Z cyklu miniatur Marka Ławrynowicza - Pan Pasikonik

makowski6487
Tadeusz Makowski

 

 

Pan Pasikonik

 

W mordę!

Pewnego poranka pan Pasikonik postanowił poczytać. Stanął przed biblioteką zastanawiać się, co wybrać, gdy nagle jego wzrok padł na Ewangelię. Dawno jej nie czytał, wiec zasiadł w foteli i pogrążył się w lekturze. Ewangelia zrobiła na nim tak silne wrażenie, ze wyszedł na ulicę by podzielić się z innymi dobrą nowiną. Najpierw podszedł do rosłego młodzieńca, który stał na skwerku i palił papierosa.

 

 - Wszyscy ludzie są braćmi.  – powiedział pan Pasikonik. – Jezus Chrystus nas tego uczy.

 - Ja tam nie wiem... ja tu czekam na dziewczynę. -  odpowiedział młodzieniec.

         Pan Pasikonik ruszył dalej opowiadając o powszechnym braterstwie i Jezusie. Przeważnie brano go za nieszkodliwego wariata, tylko pewna staruszka uczyniła na jego czole znak krzyża i wcisnęła panu Pasikonikowi do ręki dwa złote. Wreszcie dotarł do dużej grupy, która bardzo głośno i niezrozumiale wyła oraz wydawała okropne dźwięki na czerwonych, plastikowych trąbach.

 - Wszyscy ludzie są braćmi. – powiedział do tego, który stał z brzegu. - Jezus Chrystus nas tego uczy.

         Zaczepiony spojrzał na pana Pasikonika z wściekłością, a potem przełożył trąbę z prawej ręki do lewej i z całej siły przysunął panu Pasikonikowi w oko.

 - To za wszystkich ludzi! – wrzasnął. – A to za braci!

Przełożył trąbę z lewej do prawej i lewą przywalił panu Pasikonikowi w drugie oko. Po czym rzucił trąbę na chodnik, wziął szeroki zamach i z okrzykiem:

 - A to za Jezusa Chrystusa!

Rąbnął pana Pasikonika prosto w nos.

         Pan Pasikonik usiadł na chodniku, a potem wstał i udał się do miejsca zamieszkania. Był z siebie dumny. Byle ochlapus może dostać w mordę. Ale dostać w mordę za Jezusa Chrystusa, to jednak coś.

Marek Ławrynowicz

 

Pin It