Mikołaj Melanowicz

 

Hirosima 1965. Przypomnienie sprzed półwiecza

 

 

Mikołaj Melanowicz   Film Hiroshima, mon amour (1959), Hiroszima, moja miłość Alaina Resnais i Marguerite Duras jako scenarzystki oglądałem w Warszawie, wkrótce po studiach. Pamiętam jeszcze bohaterów filmu, opowiadających doświadczenia wojenne: Japończyka, dla którego najboleśniejsza była zagłada Hirosimy, podczas której stracił rodziców. A jego partnerka, Francuska, pod koniec wojny straciła kochanka, Niemca…

Kilka lat później odwiedziłem to miasto i opublikowałem reportaż na lamach „Dookoła Świata”, wówczas najpopularniejszego pisma dla młodzieży. A teraz z okazji zbliżającej się 73 rocznicy zagłady Hirosimy zdecydowałem przypomnieć ten tekst, w którym odnotowałem wrażenia, jakie wywarła na mnie podróż do miasta odrodzonego z popiołów w ciągu 20 lat.

Mikołaj Melanowicz

 

Księżyc nad Kamogawą. Przypomnienie z przeszłości

 

Mikołaj MelanowiczKamogawa, to znaczy Rzeka Kamo, przepływa przez centrum Kioto – tysiącletnią stolicę dawnej Japonii. Po drodze zbiera wody kilku innych rzek  by ostatecznie połączyć się z wypływającą z jeziora Biwa rzeką Yodogawą - nazywaną też Seta i Uji na różnych jej odcinkach - i zakończyć bieg w Zatoce Osakańskiej.

  W dawnych czasach, gdy wody ubywało, w korycie rzeki występowali  komedianci. A gdy rzekę ujarzmiono i zwężono, na brzegach powstały domy rozkoszy, knajpy. Restauracje i sklepiki. Ich tradycję zachowują dziś dwa centra sztuk rozrywkowych, w których panują uroda i umiejętności artystyczne dziewcząt i kobiet. Po prawej stronie rzeki znajdują się zaułki Pontochō, a po lewej – dzielnica Gion.

 Opisane na łamach „Kontynentów” spotkanie z gejszami odbyło się właśnie w zaułku Ponto (pochodzenie nazwy niejasne, prawdopodobnie portugalskie), to znaczy w „herbaciarni” bardziej przystępnej dla kieszeni profesora niż w znajdującej się po lewej stronie Kamogawy, w dzielnicy Gion rozsławionej przez liczne filmy, powieści i pieśni. (Nazwa Gion pochodzi od dawnej świątyni sintoicko-buddyjskiej Gion Jinja, która w okresie Meiji  została przemianowana na sintoistyczną Yasaka Jinja, a posągi buddyjskie znajdujące się  na jej terenie - zburzono).

 Dwugłos: Dariusz Nowacki, Andrzej Śnioszek o Donacie Kirschu

 

Maria Wollenberg-Kluza

 

 

 

Michał Piętniewicz


Jasność ciemnej głębiny.

O korespondencji między Zbigniewem Herbertem a Tadeuszem Chrzanowskim.


Pietniewicz Michal n     Zanim przystąpię do omawiania samej korespondencji między Zbigniewem Herbertem a Tadeuszem Chrzanowskim, chciałbym przez chwilę zastanowić się, po pierwsze nad cechami genologicznymi listu jako takiego, po drugie nad różnymi odmianami listu, po trzecie nad samą istotą listu, jako formy komunikacji między nadawcą a adresatem.
     List (podążam w tym momencie za uwagami Stefanii Skwarczyńskiej, pomieszczonymi w jej „Teorii listu”[1]), może być formą literacką, choć nie musi.
List, za Skwarczyńską, zaliczamy do typu literatury stosowanej czy użytkowej.
Dominują w nim cechy utylitarne – np. załatwienie jakiegoś interesu, prośba o pomoc w pewnej sprawie czy poparcie.[2]
List nie należy zatem do literatury „czystej”.

 

Janusz Termer

 

95. rocznica urodzin i 30. śmierci

 

Bohdan Czeszko

 

Filip Wrocławski

 

 

     Co pozostanie z Bohdana Czeszki - pytali krytycy lieraccy (m.in. Zbigniew Bieńkowski, Leszek Bugajski, Krzysztof Mętrak, Jan Pieszczachowicz) tuż po jego przedwczesnej śmierci. I odpowiadali, zgodnie na ogół, że przede wszystkim krórtka powieść (short story) TREN , wspomnienia NOSTALGIE MAZURSKIE oraz powieść POWÓDŹ. Pytanie aktualne i dziś, bo twórca to istotnie „kontrowersyjny”, gdy patrzymy na jego biografię z dziejszego – nie historycznego – punktu widzenia. Natomiast do listy wążnych i obecnie książek, tego zapominanego niestety pisarza, dorzuciłbym jeszcze – patrząc już z perspektywy minionych 30 lat jakie minęły od jego śmierci - kilka opowiadań z tomu KŁOPOTY WŁADZY (np. Jak okradałem fabrykę Wedla, Bal u weteranów – krytczno-ironiczne w Hrabalowskim duchu utrzymane) oraz felietony ze zbioru MARGINAŁKI, publikowane wcześniej na łamach „Nowych Książek”, w latach 70.i 80.