Michał Piętniewicz


Krasnoludki idą do nieba. Moje spotkanie z Kazimierzem Wiśniakiem.


Wisniak plakat
     Pana Kazimierza Wiśniaka poznałem w Lanckoronie. Z początku niczego o nim nie wiedziałem. Powiedziałem mojemu tacie, że taki miły Pan, przebrany za krasnoludka, witał się ze mną, kiedy odwiedziłem Lanckoronę i że nazywa się Kazimierz Wiśniak. Ojciec uświadomił mi, że to wybitny scenograf, artysta-malarz, współtwórca legendarnej i wielkiej Piwnicy pod Baranami. Niedługo później obejrzałem w domu, w Tarnowie, mieście skąd pochodzę, film o Kazimierzu Wiśniaku, w którym o artyście mówili m.in. Andrzej Wajda, Gustaw Holoubek czy Wojciech Pszoniak.
     Niekiedy skromność, otwartość oraz wewnętrzne ciepło nie idą w parze z wybitną pozycją społeczną. U Kazimierza Wiśniaka, z tego, co do tej pory zaobserwowałem, jest zupełnie odwrotnie. Otwartość na ludzi wydaje się u niego bezwarunkowa – każdy zasługuje na uwagę i każdy de facto może dostąpić zaszczytu wzięcia udziału w pochodzie krasnali, odbywającym się dorocznie w Lanckoronie, albo przebrać się za anioła i towarzyszyć grupie podążającej za artystą po Lanckorońskich uliczkach.

 

Janusz Termer

Remanenty pamięci

 

Z Kuśniewiczem przez Paryż (z Okudżawą w tle)

 

termer new18       Gdy w 1964 roku odwiedziłem redakcję „Nowych Książek” a trafiłem tam trochę przypadkowo, a może i nie przypadkowo, bo z polecenia Michała Głowińskiego (jednego z recenzentów mojej pracy magisterskiej - po niespodziewanej śmierci jej promotora profesora Kazimierza Budzyka), przyjęła mnie w redakcji „NK” Anna Szaniawska - zastępczyni redaktor naczelnej, Zenony Macużanki, wręczając mi dopiero co wydaną przez PIW powieść Andrzeja Kuśniewicza W drodze do Koryntu. Proszę przeczytać, powiedziała, a jeśli uzna pan za stosowane, to proszę też napisać recenzję, bo nie za bardzo jeszcze znamy tego nowego autora. Ten „nowy autor” miał wówczas lat sześćdziesiąt oraz pięć książek w dorobku (trzy tomy wierszy i dwie powieści)! Oczywiście przeczytałem jednym tchem i napisałem - i to entuzjastyczną, na ile mi pozwalała debiutancka powściągliwość i stan świadomości historycznoliterackiej – recenzję, która wkrótce została tam opublikowana, Jako dobry – okazało się – prognostyk moich dalszych i długoletnich kontaktów z tym pismem. Nie przypuszczałem także wtedy, że już wkrótce potem poznam osobiście tego „nowego autora”, że będę miał potem okazję rozmawiać z nim w redakcji "Miesięcznika Literackiego", gdzie pracował, a także nawet kiedyś pospacerować z nim po Paryżu!

 

Mikołaj Melanowicz

 

Kurosawa po „RAN”. Sny i rapsodie

 

Mikołaj Melanowicz   Kurosawa, podobnie jak wielu innych japońskich twórców filmowych, nie oparł się magii „tajemnych mocy” burzących spokój życia w średniowieczu, w czasach zwanych sengoku jidai (epoka wojen), nie oparł się również egzotyce samurajskiej wizji świata epoki nowożytnej. Mimo jego niekwestionowanej zdolności penetracji życia współczesnych Japończyków, wiele energii poświęcił rekreacji fikcji historycznej i teatralnej gatunku jidaimono, poczynając od przeróbek dramatu kabuki Kanjinchō, opartego na sztuce nō – Ataka, w filmie Tora no o fumu otokotachi (Mężczyźni, którzy nadepnęli na tygrysi ogon, 1945, pokaz 1952), a kończąc na Ran (1985). A w tym czterdziestoleciu (1945-1985) tworzył raczej popularne w zamyśle obrazy samurajskie, m. in. Siedmiu samurajów (Shichinin no samurai, 1954), Straż przyboczna (Yōjinbō, 1961), Ukryta forteca (Kakushi toride no san akunin, 1958), jak również wielkie panoramy średniowiecznych wojen (Sobowtór, Ran).

 

Michał Piętniewicz


„Szwedzkie kalosze” nie uchronią przed pustką. Kilka zdań o powieści Heninga Mankella, „Szwedzkie kalosze”.


Pietniewicz Michal n     Powieść Heninga Mankella, „Szwedzkie kalosze”, odbiega nieco od popularnego cyklu o Komisarzu Wallanderze, zresztą znakomitego literacko. „Szwedzkie kalosze” bowiem to powieść obyczajowa i psychologiczna, z elementem zagadki kryminalnej. Głównemu bohaterowi, Fryderykowi, który mieszka na wyspie w Szwecji, nagle spłonął dom. Mieszkańcy wyspy nie wiedzą, skąd ten pożar, dlatego początkowo podejrzenia padają na Fryderyka, że samodzielnie podpalił posiadłość, aby uzyskać pieniądze z ubezpieczenia. Rychło jednak ten trop okazuje się mylny. Fryderyk zamieszkuje w białej przyczepie, na tym samym terenie, gdzie widać zgliszcza jego domu. Niedaleko stoi ławka jego dziadków, na której siada po wyjściu z lodowatej wody, w której kąpie się dla zdrowia, aby obniżyć ciśnienie i poprawić krążenie. Sam jest bowiem lekarzem, ma 70 lat, córkę, której prawie nie poznał przez całe życie, która ma na imię Louise. Mieszkał przez tyle lat na tej wyspie praktycznie sam, nawet niewiele osób go odwiedzało, prócz listonosza Jansona.

JACEK SOJAN

 

Pytania z zakresu etyki świata przedstawionego w powieści Roberta Gałki pt.: Hrabia

 

sojan      Przełom wieku dziewiętnastego i dwudziestego. Głęboka prowincja prywislanskiego kraju. Bohater książki studiuje ryzykowne, ale obiecujące rzemiosło złodziejskiego półświatka. Poznaje arkana niełatwej sztuki włamywaczy i ich kodeks honorowy grupy. Panorama nieistniejącego już świata wszechobecnych Żydów zajętych interesami, jarmarków, jaśniepaństwa i biedoty, także rzemieślników, małorolnych chłopów i koniarzy. Książka cenna, bo odkrywa zamierzchłą i już zapomnianą epokę końca zaboru rosyjskiego od niespodziewanej strony, przemilczanej przez historyków i pisarzy. No, może z wyjątkiem Żeromskiego (Dzieje Grzechu). Realizm, nierzadko wpadający w ton naturalizmu pogłębia wiarygodność narracji i unaocznia bogactwo zawartej w powieści rzeczywistości.