Zbyszek Ikona - Kresowaty

  

 

 

  

WOKÓŁ  ZAKLINANIA  KAMIENNEGO  KRĘGU

 

 (o interdyscyplinarnym działaniu i malarstwie artysty prof. Andrzeja Strumiłło)             

 

strumillo1        Przebywając do roku 2002 w Warszawie na kontrakcie w Canal + spotkałem w sklepie z materiałami plastycznymi profesora Andrzeja Strumiłło, robił swoje zakupy – Od słowa do słowa – rozmowa… mówiłem, że byłem na jego wystawach i bardzo interesuje mnie jego malarstwo i wszelkie inne działania twórcze – Przy okazji zaprosiłem profesora do mej książki, jaką szykowałem i zbierałem do niej materiały. Miał to być drugi tom „rozmów artystycznych” z Koryfeuszami Kultury i Sztuki Polskiej, a za takiego uważam artystę Andrzeja Strumiłło – Oczywiście pan Andrzej zaproszenie przyjął z zadowoleniem, kiedy po krótce opowiedziałem o sobie – I zaprosił mnie na lato do Maćkowej Rudy, gdzie mieszka. Było lato 2007 rok,  sierpniowy upał na Odpuście św. Antoniego Peczerskiego w Holi na Podlasiu, wyrwałem się autem na Suwałki. Zadzwoniłem do profesora – a pojechałem do Maćkowej Rudy z dr Tadeuszem Karabowiczem poetą i wykładowcą na UMCS i profesorem doc. Frantiśkiem Vsetićka wykładowca z Olomouca z Czech, który przebywał także w Holi u Karabowiczów na letnisku.  To spotkanie dziś ciągle pamiętam  - odwiedziny „przyjemne z pożytecznym”  - i noszę je w pamięci i pod sercem, przechowuję jak relikwię, bo był to iście czas niezwykły. Pragnę z dystansu z ogromnym pietyzmem napisać o tym - omówić, chociaż w jakiejś części to działanie osobowo – twórcze tego wybitnego artysty i ambasadora Sztuki i Kultury polskiej pana profesora Andrzeja Strumiłło z Maćkowej Rudy. Może na wstępie dla ścisłości kilka zdań z biografii artysty i wybitnego maga sztuki:

 Zbyszek Ikona Kresowaty  


 

       STABILIZACJA ENERGETYCZNO - DUCHOWA ARTURA GOLIŃSKIEGO

 

golinski1          Artura Golińskiego poznałem dwa lata wstecz w Stroniu Śląskim k/ Lądka Zdroju, gdzie wystawiał wraz z innymi swoje prace malarskie na wystawie poplenerowej  – była to wystawa Koła Fotograficznego Regionu - ukazywała prace akrylowe na płótnach wielkoformatowych, a ciekawostką jest, że były to prace ośmiu fotografików, tym razem realizujących się jako malarze w plenerze.

         Otóż już te prace akrylowe Artura rzuciły mi się od razu w oczy – mimo, że inni także byli oryginalni, przenikały one energią na wskroś.  To znamienne, ale i chyba naturalne, jak można się realizować, twórczo poszukiwać siebie, w innych profesjach artystycznych. Zapragnąłem poznać i zobaczyć inne dalsze realizacje tego młodego artysty. Była taka możność na wystawie w Kłodzku w Muzeum Ziemi Kłodzkiej, a także na wystawie zbiorowej artystów plastyków regionu dolnośląskiego Ziemi Kłodzkiej, a także we Wrocławiu. Dziś artysta realizuje się w kilku kierunkach, co na pewno rozwija jego osobowość i pogłębia jego image wewnętrznie.

Zbigniew Kresowaty

 

 

EGZYSTENCJE  Z  CUDZEJ  I  WŁASNEJ  WINY

( o malarstwie Kazimierza Andrzeja Hałajkiewicza)

 

Kazimierz A. Kaj - Hałajkiewicz - wyk. Z. Kresowaty          „Kaju” - tak w okresie studiów na PWSSP we Wrocławiu i później nazywali Go w środowisku - po prostu to był „Kaju”, który urodził się we Lwowie. Kazimierza Andrzeja Hałajkiewicza artystę, z rodowodem lwowskim, po prostu nazywano zdrobniale Kaju. Zawsze był niezwykle płodnym twórczo, a tym samym wciąż czynnym artystą, tworzącym w trudnym okresie ówczesnego „obozu PRLu”. Był artystą wybitnym - człowiekiem humanistą, którego twórczość można śmiało zaliczyć w poczet tzw. nieoficjalnej „awangardy” polskiej, kierunku ukształtowanego i sformalizowanego przez niezależnych artystów, po roku 60-tym. Ten kierunek sztuki niezależnie, jak wiemy, stworzyli artyści przeciwko panoszącemu się socrealizmowi i jego cenzurze. Jak się dowiedziałem, od starszych kolegów malarzy, pan Kaju został dobrze zapamiętany, zawsze wyróżniał się ekspresją pomysłów i ciekawą imaginacją twórczą. Natomiast studia na Wydziale Malarstwa Sztalugowego zostały poszerzone o rysunek i grafikę – trwały od 1956-1962 r. Tworzył i wystawiał indywidualnie oraz zbiorowo od roku 1964, (już w dwa lata po szkole), do roku 1981., nie tylko w kraju, ale i za granicą. Kilka razy wystawiał w „Zachęcie”, choć był  niepokornym twórcą, to w latach 1972 – 1981 zaangażowano Go jako nauczyciela malarstwa i rysunku w Miejskim Domu Kultury we Wrocławiu, gdyż miał wiedzę.  Zbiory Jego prac znajdują się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, w wielu kolekcjach prywatnych, także poza granicami kraju, m. innymi w: Peru, Indiach, Meksyku, Austrii, Holandii, Gruzji, Rosji, Argentynie, Włochy, Hiszpania, Francja, Szwecja W. Brytania i USA. Pan Kaj był także ilustratorem bardzo wielu książek, w tym wielu wydań dla dzieci.

Zbigniew Ikona - Kresowaty

 

NIRWANA  ZOBACZONA  NA  SŁOŃCU

       ( O malarstwie Marka Ostoja – Ostaszewskiego)

 

Marek Ostoja - Ostaszewski ( siedzący) i autor szkicu o	artyście - foto z archiwum domowego artysty              Marek Ostoja – Ostaszewski to artysta  niezwykły któremu przyglądam się od kilkunastu lat. Powiedział kiedyś tak: „…maluję wszystko zobaczone, moimi oczami, na słońcu – nie mylić widziane…” – Jeżeli wejść w pojemność estetyczną cechującą obrazy artysty, trzeba powiedzieć – iście tak jest! – Są to obrazy z Nirwany. Postarajmy się zatem przybliżyć wszystko to co niezwykłe, idące jakby jednym ciągiem cyklami, jako pewien etos, albo jako „słoneczny klerk”- jako semantyczny podmiot w tym oryginalnym tworzeniu. Artysta studiował w PWSSP we Wrocławiu, na wydziale Malarstwa sztalugowego, Grafiki i rzeźby, uzyskując Dyplom w 1974 roku także z grafiki artystycznej. Dziś po czterdziestu latach twórczości ma za sobą wiele wystaw artystycznych. Malarstwo to, jedyne i bardzo oryginalne, oparte jest na podwalinie wiedzy sensu - stricto filozoficznej oraz duchowej. Jego ezoteryczność i kolorystyka przybliża nas do wiedzy wielce tajemnej szerszej, do wtajemniczeń, które chcemy zawsze poznawać, a nawet uczestniczyć w nich. Dodajmy, że wszystko co tajemne zawsze przyciągało uwagę odbiorcy. Odbiorca, w którego intuicję artysta przecież nie wątpi, wyczuwa podświadomie, bodaj eterycznie, podmiot dominujący w danej sztuce.