Na temat dobrego wiersza napisano tysiące stron, ale jak zapewnił nas autor artykułu, p. Leszek Żuliński w zasadzie użytecznym jest tylko dekalog napisany przez niego, który zamieszczamy, ośmielając się zaproponować naszym Czytelnikom dyskusje o tym, co poniżej - redakcja


Autor: Leszek Żuliński

DEKALOG DOBREGO WIERSZA

 

  1. Wiersz jest wytworem rzemiosła językowego;
  2. Wiersz powinien być nowatorski;
  3. Wiersz dąży do odkrywczości; gardzi banałem;
  4. Wiersz powinien być autentyczny i wiarygodny;
  5. Wiersz szybuje na dwóch skrzydłach – emocjonalizmu i intelektualizmu;
  6. Wiersz dąży do szlachetnej prostoty;
  7. Wiersz dąży do lakoniczności;
  8. Wiersz niechaj będzie niedosłowny, „niedomówiony” i otwarty;
  9. Wiersz rodzi się z pychy i z... pokory;
  10. Ojcem i matką wiersza jest natchnienie.

 

Nie z wszystkimi postawionymi przez Leszka Żulińskiego tezami zgadzamy się, uważając ciężar gatunkowy artykułu za bardzo istotny i mając na uwadze przysłowiową już maestrie pióra Leszka, postanowiliśmy zaproponować lekturę eseju naszym Czytelnikom - redakcja

Leszek Żuliński

Poezja trzech pokoleń

czyli śmierć starych żubrów i galopy młodych bizonków

 

Poezja w naszym kraju nigdy nie wyrastała ponad życiem czy obok niego. Wyrastała z życia, tętniła jego sokami, zarażała się jego arytmią, była zwiastunem lub echem wszystkiego, co działo się na społecznej i narodowej scenie. Marzenia, by być sztuką dla sztuki były incydentalne lub wręcz nierealne. Etos historycznej odpowiedzialności za losy narodu i roztrząsania fundamentalnych dylematów życia zbiorowego – ten etos był wpisany w normy i obligacje poezji polskiej od chwili, gdy Jan Kochanowski napisał swą „Pieśń o spustoszeniu Podola” (1573), ten etos przeżywał swoje apogea w dobie stanisławowskiej, burzliwych latach Romantyzmu, latach II Rzeczpospolitej czy ponurych czasach wojny.

Janusz Termer

W stulecie śmierci pisarki

Wokół nowelistyki Elizy Orzeszkowej.

Słówko o  Hekubie

Nowelistyka Elizy Orzeszkowej (1841-1910) została nieco zepchnięta w cień przez jej główne dokonania powieściowe, a zwłaszcza czytane po dziś dzień, i znane także z filmowej adaptacji oraz telewizyjnego serialu wielkie jej dzieło epickie - Nad Niemnem (Czesław Miłosz wyznał kiedyś publicznie, że jako czytelnik tej powieści w młodości podkochiwał się w jednej z jej głównych bohaterek - pięknej pannie Justynie Orzelskiej). Również popularne swego czasu, tłumaczone na wiele języków, a nawet ekranizowane, były poruszające wrażliwość czytelniczą także i inne znamienne dla epoki ich powstawania, realistyczne społecznie, nasycone ideami pozytywistycznymi powieści Orzeszkowej: MartaMeir Ezofowicz, Dziurdziowie czy Cham.

Izabela Piskorek

Twarzą w twarz z samym sobą

- rzecz o sobowtórze substancjalnym w Mnichu Matthew Gregory Lewisa


Filip Wrocławski, 2006„Dzw on opactwa bił ledwie od kilku minut, a już kościół Kapucynów wypełniła ciżba słuchaczy. Nie przypuszczajcie, iż tłum zebrał się tu powodowany nabożnością lub głodem wiedzy. Owe dwie przyczyny skłoniły do przybycia tutaj tylko bardzo nielicznych; w mieście, gdzie zabobon dzierży tak despotyczną władzę jak właśnie w Madrycie, szukanie rzetelnej pobożności byłoby, zaiste, bezowocnym usiłowaniem”[1](9).

Tak Matthew Gregory Lewis rozpoczyna „Mnicha” - najwybitniejszy w swoim gatunku romans grozy, powstały u schyłku XVIII wieku. Już od pierwszych zdań Lewis explicite wprowadza nas w krainę gry, masek i obłudy. Kościół pełen jest ludzi grających przed sobą nawzajem. Kobiety przybyły doń, aby się pokazać, mężczyźni zaś, by ujrzeć kobiety. Jedni przyszli z ciekawości, inni z nudów, choć wszyscy przybrali pobożne miny twierdząc, iż przywiodła ich tu głęboka wiara.

Andrzej K. Waśkiewicz

Miejsce Czychowskiego

Filip Wrocławski

Problematyka historycznoliterackich lokalizacji nowszych rozwiązań poetyckich niezbyt dziś zaprząta uwagę, młodszych zwłaszcza, badaczy. Jeśli literaturę traktuje się w kategoriach  świadectwa lub przesłania ma ona znaczenie drugorzędne.

Historyczne determinanty świadomości, miejsce konkretnej twórczości wśród rozwiązań rówieśników, poprzedników i następców, są mniej istotne niż wezwanie moralne a chociażby i zwykłe świadectwo przeżywanie świata.