WANDA NOWIK-PALA

 

STYGMAT BAALA

 

Homo sum            Zgodnie z tezą Heraklita nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Wszystko płynie.   Jeśli nawet, to najwidoczniej istnieją pechowcy, którzy nigdy nie trafili na moment, gdy rzeką płynęła wierność i uczciwość. Nie chcieli lub nie potrafili jej odnaleźć, a może nie pozwalał im na to odziedziczony po przodkach stygmat Baala. Ten kananejski i fenicki bóg przyrody i płodności,  przez magów i czarnoksiężników często identyfikowany z diabłem, odcisnął w ludzkiej naturze niezatarte piętno. Jest nim niepohamowany popęd płciowy. Nie w każdym odzywa się on z jednakową siłą. Większość wpatrzona w ukochane oczy i niebo gwiaździste nad głową, potrafi odnaleźć w sobie na tyle silne prawo moralne, by nie ulec jego złym podszeptom. Nietrudno jednak zauważyć, że istnieją wyjątki. A skoro Natura w swej mądrości zdecydowała, że wszystko powinno się równoważyć, więc automatycznie silniejszy fizycznie mężczyzna musiał się okazać słabszy moralnie. I nic w tym dziwnego, skoro Ba`al po hebrajsku oznacza właśnie pana.

Andrzej  Gronczewski

 

Ścieżki cmentarne

 

gronczewski fl              Jakże  daremne, płonne  jest  każde  słowo, kiedy  odchodzi  Matka, kiedy  nasza  mowa  ujawnia  swe  kalectwo, kiedy  nasze  pismo  staje  się  od  razu  martwe  i  boleśnie  wyblakłe.

              Jest  taka  fotografia  sprzed  kilku  tygodni, z  sierpnia, więc  można  powiedzieć  fotografia  „młoda”, bogata  w  znaczenia. Fotografia  ukazuje  twarz  naszej  Mamy. Z drugiej, lewej strony zdjęcia  widać  twarz  dziecka. Twarz  prawnuczki  naszej  Mamy.

              Oto  cztery  miesiące  życia  w  zderzeniu  z  czasem  stulecia. I jeszcze  spotkanie  z  pięcioma  niemal laty, by  czas  sędziwy  stał  się  czasem  solennie  ważkim, otwartym, świątecznym. Dziecko  patrzy  w  głąb  czasu, ze  śmiałym  napięciem  i  skupieniem  uwagi. Jest  zdumione, przejęte, oczarowane. Nie  znając  liter, bada  miniaturową  dłonią  twarz  prababci. W  każdej  zmarszczce  odsłania  tajemnicę  czasu, demaskuje  jego  szyfry. 

DARIUSZ PAWLICKI

 

MEGAWIDOWISKO Z ROKU 1654

 

      Nie wiemy czy 19 lutego 1654 r. w Oleśnicy na Śląsku było zimno, czy może padał śnieg. Naoczni świadkowie zdarzenia jakie miało miejsce tego dnia, a także ci, którzy spisywali ich wspomnienia na ten temat, czym innym byli bowiem zainteresowani. A owo zainteresowanie skupione było na czymś bardzo konkretnym, w co zaangażowani byli bezpośrednio dwaj ludzie. Z tym, że jeden z nich brał w tym zdarzeniu udział całym sobą, dosłownie. I jeśli nawet owego lutowego dnia przed przeszło trzema wiekami było zimno, czy też wręcz mroźno, to dwaj główni bohaterowie, zimno zupełnie inaczej odczuwali, niż kilka tysięcy widzów ich obserwujących.

      Owo wydarzenie nie miało w sobie  niczego z greckiego dramatu. Bo i było pozbawione wszelkiej wzniosłości. Tak jak i w historii, której było zwieńczeniem, nie było żadnych wielkich uczuć, wielkich namiętności, a jedynie długi ciąg zbrodni (zbrodnia jest wpisana w grecką tragedię, ale stanowi tylko element, nie wypełnia jej całkowicie), a na koniec wymierzenie kary.

Michał Piętniewicz

 

Zmierzch złotego czasu

 

            Ten zbiór opowiadań był pisany w czasie, kiedy polska myśl i kultura była otwarta na rytmy transcendencji, jakby były one oczywistością. Poszukiwanie Boga wtedy nie było czymś wstydliwym, wątpić znaczyło wiele, ale wątpić i chcieć wierzyć jednocześnie było w cenie najwyższej i najbardziej pożądanej.

Trapieni wątpliwościami agnostycy i ci wierzący gorliwie i naprawdę zasiadali przy wspólnym stole pijąc to samo wino. Dookoła stołu zasiadała czołówka pisarzy polskich namaszczonych przez ówczesny salon kulturalny. Wśród nich był Paweł Huelle, którego „Weiser Dawidek” został przez Jana Błońskiego ogłoszony najważniejszą, polską powieścią współczesną.

Mikołaj Melanowicz

 

Ishiguro z Nagasaki – Nobel literacki 2017

 

the buried     Chciałoby się powiedzieć, że jest to Nobel dla Nagasaki,  miasta, w którym urodził się i dzieciństwo spędził Kazuo Ishiguro. I jak dotąd ludziom z tego miasta poświęcił dwie swe pierwsze powieści. A mianowicie Pejzaż w kolorze sepii (1982) i Malarz świata ułudy (1986). A przynajmniej ja w tej chwili sylwetkę pisarza i jego świat literacki widzę w cieniu Nagasaki. A to głównie dlatego, że  w czasie ogłaszania werdyktu o przyznaniu Literackiej Nagrody Nobla 2017 Japończykowi oglądałem specjalny, dokumentalny film japońskiej telewizji publicznej NHK  na temat dzieci Nagasaki.