto, bowiem ze świecą w ręku trzeba dziś szukać następców na przykład Hanny Malewskiej, Zofii Kossak-Szczuckiej, Jana Dobraczyńskiego, Teodora Parnickiego, Henryka Panasa czy zmarłego niedawno Władysława Lecha Terleckiego, tworzących tak różne jej stylistyczne, poznawcze czy ideowe odmiany. Gdzie szukać należy głębszych przyczyn tego zjawiska?

Dariusz Tomasz Lebioda - AXIS MUNDII

 

Rozmyślania o „Widzeniu” Adama Mickiewicza

 

 

 

 

            W latach 1835–1836 Adam Mickiewicz przebywał w Paryżu, gdzie pędził ubogie i zmienne w koleje losów życie emigranta. Dopiero co miały miejsce znaczące dla niego wydarzenia – napisanie i opublikowanie Pana Tadeusza, ostatniego wielkiego dzieła, oraz ślub z Celiną Szymanowską[1]. Zdawać by się mogło, że teraz zacznie się już stabilizacja, która zaowocuje nowymi wspaniałymi utworami. Tymczasem właśnie wtedy pojawił się zdumiewający bezdech liryczny autora Dziadów, który jest jedną z nierozwikłanych zagadek biograficznych w mickiewiczologii.[2]

Marek Jastrząb 


Kisiel: jedyny taki weredyk


Pisać o pisarzu, to syzyfowe zadanie. Z reguły niewdzięczne, bo - stronnicze. Tym bardziej o nim. O człowieku, który przez długie okresy życia ma zakaz publikowania swoich utworów literackich i kompozycji muzycznych, nad którym ciąży klątwa wzmożonej cenzury.

 Rafał Sulikowski (UJ)

 

O dwu wersach Tadeusza Różewicza

 

Koniec humanistyki - koegzystencja sprzeczności – podmiot ambiwalentny.

 

Wiersz Tadeusza Różewicza bez, z którego pochodzą dwa ciekawe, a przy tym nieco tajemniczo brzmiące wersy („życie bez boga jest możliwe / życie bez boga jest niemożliwe”), mimo kilku dogłębnych interpretacji nie wydaje się wciąż znaczeniowo wyczerpany, ponieważ funkcjonuje na zasadzie wielopoziomowego palimpsestu, odkrywającego wciąż nowe znaczenia, lub odnawiającego sensy już obecne w przestrzeni literaturoznawczej. Nie od rzeczy będzie zacytować interesujący nas utwór w całości, aby czytelnik miał możliwość śledzenia toku zaproponowanej niżej lektury. Przeczytajmy zatem raz jeszcze cały wiersz:

Rafał Sulikowski


W wierszu Wisławy Szymborskiej

 

Krypto-metafizyczność w poezji Wisławy Szymborskiej. Na przykładzie wiersza „W rzece Heraklita”.

 

 

Utwór W rzece Heraklita jest znany powszechnie badaczom i miłośnikom poezji Wisławy Szymborskiej. Wielokrotnie interpretowany, nie ma – wydawałoby się – szans na ukrycie przed badaczem jakiejś tajemnicy czy objawienie sfery wieloznaczności. Dialogowa i polifoniczna poezja Szymborskiej, negująca gotowe schematy poznawcze, klisze i kalki myślowe, nie daje się jednak czytać jednoznacznie i definitywnie. Z narażeniem na ryzyko nadinterpretacji (przy okazji: czy z dwojga złego mniej szkodliwe jest nad – niż nie-dointerpretowanie każdego wielkiego dzieła literackiego?) spróbujemy podjąć raz jeszcze problem wiersza znanego, przeczytanego (rzekomo) do samego rdzenia i nie kryjącego w sobie już żadnych zagadek. Uważna lektura tegoż liryku, pełnego filozoficznej zadumy, pozwala jednak – jak się okazuje - dostrzec pewne aspekty słabo dotąd – jeśli w ogóle – dostrzegane i wyeksponowane. Dla przypomnienia zacytujmy cały utwór: