Michał Piętniewicz



Nauczony żyć z pustką. O „Castorpie” Pawła Huellego, Gdańsk 2004

 

castorp            Castorp choruje, podobnie jak Malte Rilkego, chodzi po lekarzach, miewa  gorączkę. Castorp ma swój pokój na poddaszu. Tam ubiera się w bambosze i szlafrok, pije przy tym kakao, przegryza rogalikami, pije herbatę. Przeżywa przygody. Na sopockim molo spotyka Wandę Pilecką, w której się zakochuje. Towarzyszy mu późne, sierpniowe słońce, inni turyści, plaża, leżaki, plażowicze ubrani w stroje w niebieskie paski. Więc do pewnego stopnia oczywiście może być tutaj mowa o stylizacji. Ale ta stylizacja jest równocześnie rodzajem poetyckiej kreacji. Stary świat powołany do życia przez pisarza nabiera nowych, żywych cech. Staje się jego światem, światem Pawła Huellego. Sanatorium w Davos istnieje w Polsce, w Trójmieście, Sopot, Gdańsk, Gdynia, wszędzie bezkresne morze, statki, białe mewy, holowniki. Więc Huelle czyni swoje miejsce uniwersalnym „pomiędzy”, dialogicznym, intertekstualnym(oczywiste jest nawiązanie do Grassa i jego „Trylogii Gdańskiej”). Huelle nie ma jednak ambicji powieści totalnej. To nie jest powieść o XX wieku w znaczeniu ambicji naznaczenia jego ogromu ciężką, ołowianą, niemiecką filozofią. To jest powieść o XX wieku, który „dzieje się” w Polsce, tym najważniejszym dla Huellego fragmencie Polski, jego loci communes.

DARIUSZ PAWLICKI

 

28 GLOS

     

28 Glos

Fot. Dariusz Pawlicki

 

I.

      Po prawie bezśnieżnym grudniu, niespodziewanie – prawie godzinna śnieżyca. Za oknem została rozciągnięta zasłona, a za nią kolejna i kolejna… Jakby Ktoś (kto?) chciał Coś ukryć przed moimi, ale nie tylko moimi, oczami.

Michał Piętniewicz

 

O Eliadem, jego Traktacie i o moim życiu.

 

Piętniewicz Michał

Osobno napisałem, że nie mam już potrzeby pisania tekstów recenzenckich. W oparciu o rumuńskich filozofów, Eliadego, Ciorana, Noikę, próbuję zastanowić się nad swoim życiem. Rumuńskość i oddział dzienny na chwilę przed potopem zrywają się z arki białe ptaki w górę. Eliade jest genialny, styl ma bardzo konkretny, przejrzysty, jasny, przy tym pełen nadziei i światła ukrytego wewnątrz, pod skórą (kocham jej ziemistość i światło pod skórą). Na przykład bardzo poetyckie stwierdzenie, że śmierć nie jest kresem, ale odpoczynkiem i regeneracją, to mi przywodzi na myśl cykliczność życia i śmierci, a także to, że jeżeli wydarzy się już, myślę, że zawsze nieprzypadkowy cud życia, to mamy do czynienia z ciągłością, linearną ciągłością, a nie kresem i zamknięciem. Poprzez cykliczność bowiem wyraża się u Eliadego linearność przypisana życiu pojętemu jako kontynuacja, rodzaj wieczności żywej nadzieją, Bogiem, wynika z tego, że śmierć również jest obdarzona życiem i że życie po śmierci będzie nasycone niczym innym jak konkretem ziemskim, właśnie ziemskim konkretem a nie niebieskim.

 Mikołaj Melanowicz

 

 

 

Chopin w Japonii  

Obwoluta  Pieśni lipy i  malwy

 


chopin w japoni    

     Przed niespełna miesiącem – w lipcu 2017 roku - otrzymałem od przebywającej w Warszawie  tłumaczki Michiko Tsukady książkę pt. Bodaiju to tachiaoi no uta. Shopan oto no nikki (Pieśni lipy i malwy. Dziennik muzyczny Chopina) Wandy Chotomskiej. wydaną w kwietniu w Tokio. Ponieważ w japońskim wydaniu nie znalazłem polskiego tytułu, mogłem przypuszczać, że jest to  Muzyka Pana Chopina, ponieważ rozpoczyna się podobnie wierszem „W Żelazowej Woli” . Ale czytając wstęp tłumaczki, dowiedziałem się, że pierwotną podstawą tłumaczenia był tekst pt. Tam, gdzie był Chopin (1990), którego część tłumaczka opublikowała na łamach miesięcznika „Shopan” (Chopin) w 2006 roku pt. Shopan oto no nikki, któremu wydawca dodał podtytuł „Pieśni lipy i malwy”, zapewne pod wpływem wiersza  W Żelazowej Woli.

Krystyna Konecka

 

LEWIS CARROLL W KRAINIE ALICJI

 

Carroll Lewis     Na trasie wędrówki po Anglii każdego ambitnego turysty powinien znaleźć się Oxford. Nie tylko dlatego, że jest to najsłynniejsze – obok Cambridge – brytyjskie miasto uniwersyteckie. Także z tej przyczyny, że tutaj mieszkał, wykładał i tworzył Lewis Carroll, autor nie mniej słynnych, niezwykłych opowieści, których rzeczywista adresatka, Alice Liddell, również mieszkała w Oxfordzie.

     Ktokolwiek czytał, a zapewne większość z nas, „Przygody Alicji w krainie czarów” i po drugiej stronie lustra autorstwa Lewisa Carrolla, nie może nie pamiętać emocji związanych z tymi lekturami. W tym roku minęła 185 rocznica urodzin ich autora oraz 145 lat od pierwszego wydania książki „O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra”.