Zbigniew Ikona Kresowaty - Donosy Kulturalne
z Wrocławia

 

 

 

 

Prace Markusa von Gosena. Sztuka z miłości do zwierząt

markus von gosen132018-10-07

Orangutany, koczkodany, młode tygrysy, antylopy i zebry, a także tropikalne ptaki, czy żurawie mandżurskie. Wystawa prac wrocławskiego artysty Markusa von Gosena, syna słynnego rzeźbiarza Theodora von Gosena, jest wyjątkowa. Ich autor, wybierając najczęściej wymagającą technikę litografii, uwiecznił świat zwierząt z całym jego gatunkowym bogactwem i kolorytem. Wystawa w Pałacu Królewskim potrwa do grudnia

Artysta wrocławianin

Markus von Gosen był wrocławianinem od urodzenia, choć jego rodzina pochodziła z bawarskiego Prien. Do Breslau przyjechał, za namową architekta Hansa Poeltziga, najpierw ojciec artysty, Theodor von Gosen i tu osiadł. Markus nawiązał najważniejsze dla siebie przyjaźnie i rozpoczął zawodową karierę właśnie we Wrocławiu, gdzie rozpoczął studia w szkole rzemiosł artystycznych, by potem kontynuować je w Monachium.

Z Wrocławia pochodziła też późniejsza małżonka Markusa von Gosena, Hedwig Heim, córka architekta Paula von Heima, która pracowała często wspólnie z mężem. Na wystawie znajdziemy piękny przykład ich artystycznego mariażu – na podstawie jego prac o tematyce zwierzęcej, ona tworzyła zachwycające gobeliny. Państwo von Gosen doczekali się czworga dzieci, po wojnie zamieszkali w Prien, gdzie w 2004 roku zmarł Markus von Gosen. 

Miłośnik zwierząt

Kolekcję prac, jakie obejrzymy w Pałacu Królewskim pozostawił syn Markusa von Gosena. Co ciekawe, z 250 prac stworzonych przez malarza i rytownika, aż 200 dotyczy świata zwierząt. – Markus von Gosen żył w symbiozie ze zwierzętami, w swojej pracowni miał woliery z ptakami i akwaria z rybami – wspomina Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego, który 20 lat temu odwiedził artystę w jego pracowni. Tomasz Orlicz nakręcił wówczas film dokumentalny o von Gosenie, który także obejrzymy na wystawie. 

Egzotyczne i całkiem zwyczajne

Markus von Gosen najchętniej tworzył litografie, choć to jedna z najbardziej wymagających technik (rysunek należało najpierw wykonać na kamieniu wapiennym, tzw. kamieniu litograficznym, potem potraktować roztworami i dopiero wtedy, stopniowo, wykonywać odbitki). Zwierzęta wyjątkowo go interesowały, sporo też podróżował i stał się swego rodzaju ambasadorem na rzecz ochrony ginących gatunków. Jego prace cechuje wspaniała, bogata kolorystyka, świetne oddanie cech gatunkowych, gestów, zachowania bohaterów. A są to m.in. tropikalne ptaki i zwykłe przydomowe koguty, egzotyczne antylopy i zebry, ale też bardziej pospolite ryby.

 

 

„Blaszany bębenek” – premiera w Teatrze Muzycznym Capitol

blaszany bebenek mawi male62018-10-05

To najważniejsza premiera Capitolu w sezonie 2018/2019. – Pięć lat temu, po „Mistrzu i Małgorzacie” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka, umówiliśmy się na kolejny spektakl w jego reżyserii i właśnie realizujemy ten plan – mówi Konrad Imiela, dyrektor wrocławskiego Teatru Muzycznego, o wodewilu „Blaszany bębenek”, który wrocławska widownia zobaczy po raz pierwszy 6 października br.

 „Blaszany bębenek” jest pierwszą z trzech części „Trylogii gdańskiej” (dwie pozostałe to: „Kot i mysz” oraz „Psie lata”), powieścią Güntera Grassa, wydaną w 1959 r. Rozgłos uzyskała ona dzięki niesamowitej ekranizacji, wyreżyserowanej przez Volkera Schlöndorffa w roku 1979, nagrodzonej m.in. Złotą w Palmą Cannes i Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny. Obraz kręcono w Gdańsku, Monachium i Berlinie, Zagrzebiu i w Normandii.

Książka, a za nią film Schlöndorffa, to alegoryczna opowieść o życiu, snuta przez 30-letniego Oskara Matzeratha, pensjonariusza szpitala dla umysłowo chorych w Düsseldorfie, który jako 3-latek postanowił nie rosnąć, od dziecka posiadającego niezwykłe umiejętności, komunikującego się z otoczeniem za pomocą blaszanego bębenka (nieprzypadkowo biało-czerwonego). Oskar opisuje losy swojej kaszubsko-polsko-niemieckiej rodziny na tle wydarzeń w Wolnym Mieście Gdańsku końca lat 30. XX wieku. Dalsze życie Oskara pokazane jest natomiast na tle kształtowania się powojennej rzeczywistości w Niemczech. 

Na pytanie, dlaczego „Blaszany bębenek” trafia dziś na deski Capitolu, dyrektor sceny Konrad Imiela odpowiada: – Ponieważ chcemy pokazywać istotną literaturę, zadawać ważne pytania, tworzyć spektakle nie tylko stricte rozrywkowe, ale opowiadające historie, które warto intensywnie przeżyć. Co prawda swoją realizację Wojciech Kościelniak nazywa wodewilem, ale tworzymy go właśnie teraz nieprzypadkowo – bo takie mamy czasy. 

Niezabawna historia w sklepie z zabawkami

Tak się składa, że zbliżająca się inscenizacja „Blaszanego bębenka” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka będzie miała swoją premierę w Capitolu dokładnie w 59. rocznicę wydania powieści Grassa, jednak nie całą fabułę tego dzieła będziemy śledzić z widowni teatru. Opowieść zaczyna się bowiem od sceny z kaszubską babką Oskara – Anną i momentu przywołania na świat późniejszej matki chłopca Agnieszki, zamyka się zaś pogrzebem jego domniemanego ojca Alfreda Mazeratha. 

W swojej adaptacji reżyser przeniósł historię do sklepu z zabawkami, odrealnia świat znany z kart powieści, nadając mu cechy perwersyjnej i okrutnej, ponadczasowej baśni. Grozę dziecinnej narracji Oskara, mocno nieadekwatnej do wagi opisywanych zdarzeń, potęguje tyleż niesamowita, co przerażająca lalka, animowana przez aktorkę (tintamareska). Ma, jak książkowy Oskar, 94 cm wzrostu i bębenek, a także temperament showmana – to sprawiło, że realizatorzy spektaklu zdecydowali się pokazać publiczności wodewil, show z elementami farsy, weimarskiego kabaretu, burleski, Singspiel.

Największa realizacja Capitolu

Do „Blaszanego bębenka” została zatrudniona największa w historii Capitolu obsada – zarówno artyści etatowi teatru, jak i duża grupa gościnnych wykonanwców, wyłonionych w szerokim castingu. Na scenie pojawi się więc około 40 osób, którym w tle będzie towarzyszyła kilkunastosobowa orkiestra pod kierunkiem Adama Skrzypka. 

Wystawy towarzyszące premierze „Blaszanego bębenka”

Tradycyjnie, Capitol przygotował także inspirowane premierą wystawy plastyczne. 6 października, w Galerii Jednego Obrazu na Podwórku, zostanie pokazany obraz, namalowany przez Pawła Baśnika. Dzieło nosi nazwę „Węgorze” i kojarzy się z jedną z ważnych scen powieści Grassa, która jest – jak zaznacza kurator Galerii, Michał Bieniek – alegorią zbliżającej się katastrofy: robaka drążącego zdrową niegdyś tkankę (nawiązanie do rosnącego w siłę faszyzmu), ale też biedy, rozpadu, nieuniknionego końca pewnego świata. Perspektywa dziecka, które nie chce dorosnąć, dziecka wielu kultur (matka bohatera jest Kaszubką, ojciec Niemcem, wuj i zarazem kochanek matki – Polakiem, zaś scena na plaży rozgrywa się jeszcze w Wolnym Mieście Gdańsku), dopełnia tylko atmosfery rozdarcia, zagubienia i braku przynależności”.

 

 

„Moskwin” w Teatrze Lalek. Premiera spektaklu dla dorosłych

Moskwin2018-10-02 | aktualizacja: 2018-10-08

Reżyserka Lena Frankiewicz, korzystając z tekstu Jarosława Murawskiego, przedstawia autentyczną historię rosyjskiego lingwisty i badacza Anatolija Moskwina, którego policja zatrzymała na cmentarzu z dziwnym znaleziskiem. Jednak dopiero wizyta w mieszkaniu naukowca wyjaśnia przynajmniej część domysłów. Piątkowa premiera „Moskwina” jest pierwszą w nowym projekcie WTL Child-Free dedykowanym widzom dorosłym. 

 

 

Niezwykła wystawa we Wrocławiu: Opowieść o Polsce, jaką docenił świat

polska swiatu2018-10-07

87 sylwetek wybitnych Polaków, reprezentujących nauki humanistyczne, ścisłe, muzykę, literaturę, poezję, teatr, sztuki plastyczne. Ponad 100 eksponatów, m.in. maszyna szyfrująca Enigma, walizka Witolda Gombrowicza, statuetka Oscara dla Andrzeja Wajdy, maszyna do pisania Stanisława Lema czy mikroskop Ludwika Hirszfelda – na zaczynającej się 29 września wystawie w Muzeum Architektury pn. „1918–2018: stulecie niepodległości. Polska – światu”. 

Przez 100 lat trwania naszej niepodłegłej Polski bardzo dużo ważnych rzeczy się wydarzyło i mamy być z czego dumni. Z tego powodu, że intensywnie uczestniczyliśmy w wymianie myśli z cywilizowanym światem, poprosiłem o taką wystawę. Mam nadzieję, że autorska prezentacja pana profesora dostarczy wielu wzruszeń i powodów do przemyśleń – powiedział prezydent Wrocławia w dniu wernisażu ekspozycji „1918-2018: stulecie niepodległości. Polska – światu”, 28 września br. w Muzeum Architektury.

Z polskim rodowodem na światowym firmamencie

Wystawa, która prezentuje stuletni wkład kultury polskiej do kultury światowej, jest podzielona jest na cztery części. Pierwsza pokazuje chronologicznie sylwetki i skróty biografii wybitnych Polaków, których dokonania społeczne, artystyczne czy naukowe wykroczyły daleko poza granice naszego kraju. Jednym z kryteriów wyboru tych „bohaterów” stała się – jak mówi prof. Pomian – ich „wrocławskość”.

Uzupełnieniem tej naściennej ekspozycji są gabolty, kryjące często unikatowe eksponaty, wśród nich np. maszynę do pisania, na której Stanisław Lem napisał wszystkie swoje dzieła, czy statuetkę Oscara, wręczoną Andrzejowi Wajdzie za całokształt jego twórczości, a także kamerę, podobną do tej, jaką reżyser „Pokolenia” kręcił swoje filmy.

 

 

Skarb Średzki. Trzydziestolecie odkrycia – wystawa w Muzeum Narodowym

2018-10-05

W 1985 roku i trzy lata później w Środzie Śląskiej odkryto monety, a następnie skarby sztuki złotniczej, które do dziś rozpalają wyobraźnię historyków sztuki, archeologów i poszukiwaczy przygód. Skarb Średzki, uważany za jedno z sześciu najcenniejszych pod względem artystycznym znalezisk na świecie, obejrzymy w Muzeum Narodowym do 30 grudnia. 

30-lecie odkrycia średzkich klejnotów

– Dokładnie 24 maja 1988 roku niepozorne, rutynowe działania budowlane doprowadziły do odkrycia skarbu, a 30-lecie tego wydarzenia jest pretekstem do przypomnienia nie tylko tego, co miało miejsce w ostatnich dekadach, ale też pokazania, że Muzeum Narodowe podjęło trud scalenia znalezisk – wyjaśnia Piotr Oszczanowski, dyrektor muzeum.

Korona królowych lśni złotym blaskiem

Scalić udało się fragmenty najcenniejszej części skarbu – korony powstałej na początku XIV w., a wykonanej dla królowych czeskich (mogła ją nosić Blanka de Valois, żona Karola IV Luksemburskiego). Korona wciąż jest jednak niekompletna. Mimo wielu starań nie udało się bowiem odnaleźć pięciu spośród elementów – kwiatonu, 2 całych segmentów z orłem i podstawy osobnego segmentu. Zastąpiono je (przynajmniej do czasu odnalezienia oryginałów) replikami. Do niedawna były srebrne, pokryte warstwą złota.

Na wystawie zobaczymy jednak nowe elementy, już w całości złote,  wykonane w pracowni konserwacji metali przez Mariusza Wierchowskiego według metod, jakie stosowali średniowieczni złotnicy. – Ustaliliśmy dokładne próby stopu, Muzeum Narodowe zakupiło pewną ilość złota i zdecydowaliśmy się scalić kolejne elementy – tłumaczy Mariusz Wierchowski. – Jakość stopu zaskoczyła badaczy, bo nie zawiera żadnych domieszek – dodaje Jacek Witecki, kurator wystawy „Skarb Średzki. Trzydziestolecie odkrycia”, który sprawuje merytoryczną opiekę nad skarbem.

 

 

Wystawa rzeźb Henry'ego Moore'a w Pawilonie Czterech Kopuł

henry moore wystawa32018-10-06

„Moc natury”, fenomenalna prezentacja prac jednego z najwybitniejszych artystów XX wieku, to absolutny hit jesieni we Wrocławiu i wydarzenie wpisane w program obchodów 70-lecia Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Wernisaż wystawy rzeźb Henry'ego Moore'a 29 września o 17.00 w Pawilonie Czterech Kopuł.

Hit jesieni w Pawilonie

Wystawa „Moc natury” jest wyjątkowa nie tylko z uwagi na rozmach (zorganizowano ją we współpracy z Fundacją Henry'ego Moore'a w brytyjskim Hertfordshire, obejrzeli ją już zwiedzający Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, a zaraz po Wrocławiu obejrzą zainteresowani w Muzeum Narodowym w Krakowie). Jest wyjątkowa, bo w każdym mieście i przestrzeni zachwyca inaczej.

Artysta, który kochał naturę

Rzeźby brytyjskiego artysty eksponowane są nie tylko w Pawilonie Czterech Kopuł, ale i na zewnątrz, co bardziej odpowiadałoby wizji Moore'a, przywiązanego do natury. Kiedy znany już mistrz osiadł w Perry Green, 40 km pod Londynem (dziś mieści się tam fundacja jego imienia), przekonywał, że miejsce wybrał nieprzypadkowo. – Mówił, że zawsze może wyrzucić rzeźbę na zewnątrz pracowni i zobaczyć, jak wygląda na tle nieba i natury – wyjaśnia Eulalia Domanowska, dyrektor Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, która wymyśliła tytuł wystawy – „Moc natury”.

– Henry Moore przez 40 lat mieszkał w Perry Green, tam tworzył i wolał, by reźby pokazywać w krajobrazie, a nie w przestrzeni miejskiej, choć dziś ponad połowa jest eksponowana w miastach – dodaje Eulalia Domanowska.

Kuratorka Hannah Hiģham z Fundacji Henry'ego Moore'a podkreśla, że rzeźbiarz dorastał w Yorkshire w silnym kontakcie z naturą (w sąsiedztwie kopalni i ciekawych formacji geologicznych), interesowało go wszystko, co go otaczało. – Mimo wielu zainteresowań etnografią, sztuką, to natura pozostała najgłośniejszym elementem jego idei sztuki rzeźbiarskiej – zwraca uwagę.

 

 

„Magical Dreams IV”, czyli realizm magiczny w Galerii Miejskiej

2018-09-05 

Wystawa cudow

Ponad 50 obrazów i rzeźb 37 polskich i zagranicznych artystów zakochanych w realizmie magicznym obejrzymy do 13 października w Galerii Miejskiej. Od 31 sierpnia rusza pełna fantazji wystawa „Magical Dreams IV” zorganizowana wspólnie z Bator Art Gallery i przeznaczona zwłaszcza dla tych, którzy lubią wykraczać poza granice wyobraźni. 

Magia dla wszystkich

Wystawa pod zbiorczym tytułem „Magical Dreams” ma już swoją czwartą edycję, co jest też dowodem na to, jak wielką popularnością, zarówno wśród artystów, jak i publiczności cieszą się dzieła, które powstały w nurcie realizmu magicznego.

– Kierunek wymaga od twórców nie tylko doskonałego warsztatu, ale również fantazji, kreatywności i rozmachu. To niezwykle trudny wybór drogi artystycznej, obnażający wszelkie niedoskonałości, nietolerujący banalności, szablonowości, a przede wszystkim przeciętności – podkreśla Katarzyna Bator, która jest jedną z pomysłodawczyń wystawy.

Prace artystów z całego świata

Obrazy i rzeźby zaproszonych tym razem twórców z Polski, Niemiec, Austrii, Danii, Włoch, Hiszpanii, Francji, Belgii, Ukrainy, Rosji, Meksyku i Stanów Zjednoczonych skrzą się feerią barw, symboli, wątków, dla których inspiracją stały się mity, legendy, baśnie, astrologia, mitologia, spirytyzm, rozmaite religie. Wszystko wydaje się zawieszone między snem a jawą, zanurzone w świecie fantazji.

Na wystawie obejrzymy zarówno obrazy, jak i rzeźby. Zdumiewa znakomity warsztat ich twórców, staranność, perfekcja wykonania, dbałość o detale, interesująca tematyka i wreszcie materiały, z których wykonano dzieła (rzeźby np. z ceramiki, stali, mosiądzu).

 

 

OPERA WROCŁAWSKA

Opera cykleHasło „Niepodległa dla wszystkich” znajduje corocznie odzwierciedlenie w naszym repertuarze, w którym umieszczamy dzieła polskich kompozytorów, a także w organizowanych specjalnie wydarzeniach artystycznych, jak koncert „W stronę niepodległej” czy prezentacja dzieła zdobywcy nagrody Grammy Włodka Pawlika-Kantata „Myśląc Ojczyzna”.

8 września, 14.00, 16.00

Oprowadzanie po Operze w ramach cyklu „Jej wysokość Opera”, w trakcie którego pokażemy historyczny budynek naszego teatru z niecodziennej perspektywy zaplecza scenicznego, a także historyczny kontekst urbanistyczny, który najlepiej prezentuje się na dachu. Rezerwacja miejsc.

9 września,  12.00-15.00

„Perły i Pióra” – wyprzedaż garażowa kostiumów i rekwizytów ze spektakli. W ofercie m.in. stroje z polskich oper, jak Halka czy Straszny dwór. Jest ona okazją do nabycia i zapoznania się z bliska z kostiumami operowymi oraz do rozmowy z twórcami, krawcami, garderobianymi, a więc rzemieślnikami teatralnymi, dzięki którym opera posiada niezwykły klimat i niepowtarzalny styl.

15 września

 Dwa cykle edukacyjne dla dzieci:

11.00-12.00

„Paczka, pointa, piruet abecadło baletu” – warsztaty, podczas których nasi tancerze pokażą najmłodszym polskie tańce narodowe oraz sami zaprezentują układy choreograficzne z naszych spektakli. Rezerwacja miejsca.

16 września

12.00-13.00

„Koloratura i falset – od piosenki do arii” – warsztaty, na których dzieci poznają polskie pieśni patriotyczne, a  poprowadzą je soliści Opery Wrocławskiej w towarzystwie muzykolog Anny Wagner. Rezerwacja miejsca.

14.00, 16.00

 „Jej wysokość Opera”, w trakcie którego pokazany zostanie historyczny budynek naszego teatru wraz z dachem i opowiemy o ciekawostkach związanych z pierwszą powojenną inscenizacją Halki. Rezerwacja miejsca.

Organizator:

Opera Wrocławska, ul. Świdnicka 35, 50-066 Wrocław, Maciej Czekaj-Słowikowski, tel. 71 370 89 06, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

 

Basia Trzetrzelewska wystąpi we Wrocławiu w listopadzie

2018-09-05 

Jako jedna z nielicznych polskich artystek zrobiła karierę zagraniczną, śpiewane przez nią piosenki trafiały na czołowe miejsca list przebojów w Anglii i Stanach Zjednoczonych, a płyty sprzedawały się w dwóch milionach egzemplarzy za oceanem. Wiosną tego roku Basia Trzetrzelewska wydała nowy album „Butterflies”, a 15 listopada będzie go promowała we Wrocławskim Centrum Kongresowym.   

Nie Barbara, po prostu Basia

Barbarę Trzetrzelewską wszyscy znają na świecie po prostu jako Basię. Polscy słuchacze pamiętają ją jeszcze z Alibabek i Perfectu, zagraniczni poznali już z grupy Matt Bianco i solowych płyt. Poznali i pokochali, bo ciepłego, a przy tym trzyoktawowego głosu polskiej wokalistki (który fani nazywają boskim) nie sposób pomylić z żadnym innym.

Nowa świetna płyta

Wróciła wiosną tego roku z nowym albumem „Butterflies”, który już zachwycił, a serwis allmusic.com ocenił go bardzo wysoko. Okazja do posłuchania piosenek z płyty już jesienią, bo 15 listopada Basia zaśpiewa we Wrocławskim Centrum Kongresowym.

 

 

Premiera „Blaszanego bębenka” na początek sezonu w Capitolu

2018-09-05

blaszany bebenek w CapitoluDyrektor Teatru Muzycznego Capitol, Konrad Imiela podsumował mijający sezon, który rozpoczął się „Makbetem” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz i zapowiedział kolejny. Największych wydarzeniem będzie premiera „Blaszanego bębenka” na podstawie prozy Güntera Grassa. Reżyseruje Wojciech Kościelniak, premiera 6 października.

Bilety już w sprzedaży.

Wodewil na podstawie Grassa w Capitolu

W nadchodzącym sezonie 2018/2019 Capitol szykuje tylko jedną premierę na dużej scenie, za to będzie to, kto wie, czy nie najbardziej oczekiwany spektakl najbliższych kilku miesięcy. Wojciech Kościelniak po pięciu latach powraca do wrocławskiego teatru i wyreżyseruje tu muzyczne przedstawienie, o którym mówi nawet wodewil, którego scenariusz oparty jest na słynnej powieści „Blaszany bębenek” urodzonego w Gdańsku Güntera Grassa.– Moje motto jako dyrektora teatru – uwodzić formą, intrygować treścią idealnie się sprawdza w tym przypadku, bo „Blaszany bębenek” to świetna literatura dająca pretekst do muzycznej inscenizacji – przyznaje Konrad Imiela. Wtóruje mu Wojciech Kościelniak. – To literatura najwyższych lotów, dlatego takim wyzwaniem będzie tropienie sensów, poszukiwanie śladów, ciekawych fragmentów w książce i przedstawienie tego na scenie – mówi reżyser. 

O chłopcu, który nie chciał urosnąć

Roboczo mówi się o musicalu, ale trafniejszym określeniem jest spektakl muzyczny, a sam reżyser wspomina o wodewilu. – To będzie spektakl, który ma znamiona gatunku – będzie taniec, śpiew, sensowna, zrozumiała intryga, wybuch energii, który może też opowie o rzeczach mądrych – podkreśla Wojciech Kościelniak. Opowieść o dawnym Gdańsku i jego mieszkańcach poznamy z relacji głównego bohatera, a zarazem narratora Oskara Matzeratha, chłopca, który postanowił nigdy nie dorosnąć, a w wyniku splotu różnych okoliczności zatrzymał się na wzroście trzylatka zawsze dzierżąc w dłoniach prezent od matki – blaszany bębenek.

 

A. Kucińska z tintamareską

Oskara zagra Agata Kucińska na zmianę z Katarzyną Pietruską animując specjalnie na tę okazję skonstruowaną tintamareskę (złożoną z twarzy aktora wraz z doczepionym ciałem, odpowiednio mniejszym). Oprawę choreograficzną przygotowuje Ewelina Adamska-Porczyk, a scenografię, kostiumy i rekwizyty Anna Hadaj.

Premiera spektaklu 6 października w Teatrze Muzycznym Capitol.

 

 

 

Krzyżowa-Music. Music for Europe 2018

2018-07-30 

skrzypaczka dyr1To już 4. edycja festiwalu, którego pomysłodawczynią jest skrzypaczka Viviane Hagner – dziś także dyrektor artystyczna Krzyżowa-Music. Biorąc wiele razy udział w legendarnym festiwalu muzyki kameralnej Marlboro Music, dostrzegła drzemiący w Krzyżowej potencjał – na podobne wydarzenie w Europie. Marlboro Music powołali muzycy, zmuszeni do opuszczenia Europy na skutek prześladowań przez nazistów. Krzyżowa to z kolei ważne miejsce oporu przeciwko reżimowi hitlerowskiemu, które zyskało rozgłos jako centrum polsko-niemieckiego pojednania.

Warsztaty z mistrzami

Podczas festiwalu w Krzyżowej spotka się 37 wyselekcjonowanych młodych instrumentalistów („Juniorzy”) oraz 14 renomowanych muzyków („Seniorzy”). Młodzi, stojący przed międzynarodową karierą muzycy otrzymają szansę gry na równym poziomie ze światowej sławy artystami. Do takich wielkich nadziei muzyki klasycznej należą m.in. wiolonczeliści Anastasia Kobekina i Alexey Stadler – laureaci m.in. pierwszej nagrody na prestiżowym konkursie Tonali oraz wielu innych nagród.

O tegorocznym pzebiegu Krzyżowa-Music na konferencji prasowej we Wrocławiu mówili m.in. (od lewej): Aleksandra Królak-Wąsowicz – pełnomocnik zarządu Fundacji „Krzyżowa”, Bente Kahan – prezes Fundacji Bente Kahan, dyrektor Centrum Kultury i Edukacji Żydowskiej we Wrocławiu, Matthias von Hülsen – dyrektor generalny Festiwalu Krzyżowa-Music i Tamara Chorąży – koordynatorka festiwalu Krzyżowa-Music

Skorzystają oni rówież z doświadczeń takich legend, jak urodzonego w Niemczech wiolonczelisty pochodzenia peruwiańsko-urugwajskiego Claudio Bohorqueza, który jest jednym z najbardziej pożądanych muzyków w swojej dziedzinie, altowiolisty i profesora w Wyższej Szkole Muzyki w Hanoverze Volkera Jacobsena czy wybitnego niemieckiego skrzypka Kolja Blachera, który koncertował z najlepszymi orkiestrami na całym świecie.

Polską frakcję muzyków reprezentować będą w tym sezonie: Adam Golka, wybitny amerykański pianista pochodzenia polskiego czy znakomity skrzypek Rafał Zambrzycki-Payne, który od 2014 r. jest koncertmistrzem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

Co w repertuarze

Ponad 50 muzyków zgłębi kilkadziesiąt dzieł muzyki kameralnej. Choć wiele utworów jest już ustalonych, znaczna część programu zostanie opracowana podczas warsztatów w Krzyżowej i podana do wiadomości dopiero w dniu koncertu. W programie na pewno pojawi się Trio klarnetowe Johannesa Brahmsa oraz Kwintet smyczkowy Schuberta. Nie zabraknie też dobrze znanych dzieł takich kompozytorów, jak Wolfgang Amadeusz Mozart czy Ludwig van Beethoven.

Na 100 lat niepodległości

Zarówno podczas sympozjów naukowych, które będą wydarzeniami towarzyszącymi Krzyżowa-Music, jak i w czasie koncertów planowane jest włączenie do festiwalowego repertuaru utworów wybitnych polskich kompozytorów Krzysztofa Pendereckiego i Ignacego Jana Paderewskiego.

 

 

Sztuka Wicekrólestwa Peru. Egzotyczna wystawa w Muzeum Narodowym

2018-06-05 

– Niech pancernik będzie z wami, bo nam szalenie przypadł do gustu – tak Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego zachęca do obejrzenia nowej czasowej ekspozycji „Sztuka Wicekrólestwa Peru”, nawiązując do jednego z arcydzieł – srebrnej kadzielnicy w formie zwierzęcia. – Wystawa to propozycja dla dzieci, dorosłych, znawców, laików, ciekawych świata – dodaje.

Dzieła sztuki przyjechały właśnie z Warszawy, gdzie wystawa była niedawno prezentowana. We Wrocławiu obejrzymy ją do 2 września, a kuratorka Justyna Guze zapewnia, że w stolicy Dolnego Śląska arcydzieła Wicekrólestwa Peru wyglądają zupełnie inaczej niż w stolicy, położono akcent na inne szczegóły.

Arcydzieła z Peru

Wspólny pozostaje natomiast mianownik, bo prezentowane 62 obrazy i 19 przedmiotów wykonanych ze srebra, które powstały na przestrzeni 300 lat (od chrztu ostatniego władcy inkaskiego do zakończenia okresu kolonialnego i proklamowania republiki w 1821 roku) stanowią zbiory peruwiańskiej rodziny Barbosa-Stern, która dzieła sztuki zaczęła gromadzić w 1966 roku.

Z miłości do sztuki kolonialnej

– Kolekcja zrodziła się z fascynacji moich rodziców – Eduarda Barbosy i Silvii Stern – sztuką kolonialną, a celem było podzielenie się jej bogactwem z resztą świata – mówi Aldo Barbosa-Stern, dyrektor Colessión Barbosa-Stern, posiadającej w Peru status kolekcji narodowej i do dziś pokazanej już w 100 miejscach na całym świecie. W czasach kiedy Eduardo i Silvia zaczęli gromadzić dzieła sztuki zainteresowanie tym okresem nie było jeszcze zbyt wielkie, a raczej małżonkowie kupowali obrazy najczęściej nie pochodzące z klasztorów czy kościołów, a raczej dewocjonalia z prywatnych domów, wydając na przedmioty zaoszczędzone pieniądze. Choć dziś świat zna założycieli Colessión Barbosa-Stern jako wytrawnych konserwatorów zabytków, Silvia Stern zaczęła studia w tym kierunku dopiero, gdy zafascynowała się sztuką, wcześniej zajmowała się oceną ryzyka dla firm. Kolekcja istotnie narodziła się z wielkiej miłości do sztuki.

 

 

 

Pin It