Zbyszek Ikona - Kresowaty

 

Ikoland z Aleppo a moje bluźnierstwo

 

khaled basmadji           Eksodus uchodźców do Europy trwa. Wiele się o tym mówi, komentuje, tłumaczy… Chcę opowiedzieć, moim zdaniem, o ważnej wystawie obrazów olejnych Syryjczyka z pochodzenia Khaleda  Basmadji, spoglądając okiem zwykłego Polaka ale i  krytyka rozszyfrowując jej zawartość. Przybył do Polski przed laty. Jako młody człowiek przyjechał tutaj do Wrocławia na studia, a było to w czasach pe-er-elu (1965). Tutaj studiował i mógł otworzyć się kreacyjnie – Właśnie wtedy, jakby między zajęciami a stancją, zaczął malować obrazy olejne, które jak się wydaje były raczej tęsknotą za utraconym, na jakiś czas, krajem...

Później jako doktorant wykładał na Uniwersytecie Przyrodniczym. Zapewne wtedy gdy wyjeżdżał do Europy nie przypuszczał, że sytuacja w Syrii – kolejna woja domowa zmieni się do tego stopnia, że jego rodacy uchodźcy masowo napłyną ziemię Europy zmieniając ją nie do poznania – Nie wiem - być może dlatego dyrektor Klubu Muzyki i Literatury we Wrocławiu zaprosił Khaleda Basmadija do pokazania swoich prac w jego galerii – To pewnego rodzaju paradoks - takie działanie okazało się bardzo interesujące z kilku zestawionych z sobą powodów.

Artysta, o którym chcę mówić to człowiek z innej kultury – dziś obywatel Polski. Po spokojnym i wnikliwym obejrzeniu jego obrazów na wernisażu w Klubie w dniu 5 grudnia 2015 roku zostałem porażony ich ekspresją. Jako człowiek sztuki patrząc bezinteresownie na malarstwo spoza zachwyciłem się! -  I zaraz nazwałem tą prezentację IKOLANDEM. To przecież świat piaszczystych oaz nakarmiony ropą, krajobraz pochodzący „z daleka”,  a jednak zmierzający do nas niechybnie, etos  zapisów z Koranu(?) być może z Babilonu – Dziś wiem, że są to obrazy jakby odnalezione gdzieś w starych mitologiach… być może to ryty z odległej zaginionej Persji? – albo Mezopotamii? – Patrząc na kolorystykę i tła obrazów nie można powiedzieć, że pochodzą one z szarego świata, a taki on bywał. A raczej jest  to urodzaj bardzo duchowy, to jakby opowieść pozorna o krainie szczęśliwości… Jak tylko spojrzeć w głębię tych obiektów namalowanych przez artystę a dziś profesora Khaleda z Aleppo czuje się, że ma on bardzo wiele do powiedzenia. Przybliża nam ludziom zupełnie innej kultury duchowej krainy czerstwe, otwiera swoje okna szczerości na nowo - toczy się w nich specyficzny dialog, jakby walka wewnętrzna oparta o własne zasady wpojone ongiś za młodu. Wizje te pokazane odważnie publicznie tutaj nabierają szczególnego znaczenia, zastanawiają, mówią głównie o świecie kobiet. Skoro Khaled nie jest współczesnym uchodźcą dlaczego zgodził się wystawić te obrazy i to w czas tak napięty? – Z pewnością nie było tu nic planowane, wszystko nałożyło się na siebie - tu i teraz jakimiś innymi okolicznościami.  Z kolekcji jaką pokazał tym razem Syryjczyk bije dziwny wyczekujący niepokój, wydaje się, że artysta w swej podmiotowości jest rozdarty wewnętrznie. Zobaczyłem, że jednak drzemie w tych ramach  symbolika ikon chrześcijaństwa: kobiety z lekko odsłoniętymi twarzami z dużymi oczami, inne  z zasłoniętymi wręcz zmurowanymi obliczami, zadumane. Pokazuje artysta i daje nam do rozumienia co tak naprawdę dzieje się w jego wnętrzu, ale i tam daleko uniwersalnie obecnie za oceanem. Khaled przedstawia postacie utulone w bólu? - jakby były „święte” – nie święte pochylone w bok, jakby rodem z ikon – mądre kobiety, w jakiś szczególny sposób okaleczone?... Powstaje pytanie co jeszcze ukazuje artysta - nie wyprzedził przecież dzisiejszej sytuacji? – Nie! – nie przymila się tym samym do chrześcijaństwa, które ma korzenie w kulturze polskiej, obrazy namalował dawno. Basmadji urodzony w 1944 roku w mieście Aleppo położonym na północy Syrii żył jakby w niszy… dorastał i dobrze obserwował, ale nigdy nie przypuszczał, jako ambitny młodzieniec ciekawy świata, że los skieruje jego życie w inny rejon świata, że da mu jeszcze inny oręż do ręki. Po uzyskaniu średniego  wykształcenia w Syrii udał się do Polski w roku 1964 roku, tutaj uczył się języka i kształcił aż do uzyskania doktoratu na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Malował już na studiach – tworzył pomiędzy zajęciami, ale zawsze ciągnęło go, jak wielu, do rodzinnych stron – Był czas, że wrócił na jakiś czas do Aleppo, ale nie jako „syn marnotrawny”, lecz bardziej doświadczony intelektualista naukowiec, zatrudniając się w Instytucie Medycznym – i znów wojna domowa - rozdarty powrócił do Polski. Dziś kiedy piszę o artyście z Aleppo dochodzą znów wieści o masowych bombardowaniach Aleppo przez rosyjskie lotnictwo – to bardzo przykre, wyczuwam jak się ma Khaled Basmadji – artysta, profesor intelektualista, człowiek wrażliwy… Dziś jest tak traumatycznie doświadczany, a jest ciepłą i skromną osobą,  jednocześnie bogaty  duchowo wciąż otwarty na przyjaźnie. Malarstwo uprawia od lat, posiada ono przede wszystkim elementy rodowe – ale dostrzegamy tu dużo elementów innych jak smutek. Można powiedzieć językiem metaforycznym takie jakieś zamurowanie podmiotu.  Jak widzimy są to elementy nawiązujące w dużej mierze do kultury Szariatu - to Islam, jego ortodoksja, obraz bezwarunkowy bezkompromisowy świat kobiet poniżanych?  żyjących swobodnie jedynie w śnie. Być może to świat chrześcijan pomieszany z islamskim? - Artysta przyrodnik i medyk, otworzył jednak swój Sezam, bo były takie możliwości. Można dygresyjnie powiedzieć, że prawem artysty jest patrzeć na świat z perspektywy własnej kulturowości – on to robi a nie pisanym obowiązkiem jest rejestrowanie, daje to niezwykły widok rzeczywistości. Jako wrażliwe medium pokazuje artysta duży związek z tamtejszą naturą, przywiązanie do koloru – to nastrój wewnętrzny podmiotu wystawy, dalej dużo koronkowego wzoru... Patrzę na te namalowane kobiety z zamkniętymi ogromnymi oczami: oblicza zasłonięte, jakby to były maski szermierzy… A to maski szermierek życia, które w zamkniętym otoczeniu rozglądają się jedynie w sobie mając gdzieś w zanadrzu pod okryciem ukryty tajny argument. Te kolorowe płótna, ich tła przedstawiają pewnego rodzaju nieskończoność… a ta nieskończoność wciąż dojrzewa… To obiekty pokazujące niepowtarzalny etos  -  Bo pomyślmy: twarze zamurowane cegiełkami bardzo dużo to znaczy - dopowiada - Dalej patrzę – te same kobiety: z opaskami na czołach koronowanymi spuszczonymi na czarne brwi: apaszki na głowach wciąż przechylonych na bok, (z wyrysów ikony chrześcijańskiej), są one pokonane odważne jak „Matki Boskie” –  widzimy na tych obrazach także po kilka kobiet w grupie: ściśnięte, przytulone, przycupnięte… wystraszone? - bliskie jedynie sobie to jakby była to wielka solidarność… Tudzież na tle innego obrazu pojawia się tzw. duże egipskie Oko Faraona. Kolorystyka: uger, piasek pustyni, ich tła - mienią się same w sobie, odbijają się od siebie - szepcą, uchodzą  w dalsze odsłony – w powidoki i zaraz giną, wtopione w żółcie, w granat odpływający ku wielkiej górze. Dużo i jeszcze więcej turkusu, ale i dużo miodowego brązu – mniej zieleni - czyli mniej nadziei. Śmiało mogę nazwać to malarstwo „Ikolandem” z Aleppo - patrzę na taki układ po przez obecność ikony w moim osobistym życiu i nie mówimy tu o kanonie, bo to jest namalowanie przez Khaleda Bsamadji zobrazowane jest „na żywo” ręką i oczami świadka naocznego -  Otóż, jak wiemy ikona jakakolwiek musi być wykonana w kanonie np. misyjnym, etc., a każde jej wyobrażenie rządzi się swoim prawem, odróżnia się głownie wyrysem i kolorem. Kolory mówią. A więc mam świadomość, że dużo tu jeszcze do prawdziwej ikony, w ikonie jest ważny kolor szat - na przykład: kolor czerwony oznacza ból - zielony nadzieję a kolor niebieski czy turkus to znak boskości. Wiem, że tak patrząc kombinując nieco bluźnię, ale to malarstwo naprawdę działa – To otwarta puszka Pandory – Spójrzmy dalej: kobieta za zdobionymi kratami, w białej chuście z odkrytą twarzą, (jakby odsłoniętą jedynie tutaj już za kratami) twarzą z ogromnymi krowimi oczami, jakby nieznana i znaleziona, wykopana… z ziemi jakaś cudowna, zabroniona twarz, której perspektywę przysłonięto woalem z drutu zbrojeniowego… Obok dwa białe gołąbki pokoju… Zachęcam do obejrzenia wystaw Khaleda Basmadjiego bardzo interesującej relacji „świadka naocznego” z Aleppo. 

 

1 1 1
1 1 1
1 1 1
Pin It