Mikołaj Melanowicz

 

 

Kōhaku uta gassen - pożegnanie roku 2016 w Japonii

 

 

ptaki na drzewachKto wie,  może najbardziej oryginalnym pożegnaniem odchodzącego roku jest japoński  turniej pieśni (uta gassen), który jest czymś znacznie bogatszym niż zwykły lub galowy koncert  „sylwestrowy” czy noworoczny. I o tej wyjątkowości, a  więc o japońskości koncertu Kōhaku uta gassen, to znaczy „turnieju pieśni czerwonych i białych”, będzie mowa w tym artykule. 

 Kolor czerwony w nazwie imprezy symbolizuje kobiety (akagumi), a  kolor biały  -  mężczyzn (shirogumi). Nie wiadomo, dlaczego  rywalki mężczyzn są czerwone, a mężczyźni  należą do klasy białej. Tak czy owak oba zespoły toczą ze sobą bitwy na głosy wokalistów, chóry i tańce. Nie małą też rolę odgrywa scenografia jako oryginalny świat doznań bohaterów pieśni. Wspomnieć należy, że „czerwonych” zapowiada artystka w czerwonym kostiumie, w kimonie lub sukni.

Andrzej Wołosewicz

 

Drugi (jeszcze dłuższy!) cytat z Kazimierza Wyki

 

wyka

 

Moi Kochani i Drodzy Czytelnicy, ci, którzy mnie lubią i ci, którzy się na mnie wściekają – długo myślałem, jaki  prezent Wam zrobić z okazji ledwie co rozpoczętego Nowego Roku. Nic mi nie przychodziło do głowy, ale – jak wiecie – od dłuższego czasu czytam eseje Kazimierza Wyki „Rzecz wyobraźni” i różnych mi one dostarczyły inspiracji. Tak stało się i teraz, gdy dotarłem do eseju „Bolesław Leśmian: dwa utwory”. Leśmiana nie lubię, jest dla mnie zbyt „katarynkowaty”, ale mój prezent polega na tym, że Wyka zanim zacznie pisać o Leśmianie daje uniwersalny dłuższy wstęp o tym, z czym często na naszych łamach się borykamy, z pytaniami o poezję: po co, dla kogo, jak ją czytać, czy i jak pomagają nam w tym fachowcy? Zobaczcie sami.

STANISŁAW GRABOWSKI

 

Kiedy umiera poeta, umiera cały świat

 

Marc Chagall

Marc Chagall

Minął kolejny rok. Odłożyłem na półkę jeszcze jeden kalendarz z notatkami. Strach do niego zaglądać, gdyż nietrudno zobaczyć  w nim, to co zapisałem sobie do wykonania, a z różnych przyczyn nie było to możliwe. Są jednak takie „tematy”, z którymi bezwzględnie muszę się zmierzyć. Takim „tematem” była piąta rocznica śmierci KONRADA MAŁKA, poety słabo znanego szerszej publiczności, co wynika m.in. z fatalnej dystrybucji jego ostatniego poetyckiego tomu wydanego w 2011 roku, jak i z tego, że opublikował niewiele książek. Wcześniej dał się poznać jako autor kilku ekologicznych bajek dla dzieci, z udanymi rysunkami córki Anny. Oto ich tytuły: Podaj mi rękę, Kwiatku; Podaj mi rękę, Kwiatku, cz. 2; Uśmiechy kwiatów; Gdy spogląda księżyc, gdyż nie wiem dlaczego, tych książek w swoich zbiorach nie posiada Biblioteka Narodowa?

Cezary Sikorski

 

 

Wacek Mejbaum  i   k a m i e ń   f i l o z o f i c z n y

 

 Marc Chagall

Marc Chagall

 

     24 listopada tego roku mija piętnaście lat od śmierci Wacława Mejbauma. Jest to na pewno  czas dość długi, by nabrać właściwego dystansu do tego, co po sobie pozostawił. W kulturze polskiej filozofom  mniej wyrafinowanym, jak i pisarzom niepomiernie nudniejszym, wystawiano — jeszcze za życia bądź tuż po śmierci — solidne pomniki ze spiżu lub brązu. Tymczasem — co napawa goryczą — o Mejbauma nikt się nie dopomina. Wprawdzie w żałobnym numerze „Nowej Krytyki” Jerzy Kochan pisał o postaci legendarnej w polskim środowisku filozoficznym, a Krystyna Zamiara wskazywała na mejbaumowe ścieżki, tworzące nowe trakty, inspirujące i pociągające innych [1/3 i 10],lecz  jak na razie trudno dostrzec  ślady takowych wpływów czy inspiracji.

      Jestem zapewne jedną z ostatnich osób, które wytykać mogą innym brak szacunku dla spuścizny autora Kłopotów z początkiem świata. Porzuciłem wszakże dawno zarówno Jego, jak i  warsztat oraz korporację filozofów. Nie mam więc ku temu podstaw merytorycznych ani  moralnych. Cóż jednak począć? Żałobnicy wypowiedzieli standardowe formuły o wyjątkowości Zmarłego, po czym rozeszli się każdy w swoją stronę. Pochłonęła ich mrówcza codzienność naukowego trudu, w którym sentymenty i resentymenty zastępuje cytat bądź odwołanie.

Andrzej Wołosewicz

 

Dłuższy cytat z Kazimierza Wyki, czyli o „pajączkach-debiutantach” i o literackim środowisku

wolosewicz            Z narzekań na poezję (żeby  mi to nie weszło w krew, psia krew!) przytoczę dłuższy cytat z Kazimierza Wyki („Notatki o zabieraniu głosu”, w: „Rzecz o wyobraźni”, PIW Warszawa 1977), bo obrazuje on to, co zawsze powtarzam: w poezji liczy się echo u czytelnika, a nie to, co poeta myśli o sobie i swojej poezji. Myślenie o sobie i swojej poezji, myślenie  o niej?, dobrze, jest ważne, dobre i potrzebne, ale tylko tak jak przekręcenie kluczyka w stacyjce podczas odpalania samochodu, potem jednak trzeba przejść na biegi i to na coraz wyższe. A to nie zależy - jak często  w swych narzekaniach na sytuację poety robimy - od tego, że teraz poeta jest „samotny” a kiedyś był wspierany przez nadzorowaną i dozowaną przez państwo kulturę, bo przecież w czasach cytowanego przez Wykę Norwida wspierany nie był, tak jak i teraz! Przeczytajmy więc: