Wanda Nowik-Pala

 

W OTCHŁANI INTERIORU

 

w otchlani

 

            Egzystencja człowieka przebiega w otaczającej go przestrzeni, zarówno tej zewnętrznej, koniecznej dla dobrej kondycji ciała, jak i wewnętrznej, nieodzownej do rozwoju tych cech, które decydują o jego niepowtarzalności.

Czym jest talent, jeśli nie umiejętnością zanurzenia się w otchłani swojego wewnętrznego interioru, penetracji najodleglejszych terytoriów myśli i wyobraźni, wydobycia ich i nadania materialnego kształtu? Czym jest dzieło, jeśli nie unaocznioną cząstką wnętrza jego twórcy? Czym kontakt z tym dziełem, jeśli nie próbą odczytania zamierzeń artysty?

 

STANISŁAW GRABOWSKI

 

MIAŁ PIĘKNE ŻYCIE I MĘCZĘŃSKĄ ŚMIERĆ

 

Edward Szymanski            „Widzę go wciąż jak żywego. Młoda postać robotnika o ruchach marynarza. Piękna, nieco blada twarz o ciemnych, smutnych oczach. I – pełen prostoty, dziecinny niemal, chwytający za serce uśmiech”, pisał po latach Henryk Ładosz.

            „Znałam go, szanowałam za przekonania, ceniłam za talent, lubiłam za wyjątkowy urok osobisty, prostotę, bezpośredniość i serdeczny stosunek do ludzi”, pisała z kolei Zofia Janczykowa.

            Dobrym i serdecznym słowem wspominali go także Władysław Broniewski, Konstanty I. Gałczyński, Gustaw Morcinek, Anna Świrszczyńska, Julian Tuwim, Helena Zatorska i wiele, wiele innych osób.

 

Olga Wójcik

 

MALARZ W PODRÓŻY

Nikołaj Rerich

 

Dhar 1931

 

Namalował setki obrazów, przebywając najwyższe łańcuchy górskie Środkowej Azji. Podróżował  pięć lat. Ałtaj, Karakorum, Himalaje. Zagrażało mu wiele niebezpieczeństw, a on pokonywał je, by docierać do „autentycznego piękna”. By ujrzeć amfiteatr wzgórz i doznać olśnień „wysokimi pejzażami”. Malował, choć nie raz dłonie grabiały, a świszczący wiatr odbierał oddech i przenikał ciało. W karawanie, na pustkowiu, walcząc z żywiołem, umacniał w sobie odwagę i hart ducha. Pisał: „Bądźcie błogosławione przeciwności losu – dzięki wam się rozwijamy.” Ćwiczył się w podejmowaniu decyzji i szybkim myśleniu.

 

 

Michał Piętniewicz



O filmie „Iluzjonista”

 

Piętniewicz Michał      Ostatnio widziałem film pt. „Iluzjonista” Neila Burgera i czytałem książkę „Poetyka marzenia” Gastona Bachelarda. Film należał do dziedziny fikcji i fabuły, książka natomiast była naukowa. Myślę, że warto czasem w obręb swych prywatnych lektur wprowadzić pewien ład, zacząć w pewien sposób porządkować swoją spiżarnię duchową. Czesław Miłosz napisał kiedyś książkę „Spiżarnia literacka”. Były to relacje ze świata jego prywatnych lektur. Podobnie wybitny krytyk Jan Błoński na łamach „Tygodnika Powszechnego” prowadził cykl „Mieszaniny”, które były syntezą jego prywatnych przemyśleń o literaturze ostatnich dekad, ale widać w nich było także ostrze krytyczne. Jan Błoński łączył w „Mieszaninach” zawód krytyka i powinność czytelnika. Każdy krytyk jest równocześnie czytelnikiem. Pytanie tylko czy najpierw jest czytelnikiem czy krytykiem? Otóż pewnie wydawać by się mogło, że prawdziwy profesjonalista nie przyznaje się do przyziemnego aktu posiadania własnych, tzw. prywatnych lektur, do posiadanie własnej spiżarni literackiej. Przecież dziedzina szeroko pojętej kolekcji, której notabene poświęcił osobny esej Michał Paweł Markowski w książce „Anatomia ciekawości” przynależy do świata amatorów. Tylko amator upaja się kolekcjonerstwem, pasję musi poprzedzić hobby, a hobbyści to przeważnie nie-profesjonaliści.  Krytyk, który czyta, przyznaje się niejako do swojej śmiertelności, jak archanioł, który nagle traci swoją moc, albo iluzjonista, którego triki zostały przejrzane przez jeszcze bardziej sprawnego magika. Krytyk czytający, krytyk przyłapany na czytaniu automatycznie traci swoją krytyczną wszechmoc i boskość i staje się zwykłym czytelniczym śmiertelnikiem, czytelnikiem jakich wielu.

 

Andrzej Wołosewicz

 

Już czytam bez emocji a nawet z grymasem poznawczym

 

AW            Przygotowuję „Liryki” Krzysztofa Gąsiorowskiego. Staraniem jego siostry, Małgorzaty Bocheńskiej, szczęśliwie – mam nadzieję – ukażą się na wiosnę. Przy „szczęśliwie” pojawił się znak zapytania znany już z końcówki tekstu o książce Małgosi „ruchomy świat” (www.pisarze.pl nr 1-2/2018), bo ruchomy świat siostry Krzysztofa zamknął się 2 stycznia br. Będzie, co będzie.

            Ponieważ jednak pracę nad „Lirykami” właściwie skończyłem, chcę podzielić się swoimi uwagami.

Krzysztof wydał 25 tomików, choć sam podaje liczbę 17. (Różnicę w tych rachunkach tłumaczę w książce, o której jeszcze tu wspomnę). Napisał ponad 1200 wierszy. Dokładna liczba możliwa będzie do ustalenia po analizie rozproszonych a jeszcze niedostępnych zapisków, notatek, szpargałów. Nie sądzę jednak, aby znaczenie przekroczyła ona wskazany stan).