Michał Piętniewicz.


Drobne intuicje o zaświatowym Leśmianie.


Bolesław LeśmianLeśmiana sięganie do pierwotności, za Głowińskim, język jako bytowanie. Zatem między mową a zapisem nie ma przepaści. Język pierwotny, język poezji, jest językiem w ogóle – narzędziem, które służy komunikowaniu poezji. Poezja w stanie pierwotnym jest baśnią, jest również wieloperspektywiczna. Poezja w stanie pierwotnym ściśle również nazywa świat, jest możliwie najbardziej precyzyjna, będąc przy tym alogiczną oraz mityczną, nieracjonalną. Precyzja w chaosie tworzy kosmos. Poezja bowiem w stanie pierwotnym jest również poezją kosmiczną. Pozostając zwykłym narzędziem komunikacji, równocześnie tworzy barwny oraz niezwykły, baśniowy wieloświat poetyckiego kosmosu.

Jan Orłowski

 

Polskość w poetyckim świecie Natalii Astafjewej 

M o t t o:

 …Nie ma dla mnie miejsca w Warszawie i w Moskwie,

i w Niemczech nie ma tym bardziej.

I bezsensowne są wszystkie języki,

i ten nasz cały świat uchodźczy.

(N. Astafjewa, Trzy kraje)

Astafyeva        Tak pisała poetka o sobie w roku 1993. Jej na wskroś autobiograficzna poezja wyrosła z wyjątkowo tragicznych przeżyć osobistych i bolesnych doświadczeń wielu narodów, którym totalitarny system sowiecki przyniósł niezliczone ofiary i straszliwe cierpienia. Świat duchowych wartości poezji Astafjewej ukształtowały wyniesione z domu patriotyczne tradycje rodzinne oraz rewolucyjne ideały jej ojca Jerzego Czeszejki-Sochackiego (1892-1933), znanego działacza polskiego ruchu lewicowego, który jako jeden z pierwszych padł ofiarą prześladowań polskich komunistów, jakie przeciw nim podjęły władze sowieckie w latach trzydziestych ubiegłego wieku1. Ojciec poetki zginął śmiercią samobójczą w więzieniu NKWD na Łubiance w Moskwie (wyskoczył z okna na bruk), nie mogąc znieść tortur i prowokacyjnych fałszywych oskarżeń. Jest on bohaterem bardzo wielu wierszy Astafjewej, zwłaszcza ze zbioru pt. Przykazania (Zawiety, 1989). Prześladowania – aresztowanie w roku 1937, więzienie, tortury i zesłanie do Kazachstanu, pobyt w łagrze – nie ominęły również i matki poetki, też wielokroć opiewanej i wspominanej w jej wierszach.

Zbigniew Kresowaty

 

W  DRODZE  DO  PEŁNI

 pazdzierz1

( z cyklu portretów literackich – Irena Paździerz poetka, pisarka…)

Mikołaj Melanowicz

 

Tanizaki Jun’ichirō  podczas wielkiego nalotu na Tokio w marcu 1945 roku

 

Tanizaki Junichiro   Tak, to się wydarzyło pogodnej nocy 10 marca 1945 roku. Wtedy grad bomb zapalających spadł na gęsto zaludnione kulturalne centrum Tokio  i spowodował śmierć blisko  sto tysięcy osób. Z punktu widzenia  strategii amerykańskiej była to operacja wielce udana. Zasłużyła też na miano największego na świecie, masowego morderstwa, dokonanego przez lotnictwo (Saotome Katsumoto). Oczywiście, w innym wymiarze widzę piekło zgotowane przez człowieka w Hirosimie i Nagaski, jakie otwarło się niespełna pół roku później. Pamiętajmy, że tej nocy w Tokio przygotowywali się do snu lub już spali niemal wyłącznie starcy, kobiety  i dzieci, ponieważ mężczyźni w sile wieku rozsiani zostali po Pacyfiku i krajach Azji Wschodniej, by uczestniczyć w bezsensownych zmaganiach wojennych.

Janusz Termer     

Dwie rocznce Poety

Pośmiertny tryumf Bolesława Leśmiana 

lesmian     W tym roku przypadają dwie leśmianowskie rocznice czyli 140 urodzin i 80 śmierci. Dobra to zatem okazja by przypomnieć cały jego niezykły dorobek literacki: eseistyczny i prozatorski, a zwłaszcza poetycki, nie zawsze, jak widomo,  należycie doceniany za życia autora, należący obecnie do ścisłego kanonu klasyki współczesnej poezji polskiej XX w.

     Bolesław Leśmian debiutował wierszami pisanymi po rosyjsku, a po powrocie do kraju (w 1901) początkowo tworzonymi pod znakiem poetów Młodej Polski. Jednakże wiersze z jego pierwszego zbioru — Sad rozstajny (1912) były już wyrazem bardzo samodzielnej i oryginalnej postawy twórczej Leśmiana w widzeniu człowieczej doli, natury i świata przyrody.... Postawy tak wyraziście zdystansowanej wobec aktualnych prądów i mód panujących w poezji tamtych czasów (np. futuryzm, Awangarda krakowska czy grupa Skamandra). Oto już w roku 1920 Karol Irzykowski pisał proroczo: „Ta lektura przypomina coś znanego, ale nie pewne treści, tylko pewien gatunek wrażeń. Ten mianowicie, którego się doznawało niegdyś przy pierwszej lekturze klasycznych utworów poetyckich, kiedy to takie «szczęśliwe» utwory utożsamiały się jeszcze z poezją w ogóle. Jest to wrażenie dobrze ufundowane, pewne siebie, wrażenie szlachetnego kruszcu, wrażenie wysokiej rangi. Takie ballady jak oszałamiający Świdryga i Midryga, Dąb, Pila, Ballada dziadowska mogłyby od razu powędrować do wypisów gimnazjalnych”.