STANISŁAW GRABOWSKI

 

Fantazje Anny

(opowiadanie)

 

Ryszard Tomczyk

 

 

                        Jego matka zachorowała. Powiadomił go o tym ojciec. Rankiem, następnego dnia wsiadł do pociągu i w południe mógł ją już uścisnąć.

            – Śnił mi się dziś w nocy samolot. Spadł za naszym domem, na łąkę – powiedziała. – I wiedziałam, że przyjedziesz. Ja nigdy się nie mylę.

            Leżała dość wściekła, że najbliżsi próbowali ukryć przed nią decyzję o przyjeździe jedynego syna.

            – Gdybym tylko była nieco silniejsza, upiekłabym ciasto drożdżowe – zaczęła się tłumaczyć.

            Jej drożdżowy placek z kruszonką nie miał sobie równych.

Z cyklu miniatur Marka Ławrynowicza - Pan Pasikonik

makowski6487

 

 

Pan Pasikonik

 

W mordę!

Pewnego poranka pan Pasikonik postanowił poczytać. Stanął przed biblioteką zastanawiać się, co wybrać, gdy nagle jego wzrok padł na Ewangelię. Dawno jej nie czytał, wiec zasiadł w foteli i pogrążył się w lekturze. Ewangelia zrobiła na nim tak silne wrażenie, ze wyszedł na ulicę by podzielić się z innymi dobrą nowiną. Najpierw podszedł do rosłego młodzieńca, który stał na skwerku i palił papierosa.

Z cyklu miniatur Marka Ławrynowicza - Pan Pasikonik

makowski6487

 

 

Pan Pasikonik

 

Mrówkowicz

         Pan Pasikonik wybrał się na długi spacer. Szedł sobie spokojnie, gdy nagle minął go człowiek z wielkim biało-czerwonym sztandarem. Minąwszy pana Pasikonika odwodził się i zawołał wojowniczo:

   Zygmunt Janikowski   -   Proza

 

Tak mija życie

 

William HoghartPrzeprawa przez Wisłę kosztowała jedną złotówkę. Niewielką łódkę, w której mieściło się zaledwie kilka osób, stary przewoźnik przepychał na drugą stronę rzeki przy pomocy długiej, drewnianej źerdzi. Naprzeciw Wawelu, na samym zakręcie Wisły, rozciągała się piaskowa plaża, gdzie można było taplać się w zielonkawej wodzie, pełnej różnego rodzaju wodorostów. Obwarowana wysokimi wałami rzeka przedstawiała imponujący widok, przypominający do złudzenia dziewiętnastowieczne ilustracje portów rzecznych, na których widniały parowe statki z hałaśliwymi kołami łopatkowymi, ciemne barki towarowe pchane przez nieduże holowniki oraz szerokie platformy wodne, wypełnione pryzmami żółtego piasku, mozolnie wydobywanego z dna rzeki przez piaskarzy. Czas zatrzymał się tu na okres prawie stu lat. Na starym Rynku, od strony Ratusza, w dni targowe zjeżdżali się chłopi z okolicznych wsi, żeby sprzedać swoje produkty. Drewniane koła wozów tlukły się po żółtawych kocich łbach i wszędzie czuć było zapach końskiego łajna. Gazowe lampy w podcieniach Sukiennic zapalano i gaszono pojedynczo, każdą z osobna. W hali sportowej przy ul. Zwierzynieckiej  organizowano wystawy gołębi, królików, ptaków ozdobnych i drobiu, a uroczyste procesje święta Bożego Ciała nie miały sobie równych na całym świecie. Taki był Kraków mojego dzieciństwa. Kraków zastygły w czasach panowania cesarza Franciszka Józefa I.

Z cyklu miniatur Marka Ławrynowicza - Pan Pasikonik

makowski6487

 

 

Pan pasikonik odlatuje

Pewnego dnia pan Pasikonik zapragnął odlecieć i znaleźć się zupełnie gdzie indziej. Oczywiście to nie jest żadne problem, jardzie się na lotnisko wsiada się do samolotu i leci. Kłopot w tym, że pan Pasikonik chciał odlecieć w samotności, po prostu stanąć na balustradzie balkonu, zamachać lekko rękami i pofrunąć na chybił trafił w świat. Potem gdzieś w zupełnie innym miejscu przysiąść na innym balkonie i zamieszkać w przyległym do owego balkonu mieszkaniu. Nie wiadomo czemu pan Pasikonik był przekonany, ze tamto mieszkanie będzie opuszczone i z wszelkimi wygodami.