Jacek Bocheński - Płeć

Jacek BocheńskiOgólnie biorąc, tradycja zwana małżeństwo radzi sobie jako tako z aktywnością zawodową i dążeniem do wciąż nieosiągalnego równouprawnienia ekonomicznego kobiet. Ich rewolucja trwa od dziewiętnastego wieku. Zmieniła w pewnym zakresie układy społeczne, obyczajowe i polityczno-prawne krajów Zachodu (zrazu dostęp do uniwersytetów, potem sufrażystki i tak dalej). Jednak nie wstrząsnęła posadami świata.

 

Zbigniew Niedźwiecki Ravicz

 

Za dużo sztukmistrzów, za mało artystów

 

niedzwiecki zbigniew      Przyznaję, nie lubię chodzić na spotkania autorskie – zwłaszcza gdy nie znam pisarza. Pewnie myślicie, że przemawia przeze mnie jadowita zawiść. Ale niejeden by się zdziwił. I to bardzo! To prawda, spora część  tak zwanych mistrzów słowa ma o sobie wyobrażenie, że świat nie był godzien chwili, w której łaskawie zaszczycili go swoją obecnością. Ale to nie jest główny powód. Jeszcze do niedawna sam o sobie myślałem w ten sposób. W ciągu ostatnich kilku lat zrozumiałem jednak parę  istotnych kwestii, z których przynajmniej jedną chciałbym teraz przedstawić. A że akurat wróciłem ze spotkania, które trwało grubo ponad dwie godziny, tym chętniej podejmuję się tematu.  Z góry jednak ostrzegam: może zaboleć! Ale cóż, czytanie felietonów pisanych „piórem przechery” wiąże się z pewnym ryzykiem. Umywam ręce!

 

Michał Piętniewicz

 

O „Fado” Stasiuka

 

PiętniewiczCzytam „Fado” Stasiuka. Szczególnie zapada w pamięć rozdział pt. „Pamięć”. Cytat z Marqueza jest genialny. Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym co i jak zapamiętał.
W końcu to prawda, że życie w gruncie rzeczy jest pamięcią. Nieważne jest co przeżyjemy, ważne jest jak to wspominamy. Im człowiek starszy, tym bogatsza staje się jego biografia i każde, nawet niewinne doświadczenie nabiera cech monumentalnych. Ale przede wszystkim dla pisarza, przede wszystkim dla artysty. Poranne picie kawy, palenie papierosa, odwożenie dziecka do szkoły to niewinne szczegóły tzw. szarej prozy życia, które pod wpływem odpowiedniego, artystycznego spojrzenia urastają do rangi mitu.
Czytam „Fado” Stasiuka, siedzę przy wielkiej ławie w schronisku i popijam piwo. Koło mnie, na tej samej ławie siedzą znajomi i grają w scrabble.
Kiedy nie mam niczego do roboty leżę na łóżku i wspominam najbardziej błahe wydarzenia z przeszłości, czuję, że moja pamięć pracuje i mnie nie zdradza.

 

Piotr Wojciechowski

 

KLOSZARD, PROROK, CWANIURA

 

wojciechowski    Dla potrzeb mojego laptopa z grubsza przetłumaczyłem parę nazw internetowych. Twitter to u mnie ćwierkun, Facebook to gęboksięga, a You Tube to Ty Rura. O  ćwierkunie i gęboksiędze nic nie powiem, bo nie ma kiedy ich używać, chęci też brak. Za to na Ty Rurze czasem się coś znajdzie. Ostatnio posłuchałem radiowych wiadomości o konferencji, jaka obradowała w Bydgoszczy, poszukałem na Ty Rurze i znalazłem. 9 godzin, 21 minut i 1 sekunda nagrania, można posłuchać i zobaczyć, jak twórcy, naukowcy, urzędnicy państwowi, prawnicy radzą razem nad statusem prawnym i społecznym artysty. Tytuł sympozjum, jednego z serii państwowo społecznych sympozjonów „Artysta profesjonalny na rynku pracy – definicje, narzędzia, uprawnienia.

  Krystyna Habrat

 

KARTOFLANE PLACKI W MAŁYM BARZE NAD RZEKĄ

 

  Jak to bywa  pod koniec listopada, z rana sobota zapowiadała się pogodnie. Świeciło słońce, wszystko wokół jaśniało. Jednak koło południa niebo zasnuło się chmurami. Zanim po skończeniu tygodniowych porządków w domu mogliśmy z mężem wyjść, już się ochłodziło. Ale  tak rzadko teraz wychodzimy. Zażyłam nawet tabletkę, żeby ból w plecach mi nie  dokuczał na spacerze.

  W parku jeszcze tu i tam żółciły się pojedyncze drzewa. Niektóre niczym cytryna, inne   jak przyrdzewiała pomarańcza. Tylko  młode sosny i cyprysy trwały niewzruszone w swej ciemnej zieleni.

Piotr Wojciechowski - Linie Wichrowate

Wacław Holewiński - polemika z felietonem Piotra Wojciechowskiego
 

 

wojciechowski holewinski

 

W trakcie ostatniej Biesiady Literackiej wywiązała się dyskusja dotycząca treści felietonu Pana Piotra Wojciechowskiego. Pan Piotr Wojciechowski w swoim liście do redakcji chce wyjaśnienia sprawy, pisząc, że regulamin Biesiady Literackiej nie pozwala na polemiki. Zwróciliśmy się zatem do Pana Wacława Holewińskiego, który był dyskutantem w czasie imprezy, o przedstawienie swojego stanowiska. Dziś prezentujemy naszym Czytelnikom felieton i polemikę z jego treścią pióra Wacława Holewińskiego - redakcja

Jan Stanisław Smalewski

 

Można lżyć, byle nie imiennie

 

Smalewski

 

Przyzwolenie to coś, na co uzyskujemy zgodę w jakiejś określonej, czasami nawet wyjątkowej sytuacji, z czyjegoś poręczenia lub wyboru. To także zgoda na postępowanie, które nie zawsze jest zgodne z naturą, a czasami i z prawem również.

Na przyzwolenie niekiedy trzeba sobie zasłużyć, lub do niego dorosnąć. Wiedzą o tym zwłaszcza rodzice i rozmaici wychowawcy, kiedy nagradzają swoje pociechy (lub wychowanków) zgodą na samodzielny wyjazd lub udział w jakiejś imprezie, na przykład na wakacje pod namiotami, czy tradycyjny młodzieżowy Woodstock.