Mikołaj Melanowicz

70 lat od śmierci Dazaia Osamu - legendy współczesnej literatury japońskiej

 

MM             Najpierw udamy się w podróż do północnej Japonii. To znaczy tam, gdzie znajduje się SHAYŌKAN (MUZEUM ZMIERZCHU), to znaczy Muzeum Dazaia Osamu, tak nazwane od tytułu powieści Zmierzch (Shayō). Muzeum założono w 1998 roku w dawnym domu rodzinnym pisarza w miasteczku Kanagi, położonym na równinie Tsugaru w prefekturze Aomori. W tej miejscowości 19 czerwca 1909 roku urodził się Shūji. Wówczas jego ojciec Tsushima Gen’emon był właścicielem ziemskim, jednym z największych płatników podatku w Północno-Wschodniej Japonii i z tej racji został mianowany senatorem w Izbie Arystokratów parlamentu japońskiego. Matka Shūjiego (czyt. siuudziego), Hane, była osobą chorowitą, dlatego chłopca wychowywała piastunka Take. Opiekowała się nim również ciotka Kie, którą przez pewien czas traktował jak rodzoną matkę. Shūji miał pięciu starszych braci (dwóch pierwszych zmarło wcześnie), cztery młodsze siostry i jednego młodszego brata.

 

KRYSTYNA KONECKA

 

MIEĆ TAKIEGO OJCA…

Postać Juliana Tuwima wspomina córka, Ewa Tuwim–Woźniak

 

     Jednym z ważnych akcentów obchodów tamtego Roku Juliana Tuwima stała się, zorganizowana przez wydział filologii polskiej Uniwersytetu w Białymstoku, Ogólnopolska Konferencja Naukowa pn. „Julian Tuwim. Tradycja – recepcja – perspektywy badawcze”. Honorowy patronat nad konferencją sprawowała córka autora „Kwiatów polskich”, pani Ewa Tuwim – Woźniak, która na tę okoliczność przybyła ze Sztokholmu, gdzie mieszka. Po debacie na uczelni, nie odmówiła spotkania w Książnicy Podlaskiej z licznymi sympatykami twórczości jednego z najznakomitszych polskich poetów, odpowiadając na liczne pytania, wspominając swoje dzieciństwo i młodość.

 

tuwim4

Julian Tuwim z żoną Stefanią i małą Ewą w 1947 roku (za zgodą pani Ewy Tuwim-Woźniak)

 

 

Michał Piętniewicz

Nieskończoność. Przygoda ze "Świadomością" Piotra Matywieckiego

 

Pietniewicz Michal nKsiążka Piotra Matywieckiego "Świadomość" jest pisana, jak widzę, z trzech pozycji: poety, filozofa oraz literaturoznawcy. Pobrzmiewają tutaj mocno Heraklit oraz Heidegger, znalazłoby się pewnie kilku innych.
Dla mnie jest to książka, którą można zawrzeć w sformułowaniu: poezja-filozofia. Tę książkę napisał filozof, który jest lepszy od poety, ale czuje jak poeta. Książkę tę trzeba czytać bardzo uważnie i jednocześnie nie można tracić z oczu całości. Skupiłem się na pojedynczych olśnieniach. Tam jest wiele ważnych rzeczy. Jedna, dla mnie najważniejsza: że narrator-opowiadacz kopie w głąb. Po prostu kopie głęboko we własną egzystencję. Przy czym kopał literacko na przykład Schulz, Matywiecki robi coś innego: wydobywa czystą esencję kopania, nie interesuje go kolor łopaty, może trochę ziemia i jej barwa, ale nie świat chyba, bo ze świata wydobywa czystą esencją bytu. Robi to, co powinien był zrobić Heidegger, gdyby w pewnej chwili nie przekreślił Husserla. Matywiecki to jest taki Heidegger o kilka lat później, o epokę później, który pozostaje równocześnie wierny mistrzowi i własnej zasadzie tworzenia i myślenia, twórczego myślenia o świecie, rzeczywistości, Wszechświecie. Najważniejsza lekcja to lekcja logosu duszy, który jest niezgłębiony, niewyczerpany i nieskończony.

 

MIKOŁAJ MELANOWICZ

 

OŚWIECENIE I MĄDROŚĆ W GŁOSIE BAMBUSU, W KWIATACH BRZOSKWINI

– JASNOŚĆ SERCA [Przypomnienie z minionych lat „Literatury na Świecie”]

 

MM

   W czasach niezwykłej popularności „Literatury na Świecie” (1971-1994) Wacław Sadkowski, jako Redaktor Naczelny, powołał redaktora literatur orientalnych. Pełniąc tę funkcję najpierw przygotowałem numer japoński i opatrzyłem go esejem wprowadzającym do świata wciąż mało znanej literatury, chociaż od lat sześćdziesiątych rozgłos w Polsce zyskała powieść Abe Kōbō pt. Kobieta z wydm oraz zadebiutował w Polsce Dwiema opowieściami o miłości okrutnej i Dziennikiem szalonego starca Tanizaki Jun’ichirō. Znany był również Kawabata Yasunari dzięki Nagrodzie Nobla i powieści Kraina śniegu. Teraz, po czterdziestu latach, przypominam ten esej, mając nadzieję, że miłośnicy literatury japońskiej znajdą w nim myśli aktualne również w całkowicie odmiennych czasach.

 

KRYSTYNA KONECKA

 

…I NIC NIE ROZUMIEM…

Wspominając Juliana Tuwima

 

     Listopadowy czas wspominania tych, którzy odeszli. Zasłużonych, zapamiętanych… Jak Julian Tuwim, który 65 lat temu, 27 grudnia 1953 roku zmarł w zakopiańskim pensjonacie ZAiKS-u „Halama” na zawał serca.

 

tuwim0

Julian Tuwim (z internetu)

 

     W okrągłą rocznicę, przed pięcioma laty obchodzony był w kraju Rok Tuwima, podkreślony także ówczesną, 100. rocznicą wydrukowania w „Kurierze Warszawskim” jego debiutanckiego wiersza pt. „Prośba”. „Obie rocznice stanowią okazję do oddania hołdu temu wielkiemu poecie, który kształtował język, wyobraźnię i społeczną wrażliwość wielu pokoleń Polaków – napisano wtedy w okolicznościowej uchwale sejmowej pamiętne słowa - …Poezja Juliana Tuwima jest jedną z najważniejszych w XX wieku propozycji uprawiania sztuki słowa”.  

     Półokrągłe rocznice zwykle pomija się… Z tamtej, okrągłej, pamiętam wszystko, co wiązało się (i co nie straciło ważności) z upamiętnieniem postaci i dorobku twórczego autora „Kwiatów polskich”. W Białymstoku - wieczór poświęcony jego liryce miłosnej oraz dyskusja naukowa. W Warszawie - ZLP-owska sesja. W Poznaniu odbyła się „WierszYstawka artystyczna: Julian Tuwim Tu i Tam”, gdzie - jak napisała na portalu poznańskiego Oddziału ZLP Łucja Dudzińska, zastanawiano się „…w jakiej cząstce ta twórczość pozostała współcześnie w naszej świadomości oraz dlaczego… zapomniano o twórczości satyrycznej, kabaretowej, absurdalnej, obrazoburczej, która wzbogaca o uśmiech naszą codzienność…”.