Andrzej Wołosewicz

 

Topos podróży w poezji. Trzy uwagi

 

Ryszard Tomczyk            Najpierw cytat: „Doświadczenia z trudem wydostają się nad powierzchnię języka. Wynurzają się i na powrót zanurzają, obciążone nowonarosłymi znaczeniami i aluzjami. (…) Poemat „odmiana żeńsko-rzeczowa” (teksty zaprezentowane chciałyby być jego fragmentami) wymierzony jest przeciwko swojemu, nie mogącemu wydostać się na powierzchnię języka bohaterowi. Sprzeciw ten jest jednak równie dobrze bezradnością. Autor „Odmiany żeńsko-rzeczowej” chciałby zasugerować nie tyle niedoskonałość języka – ile niedomiar specyficznie ludzkiego, humanistycznego pierwiastka w języku, w języku zmitologizowanym i zreifikowanym. Może to być równie dobrze dokument kształtowania się jednego ze światopoglądów, Światopoglądu ukształtowanego może już nie tyle prze wojnę, ile wielką powojenną, trwającą zresztą do dziś, podróż”.

Janusz Termer

W 10 rocznicę śmierci

 

Pisarstwo Piotra Kuncewicza w kontekście europejskim

 

kuncewicz    9 kwietnia 2007 roku Piotr Kuncewicz (urodzony 19 marca 1936 w Warszawie) odszedł na zawsze z tego „najlepszego ze światów”. Znana to prawda, że pamięć o ludziach trwa tak długo, jak długo trwa pamięć o ich dziele. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że pamięć o Piotrze Kuncewiczu pozostanie tak długo żywa, póki literatura i jej problemy będą nadal czymś ważnym dla ludzi „nie samym chlebem (czy internetową papką) żyjących”. Piotr Kuncewicz gospodarował na wielu nader rozmaitych poletkach literackich; bywał poetą („Przez kilka lat - pisał przed laty - drukowałem wiersze, ale nie żałuję tego, ale i nie żałuję, że ostatecznie przestałem”), pozostał do końca wierny prozie, jak też krytyce literackiej, felietonistyce i eseistyce - wszędzie odciskając swój wyrazisty ślad, niezatarte piętno nietuzinkowej osobowości, erudycji i bogatego życiowego doświadczenia.

Dariusz Tomasz Lebioda

 

 

LEKTURY PO LATACH

 

Dostojewski – Faulkner

 

William Faulkner 001

CIENIE TWERU

 

Wróciłem po trzech dziesięcioleciach do Biesów Fiodora Dostojewskiego, słynnej powieści napisanej w Dreźnie, w latach 1871-1872. W pamięci miałem mglisty zarys zdarzeń i postaci z młodzieńczej lektury, ale gdzieś tam, nie wiadomo gdzie, zgubiłem podstawy tematyczne, głębię problematyki i główny cel, jakim było stworzenie interwencyjnego utworu antynihilistycznego. Teraz odsłoniły się przede mną ogromy, a lektura kolejnych rozdziałów potwierdziła, że rosyjski powieściopisarz należy do wąskiego grona kilku najwybitniejszych literackich twórców świata. Czytelnicy dziewiętnastowieczni zapoznawali się z kolejnymi odcinkami tego dzieła na łamach czasopisma „Russkij Wiestnik”, choć redaktorzy nie zgodzili się na publikację drastycznego rozdziału pt. U Tichona, obecnie publikowanego jako aneks do powieści. Według Dostojewskiego – czarty (biesy), wypędzane z ludzi i pętające się po świecie, znalazły sobie nowe miejsce – niczym w przypowieści z Ewangelii wg św. Łukasza – w „ześwinionych” bytach, w różnorakich nihilistach, organizatorach bezprawia i chaosu w Rosji.  Przywódcą takich opętanych rewolucjonistów jest Piotr Wierchowieński, syn innego dziwaka – Stiepana Trochimowicza, który przez dwadzieścia lat nie potrafił wyznać miłości bogatej wdowie, Barbarze Pietrownie Stawrogin, swojej opiekunce i mentorce.

Mikołaj Melanowicz

Mistrz Sōseki, żona i  kot.

 

 

Soseki    Niedawno obchodziliśmy setną rocznicę opublikowania powieści Kokoro (1914)[1], znaną w polskim przekładzie jako Sedno rzeczy[2], wokół którego to „sedna”  toczyło obrady grono znawców japońskiej literatury[3],  a dwa lata później obchodzono w Japonii setną rocznicę śmierci autora tej powieści. (Natsume Sōseki zmarł 9 grudnia 1916 roku)

STANISŁAW GRABOWSKI

 

 

ERWIN KRUK. NAZYWAŁ SIĘ „OSTATNIM MAZUREM”

Erwin Kruk            Erwina Kruka poznałem jesienią, w 1967 roku, w Olsztynie. Cóż to była za literacka paczka, którą poza nim tworzyli: Stefan Połom, Bohdan Dzitko, Jerzy Adam Sokołowski, Zenon Złakowski, Józef Jacek Rojek i inni… Co się z nimi stało? Józef Jacek Rojek zmarł w ubiegłym roku, jako ceniony poeta i pisarz, nadto animator ruchu literackiego i kronikarz  olsztyńskiej kultury. Połom przed laty dostał ponoć w spadku po krewnym młyn, który sprzedał  i… jakoś później mniej publikował. Jest w Olsztynie mecenas Bohdan Dzitko, ale czyżby to był autor Krańców pamięci (1967)? Nie dociekam… Ale wróćmy do 1967 roku.