12. Międzynarodowy Plener Malarski – Sympozjum Kultur Lokalnych
w Starym Sączu

 

Zakończył się 12. Międzynarodowy Plener Malarski w Starym Sączu. Zakończył się dzień wcześniej – 27 lipca – z powodu śmierci pomysłodawcy imprezy, Prof. Mariana Nowińskiego. Jak czytamy w nekrologu, odszedł artysta o wielkiej fantazji i sercu. Miał 73 lata. W chwili, kiedy piszę te słowa (28 lipca o godzinie 13.00), trwają uroczystości pogrzebowe Profesora na Cmentarzu Służewskim w Warszawie, a w ostatniej drodze towarzyszą Mu również uczestnicy pleneru i władze Starego Sącza.

            Tegoroczne spotkanie (14 – 27 lipca) zgromadziło 10 artystów z Polski, Białorusi, Ukrainy i Japonii, z której przybyła silna, trzyosobowa grupa. Finałem był wieczorny wernisaż wystawy prac twórców w Galerii „Pod Piątką" na starosądeckim Rynku. Otworzył go burmistrz Jacek Lelek, który przypomniał ideę plenerów i przedstawił sylwetkę Prof. Nowińskiego. Mimo zgonu pomysłodawcy, impreza zdaje się mieć przyszłość, gdyż włodarze gminy zabiegają o powiększenie Galerii, mi.in. poprzez budowę wielkiej auli. Następnie Kin Taii – malarz i kompozytor, półkrwi Mandżur, półkrwi Japończyk – wykonał na pianinie własny utwór, łączący elementy impresyjne i ekspresyjne, a poświęcony pamięci Profesora. Goście – często także artyści z Sądecczyzny – z zainteresowaniem oglądali powstałe prace, zarówno całkiem abstrakcyjne, jak i klasyczne – przepełnione motywami starosądeckimi (tu przykładem dzieła Wiktorii Iljiny z Białorusi). Dyskutowali z twórcami w różnych językach. W katalogu wystawy autorstwa Piotra Nowińskiego (syna Mariana) zaprezentowano biografie, dorobek, a niekiedy i refleksje, uczestników oraz zdjęcia z poprzedniego pleneru. „Projektant to wielka osobistość u Boga – czytamy we wstępie pt. <<Dar od Boga – myśl ludzka>>, który Profesor zdążył jeszcze nakreślić przed śmiercią. – Buduje, rejestruje wszystko to, co przez niego przenika, maluje, dobiera barwy i wskazuje kolory tak, aby je dobrze odczytać i zastosować w kwadratach, trójkątach i kołach wymarzonego ciągu powietrza, w kształcie fali wodnej, co może zaowocować nam, ludziom, nowym widzeniem przyrody, delikatnym dotykiem motyla czy podmuchem skrzydła ważki." Nie ma wątpliwości, że takim projektantem jest również malarz. Kiedy patrzymy na obrazy uczestników pleneru, inaczej zaczynamy postrzegać przyrodę, budowle czy motywy heraldyczne, jak na przykład autentycznie agresywne lwy Yuki Ideguchi'ego – jakże odmienne od statycznych zwierząt-trzymaczy z europejskiego kręgu kulturowego. Albo barany o ludzkich twarzach Ukrainki – Mariany Motyki.

Ostatnim akordem wernisażu był happening: całopalenie tekturowego byka na Rynku. Unicestwienie jednego dzieła, powstałego podczas pleneru, to już tradycja; w roku 2016 spłonął paw.

                                                                                                                                                                                                                                                                        Mikołaj Juliusz Wachowicz

 

Kin Taii wykonuje utwór ku pamięci Profesorazdjęcie zbiorowe uczestnikówprace Mariany Motyki z Ukrainyabstrakcje polskiego twórcy Krzysztofa Bojarczukaprace Wiktorii Iljiny z Białorusiprace Wiktorii Iljiny z Białorusipraca Yuki Ideguchi'egopłonący byk

Pin It