Zbigniew Ikona Kresowaty - Donosy Kulturalne
z Wrocławia

 

 

 

02- 07-2017 r.

2 lipca wystartował Miesiąc Spotkań Autorskich we Wrocławiu

– Na okładkę mojej powieści „Inny Amsterdam” trafiło zdjęcie Wrocławia. Coś dziwnego się wydarzyło i zamierzam to wyjaśnić – mówi autor gruzińskich bestsellerów Dato Turashvilli. Tę tajemniczą sprawę wrocławianie będą mogli rozwikłać już w najbliższą niedzielę. Podczas Miesiąca Spotkań Autorskich.

MSA to wielkie międzynarodowe przedsięwzięcia kulturalne. W sumie, w pięciu miastach (Brno, Ostrawa, Koszyce, Lwów, Wrocław) zaplanowano aż 310 spotkań autorskich ze znakomitymi pisarzami i poetami z pięciu krajów – Czech, Słowacji, Ukrainy, Polski i – w tym roku – Gruzji. 62 z nich będzie we Wrocławiu. Codziennie dwa.

– To już 18. edycja MSA, a we Wrocławiu gościmy ją po raz siódmy. Zaczęło się od tego, że rozmawialiśmy z Petrem Młynarkiem, by tą wspaniałą imprezę z Brna i Ostrawy rozszerzyć także na Koszyce. A efekt był taki, że wylądowała także w stolicy Dolnego Śląska, a potem dołączył jeszcze Lwów – wspomina genezę Miesiąca Spotkań Autorskich Andrzej Ociepa, dyrektor Miejskiej Biblioteki, która jest organizatorem polskiej części MSA od 2011 roku.

62 spotkania w Mediatece i Prozie

Miesiąc Spotkań Autorskich we Wrocławiu zainauguruje (2 lipca 2017 r. o godz 19.00 w Mediatece, pl Teatralny 5) spotkanie z Wojciechem Jagielskim, mistrzem reportażu, autorem fascynujących książek o Afryce, Kaukazie, czy Azji Środkowej i Południowej. O godz. 20.30 w tym samym miejscu wystąpi pierwszy gość z Gruzji: Dato Turashvili – pisarz i dramaturg, autor 16 książek tłumaczonych na siedem języków.

I tak będzie codziennie, aż do 1 sierpnia, bez przerw weekendowych. O 19.00 będzie się można spotkać z pisarzami z Polski (18 autorów), Czech (5), Słowacji (3) i Ukrainy (3), o 20.30 z gośćmi z Gruzji. Nieco zmieni się lokalizacja spotkań, gdyż specjalnie na festiwal Mediateka udostępni nową przestrzeń. Spotkania odbywać się będą w odnowionych podziemiach (wejście od ul. Menniczej), a na uczestników czeka też festiwalowa kawiarnia plenerowa, w której nie zabraknie tradycyjnych gruzińskich akcentów. Natomiast we wszystkie lipcowe czwartki goście festiwalowi występować będą w Klubie Proza we Wrocławskim Domu Literatury (Przejście Garncarskie 2).

Wśród gości pierwszej części MSA (codziennie od godz. 19.00) znajdzie się wielu znakomitych pisarzy i poetów z Europy Środkowo-Wschodniej, m.in.: Słowak Vladimír Balla, Czech Arnošt Goldflam, Tania Malarczuk z Ukrainy. Do Wrocławia przyjadą też świetni polscy pisarze (np. Zośka Papużanka, Ziemowit Szczerek, Elżbieta Cherezińska, Natalia Fiedorczuk-Cieślak, Michał Witkowski), a także reporterzy, między innymi Maciej Jastrzębski, Paweł Smoleński, Wojciech Górecki, Kaja Puto oraz Mariusz Szczygieł. Zapowiada się wielka wakacyjna uczta literacka, której nie można przegapić

 

 

Posłuchaj bezpłatnych koncertów IX Letniej Akademii Muzycznej

2017-07-03 

Uroczyste rozpoczęcie IX Letniej Akademii Muzycznej odbędzie się 3 lipca 2017 r. W zajęciach, prowadzonych przez ponad 20 pedagogów, z zakresu instrumentalistyki, śpiewu solowego, dyrygentury symfonicznej i chóralnej oraz kompozycji, weźmie udział ponad 70 uczestników. 

– Letnia Akademia Muzyczna spełnia trzy istotne funkcje: umożliwia młodym adeptom sztuki muzycznej kontakt z wysoko kwalifikowaną kadrą akademicką Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, powiększa możliwości rekrutacji większej liczby potencjalnych kandydatów na studia w naszej Akademii, pozwala również uczestnikom reprezentującym wysoki poziom wiedzy muzycznej na doskonalenie swych umiejętności przed różnego rodzaju publicznymi występami (koncertami, konkursami itp.). Istotnym elementem jest również rozpropagowanie wiedzy na temat unikalnych wartości naszej uczelni – jej warunków lokalowych, nowych inicjatyw tutaj przeprowadzanych i ogólnego poziomu kształcenia, który, moim zdaniem, jest bardzo wysoki – mówi. prof. Grzegorz Kurzyński, rektor Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu

 

 

Odbyła się premiera w Teatrze Pieśni Kozła. „Hamlet – komentarz”

2017-07-01 

Teatr KOZŁAZnakomita, międzynarodowa obsada, intrygująca interpretacja najsłynniejszego dramatu Szekspira, opowieść rozpisana na 14 aktorów i 15 muzycznych – do czego Grzegorza Bral już widzów we Wrocławiu przyzwyczaił – poetyckich utworów.

Już kilka scen zaprezentowanych na premierze prasowej zapowiada kolejne niezwykłe wydarzenie teatralne tej znakomitej wrocławskiej sceny. Teatr Pieśni Kozła można by nawet nazwać szekspirowskim – choć nie w klasyczny tego zwrotu znaczeniu, lecz w XXI-wiecznym teatralnym kontekście. To już bowiem czwarty – po „Pieśniach Leara”, „Makbecie” i inspirowanej „Burzą” „Wyspie” dramat, który wystawia Grzegorza Bral, reżyser i dyrektor Teatru Pieśń Kozła. I po raz czwarty, będzie to zaskakująca inscenizacja, gdyż oryginalny dramat znów jest tu tylko podstawą do autorskiej wizji, twórczych poszukiwań i muzycznej opowieści. Nie tylko o tym, dlaczego „źle się dzieje w państwie duńskim...”, ale i współczesnych dylematach. Tego jak żyć, gdy nie ma możliwości, by być sobą – a tak jest z Hamletem, którego losy „komentuje” Bral i jego aktorzy (w rolach młodego Hamleta – Łukasz Wójcik, starego Hamleta – Bogdan Koca.

Szekspirowskie Dziady?

– Akcja naszego spektaklu rozgrywać się będzie w nocy śmierci starego Hamleta, dwa miesiące przed czasem, gdy rozgrywa się akcja dramatu Szekspira, do którego się odnosimy – wyjaśnia Grzegorz Bral. – W naszym spektaklu spotkają się żywi i umarli, wszyscy bohaterowie, o losach których opowiadał Szekspir. Nieustannie obecny w naszej opowieści jest stary król, który w „Hamlecie” mówił: „Uczyniłem w życiu wiele zła”, na co rzadko zwraca się uwagę. Będą to więc z jednej strony Szekspirowskie Dziady, z drugiej rodzaj Sądu Ostatecznego, a z trzeciej opowieść o rodzinie. O rodzinie, w której przecież często zaczyna się także zło, upadek, przemoc czy wojna w prywatnej mikroskali – zapowiada reżyser spektaklu.

Spektaklu, za którego dramaturgię odpowiada Alicja Bral. Teatrolog, która przez kilka lat współpracowała z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim stworzyła do „Hamlet-komentarz” 15 pieśni i opracowała fragmenty oryginału Szekspira. – Są poetyckie i utrzymane w duchu wydarzeń sprzed akcji dramatu. Przyglądamy się temu, co dzieje się w głowach bohaterów. Snujemy przypuszczenia, co się będzie działo z królewską rodziną za dwa miesiące – ujawnia Alicja Bral.

Twórcy spektaklu postanowili bowiem na nowo odczytać relacje między postaciami dramatu, gdyż sam Szekspir także niekiedy nie pozwala czytelnikowi być pewnym, do kogo kierowane są słowa padające z ust bohaterów.

Hamlet na 14 głosów, lustra i miecze

Teatr Pieśń Kozła jest jedyną na świecie sceną, który tradycyjną dramaturgiczną narrację zastępuje harmoniczną muzyką i polifonią dźwięków. Tym razem na scenie będzie 14 aktorów, którzy interpretować będą postaci i zdarzenia oraz emocje przy pomocy śpiewu, dźwięków i muzyki, którą skomponowali korsykański muzyk Jean-Claude Acquaviva (także kompozytor muzyki do pozostałych szekspitowskich spektakli Teatru Pieśni Kozła) oraz kompozytor i pisarz Maciej Rychły (również stały współpracownik Grzegorza Brala). Wśród różnorodnych, polifonicznych gatunków, do których odwołują sie w swoich kompozycjach, znajdzie się m.in. przejmujące Requiem dla Ofelii. To jeden z wielu Bralowskich „komentarzy” i dopowiedzeń do „Hamleta”, ponieważ Ofelia, jako samobójczyni – w oryginalnym tekście – jest niegodna mszy żałobnej.

Istotną rolę w spektaklu odegra też scenografia (będą wielkie lustra, ogromne miecze i misternie wykonane maski). Ubrania będą współczesne, choć arechetypicznie przypominające zbroje.

„Pieśni Hamleta”

Działający od 21 lat we Wrocławiu Teatr Pieśni Kozła był wielokrotnie nagradzany na całym świecie za swoje spektakle. Zrealizowane pięć lat temu „Pieśni Leara” nadal robią furorę, co potwierdziło niedawne tournée zespołu po czterech kontynentach. Ten spektakl zebrał najważniejsze laury, m.in. najbardziej prestiżowego festiwalu teatralnygo w Edynburgu. Ostatnie realizacje niezmiennie cieszą się wysokimi ocenami krytyków i powodzeniem u publiczności.

– Najnowszym spektaklem znów wysoko zawieszamy poprzeczkę. Wszystkie jego elementy – scenografia, obrazy, kostiumy, teksty, muzyka, taniec – muszą przenikać się nawzajem, by stać się spójną całością – zapowiada przed premierą Grzegorz Bral.

 „Hamlet – komentarz”. Reżyseria: Grzegorz Bral, dramaturgia: Alicja Bral, muzyka: Jean Claude-Acquaviva, Maciej Rychły, przygotowanie chóru: Kelvin Chan, kostiumy: Alicja Gruca, scenografia: Robert Florczak, światła: Wojciech Maniewski. Obsada: Kelvin Chan, Peyman Fallahian Sichiani, Dimitris Varkas, Rafał Habel, Julien Touati, Łukasz Wójcik, Bogdan Koca, Julianna Bloodgood, Anu Almagro, Jenny Kaatz, Katarzyna Janekowicz, Olga Kunickaś, Natalia Voskoboynikow, Magda Wojnarowska, Volodymyr Andrushchak.

07-17 07.2017 r.

 

 

Słynny włoski dyrygent już po raz piąty przygotował program festiwalu Wratislavia Cantans. To właśnie we Wrocławiu spróbował po raz pierwszy sił jako dyrektor artystyczny dużej imprezy. Dziś chwali sobie to doświadczenie i opowiada, jakie atrakcje czekają melomanów we wrześniu.

Wratisławia Cantans DyrygentWrocławianie zobaczą plakat  promujący tegoroczną 52. edycję festiwalu Wratislavia Cantans. Przykuwać uwagę będzie na pewno Giovanni Antonini:

„Bardziej chodzi o interpretację, (mówi słynny dyrygent), bo każdy z nas widzi rzeczy w inny sposób. Dla mnie te usta mówią albo śpiewają. Oczywiście, meduza sama w sobie jest bardzo dramatyczna. Ta odcięta głowa, z której tryska krew, przerażające oczy, węże wychodzące z głowy zamiast włosów. Ale jednocześnie przywodzi na myśl świat teatru, a skoro mówimy o idei tegorocznego festiwalu – recitar cantando – podczas którego będzie wiele operowych elementów, ten plakat może także sugerować maskę teatralną. Plakat spodobał mi się także dlatego, że potrzebowałem czegoś w ruchu, mówi artysta - te usta coś mówią, może śpiewają i jest to ekspresja charakterystyczna dla teatru.”

Tegoroczne motto to Recitar Cantando. Jak wytłumaczyłby artysta niewtajemniczonym to pojęcie? – „ To historyczny termin, wywodzący się z kręgu tzw. Cameraty florenckiej, gdzie pod koniec XVI wieku zwrócono się ku greckiej kulturze, wskrzeszając starożytną tragedię grecką i przyznając literaturze, poezji i muzyce równorzędną pozycję. Działo się to w czasach, gdy muzyka pisana była w tak skomplikowany sposób, że zrozumienie tekstu wymagało sporej wiedzy. Wiele zmieniła kontrreformacja, gdy katolicy, przeciwni reformacji, wyznaczyli nowe zasady, decydując, że muzyka musi przemawiać bardziej bezpośrednio i w prostszy sposób. Najlepszą tego realizacją okazała się słynna Missa Papae Marcelli, skomponowana przez Giovanniego Pierluigiego da Palestrina, w której ludzie rozumieli tekst, nie tracąc zarazem wysokiej klasy sztuki kontrapunktu. Terminu „recitar cantando” użył po raz pierwszy Emilio de Cavalieri z Cameraty florenckiej. Zwrócił tym samym uwagę, że najważniejszą rzeczą jest tekst (zresztą krąg florenckich uczonych stanowili w przeważającej większości literaci), komponował także opery. Nieprzypadkowo rozpoczniemy tę edycję i zamkniemy dziełem operowym. Najpierw będzie to opera „Il ritorno d’Ulisse in patria” (Powrót Ulissesa do ojczyzny) Claudia Monteverdiego, bo temu kompozytorowi zawdzięczamy pierwsze arcydzieła tej formy muzycznej, a na koniec festiwalu – „La clemenza di Tito” (Łaskawość Tytusa) Wolfganga Amadeusza Mozarta, w którego twórczości idealnie można zaobserwować, że muzyka nigdy nie występuje wbrew tekstowi i odwrotnie.”

Plakat vra

Spełni się zarazem marzenie artysty, by operę pokazać w budynku Opery Wrocławskiej. „To będzie wprawdzie wykonanie koncertowe Mozartowskiej „Łaskawości Tytusa”, ale, rzeczywiście, zależało mi, by opera wybrzmiała w idealnym dla tego wydarzenia miejscu. Ciągle zresztą odkrywam nowe miejsca dla festiwalowych koncertów. Nie tylko zresztą kościoły.

 

 

Opera Wrocławska ogłosiła program na sezon 2017/2018

baner wroclawska jk3 jpgObecny sezon artystyczny Opera Wrocławska kończy superwidowiskiem – 23 czerwca w Hali Stulecia premiera „Fausta” – oraz koncertem gwiazdy Metropolitan Opera, tenora Ramóna Vargasa, 28 czerwca. Już pod koniec września melomani wrócą na Świdnicką, by uczestniczyć w pierwszym wydarzeniu nowego sezonu 2017/2018. Co zaplanowano w repertuarze Opery na najbliższy rok?

O artystycznych planach na nowy sezon poinformował dyrektor Opery Wrocławskiej Marcin Nałęcz-Niesiołowski, który kierowanie tą placówką rozpoczął w czerwcu 2016 r. i ocenia, że ten czas został dobrze przez Operę wykorzystany. – Udało się nam zrealizować osiem wydarzeń premierowych i jedno baletowe wznowienie premierowe – mówi dyrektor Nałęcz-Niesiołowski – a więc wszystko to, co zaplanowaliśmy. W przyszłym sezonie mamy zamiar nie zwalniać tego dobrego tempa.

Dużo premier, różnorodny repertuar

Na otwarcie nowego sezonu – 22 września Opera zaprasza na „Borysa Godunowa” Modesta Musorgskiego z udziałem solisty moskiewskiego Teatru Bolshoi – Mikhaiła Kazakova.

Pierwszą z premier natomiast – 14 października – będzie „Fidelio” Ludwiga van Beethovena, przedstawienie realizowane w koprodukcji ze Słoweńską Operą Narodową w Lublanie.  

Z okazji Święta Niepodległości – 11 listopada na scenie Opery pojawią się „Krakowiacy i Górale” Wojciecha Bogusławskiego. Spektakl przygotowany we współpracy z Operą Lwowską.

Pod koniec listopada rozpocznie się kolejna edycja Festiwalu Oper Współczesnych+ (25 listopada – 3 grudnia) – dodanie plusa oznacza, że formuła festiwalu zostanie rozszerzona m.in. o wydarzenia baletowe oraz sympozja dotyczące oper współczesnych – polskich i zagranicznych, skomponowanych lub będących właśnie w trakcie tworzenia. W ramach festiwalu odbęda się dwie premiery. Na inaugurację (25.11) „Immanuel Kant” Leszka Możdżera, a na zakończenie (3.12) balet „z taśmą”, czyli na utwory, które oryginalnie zostały skomponowane na taśmę, bo i takie również są w historii muzyki. Będzie to wieczór dwóch choreografów – Jacka Tyskiego i Jacka Przybyłowicza, z utworami m.in. Wojciecha Kilara, Henryka Mikołaja Góreckiego, Prasquala i  Andriessena.

 

 

Po premierze filmu o Van Goghu: nagroda publiczności na festiwalu w Annecy

2017-06-20

„Loving Vincent” z nagrodą publiczności na  Festiwalu Filmowym w Annecy. To była światowa premiera obrazu, w którego produkcję zaangażowały się miasto Wrocław, Centrum Technologii Audiowizualnych i Dolnośląski Fundusz Filmowy (Odra-Film). Film powstawał w ramach Europejskiej Stolicy Kultury. Pełnometrażowy film animowany opowiada historię życia i tajemniczej śmierci Vincenta van Gogha, z perspektywy... bohaterów ożywionych obrazów genialnego artysty.

„Loving Vincent”, prezentowany w konkursie głównym jednego z najważniejszych na świecie festiwali filmów animowanych, trafi na ekrany kin w 137 krajach. Ogólnopolska premiera filmu 10 października we Wrocławiu. Do polskich kin trafi trzy dni później. Niezwykła produkcja, która powstawała we Wrocławiu, Gdańsku, Londynie i Atenach, łączy tradycyjne malarstwo, sztukę animacji i aktorstwo z najnowocześniejszymi technikami multimedialnymi, graficznymi i komputerowymi.

65 tysięcy obrazów od 125 van Goghów

„Loving Vincent” to pierwszy w historii światowej kinematografii pełnometrażowy film animowany, który został w całości... namalowany. To oznacza, że wszystkie ujęcia, w sumie 65 tysięcy klatek, wykonano techniką malarstwa olejnego, na początku – na płótnie. Dlatego przy filmie, oprócz ekipy realizatorów, animatorów czy aktorów, pracowało aż 125 malarzy, którymi w większości byli absolwenci Akademii Sztuk Pięknych – w tym wielu młodych wrocławskich artystów.

 

 

 

Muzeum Etnograficzne: Wielka wystawa o Romach

1 Cyganie z okolicy Szczawnicy2017-05-23

„Pe drom baro… Na wielkiej drodze. Od Cyganów do Romów”  to pierwsza tak duża wystawa dotycząca Romów we Wrocławiu. Jej podstawą jest kolekcja cyganaliów Andrzeja Grzymały-Kazłowskiego, założyciela Muzeum Kultury Romów.

Na trawniku przed Muzeum Etnograficznym od piątku stoją dwa wozy wagonowe z lat 50. i 60. W Polsce przetrwało ich zaledwie kilkanaście. Takimi przemieszczali się Romowie po Polsce jeszcze do lat 60., kiedy władze coraz ostrzej zmuszały ich do osiedlenia się.

Na ekspozycję w Muzeum Etnograficznym składają się fotografie, obrazy, dokumenty – jedna z najstarszych wzmianek o Romach pochodzi z XVI-wiecznej „Cosmographi universalis”. Na wystawie obejrzeć można także pruskie akty banicyjne i niemieckie dokumenty z okresu II wojny światowej. Prezentowana jest także sztuka, prasa, przedmioty codziennego użytku.

Właściciel kolekcji, Andrzej Grzymała-Kazłowski przez wiele lat był specjalistą ds. mniejszości romskiej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, dzisiaj jest wykładowcą akademickim. Jego kolekcja liczy około trzy tysiące obiektów.

W Muzeum Etnograficznym obejrzeć można także eksponaty ze zbiorów Pawła Lechowicza. Krakowianin, nazwany romskim konsulem, interesuje się tą mniejszością etniczną od ponad 50 lat. We Wrocławiu pokazane są m.in. kotły, narzędzia kowalskie, naczynia, stroje i biżuteria.

We Wrocławiu żyje jedna z największych w Polsce społeczności romskich. To grupa różnorodna, podzielona na grupy ze względu na pochodzenie. Mają bogatą kulturę, ciekawą historię. Wystawa w Muzeum Etnograficznym jest doskonałą okazją na poznanie jej bliżej. Ekspozycji towarzyszyć będą wydarzenia związane z tematyką. Na 3 czerwca zaplanowano piknik z udziałem m.in. romskiej orkiestry i zespołu tańca.

„Pe drom baro… Na wielkiej drodze. Od Cyganów do Romów” w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu (ul. Traugutta 111/113) do 3 września.

 

 

 

Nowa biblioteka na dworcu otwarta

biblioteka na dworcu112017-05-24

20 tys. woluminów, audiobooku, gry planszowe oraz kolekcja ponad 1.5 tysiąca komiksów manga – to między innymi znalazło się w ofercie nowej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej, którą w piątek, 12 maja oficjalnie otwarto na pierwszym piętrze dworca Wrocław Główny.

Biblioteka swoje drzwi dla czytelników otworzy o godzinie 16, wcześniej nastąpiło uroczyste otwarcie. Uczestniczył w nim m.in. Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, Donna Schreder, prezydent organizacji bibliotekarzy IFLA i Andrzej Ociepa, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu. Wsród zaproszonych byli również architekci, którzy zaprojektowali wygląd nowej biblioteki.  - Nie jest to może pierwsza biblioteka na dworcu w Polsce, ale na pewno jest najładniejsza - zachwalał dyrektor Andrzej Ociepa. 
Wtórował mu prezydent Wrocławia. - Do niedawna, byliśmy Światową Stolicą Książki. Taki
tytuł zobowiązuje. Dlatego też staramy się, aby we Wrocławiu było udostępnianych coraz więcej miejsc takich jak to, znajdujących się bliżej ludzi. Zachęcających nie tylko do wejścia i wypożyczenia książki, ale do
uczestnictwa w kulturze i pozostania na dłużej. Jestem przekonany, że otwierana właśnie filia Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu, multimedialna, ale jednocześnie z domowym klimatem, stanie się jedną z takich przestrzeni. Miejscem do poczytania, skorzystania z Internetu, ale też spotkań z ciekawymi ludźmi i
wspólnego spędzenia czasu - mówił Rafał Dutkiewicz. Na koniec, jak na takie miejsce przystało, prezydent odczytał najmłodszym uczestnikom otwarcia wiersz "Lokomotywa" Juliana Tuwima. 

 

Pin It