Mikołaj Melanowicz

90 lat minęło. Akutagawa wciąż żyje

 

MM   Akutagawa Ryūnosuke był człowiekiem, który wszystko postawił na jedną kartę. Nie znał kompromisów w zmaganiu się z tworzywem, w kształtowaniu dzieła literackiego. W zapamiętaniu genialnego twórcy czekał na przybycie czegoś, co odkryłoby przed nim zagadkę świata. I szedł czekaniu naprzeciw, aż do szaleństwa, do ostatecznego wyczerpania sił fizycznych i psychicznych, do kresu.

A Bisei? Kim (czym?) jest Bisei – bohater tego mikrodzieła literackiego? Dzieła o jakże wyrazistej i sugestywnej wizji malarskiej, Może symbolem artysty takiego, jakim był twórca tej tragicznej postaci? – pisałem w 1960 roku na łamach „Przeglądu Orientalistycznego”.

Mikołaj Melanowicz

70 lat od śmierci Dazaia Osamu - legendy współczesnej literatury japońskiej

 

MM             Najpierw udamy się w podróż do północnej Japonii. To znaczy tam, gdzie znajduje się SHAYŌKAN (MUZEUM ZMIERZCHU), to znaczy Muzeum Dazaia Osamu, tak nazwane od tytułu powieści Zmierzch (Shayō). Muzeum założono w 1998 roku w dawnym domu rodzinnym pisarza w miasteczku Kanagi, położonym na równinie Tsugaru w prefekturze Aomori. W tej miejscowości 19 czerwca 1909 roku urodził się Shūji. Wówczas jego ojciec Tsushima Gen’emon był właścicielem ziemskim, jednym z największych płatników podatku w Północno-Wschodniej Japonii i z tej racji został mianowany senatorem w Izbie Arystokratów parlamentu japońskiego. Matka Shūjiego (czyt. siuudziego), Hane, była osobą chorowitą, dlatego chłopca wychowywała piastunka Take. Opiekowała się nim również ciotka Kie, którą przez pewien czas traktował jak rodzoną matkę. Shūji miał pięciu starszych braci (dwóch pierwszych zmarło wcześnie), cztery młodsze siostry i jednego młodszego brata.

 

KRYSTYNA KONECKA

 

MIEĆ TAKIEGO OJCA…

Postać Juliana Tuwima wspomina córka, Ewa Tuwim–Woźniak

 

     Jednym z ważnych akcentów obchodów tamtego Roku Juliana Tuwima stała się, zorganizowana przez wydział filologii polskiej Uniwersytetu w Białymstoku, Ogólnopolska Konferencja Naukowa pn. „Julian Tuwim. Tradycja – recepcja – perspektywy badawcze”. Honorowy patronat nad konferencją sprawowała córka autora „Kwiatów polskich”, pani Ewa Tuwim – Woźniak, która na tę okoliczność przybyła ze Sztokholmu, gdzie mieszka. Po debacie na uczelni, nie odmówiła spotkania w Książnicy Podlaskiej z licznymi sympatykami twórczości jednego z najznakomitszych polskich poetów, odpowiadając na liczne pytania, wspominając swoje dzieciństwo i młodość.

 

tuwim4

Julian Tuwim z żoną Stefanią i małą Ewą w 1947 roku (za zgodą pani Ewy Tuwim-Woźniak)

 

 

Michał Piętniewicz

Nieskończoność. Przygoda ze "Świadomością" Piotra Matywieckiego

 

Pietniewicz Michal nKsiążka Piotra Matywieckiego "Świadomość" jest pisana, jak widzę, z trzech pozycji: poety, filozofa oraz literaturoznawcy. Pobrzmiewają tutaj mocno Heraklit oraz Heidegger, znalazłoby się pewnie kilku innych.
Dla mnie jest to książka, którą można zawrzeć w sformułowaniu: poezja-filozofia. Tę książkę napisał filozof, który jest lepszy od poety, ale czuje jak poeta. Książkę tę trzeba czytać bardzo uważnie i jednocześnie nie można tracić z oczu całości. Skupiłem się na pojedynczych olśnieniach. Tam jest wiele ważnych rzeczy. Jedna, dla mnie najważniejsza: że narrator-opowiadacz kopie w głąb. Po prostu kopie głęboko we własną egzystencję. Przy czym kopał literacko na przykład Schulz, Matywiecki robi coś innego: wydobywa czystą esencję kopania, nie interesuje go kolor łopaty, może trochę ziemia i jej barwa, ale nie świat chyba, bo ze świata wydobywa czystą esencją bytu. Robi to, co powinien był zrobić Heidegger, gdyby w pewnej chwili nie przekreślił Husserla. Matywiecki to jest taki Heidegger o kilka lat później, o epokę później, który pozostaje równocześnie wierny mistrzowi i własnej zasadzie tworzenia i myślenia, twórczego myślenia o świecie, rzeczywistości, Wszechświecie. Najważniejsza lekcja to lekcja logosu duszy, który jest niezgłębiony, niewyczerpany i nieskończony.

 

MIKOŁAJ MELANOWICZ

 

OŚWIECENIE I MĄDROŚĆ W GŁOSIE BAMBUSU, W KWIATACH BRZOSKWINI

– JASNOŚĆ SERCA [Przypomnienie z minionych lat „Literatury na Świecie”]

 

MM

   W czasach niezwykłej popularności „Literatury na Świecie” (1971-1994) Wacław Sadkowski, jako Redaktor Naczelny, powołał redaktora literatur orientalnych. Pełniąc tę funkcję najpierw przygotowałem numer japoński i opatrzyłem go esejem wprowadzającym do świata wciąż mało znanej literatury, chociaż od lat sześćdziesiątych rozgłos w Polsce zyskała powieść Abe Kōbō pt. Kobieta z wydm oraz zadebiutował w Polsce Dwiema opowieściami o miłości okrutnej i Dziennikiem szalonego starca Tanizaki Jun’ichirō. Znany był również Kawabata Yasunari dzięki Nagrodzie Nobla i powieści Kraina śniegu. Teraz, po czterdziestu latach, przypominam ten esej, mając nadzieję, że miłośnicy literatury japońskiej znajdą w nim myśli aktualne również w całkowicie odmiennych czasach.