DARIUSZ PAWLICKI

 

ŻYCIE POZA SNEM

 

,,(...) Abym w godzinie śmierci nie odkrył,

że nie żyłem”; Henry D. Thoreau

 

NAD STAWEM WALDEN

      Dopiero, mniej więcej, od pół godziny wiem, że chata stojąca nad stawem* Walden, w pobliżu Concord,  jest repliką tej jaką w 1845 r. zbudował Henry David Thoreau, eseista, poeta, filozof. Wcześniej jedynie podejrzewałem taką możliwość. Po tej oryginalnej (znajdowała się nieco bardziej na zachód) pozostała tylko sterta kamieni pochodzących z komina, kominka i fundamentów. Uwieczniono ją między innymi na zdjęciu wykonanym ok. 1908 r.

      Domyślam się, że owa sterta jest systematycznie uzupełniana. Część osób odwiedzających to miejsce,  pragnie bowiem mieć na pamiątkę pochodzący stąd kamień. Jeśli tak, to już tylko na samym dnie owej sterty można natrafić na takie, które Thoreau miał w rękach, gdy budował swoje niewielkie domostwo (3.05 m x 4.57 m).

Jerzy Sosnowski

 

Ojciec odchodzi

 

matecznik                Depuis longtemps mon coeur etait à la retraite... - tak zaczynała się "Isabelle" Charlesa Aznavoura. Ktoś jeszcze pamięta tę piosenkę? Od dawna moje serce było na emeryturze... i sądziłem, że nie będzie mi więcej potrzebne (taki mniej więcej był sens tego początku).

                Jako czytelnik tomów wierszy miałem to samo. Ostatni raz poczułem te specjalne emocje (wzmianka o motylach w brzuchu nie przejdzie mi przez gardło, ta entomologiczna metafora zawsze wydawała mi się trochę wstrętna), kiedy natknąłem się na debiut Tomasza Różyckiego "Vaterland", prawie dwadzieścia lat temu, a może niedługo później, gdy Czesław Miłosz opublikował "Traktat teologiczny", w którym ośmieliłem się dostrzec moje własne niepokoje. Potem ostygłem i z melancholią uznałem, że tak musi być. Z wiekiem mamy coraz rozleglejsze pole porównań, człowiek wydatkuje energię skąpo, więc i zakochuje się z namysłem (tzn. po namyśle nie zakochuje się w ogóle). Nie to, żeby przez ten czas nie podobały mi się żadne nowe wiersze - niektóre bardzo, np. "Psalm do świętej Sabiny" Radka Wiśniewskiego albo "Co przed nami" Erwina Kruka. Ale mówię teraz o czym innym, o doznaniu, które należałoby nazwać coup de foudre - uderzenie pioruna - którym to określeniem Francuzi oznaczają zresztą "miłość od pierwszego wejrzenia". Bierzesz niedawno wydaną książkę i ta nagle całowicie cię pochłania. Ktoś - bywa, że nieznany dotąd autor - stworzył kompletny świat, którego znajomość sprawia, że stajesz się inny, niż dotąd. Że owego autora będziesz odtąd śledził jak obsesjonat-wyznawca. Coś, co przeczuwałeś, zostało nazwane. Coś, czego nie przeczuwałeś, zostało pokazane. A może powołane do istnienia?

Wanda Nowik-Pala

 

UWIĘZIĆ NIEPOKÓJ

 

„Niepokoi  nas to, czego nie rozumiemy” 
Anatol France

                                  

Zbigniew Kresowaty w pracowni                Wystarczy przyjrzeć się wydarzeniom dnia codziennego, by wypełnić się niepokojem. Tym bardziej, że współczesne media prześcigają się w ukazywaniu tego, co w nas najgorsze. Człowiek, twórca współczesnej cywilizacji, penetrator atomu i kosmosu, w wielkim stopniu nadal pozostaje  zagadką sam dla siebie. Nie wie, ile w nim dobra, ile zła, co i w jakich okolicznościach się wyzwoli i nad nim zapanuje. Nie zna możliwości własnego umysłu i psychiki, wielka część naszego mózgu tkwi bowiem w uśpieniu, jakby wszechwładna Natura wiedziała, że nie jesteśmy jeszcze godni z niej korzystać.

Andrzej Wołosewicz

 

O poezji ple-ple

 

wolosewicz            Przypominam cytat z Krynickiego sprzed kilku tygodni: „Podróż może być poszukiwaniem samego siebie, może być ucieczką przed sobą, może mieć charakter pokuty i kary”. Te uwagi dotyczą, by tak rzec, całokształtu naszego „podróżowania”, ale pamiętajmy, że Krynicki czyni je przy okazji poezji, a nie filozofowania w ogóle. Czy wymiary takie jak poszukiwanie samego siebie, ucieczka przed sobą a wreszcie pokuta czy kara, a dodajmy od siebie - i wina (bo czyż może być kara bez winy?, poza, rzecz jasna, ewidentnymi pomyłkami skazania niewinnego, które jednak przecież tylko łamią schemat i kalają prawo nie będąc jego rękojmią i kręgosłupem) przynależą jedynie do życia?. Zatem wina, kara i pokuta. Ale czyż to są kategorie pojawiające się w naszym myśleniu o poezji? (Nie będę się bawił w klasyfikowanie co tu mogłoby być czym, bo od razu dopadają mnie frywolne uwagi zainspirowane powtórzonym – który to już raz? – przy okazji tegorocznej matury z języka polskiego statystycznym wyliczeniem, że wybór analizy wiersza, jeśli takowy jest możliwy, dokonywany jest przez młodzież w procencie zbliżonym do błędu statystycznego, czyli – jak najdalej od poezji! Ona, można powiedzieć, tylko za karę, tylko jako pokuta.

Stanisław Grabowski

 

 

ALA, AS i MARIAN FALSKI

 

elementarzOd 1 września w plecakach czy torbach na kółkach uczniowie znajdą nowe podręczniki. Zwłaszcza ten pierwszy najważniejszy, czyli elementarz, zawsze budził i budzi największe emocje. Ostatnio obowiązywał podręcznik dla pierwszoklasistów autorstwa Marii Lorek. Zebrał sporo opinii pozytywnych,  jak i negatywnych. W pewnym stopniu reforma szkolna cofa oświatę do czasów sprzed 1989 roku. A skoro tak chciałbym przypomnieć, bez aluzji i sugestii, dzieje Elementarza, którego autorem był Marian Falski. Może ta historia coś wskaże reformatorom oświaty, może podpowie coś co przeoczyli jej przeciwnicy?

To książka, którą prawie każdy z nas musiał dokładnie przestudiować, a więc jest bardziej popularna od Trylogii Sienkiewicza, czy nawet od Biblii. „To najważniejsza książka w życiu kilku pokoleń Polaków”, powiedziała Maria Dąbrowska. Wracamy do niej po raz drugi, ale już jako rodzice, a jeszcze później, bywa, że w roli dziadków. Przeglądana po latach każdą stroną budzi autentyczne wzruszenie, przypomina o naszym pierwszym zetknięciu się z „ojczyzną-polszczyzną”. Mowa o... Elementarzu prof. Mariana Falskiego. W tym roku miną czterdzieści trzy lata od śmierci jego autora, a urodził się pod koniec XIX wieku i żył wystarczająco długo, by jego „ukochane dziecko” stało się dokładną ilustracją kolejnych etapów rozwoju Polski, by odbijały się w nim, jak w zwierciadle, kłopoty bytowe i każde inne Polaków, ich marzenia i radości, troski, praca, odpoczynek w mieście i na wsi, wreszcie polityczne zawirowania i ideowe wybory.