Dariusz Tomasz Lebioda - AXIS MUNDII

 

Rozmyślania o „Widzeniu” Adama Mickiewicza

 

 

 

 

            W latach 1835–1836 Adam Mickiewicz przebywał w Paryżu, gdzie pędził ubogie i zmienne w koleje losów życie emigranta. Dopiero co miały miejsce znaczące dla niego wydarzenia – napisanie i opublikowanie Pana Tadeusza, ostatniego wielkiego dzieła, oraz ślub z Celiną Szymanowską[1]. Zdawać by się mogło, że teraz zacznie się już stabilizacja, która zaowocuje nowymi wspaniałymi utworami. Tymczasem właśnie wtedy pojawił się zdumiewający bezdech liryczny autora Dziadów, który jest jedną z nierozwikłanych zagadek biograficznych w mickiewiczologii.[2]

Marek Jastrząb 


Kisiel: jedyny taki weredyk


Pisać o pisarzu, to syzyfowe zadanie. Z reguły niewdzięczne, bo - stronnicze. Tym bardziej o nim. O człowieku, który przez długie okresy życia ma zakaz publikowania swoich utworów literackich i kompozycji muzycznych, nad którym ciąży klątwa wzmożonej cenzury.

 Rafał Sulikowski (UJ)

 

O dwu wersach Tadeusza Różewicza

 

Koniec humanistyki - koegzystencja sprzeczności – podmiot ambiwalentny.

 

Wiersz Tadeusza Różewicza bez, z którego pochodzą dwa ciekawe, a przy tym nieco tajemniczo brzmiące wersy („życie bez boga jest możliwe / życie bez boga jest niemożliwe”), mimo kilku dogłębnych interpretacji nie wydaje się wciąż znaczeniowo wyczerpany, ponieważ funkcjonuje na zasadzie wielopoziomowego palimpsestu, odkrywającego wciąż nowe znaczenia, lub odnawiającego sensy już obecne w przestrzeni literaturoznawczej. Nie od rzeczy będzie zacytować interesujący nas utwór w całości, aby czytelnik miał możliwość śledzenia toku zaproponowanej niżej lektury. Przeczytajmy zatem raz jeszcze cały wiersz:

Rafał Sulikowski


W wierszu Wisławy Szymborskiej

 

Krypto-metafizyczność w poezji Wisławy Szymborskiej. Na przykładzie wiersza „W rzece Heraklita”.

 

 

Utwór W rzece Heraklita jest znany powszechnie badaczom i miłośnikom poezji Wisławy Szymborskiej. Wielokrotnie interpretowany, nie ma – wydawałoby się – szans na ukrycie przed badaczem jakiejś tajemnicy czy objawienie sfery wieloznaczności. Dialogowa i polifoniczna poezja Szymborskiej, negująca gotowe schematy poznawcze, klisze i kalki myślowe, nie daje się jednak czytać jednoznacznie i definitywnie. Z narażeniem na ryzyko nadinterpretacji (przy okazji: czy z dwojga złego mniej szkodliwe jest nad – niż nie-dointerpretowanie każdego wielkiego dzieła literackiego?) spróbujemy podjąć raz jeszcze problem wiersza znanego, przeczytanego (rzekomo) do samego rdzenia i nie kryjącego w sobie już żadnych zagadek. Uważna lektura tegoż liryku, pełnego filozoficznej zadumy, pozwala jednak – jak się okazuje - dostrzec pewne aspekty słabo dotąd – jeśli w ogóle – dostrzegane i wyeksponowane. Dla przypomnienia zacytujmy cały utwór:

Andrzej K. Waśkiewicz


Od realsocu do realkapu

 

Magdalena Abakanowicz   "Literackie obrachunki z socjalizmem" - tak organizatorzy pewnej konferencji określili temat mojego wystąpienia. Niby proste, bo tak oficjalnie nazywał się ustrój państwa. I zdaje się - chodziło im o to, bym zajął się bojami, które pisarze toczyli z owym państwem. Na przemian - afirmując i potępiając. Niekoniecznie różni pisarze, państwo się zmieniało, więc i autorskie światopoglądy też ewoluowały. Ja wszakże zajmę się wycinkiem tylko, tym mianowicie nurtem, który tak czy inaczej wiązał się ze tosunkami produkcji i generowanymi przez nie stosunkami społecznymi. Takimi więc dziełami, które za tło miały zakład pracy, za bohaterów zaś pracujących w nich ludzi. Wpierw cierpiący i eksploatowany proletariat, potem zaś przodującą klasę, hegemona i podmiot dziejów.