Piotr Müldner-Nieckowski

 

Mój Truchanowski

czyli o pomiarach nieskończoności

 

Truchanowski fot Danuta LomaczewskaZawsze chciałem, żeby Truchanowski był mój, tylko mój. Nie ma wątpliwości, że „mój” znaczy także „powszechny”, taki, o którym mogę rozmawiać, zatem dostępny wszędzie i w każdej chwili. Mój znaczy przecież po chrześcijańsku „wspólny”.

Ale książek Truchanowskiego na rynku nie ma. W Internecie znajduje się kilka wątłych wzmianek. Nie wspomina się o nim w przeglądach i przekrojach historycznoliterackich. Kiedy pytam znawców literatury, słyszę ogólniki i określenia typu „tak, był bardzo dobrym pisarzem” albo „był pisarzem trudnym, nieatrakcyjnym”. Młodzież studencka wzrusza ramionami, nigdy o nim nie słyszała.

Janusz Termer

 

Włodzimierz Kłaczyński – dramatopisarz


Hieronim BoschZnaliśmy dotąd Włodzimierza Kłaczyńskiego (rocznik 1933) jako wytrawnego prozaika, który przez długie lata życia i pracy zawodowego lekarza weterynarii na Podkarpaciu – z niejednego pieca chleb jadał, zbierając bogate obserwacje i doświadczenia czasu wielkich powojennych przemian; gruntownych przeobrażeń społecznych i obyczajowo-psychologicznych. Czego dał liczne dowody, rysując obszerną panoramę ludzkich postaw, zachowań i krajobrazów polskiej prowincji. Debiutował stosunkowo późno, bo na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, próbując swych sił i talentów w prozie. Poznaliśmy go więc najpierw jako autora tak znakomitych powieści, jak Popielec (wyd. I w 1985 r., film i serial telewizyjny w reżyserii Ryszarda Bera), Anioł się roześmiał (1993), obszernego, bo pięciotomowego cyklu Miejsce (2005) i dopełniającego go fabularnie fresku Zasiek polski (2008) czy opowiadań Wronie pióra (1985).

Kamil Bałyniec

  

Sabaton, czyli lekcja historii w pięć minut

 

Foto: Alfred Nitsch (CC BY-SA 3.0 at)Historię ludzkości poznajemy głównie, czytając książki lub oglądając filmy dokumentalne albo dramaty historyczne. Filmy są bardzo popularne, ale książki, szczególnie te pokazujące suche fakty, dla większości społeczeństwa są po prostu nudne. Jednak niedawno pojawiła się kolejna możliwość poznawania pewnych faktów oraz zagłębiania się w często nieznane wątki z naszej przeszłości. Taką możliwość dał założony w 1999 roku, w szwedzkim Falun, zespół Sabaton. Obecny skład grupy to: Joakim Broden, Par Sundstrom, Christoffer Rorland, Thobbe Englund i Hannes Van Dahl. Głównym tematem, wokół którego zespół tworzy piosenki, jest batalistyka. Do tego motywu idealnie pasuje gatunek muzyczny Sabatonu, czyli power metal i heavy metal, które nadają dodatkowego klimatu utworom.

Anna Łozowska-Patynowska

 

W kręgu cielesnej rzeczywistości

 

Maśluszczak F. HejnałKrystyna Lars wydała kilka zbiorów poetyckich. W jej twórczości można prześledzić pewną ewolucję. Poetka rozpoczyna od przygody z romantyzmem, z ciemną i tajemną naturą człowieka, w zbiorze „Ja, Gustaw” (1981), następnie poszerza katalog tradycji, z których konsekwentnie korzysta w „Chirurgii mistycznej” (1989), przywołując filozofię materialistyczną oraz egzystencjalną a także barok, by zatrzymać się właśnie na tym odwołaniu w „Umierankach i innych  wierszach” (2000). Prześledzenie niektórych zagadnień w jej twórczości lirycznej pozwala ukazać jej wiersze z perspektywy intertekstualnej.

Irena Furnal

 

 

Epilog

 

grudzinski2

 

  Kiedy opuszczał rodzinne miasto po ostatnim egzaminie, mógł o sobie powiedzieć to samo, co rok wcześniej jego szkolny i podwórkowy kolega Szymon Fleszler, który w „Młodzi idą” zamieszczał felietony pod tytułem Pędzelkiem po szkle. W pożegnalnym tekście przedstawił stan ducha maturzysty, podkreślając odczucie zawieszenia egzystencji w próżni; opisał je tak, jakby czytał Sartre’a:  „Stanąłem sam, osobno, bez tej gromady, jaką stanowiła klasa, bez wychowawcy - profesora, bez naczelnego opiekuna – dyrektora. Stanąłem bezpański. Do nikogo nie należący”. Czy to oznaczało radość z powodu nowych wrażeń, jakie czekały na młodego człowieka mogącego wreszcie decydować o sobie, o których marzył w zimowe wieczory, patrząc na świat przez zamarzniętą szybę, czy żal i tęsknotę za znajomym i bezpiecznym życiem, które bezpowrotnie odeszło? To krótkie doznanie stanu metafizycznej samotności, „osobności”, „nie należenia do nikogo” wykorzystał Gustaw do całkowitej odmiany swojego życia.